Praca
| Dystans całkowity: | 117515.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6181:21 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3000 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
43.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
20.81km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś nieco sprawniejszy i na kołach jestem 6:09. Warunki jak wczoraj. Dopiero pod koniec dojazdu pojawiają się zauważalne podmuchy. Ale przyjemne. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na Mortimerze lekko irytuje mnie "kierownik" na katowickich blachach wyprzedzający z dość małym odstępem jak na prędkość, którą miał. Poza tym dojazd przyjemny i spokojny. Na mecie z zapasem 5 min.
Po południu bardzo miłe ciepełko. Dużo słońca. Jakieś tam drobne ruchy powietrza. Dziś powrót lekko zagięty w celu załatwienia jednej sprawy niedaleko centrum Sosnowca.
W tym celu trasa powrotna przez ścieżkę przy Blachnickiego, obok górki środulskiej w stronę Plejady i dalej przez Pogoń do celu. Tu chwila przerwy na rozmowę i potem dalej w drogę.
Przez Milowice do Czeladzi na most graniczny na czerwonym szlaku. Ostatnio był tam zjazd mocno zniszczony chyba przez deszcze. Niby to poprawili ale lekarstwo gorsze od choroby. Nasypali jakiegoś żwiru, przez który jedzie się fatalnie. Jedynie Mamutem bym nie narzekał ale oponka w okolicach 2,1 grzęźnie w tym bardzo łatwo. O ile zjazd jeszcze jakoś po tym pójdzie to podjazdu nie widzę. Na szczęście to krótki odcinek i zbyt wielu bluzgów nie miałem okazji rzucić.
Dalej już bez sensacji przez Przełajkę do Wojkowic i od Orlenu długą prostą do domu.
Przyjemnie, nie za spiesznie, zdecydowanie bardzo spokojnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:38
-
VAVG
23.27km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch ostatecznie niespecjalnie sprawy i zakończony startem o 6:14. Przyjemnie. Słoneczko, prawie żadnego ruchu powietrza, niegroźne chmurki na wysokości. Trasę kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Wydawało mi się, że tempo niezbyt spieszne a tymczasem okazało się na mecie, że nawet sprawnie to poszło. Mam jeszcze minutę w zapasie. Droga bez sensacji, spokojna i przyjemna.
Powrót w bardzo przyjemnych warunkach. Ciepło, dużo słońca, trochę wiatru, który czasem nieco stawiał opór ale ogólnie milusio. Tempo powrotne bez ociągania bo dziś audiencja u stomatologa. Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice na bieżnię przy P3. Chciałem sprawdzić co z tym przejazdem między P3 a P4 nie tak, ale jeszcze tam robotnicy grasowali więc na bieżnię przy P4 przemycam się dzikim przejazdem obok Świątyni Grillowania. Stamtąd bez gięcia przez Preczów i Sarnów do domu. Tempo przyjemne choć czuję, że jeszcze nie jestem w pełni sił. Jednak przy tej temperaturze dało się spokojnie jechać dość dynamicznie. A ma być jeszcze cieplej więc może też i trochę pozaginam powroty.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
38.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start raczej grzebany. Na kołach jestem o 6:13. Prawie ciepło. Sporo słońca. Lekki ruch powietrza. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą w tempie średnio spiesznym. Były 2 króliczki ale jeden zjechał w inną drogę niż moja nim go dogoniłem. Drugiego bez problemu dogoniłem i gdzieś albo został albo odbił. Na miejscu jestem równo o 7:00.
Powrót bez gięcia bo w trakcie dnia popadało i kilka razy zagrzmiało. ICM twierdził, że może być tak do samego wieczora więc zdecydowałem nie kusić losu. Kręcę przez Mec i Środulę do Będzina. Na ul. Kościuszki pojawiają się pierwsze krople. Jadę dalej w stronę 11-go Listopada i krople robią się nie dość, że coraz grubsze, to też padają coraz gęściej. Tuż przed ulewą dopadam przystanku przy ING i czekam jakieś 10 min. aż przejdzie. Chodnikami i ścieżkami kręcę dalej w stronę Fabryki Domów. Tu decyduję się na trasę przez Łagiszę. Jest możliwość jechania dalej chodnikami, które są z kostki i w związku z tym mniej na nich wody niż na jezdni. W Sarnowie przekraczam "86" i zatrzymuję się znów na przystanku by przeczekać kolejny opad. Tym razem jest delikatny i szybko słabnie. Dalej chodnikami ciągnę prawie do podstawówki w Psarach. Tu już jezdnie są na tyle suche, że nie ma potrzeby męczyć się na kostce. Sprawnie docieram do domu.
