Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPODZD
-
DST
53.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:30
-
VAVG
21.20km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:14. No nie mogłem się jakoś sprawniej wygrzebać. Warunki niemal identyczne jak wczoraj. Trasa takoż. Jedyna różnica dzisiaj to stanie na przejeździe przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej. Aż całe 2 pociągi KŚ musiałem odczekać. Poza tym przejazd spokojny i przyjemny. Na drogach dość pustawo ale to już chyba tylko tak do końca tygodnia. Zacznie się rok szkolny i znów będzie tłok na jezdniach.
Warunki po pracy wyśmienite więc skusiłem się na lekkie pozaginanie powrotu. Trasa: Blachnickiego, górka środulska, Plejada, Pogoń, Czeladź (z zawijasami), Przełajka, Wojkowice, Rogoźnik, Góra Siewierska, Strzyżowice i do domu. Po drodze króliczki ale bardzo niemrawe. Przyjemne kręcenie powrotne. W domu zostawiam plecak, zakładam sakwy i już niespiesznie standardowo zaginam do wsiowego Lewiatana. Powrót bez gięcia żeby się piwo nie zagrzało. Dzięki nowej stopce rowerek jest teraz cichutki. Mam nadzieję, że z czasem się nie rozklekocze, jak poprzednia.
Kategoria Praca
DPSD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:32
-
VAVG
22.83km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak jakoś wyszło, że zaczynam się toczyć o 6:15. Nie ma czasu na marudzenie. Właściwie to wypadałoby nieco przyłożyć się do kręcenia. Tak też i robię, choć jeszcze rezerwy mocy były. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, sprawnie i przyjemnie. W ogóle warunki o poranku lepsze niż wczoraj. Odrobinę cieplej, sporo słońca i raczej bezwietrznie. Nogi podawały bardzo dobrze. Ostatecznie na mecie mam 3 min. zapasu.
Dziś powrót na kierunku Będzina. Tam przez Mec i Środulę. Zawijam do serwisu. Cel: wymiana stopki Błękitnemu. Obecna strasznie klekocze nawet na najdrobniejszych szczegółach. Nie pamiętam, czy miała tak od nowości czy z czasem się zdezelowała ale ostatnio bardzo mi to już przeszkadza. Przeszczep przebiega sprawnie. Potem jeszcze zaopatruję się w koszyk na bidon dla Mamuta i trochę zwyczajowych szpejów: smary, łatki. Dalszy powrót przez Zamkowe, Grodziec i Gródków. Kręciłem raczej z zaangażowaniem wywołanym przez gromadzące się na kierunku mojej jazdy niepokojące chmury. Do tego też ICM twierdził, że będą warunki do burz. Przy tym wszystkim nogi podawały. Dojeżdżając do domu słyszę grzmoty i nawet pokazuje się jedna błyskawica. Padać jednak nie zaczęło. Pewnie znów bokiem przejdzie. W domu jeszcze mocowanie koszyka Mamutowi.
Kategoria Praca, Serwis, Stopka
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:10. Mógł być wcześniej ale jak mam za dużo czasu to lubię pozamulać a potem jest już zwykle za późno. Warunki bardzo przyjemne. Rześko, bezwietrznie, bezchmurnie, nad polami lekkie mgiełki. Kręcę trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny. Na miejscu zapas 6 min.
W porównaniu do poranka to na zewnątrz piekło. Ale tylko przez chwilę. Kiedy jestem już na kołach i prędkość osiąga 22km/h robi się nagle całkiem przyjemnie. Utrzymując tyle na asfaltach da się żyć. Trasa bez finezji: Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia przy P3 do przejazdu na P4, Preczów, Sarnów. Za światłami na "86" skręcam w ul. Kamienną i wertepkując przetaczam się do Strzyżowic. W ostatniej chwili przypominam sobie o tym, że warto by mi zahaczyć o okolice DINO więc jeszcze przelot przez ul. Kasztanową by obrać właściwy kierunek. Przy DINO nie załatwiam tego, co chciałem więc z małym wygięciem przez skrót przy kościele dociągam do domu.
