Praca
| Dystans całkowity: | 117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6179:05 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
18.00km
-
Czas
02:24
-
VAVG
14.17km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udaje mi się zebrać ciut sprawniej niż wczoraj. Start o 5:40.
Termometr zeznał +3 st. C. Coś jest na rzeczy, bo jezdnie w większości mokre. Musiało jednak spaść też trochę śniegu w nocy skoro na mojej ulicy biało. Za to nie sprawdziły się specjalnie opady. Tylko przez krótką chwilę nieznacznie kapało.
Trasa zwykła przez Będzin z opcją małobądzką. Ścieżki białe, ze zbitym śniegiem. Nawet dobrze się jechało.
Na mecie 9 min. zapasu i mokry plecak. Jednak trzeba było założyć pokrowiec.
Formalnie jazdę kończę po zachodzie słońca ale jest jeszcze na tyle jasno, że zaliczam ją do dnia.
Trasa zwykła ostatnimi czasy: Motimer, Park Hallera, Zielona, Preczów, Sarnów. Różnica taka, że trochę więcej jezdnią bo miejscami roztopy zrobiły jazdę niemożliwą po chodniku. Same jezdnie poza tym, że mokre to dość czyste. Dzięki temu minimalnie krótszy czas powrotu. Nie rozpędzałem się za bardzo żeby mi spod przedniego koła na gębę nie leciało.
Po drodze spotkałem kilku "szoszonów". Dwóch robiło sobie przerwę na Zielonej. Jeden wyprzedził mnie jak ruszałem spod piekarni na mojej wiosce. Pewnie nie mogli się doczekać znośnych warunków na jezdni i piłowali trenażery.
Mam nadzieję, że nie zamarznie to do jutra. Jeśli tak, to będzie śliska sprawa.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
34.00km
-
Teren
24.00km
-
Czas
02:33
-
VAVG
13.33km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dość późny start - 5:50. Wszystko przez to, że sprawdziłem termometr i pokazał tylko -1. Skoro cieplej, to da się pojechać szybciej - taki był koncept. Trochę się posypał w locie bo nasypało znów przez noc.
Trasa przez Będzin z opcją małobądzką. O ile do Będzina i przez Będzin jechało się dobrze mimo ekstra warstwy śniegu, to już przez Sosnowiec było kiepsko. Samochody zdążyły śnieg przerobić na błoto i przyczepność spadła drastycznie. Podjazd na Zuzanny ślimaczy bo napędowe kółko nieustannie zrywało przyczepność. Dalej też nie było lepiej. Do tego wyprzedzający dojeżdżali zdecydowanie za blisko dochlapując świeże błocko wprost pod koła.
Ostatecznie na mecie mam 13 min. obsuwy. Most przed zajezdnią z buta bo nijak nie dało mi się utrzymać tam równowagi. Gdyby było zmrożone, to bym przejechał, a tak konsystencja gorsza niż sypki piasek.
Zastanawiam się jak paskudny będzie powrót...
Mogło być gorzej choć generalnie bez rewelacji. Jezdnie mokre. Miejscami śliskie błocko. Mostu na Lenartowicza znów nie udało mi się przejechać. Nawet w połowie. W wielu miejscach jednak na chodnikach było na tyle ok, że dało się jechać.
Trasa jak ostatnimi czasy: Mortimer, Park Hallera, Zielona, Preczów i Sarnów. W miarę spokojnie.
Słup na ścieżce przy Expo Silesia zwinięty.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
34.00km
-
Teren
30.00km
-
Czas
02:54
-
VAVG
11.72km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Myślałem, że mi się termometr spierniczył. Pokazał, dziad, -22 st. C. Ale jak dotarłem do pracy, to kierownik, który jedzie mniej więcej z tych samych okolic potwierdził, że też miał po drodze takie odczyty.
Ruszam o 5:42. Późno, jak na panujące warunki. Poza niską temperaturą są jeszcze białe drogi. Na szczęście nie jest ślisko i nie wieje.
Trasa krótka, przez Będzin z wariantem małobądzkim. Tempo nędzne ale inaczej się nie dało przez konieczność kontrolowania oddechu. No i jeszcze nogi mówiły, że to są fatalne warunki do podawania.
Na mecie 15 min. obsuwy. Trochę przez to, że na Zuzanny podjazd zrobiłem z buta. Nie dlatego jednak, że było ślisko, tylko żeby rozgrzać marznące stopy. Kilkaset metrów deptania przywróciło właściwe krążenie i chłód dał się we znaki dopiero tuż przed metą.
Zdecydowanie nie lubię zimy. Musiałem się dziś naubierać w ekstra warstwy. Strata czasu i potem energii żeby to na sobie wszystko wieźć. Zima jest do bani.
Na powrocie jakby nieco cieplej bo stopy nawet niespecjalnie zmarzły. Warunki wiele się nie zmieniły. Miejscami tylko było trochę wyjeżdżonego asfaltu. Reszta z białym lub burym śniegiem.
Trasa, jak ostatnimi czasy często, przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, Preczów i Sarnów. W miarę spokojnie. Czasem tylko życzyłbym sobie żeby mnie wyprzedzali z nieco większym zapasem. Ze 2x miałem wrażenie, że mi prawie pod łokieć wjeżdżają.
Było po drodze kilku rowerzystów i ślady kolejnych. Walczymy.
