Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
22.11km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start: 6:12.
Trasa: przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą.
Warunki: rześko ale przyjemnie.
Dziś zabrałem krótkie spodenki i powrót we wdzianku całkiem "na krótko". Warunki niemal letnie. Ciepło, nieznaczny wiaterek, dużo słońca.
Trasę kręcę przez centrum Zagórza, Makro, las mydlicki, Warpie, Namiarkowe, las grodziecki, światła na "86". Miałem dalej ciągnąć "913" do domu ale zjechałem na pobocze by przepuścić autobus i potem jakoś tak koło Lidla ściągnęło mi koło w stronę lasu gródkowskiego. Potem już bokami w stronę remizy w Psarach i finisz asfaltem do domu. Po drodze jeszcze przez moment korciło mnie by wygiąć przez ul. Kasztanową ale się powstrzymałem.
W domu trochę zabawy z rowerami. Smarowanie amorów Rzeźnikowi po powrocie. Czyszczenie Mamuta i smarowanie łańcucha. Na koniec zostawiłem sobie uzupełnienie szprychy w tylnym kole Błękitnego.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
19.82km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś postawiłem na wygodę i do pracy Rzeźnikiem. W związku z tym, że
rowerek ciut szybszy od Mamuta nie bardzo przykładałem się do rozruchu. W
efekcie na kołach jestem o 6:14.
Jezdnie raczej suche. Raczej, bo jednak trafił się jakiś jełop, który
specjalnie wjechał w koleinę z wodą i mnie ochlapał. Niegroźnie na
szczęście ale jego-macią go poczęstowałem.
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przebiegła w miarę spokojnie. Na mecie jestem z zapasem 2 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Długie spodnie na dojazd były dobrym pomysłem.
Powrót w
prawie letnich warunkach ale bez zaginania. Lekko podwiewa z
południowego zachodu, jest sporo słońca i trochę chmur na niebie.
Cieplej niż rano ale nie na tyle, żeby długie spodnie jakoś
przeszkadzały.
Trasa bez większego gięcia przez Mec, Środulę, Stary
Będzin, ścieżkę przy Małobądzkiej aż do Nerki i dalej przez Zamkowe do
Grodźca. Stamtąd do Gródkowa, gdzie minimalnie zaginam by nie jechać
"913", na której o tej porze jest spory ruch. Wracam na nią dopiero przy
"DINO".
Spokojnie, niezbyt spiesznie udało mi się dotoczyć do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
18.69km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niepewność. Od samego przebudzenia, które nastąpiło zdecydowanie przedwcześnie, nie wiedziałem jak się uzbroić do jazdy. ICM wieszczył uczciwy deszcz na całej trasie a tymczasem za oknem nic. Jednak w końcu się doczekałem. Radar nie kłamał z tymi opadami ciągnącymi z południa. Około 5:00 dmuchnęło i zaczęło kapać. Stało się jasne, że dziś w użycie idzie zestaw gumowy.
Ruszam o 6:05. Początkowo chciałem jechać przez Będzin ale ostatecznie potoczyłem się przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd obył się bez sensacji. Deszcz momentami słabł, a nawet chyba ustawał, ale pewności nie mam bo na twarz cały czas mi coś leciało spod koła.
Do pracy docieram z kilkoma minutami zapasu z zewnątrz mokry, od wewnątrz też, ale inaczej. Generalnie jednak przejazd przyjemny i spokojny. Ciekaw jestem powrotu, bo wody ma lecieć ze 2x tyle, co rano.
Powrót pod chmurami ale początkowo niemal bez kropelek z góry. Jedynie spod kół czasem coś poleciał. Niestety w końcu zaczęło padać, choć znacznie słabiej niż o poranku.
Trasa powrotna przez centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd z P3 na P4, Preczów i Sarnów. Spokojnie, niespiesznie. Na moment nawet gdzieś słoneczko na chwilę przejrzało ale potem padało dalej. Trochę mnie ta jazda w kropli zmęczyła bo ścięło mnie spanie jak tylko przebrałem się w suche ciuchy.
Kategoria Praca
DP Dojazd na integrację
-
DST
65.00km
-
Czas
03:16
-
VAVG
19.90km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dobry ale rozjechał się przez pakowanie na weekend. Z domu wytaczam się o 6:14 ale ostatecznie kręcę dopiero od 6:19, bo jeszcze zrobiłem wjazd do piekarni. Przez to mam mało czasu i decyduję się na dojazd przez Będzin.
Pogoda jest inna niż wczoraj. Na niebie chmury z niewielkimi prześwitami błękitnego. Słońca nie widać. Raczej nie wieje. Jest cieplej. Powiedziałbym, że gdzieś w okolicach tych prognozowanych +15.
Droga przebiega bez sensacji. Na miejscu jestem 2 min. po czasie. Może bym zdążył równo na 7:00 gdybym trafił na zielone na Mec-u.