Przyjemne i spokojne kręcenie powrotne.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
20.85km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch przeciętny zakończony startem o 6:14. Warunki optycznie niezłe ale jak wychodzę na zewnątrz, to czuć chłodek. Kręcąc trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą mam wrażenie, że powietrze stawia opór. Nogi nie chcą podawać. Patrząc na czasy przelotu na poszczególnych punktach kontrolnych widzę, że strata wynosi około 2 min. Z takim też spóźnieniem ostatecznie dobijam do mety. Z plusów to spokój na drodze. Przy okazji zauważyłem, że po południowej stronie "913" pojawiły się tabliczki z logo Strabag i oznaczeniami kilometrów. Wczoraj na powrocie zauważyłem tablicę "Budujemy dla Was. Prosimy o cierpliwość i ostrożną jazdę" czy jakoś tak. Pewnie wkrótce będzie rozkurz na tym odcinku drogi.
Popołudnie całkiem przyjemne. Słonecznie, ciepło, trochę wieje nie za ciepłym powietrzem mniej więcej z północy. Dalej jakoś nie czuję podawania w nogach (czyżby wyczuły zbliżający się koniec lata?), więc kręcę niezbyt intensywnie, głównie na młynkach. Trasa jedna ze zwykłych: Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia P3 do przejazdu na P4, Preczów, Sarnów i do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy na bagażnik i jeszcze standardowe, zaopatrzeniowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót prosto do domu i na dziś koniec rowerowania.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch coraz bardziej mi się rozjeżdża w miarę postępowania tygodnia. Dziś na kołach jestem o 6:15. Zero rezerwy na dojeździe. Pogoda lekko się poprawiła. Jest słoneczko. Niestety temperatura nieco spadała i do tego jakby lekko wiało ze wschodu. Takie mam przynajmniej odczucie na dojeździe. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Szczęśliwie bez ekscesów. Jedynie musiałem odstać swoje aż przejedzie pociąg KŚ. Na mecie minimalnie przed 7:00.
Na powrocie nieco cieplej ale dalej sporo chmur i wieje. Słoneczko jednak czasem się przedziera. Powrót bez gięcia i nie za spieszny trasą przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, las grodziecki, światła na "86" i "913" do domu. Obyło się bez ekscesów.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:43
-
VAVG
22.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po nocnych burzach, deszczach i ulewach jezdnie mokre ale już lekko przesuszone przez wiatr. Prognoza ICM-u się sprawdziła i o 5:35 przestało padać. Dywan chmur jednak jest gęsty i dzień raczej nieco ponury. Zbieram się do startu przeciętnie sprawnie i zaczynam jazdę o 6:12. Dość pustawo na drogach więc jedzie się dobrze. Do tego wiaterek pcha. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Do Zagórza bez większych ekscesów. Dopiero na ścieżce cała masa łajz. I jeszcze jakaś blondynka, która mi zastawiła przejazd. Poza tym przyjemny dojazd do pracy.
Z pracy ruszam dziś nieco później. Jezdnie suche ale na niebie dywan chmur. Słońce nie ma szans się przebić. Do tego trochę wieje. Nie jest za ciepło. Właściwie to na starcie rozważałem nawet ubranie kurtki ale ostatecznie udało mi się rozgrzać na tyle, że jadę "na krótko".
Trasa bez finezji: Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia przy P3 do przejazdu na P4, Preczów i Sarnów.
Kręcę raczej z uczuciem by utrzymać wrażenie, że nie jest mi zimno. Przelot spokojny. Dość sporo rowerzystów po drodze.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
21.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny. Start o przyzwoitej porze - 6:11. Warunki niezłe. Pochmurno ale ciepło, nie odczuwam podmuchów. Sucho. Jest trochę czasu w zapasie więc dziś trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górnicza. Kręci się przyjemnie. Po drodze bez ekscesów. Na miejscu jestem z zapasem 5 min.
