Praca
| Dystans całkowity: | 117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6179:05 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DNPND
-
DST
42.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.66km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udało się pozbierać deczko sprawniej i wytaczam się o 6:05.
Warunki już okołozimowe. Na trawie szron. Mgły. Odczuwalnie zimno. Na szczęście jezdnie suche. Bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie z minutą zapasu. Również ze zmarzniętymi dłońmi. Trzeba będzie cieplejsze rękawiczki wdrożyć. Ehh... Jak ja nie lubię zimy...
Cały dzień ponuro, pod chmurami. Tak też i jest na powrocie aż do ciemności. Trochę też chyba ruszało się powietrze, bo czasem miałem wrażenie, że stawia opór w trakcje jazdy na północny wschód. Ale nieznacznie.
Trasa prawie zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Dopiero na mojej wiosce wygięcie od remizy do DINO i Lewiatana.
Zamknęli już przejazd nad przepustem na P4. Czyli zima idzie.
Na powrocie spokojnie. Znacznie mniej rowerzystów. Za to trochę piechoty na bieżniach.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
38.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
18.39km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nic a nic nie udaje mi się poprawić startu. Dziś znów ruszam o 6:12.
Warunki dobre w zakresie braku opadów, wiatru itp. Ale jest zimno. Nogi od razu to zauważają i podawanie jest słabsze.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie.
Na mecie obsuwa na 4 min. i zarznięte stopy.
Na powrocie dość sporo słońca choć ciepło nie jest.
Trasa powrotna pagórkowana. Na początek podjazd w stronę Mecu. Potem pod światła na Środuli. Dalej Syberka od strony 12%, Zamkowe i podjazd ścieżką do Grodźca. Na wykończeniu hopki przez Gródków by ominąć "913". Wykończenie pagórkiem w stronę remizy.
Tempo niespieszne. Nawet króliczek jakoś nie skłonił mnie do żwawszego. Coś jakby zmęczenie tygodniem.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
20.19km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nędza startowa. Ruszam o 6:12 czyli znów będzie obsuwa na mecie. Przynajmniej pogoda znacznie lepsza niż wczoraj. Nie wieje, nie pada, miejscami lekkie zamglenia, na jezdniach generalnie sucho. Jedynie temperatura niższa ale jak na listopad, to całkiem przyzwoita.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie -4 min.
W okolicach "dworca kolejowego" w D. G. zaczyna się robić coraz większy ruch. Zwinęli jedną nitkę torów. Nacięli trochę drzew.
Utrudnienia też mi się pojawiły w Preczowie. Zwężka ze światłami na dojeździe do rozwidlenia przed kościołem.
Powrót na trasie krótkiej czyli: Mec, Środula, Stary Będzin, serwis (wciąż zamknięty), fabryka domów, światła na "86", od przejazdu kolejowego w Gródkowie zawijas pod DINO i Lewiatana (żeby uniknąć błocka) i prosto do domu.
Dzięki temu jestem jeszcze za jasności.
Pogoda rześka ale przyjemna. Jakby lekko wiało z zachodu. Było też trochę ładnego słoneczka. Spokojnie na powrocie.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
20.69km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch szedł całkiem nieźle ale na koniec odbył się bunt elektroniki i wszystko się posypało.
Zapomniałem wczoraj podłączyć kamerkę do ładowania i cenny czas straciłem na podmianie akumulatora. Przez to konieczny przepak (kolejne sekundy i minuty w plecy) i ostatecznie ruszam o 6:13. Spóźnienie murowane. Pytanie czy więcej niż na 5 min., czy może jednak nie? Potem jeszcze bunt podniósł GPS, że też chce świeżej mocy. Kolejne minuty w plecy.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. Spokojnie.
Warunki nawet całkiem przyjemne. Co prawda, jezdnie mokre, ale za to jest ciepło. Nie wieje. Minimalne zamglenia.
Na mecie mam ostatecznie 8 min. do tyłu.
W ciągu dnia nieco pokropiło ale do startu powrotnego prawie wyschło. Na niebie dywan chmur. Jakby też nieco się ochłodziło w stosunku do poranka.
Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Miejscami nawet dość dynamicznie. Zupełnie bez sensacji.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
38.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mało spania ale rozruch w miarę sprawny. Start o 6:07.
>
Warunki dość przyjemne. Ciepło, nie wieje. Lekko mokre jezdnie. Dość szybko się rozwidnia.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji. Jedynie na Zielonej włącza się czerwona lampka kiedy czuję, że tylne koło lekko ucieka na mokrych liściach. Dobrze, że Mamutem jechałem, bo jego grube oponki dają dużo czasu na reakcję i wybronienie się od gleby.
Na mecie po czasie 4 min. Jednak niedospanie dało o sobie znać bo wrażenie miałem, jakbym jechał zwykłym tempem.
Start do powrotu w kropelkach i takoż większość drogi. Intensywność opadu dość zmienna ale momentami kapało całkiem konkretnie. Na szczęście niezbyt długo.
Trasa bez większego gięcia. Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów i po własnych śladach do domu.
Gdzie się dało ścieżkami i chodnikami. Tempo niespieszne żeby się zbytnio nie uflejać i nie zamoczyć. W sumie nawet przyjemnie. Szkoda tylko, że finisz już niemal w ciemnościach.
Na mecie wiadro wody na rowerek żeby spłukać piach i smarowanie łańcucha. Na jutro ICM dawał jeszcze niedawno nadzieję, że wtorek na sucho. Oby. Moknięcia w listopadzie nie zaliczam do przyjemności. Dobrze, że dziś było nawet ciepło, jak na tą porę roku.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
35.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
19.44km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nieco poprawiam start w stosunku do dnia wczorajszego, ale niewiele i nie mam właściwie rezerwy na marudzenie. Ruszam o 6:10.
Warunki całkiem niezłe. Sucho, nie wieje. Odczuwalnie jest znacznie chłodniej niż wczoraj ale jeszcze nie decyduję się na użycie czapki. Na Zielonej wyraźny skok temperatury. Ciepłe i wilgotne powietrze momentalnie zaparowuje mi okulary.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji. Zrobiła mi się obsuwa na "dworcu kolejowym". Musiałem odczekać ze 3-4 min. zanim przewali się pociąg z samochodami. Tych minut brakło mi być o czasie w pracy. Na mecie -2 min.
Powrót przy nieznacznym kapaniu, które jednak trwało już jakiś czas i zdążyło nieco zachlapać otoczenie. Z tego też powodu pokrowiec na plecak i wariant krótszy powrotu przez Będzin ale inaczej niż zwykle.
Trasa: centrum Zagórza, las mydlicki, Mydlice, Warpie, Koszelew, Brzozowicka, Fabryka domów, światła na "86", "913" do przejazdu kolejowego w Gródkowie, zagięcie pod remizę, szybki wjazd do wsiowego Lewiatana i w narastających kropelkach prosto do domu. Już w ciemnościach.
15 min. po zaparkowaniu zrobiła się niezła ulewa więc można powiedzieć, że mi się fartnęło. Sam przejazd spokojny i nie za spieszny. W lesie mydlickim trochę powalonych drzew na ścieżce więc to wariant na niezbyt spieszną jazdę. Poza tym trochę obawiałem się szaleć na wąskich oponkach Błękitnego po mokrych liściach. Kilka razy kółko chciało uciec samo. Chyba znów czas na Mamuta.
Jutro wolne ale mam plan objazdowy o ile prognoza pogody się sprawdzi.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
42.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś słabo z rozruchem i na kołach jestem dopiero o 6:13. Trzeba będzie podganiać.
Warunki przyzwoite. Nie wieje, nie pada, nie jest za zimno.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Chwila niepewności na rondzie w centrum D. G. czy mi od strony Będzina ustąpią. Na wszelki wypadek przyhamowałem bo nie uśmiechało mi się sprawdzać, czy ewentualnie przeżyję zderzenie z lawetą.
Poza tym spokojnie. Tempo udało się utrzymać takie, że na miejscu jestem równo o 7:00.