Dziś nie ma powrotu. Dziś dojazd na integrację. Umówiłem się z Marcinem na 15:30 w parku im. Jacka Kuronia na Kazimierzu. Staczam się tam dość sprawnie i chwilę czekam na kompana. Nikt więcej z nami nie jedzie więc od razu ruszamy w dalszą drogę. Prowadzi Marcin więc za bardzo nie wnikam w treść trasy. Była po drodze Koksownia, Chechło. Znane mi okolice tylko poskładane w inny ciąg przyczynowo-skutkowy zakończony ostatecznie lądowaniem na mecie w Domaniewicach.
Na miejscu jest już większość uczestników zarówno z Cyklozy jak i z Rowerowych Mysłowic oraz kilka osób niezrzeszonych ale z nami jeżdżących. Ognisko i integracja ciągną się długo w noc. Właściwe to do rana.
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca, Kilkudniowe
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
20.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nic nie udaje mi się poprawić startu. Znów ruszam o 6:14. W związku z tym, i z faktem, że jest chłodno, decyduję się na trasę przez Będzin. Nie będę musiał cisnąć żeby zmieścić się w czasie.
Jedzie się dobrze. Spokojnie. Na metę zataczam się z dwoma minutami rezerwy.
Słoneczko ładnie dawało na finiszu po oczach. Całą Zuzanny, Dworską i Lenartowicza jazda z przekrzywioną głową żeby daszek kasku dawał trochę cienia.
Po pracy przyjemne lato. Dużo słońca, lekki wiaterek. Kręcę powrót na kierunku do Dąbrowy Górniczej. W centrum Zagórza zaskakuje mnie zator. Ciągnie się prawie od Mortimeru do ronda i gdzieś dalej w stronę Mecu. Wypadek? Mnie droga dalej biegnie przez Reden w stronę Łęknic i dalej bieżnią do przejazdu z P3 na P4. Potem odbicie do Preczowa i finisz przez Sarnów do domu.
Przejazd spokojny, niezbyt spieszny i bez wyginania. Jedyny niemiły akcent, to osa, która raczyła wpakować mi się na nogę i mnie upierniczyć. Strąciłem ją od razu ale coś tam zdążyła wstrzyknąć i dziabnięte miejsce daje lekkie poczucie dyskomfortu.
W trakcie przygotowywania rowerka do jutrzejszego wyjazdu odkryłem urwaną szprychę w tylnym kole. Rowerek na bok i w użycie na jutro wejdzie Mamut. Błękitnego zrobię, jak mnie coś najdzie. Ale pewnie niedługo po powrocie z integracji.
Kategoria Praca, Serwis, Szprycha
DPDZD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
20.35km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ktoś wyłączył ogrzewanie. Nogi od razu to poczuły. Ruszam o 6:14. Niby słoneczko, niby nie wieje ale w trakcie jazdy czuję ruch zimnego powietrza
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę górniczą bez większych sensacji.
Na miejscu jestem równo o 7:00.
Powrót w całkiem przyjemnych warunkach. Upałów nie ma ale jest na tyle ciepło, że w krótkim rękawku czuję się komfortowo. Sporo słońca. Powietrze raczej mało ruchome. Trochę chmurek. Milusio.
Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Mostu Ucieczki i dalej przez Zieloną do Preczowa, skąd dalej do Sarnowa i do domu.
W domu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię jeszcze zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem prosto do domu.
Spokojnie, bez sensacji, przyjemne kręcenie popracowe.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
19.04km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dałem się nabrać. Kiedy wyjeżdżałem z domu jezdnie były mokre, na niebie dywan chmur a wokół wszędzie mnóstwo wilgoci w powietrzu. Ale nie padało.
Początkowo miałem zamiar jechać przez Będzin ale ostatecznie potoczyłem się przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Było spokojnie i bez sensacji.
Niestety na sucho nie udało się dojechać. Jeszcze gdzieś w Łagiszy pojawiły się pierwsze krople, a w Dąbrowie Górniczej już wiedziałem, że przyjdzie zmoknąć. Pytanie było tyko takie, jak bardzo.
Ostatecznie na mecie jestem 5 min. po czasie trochę nasiąknięty wodą ale nie jakoś tragicznie. W sumie przejazd nawet przyjemny.
Powrót w całkiem fajnych warunkach. Sucho, umiarkowanie ciepło, słoneczko za chmurami ale niegroźnymi. Troszkę podwiewało.
Trasa przez Mec, Środulę, Stary Będzin do Kauflandu. Potem z zaopatrzeniem najkrótszą drogą obok fabryki domów do świateł na "86" i przez Gródków do mety.