Powrót bez objazdów przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Niespecjalnie spiesznie, bez ekscesów. Warunki takie jakby przedburzowe ale przyjemne.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś nietypowo. Druga noc niedospana przez napierniczający ząb sprawia, że decyduję się rano na wizytę u stomatologa. Nie poszło tak szybko jak liczyłem, że pójdzie, ale za to skutecznie, bo przestało boleć. Będzie dopiero, jak przyjdzie płacić ;-)
Przez to wszystko ruszam do pracy po 11:00. Jest już pełnia dnia, słoneczko, lekki wiaterek, ciepło. Jedzie się przyjemnie choć nie mogę się przyzwyczaić do ruchu o tej porze. Zupełnie inny niż rano.
Trasa maksymalnie krótka przez Będzin. Na mecie jestem przed 12:00.
Powrót później w tempie niespiesznym przy całkiem przyjemnych warunkach. Na niebie nie ma już tak dużo słońca ale dalej jest ciepło i lekko wieje. Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Mostu Ucieczki. Stamtąd, z pominięciem okolic mola, bieżnią przy P3 do Łęknic i dalej do przejazdu na P4. Reszta drogi prosta jak drut z Przeczowa do Sarnowa i do domu. Spokojnie i bez sensacji.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:28
-
VAVG
22.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch średnio udany. Wytaczam się o 6:19. Jest pochmurno i raczej bezwietrznie. Na drogach pusto. Choć tyle mam z długiego weekendu, że dojazd powinien być spokojny. Z racji niewielkiego okna czasowego wariant dojazdowy przez Będzin. Jedzie się całkiem dobrze do granic miasta. Tam pojawiają się kropelki i towarzyszą mi przez cały przejazd przez Będzin. Nie zaliczam ich do groźnych i nie zatrzymuję się by ubrać kurtkę i założyć pokrowiec na plecak. Na Środuli widać, że kapało o wiele mniej. Metę osiągam równo o 7:00. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Powrót to próba uniknięcia zlania. Na wyjściu jest cieplej niż rano ale za to wieje zauważalnie. I to z kierunku, w którym mam jechać. Stamtąd ciągnie front. Blitzortung i radar-opadow nie pozostawiają wątpliwości. Front ciągnie mi naprzeciw ale jak się pospieszę, to może...
Kręcę trasę krótką. Przez las mydlicki, Warpie, park przy targu w Będzinie i dalej na Łagiszę. Tu szybkie rzuty "okami" na sytuację i decyduję się ciągnąć dalej do Sarnowa i tam dopiero obrać kierunek na zachód. Okazuje się to nienajgorszą decyzją. Co prawda lekko mnie okapało na mojej wiosce, ale nim dotarłem do domu już wyschnąłem. Za to i po lewej, i po prawej widziałem kurtyny wody. Tuż przed bramą też mnie jeszcze kropelki dogoniły. Ostatecznie jednak udało się wrócić na sucho.
Kategoria Praca
DPODZD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś na mokro. Jak wstawałem, to za oknem konkretnie padało. O 6:05 nieco zelżało więc zestaw na deszcz mogłem nieco zredukować. Ostatecznie ruszam o 6:19. Wybieram wariant najkrótszy, przez Będzin. Całą drogę równo kapie. Gdzie się da to korzystam z chodników bo na nich jest zdecydowanie mniej wody. Podjazd na Środulę to jazda w strumieniu. Na mecie jestem 2 min. po czasie. Wszystko mokre ale i tak jechało się fajnie.
Powrót w tempie niespieszny przy dość przyjemnych warunkach. Jest słonecznie ale z chmurami. Troszkę jakby dmuchało niezbyt ciepłym powietrzem. Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Potem bieżnią do przejazdu na P4 i dalej do Kamienia Ornitologa. Tam zwrot na Kuźnicę Piaskową i dalej przez Dąbie i Goląszę Dolną do domu. Tu zostawiam plecak, zapinam sakwy i kręcę standardowe kółko do wsiowego Lewiatana. Z balastem do domu.
Kategoria Praca






