Powrót na trochę innym kierunku niż ostatnimi czasy. Tym razem: Blachnickiego, Środula, Plejada, Pogoń, Czeladź, Wojkowice, Strzyżowice. Wszystko asfaltami lub ścieżkami. Bez opierniczania więc nawet nienajgorsze tempo wyszło.
Finisz formalnie po zachodzie słońca choć coś tam jeszcze było widać.
Tym razem na powrocie trochę słońca ale też czuć już lekko niższą temperaturę. Wczoraj wracałem bez rękawiczek. Dziś było bez nich niekomfortowo.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch przeciętnie sprawny i na kołach jestem o 6:06.
Warunki różne od wczorajszych jedynie w kwestii mgły. Poza tym to samo.
Takoż z trasą. Dziś bardzo spokojnie.
Na mecie zapas 4 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót gięty nieco inaczej niż zwykle: Mortimer, Mydlice, Koszelew, dworzec kolejowy w Będzinie, serwis (wciąż nieczynny, albo nieczynny już o tej porze), Łagisza, Sarnów i zawijasy po wiosce od remizy do DINO, dalej do Lewiatana i do domu.
Przyjemnie, słonecznie. Od Nerki przez Łagiszę i Sarnów zmiany z króliczkiem. Zadziwiające jest to, że na małych kółeczkach trzymał ładne tempo. Fajnie się jechało raz goniąc, raz będąc gonionym. Tak jakoś żwawiej.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
22.64km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Formalnie dojazd jeszcze przy udziale nocy ale faktycznie to była już szarówka. GPS zeznał, że do wschodu brakowało 17 min. na starcie.
Warunki takie sobie. Nie jest jakoś zimno ale odczuwalnie temperaturę obniża mgła. Nie wieje, jezdnie suche.
Kręcę trasę przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie i bez sensacji.
Tempo niezbyt ambitne. Trochę przez nieustanną konieczność przecierania okularów. Na mecie równo o 7:00.
W ciągu dnia było trochę ładnego słoneczka ale już na wylocie niebo zaciągnięte chmurami. Niedeszczowe jednak sprawiają, że nie jest zbyt optymistycznie. Przynajmniej jest sucho, nie wieje i nawet temperatura taka, że rękawiczki i czapka mogą jechać w kieszeniach.
Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów.
Tempo nawet nienajgorsze. Na skrzyżowaniu przy remizie w Preczowie dogania mnie rowerzysta, którego mijałem stojącego przy "Pod Dębami". Znaczy się będziemy się ganiać :-)
Kręcę delikatnie na młynkach w stronę kościoła. Wyprzedza. Daję mu z 50 metrów i dostosowuję tempo. Ładnie ale bez szaleństw. Ciągnie równo pod górkę do Sarnowa. Niestety kończy jazdę przed kościołem więc za długo się króliczkiem nie nacieszyłem. Dalej już spokojniej swoim tempem do świateł i potem równo do domu z haczeniem o wsiową piekarnię.
W domu jestem o dobrym czasie ale co z tego? Przesunięcie czasu sprawia, że szybko się ściemnia. Wkrótce zacznie się era DNPND :-/
Kategoria Praca
DNPOD
-
DST
46.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
22.26km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start 6:06. Warunki przyjemne, jak na tą porę roku. Sucho, nie wieje, znośna temperatura.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji.
Na mecie 3 min. zapasu.
Na powrocie szarawo. Dywan chmur ale nie jest źle. Termicznie tak, że kurtka i czapka jadą w plecaku. Minimalny ruch powietrza. Sucho. Naszło mnie by trochę nagiąć powrót.
Kręcę do Preczowa jak zwykle przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło. Przy "Pod Dębami" odbijam na Marianki i Ratanice. Dobijam do Kamienia Ornitologa i robię zwrot na Kuźnicę Piaskową. Dalej przez Dąbie do Goląszy Dolnej i zjazd przez Strzyżowice do domu.
Na bieżniach dynamicznie. Na pagórkach od Dąbia już spokojniej. Nogi dają znać, że to nie są dobre warunki na pociskanie. Gdyby było tak z +25...
Spokojny powrót z pracy.
Kategoria Praca






