Tempo niespieszne. Jakieś zmęczenie i znużenie mi się ujawniło.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
17.01km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch całkiem sprawny. Start o 6:13. Już po niecałym kilometrze wiem, że z początkiem roku szkolnego na drogach zawitały sieroty w konserwach. Na pustej drodze kobieta wjeżdża mi maską prawie pod łokieć, a potem skręca na stację benzynową po mojej lewej. Nie rozumiem po kiego grzyba dojeżdżała do mnie na centymetry. Trzeba będzie uważać.
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przy Shellu na Mortimerze ponownie sierota za kierownicą znów wjeżdża mi pod łokieć. Udaje mi się jednak przeżyć dojazd do pracy. Na miejscu z minutą zapasu.
Pogoda słabnie. Jezdnie mokre po nocnych burzach. Jakąś godzinę po dojeździe zaczyna znów grzmieć i padać. Chyba sprawdzą się prognozy i po południu będzie faktycznie chłodniej.
Powrót zaczynam od założenia kurtki tuż po wyjściu. Kapał deszczyk. Krople niezbyt grube ale za to gęsto lecące. I do tego jeszcze zacinało prosto w gębę. Miałem plan, żeby po drodze zrobić zakupy w będzińskim Kauflandzie ale jak mi się w butach zrobiło mokro i zimno to odpuściłem sobie. Powrót, gdzie się dało, chodnikami. Na nich mniej wody stało. Do Będzina kapało. Potem tylko wiało ale przyjemnie specjalnie to nie było. Potem zaczęło znów kropić jak dotarłem do Gródkowa ale mocniejszy opad zaczął się jak już byłem w domu. Ogólnie przejazd spokojny, powolny ale też i zabierający sporo sił. Nogi dość odczuły pogorszenie warunków.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
48.00km
-
Teren
13.00km
-
Czas
02:37
-
VAVG
18.34km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udało się zebrać zadziwiająco sprawnie. Taki zresztą był plan bo chciałem pokręcić na Mamucie.
Na kołach jestem o 6:03.
Trasa w wariancie bardzo spokojnym, nieco objazdowym i terenowym. Na początek na łącznik ze Strzyżowic do Parku Żurawiniec. Potem Akacjową w stronę torów i dalej na czarny szlak na Zieloną. Szybkie śmignięcie obok mola na P3 w stronę Mostu Ucieczki. Przez Reden do lasu zagórskiego i od zadniej strony docieram do mety.
Przejazd przyjemny, bardzo spokojny i zakończony tylko 1 min. po czasie.
Warunki bardzo przyjemne. Zdecydowanie cieplej niż wczoraj mimo nocnych burz i opadów. Raczej bezwietrznie. Słońce chwilę potrzebowało by podnieść się nad chmury.
Powrót również ze sporym udziałem terenu, niezbyt spieszny, zaginany i bardzo przyjemny. W końcówce jakby lekko pod presją ołowiejącego nieba.
Początek to las zagórski ale już po przejechaniu pod "94" zaczynam gięcie. Pierwotnie miało być inaczej ale jakoś tak mnie zniosło w stronę Gołonoga. Przekraczam tory przy stacji tamże i kręcę asfaltem w stronę bieżni przy P3. Kawałek wzdłuż częścią terenową i przed jachtklubem wracam na asfalt by dociągnąć do Piekła. Tu wbijam na bieżnię P4 i jak tylko jest okazja, to zjeżdżam na piasek. W końcu PO COŚ pojechałem dziś na grubasku :-) Dotarłszy do przejazdu na P3 przerzucam się na bieżnie w stronę mola. Same jego okolice sobie odpuszczam i bokiem przedostaję się do parku Zielona. Stamtąd na most na Czarnej Przemszy ale tym razem nie na czarny szlak. Jadę kawałek dalej i za torami wbijam w las i jego leśne ścieżki równoległe mniej więcej do czarnego szlaku tyle, że na północ od torów. Wydostaję się z lasu na granicy Łagiszy i Sarnowa. Asfaltem do świateł na "86" i zaraz za nimi wjeżdżam w ul. Kamienną by dotrzeć terenowo do parku Żurawiniec. Stamtąd terenem w stronę Strzyżowic. Wykończenie przez ul. Kasztanową.
Do domu docieram jakieś 20 min. przed tym jak rzęsiście lunęło. I nawet trochę grzmiało. Temperatura po opadzie nieco spadła.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:14. Od razu czuję, że jazda będzie słaba. Warunki bardziej rześkie niż wczoraj ale przyjemnie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Trochę stania na światłach, trochę na skrzyżowaniach i w efekcie na mecie jestem 2 min. po czasie.
Powrót dziś krótki choć nie za szybki. Po południu wizyta u stomatologa więc nie ma miejsca w czasie na ekstra manewry. Trasa bez finezji: Mec, Środula, Stary Będzin, Zamkowe, las grodziecki, światła na "86" i prosta przez Gródków do domu.
Na powrocie niezłe ciepełko.
Kategoria Praca






