Chwila przerwy, zakładam sakwy i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Dojazd w delikatnym kropieniu i przy słońcu. Powrót z zaopatrzeniem na sucho.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
19.83km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch nieco leniwy zakończony startem o 6:15. Raczej będzie lekka obsuwa. Dziś jakby odrobinę cieplej o poranku, niż wczoraj. Powietrze w lekkim ruchu. Sporo słońca. Przyjemnie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą spokojna. Jedynie gdzieś na mojej wiosce zirytował mnie kierownik wyprzedający tak blisko, że miałem wrażenie jakby mi pod łokieć wjeżdżał. Poza tym jednak bez sensacji. Na miejscu, jak przewidywałem, jestem 3 min. po czasie. Ciągle jeszcze zapchane zatoki. Do tego doszło bolące przy przełykaniu gardło (efekt klimy?). Ogólnie nędza samopoczuciowa niezachęcająca do ambitniejszego kręcenia.
Powrót dziś nieco inną trasą by przełamać rutynę. Kręcę na ścieżkę na Balchnickiego by dotrzeć do górki środulskiej. Objeżdżam ją u podstawy i kieruję się w stronę Pogoni. Ścieżką spod Klubu Kiepury ciągnę aż do będzińskiej Nerki. Potem Zamkowe i ścieżka do Grodźca. Stamtąd zjazd do Gródkowa i wykończenie "913" do Dino. Tu małe zakupy i jeszcze zagięcie ucieczkowe od "913" by na spokojnie dotoczyć się do domu.
Przyjemnie. Prawie ciepło jak lubię. Trochę wiaterku. Przejazd bez sensacji w tempie nie za spiesznym.
Kategoria Praca
DPZD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
20.61km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie i start o 6:10. Dalej chłodnawo. Na szczęście dziś więcej słoneczka ale też i wiatru. Niezbyt mocny, niezbyt ciepły. Momentami jak zawiało to było niezbyt przyjemnie. Ale podobno w czwartek mają wrócić ciepełka z zeszłego tygodnia więc na razie pozostaje zacisnąć zęby i jeździć.
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, przyjemnie, bez sensacji. Na miejscu z zapasem 2 min.
Powrót trasą prawie jak wczoraj - Mec, Środula, Stary Będzin. Różnica mała robi się przy Kauflandzie, gdzie wstępuję na małe zakupy. Potem powrót przez Zamkowe, las grodziecki i "913". W słoneczku przyjemnie. W cieniu, jak powiało, a podwiewało często, nie było specjalnie przyjemnie. Ciągle jeszcze nie doszedłem do siebie po Pilsku. Masakra. Przynajmniej tyle dobrze, że powrót spokojny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny. Start o 6:05. Już nie jest tak przyjemnie ciepło o poranku, jak w minionym tygodniu. Słońca też niewiele. Przebijało się nieśmiało przez dywan chmur. Raczej bezwietrznie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze wyskoczyły mi 2x króliczki ale jakoś nie mam ciągle pary do pogoni. Był też jeden bezmózgi rowerzysta, który wjechał pod prąd prosto na samochód. Na szczęście małe prędkości więc od kierowcy jednego samochodu dostał klakson, a ja mu pokazałem żeby się puknął w łeb. Z głupawym uśmiechem zawołał, że mu się spieszy. Ręce opadają. Na miejscu mam jakieś 7 min. zapasu. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, las grodziecki i "913". Niezbyt spiesznie. Temperatury zauważalnie niższe. Szkoda. Lubiłem to zeszłotygodniowe ciepełko. Może jeszcze wróci.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
42.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.54km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku lekkie przymulanie przedstartowe zakończone wyjazdem o 6:15. Nie ma wyboru trzeba mi jechać raczej z zaangażowaniem. Nie będzie to łatwe bo samopoczucie dalej nienajlepsze. Czuję lekką poprawę ale do stanu zadowalającego jeszcze daleko. Może regeneracyjny weekend polepszy sytuację. Tymczasem trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przebiega sprawnie i dość szybko. Ostatecznie na mecie mam 2 min. spóźnienia czyli akurat tyle co te momenty, gdzie trzeba było gdzieś na światłach bądź skrzyżowaniach ustąpić lub poczekać. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Na powrocie całkiem przyjemnie. Mam wrażenie, że odrobinę chłodniej niż wczoraj. Może ten lekki podmuch dawał takie wrażenie.
Kręcę bez ociągania, ale też i bez ciśnienia powrót bez udziału terenu. Przez Mortimer na Reden i dalej na Łęknice. Bieżnią przy P3 kawałek w stronę Piekła i tam wjazd na bieżnię przy P4. Zjazd do Preczowa i dalej przez Sarnów prosto do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót bez udziwnień. Przyjemnie, spokojnie. Zadziwiały mnie pustki zarówno na P3 jak i P4. Przy piątuniu spodziewałbym się tam tłumów. Czyżby jednak było gorąco? Pewnie wieczorem wszyscy powypełzają. Dla mnie warunki do jazdy były idealne. Szkoda, żem deczko jeszcze niezdrów i na dłuższą trasę nie mam sił się porwać :-/
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
18.10km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się jakby ciut sprawniej i na kołach jestem o 6:05. Przyjemnie. Przez chwilę wahałem się czy jechać Błękitnym, czy Rzeźnikiem ale ostatecznie padło na tego drugiego, bo stał bliżej drzwi. Trasa jak wczoraj, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, niespiesznie, bez ekscesów. Na metę zataczam się z rezerwą kilku minut.
Powrót w tempie niespiesznym, trasą krótką przez las mydlicki, las grodziecki i las gródkowski. Pod drzewami przyjemnie i zauważalnie chłodniej. Miłe przerywniki pomiędzy asfaltowymi odcinkami. Spokojnie i przyjemnie. Samopoczucie wciąż dalekie od zadowalającego. Z tego też powodu bez objazdów mimo sprzyjającej pogody.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
11.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
18.20km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny dzień w świecie ciszy. Irytujące.
Rozruch taki sobie zakończony startem o 6:08. Przyjemnie. Start jeszcze w lekkim chłodku ale im dalej, tym cieplej. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji. Tempo niezbyt spieszne. Nie mam jakoś weny i sił do pociskania. Na miejscu jestem równo o 7:00.
Powrót w przyjemnym ciepełku i w tempie niespiesznym z udziałem terenu. Kolejno las zagórski, Reden, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe, Park Żurawiniec, terenem do Strzyżowic i wykończenie ul. Kasztanową. Przyjemnie, spokojnie. Pojawił się mały plusik dodatni - zaczynam lepiej słyszeć na lewe ucho, a w prawym lekko trzeszczy. Znaczy się będzie lepiej. Jeszcze nie wiem kiedy, ale będzie. Zdechnięty jestem jednak dalej i z jeżdżenia tylko niezbędne minimum. Kolejny weekend raczej będzie nierowerowy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
17.89km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wciąż nie wyrwałem się ze świata ciszy :-/ Ale przynajmniej start nieco wcześniej - 6:07. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą bez sensacji i zdecydowanie bardziej spacerowo niż wczoraj. Jakby mniej dziś rowerzystów po drodze.
Powrót niespieszny i trasą krótką przez las mydlicki, Warpie, namiarkowe, las grodziecki, las gródkowski i finisz żółtm szlakiem na ul. Szkolną. Przyjemnie ciepło. Samopoczucie dalej nędzne więc zero chęci na objazdy.
Kategoria Praca






