Słup na ścieżce przy Expo Silesia leży dalej.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
34.00km
-
Teren
14.00km
-
Czas
02:41
-
VAVG
12.67km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę się obsunąłem ze startem. Dziś ruszam o 5:46. Żeby nadrobić do Będzina aż za targ kręcę jezdnią. Dzięki temu obok izby wytrzeźwień mam jeszcze ponad pół godziny w zapasie i tylko 1/3 drogi do celu. Zrzucam z tempa i jadę więcej chodnikami niż zwykle. Przez to ostatecznie na mecie jestem równo o 7:00.
Warunki były nawet niezłe. Jezdnie w sporej części czarne. Jakby lekko spadła temperatura.
Powrót trasą jak wczoraj: Mortimer, Park Hallera, Zielona, Preczów i Sarnów. Tydzień dojazdów w takich warunkach i mi nie w głowie ekstra objazdy. Na mecie już zdecydowanie w ciemnościach. Dziś zapadły szybciej bo na niebie dywan chmur. Na powrocie zdecydowanie mrozik ale jeszcze taki niegroźny. Lekko chyba też ruszało się powietrze.
Sam przejazd spokojny, bez sensacji. Nawet kilku rowerzystów widziałem osobistymi "oczoma".
Słup leży dalej.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
34.00km
-
Teren
34.00km
-
Czas
03:00
-
VAVG
11.33km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś cały dojazd do pracy idzie jako terenowy. Jazda po kopnym śniegu i błocie pośniegowym jak najbardziej się do tego kwalifikuje. To była niezła siłownia.
Ruszam nieco wcześniej niż wczoraj ale, jak na panujące warunki, to zdecydowanie za późno - 5:53.
Jest około zera. Dalej wieje mniej więcej z południa choć słabiej niż wczoraj. Śniegu nie ma jakoś tragicznie dużo. Na jezdniach w większości błoto. Tylko nieliczne miejsca z ubitym białym. Na chodnikach przeważnie pierzynka.
Trasa przez Będzin z opcją małobądzką. Nawet nieźle się jechało. Niestety białe stawiało spory opór i prędkości były spacerowe choć wysiłek niemały. Przełożyło się to na 16 min. obsuwy na mecie. Sam przejazd spokojny. Kilka nieznacznych sygnałów, że koła chcą jechać po swojemu opanowane bez problemu. Przed wyruszeniem upuściłem sporo luftu z kółek. To pomaga w przyczepności ale pogarsza prędkość. Coś za coś. Wolę jednak wolniej ale bezpieczniej.
Powrót jeszcze wolniejszy niż dojazd. Przyczyną dosypany jeszcze śnieg i sporo nieuczęszczanych przez samochody odcinków. Trasa dokładnie jak wczoraj: Mortimer, Park Hallera, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe, magazyny i finisz ulicą do domu. Asfaltem nie mogę napisać, bo pod kołami było mnóstwo błocka śniegowego.
Przejazd w tempie miejscami niewiele szybszym od uczciwego marszu. Ale przynajmniej spokojny. Kilka razy przystanąłem cyknąć zimowe foto, bo nigdy nie wiadomo, czy ta zima jeszcze potrwa i czy może nie ostatnia w historii z takim śniegiem.
Przy Expo Silesia mało byłaby glebka. W ostatniej chwili zauważyłem przykryty śniegiem słup ściętej latarni. Dokładnie w poprzek ścieżki rowerowej. Dobrze, że prędkość miałem spacerową. Poza tym było trochę uślizgów, kilka podpórek ale udało się bez wykładki.
Naocznie chyba tylko jednego rowerzystę widziałem ale ślady były i rano, i po południu, po opadach. Czyli nie jestem jedyny walczący w okolicy. Choć mnie chyba łatwiej na grubych kapciach Mamuta. Poza tym, że wolniej to jedzie się całkiem spokojnie. Polecam fatbike-a na takie warunki.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Znów nie udaje się ruszyć z zapasem. Tym razem startuję o 6:02.
Warunki prawie takie jak wczoraj. Różnica tylko w tym, że wieje z południa. Dość zauważalnie. Przez to odczuwalnie jest dość zimno. Wdzianie trzeciej warstwy na korpus okazało się dobrym ruchem.
Trasa krótka, przez Będzin. Wariant małobądzki. Spokojnie. Gdyby nie to, że dolne końcówki marzły, to nawet byłoby przyjemnie.
Na mecie minuta zapasu.
Na starcie powrotu witam mnie Ozdrowieniec Prezes. Kręcimy do centrum Zagórza wspólnie, niespiesznie i pogadując. Tu nam się drogi rozchodzą. Dalej solo przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe i magazyny kręcę do domu. Po drodze wjazd do wsiowej piekarni.
Warunki zbliżone do porannych. Może tylko trochę cieplej. Pojawił się też dywan chmur i pod koniec jazdy miałem wrażenie, że zaczęły już pojawiać się pierwsze płatki, zapowiedzianego przez ICM, śniegu.
Małe zaskoczenie też przy "dworcu kolejowym" (właściwie teraz to tylko peron z jednym czynnym torem i wiatami dla podróżnych) w Dąbrowie Górniczej. Wyburzyli jeden budynek, nacięli drzew, zryli okolicę solidnie. Roboty na grubo.
Sam przelot spokojny i nawet przyjemny. Wiatr więcej pomagał, jak przeszkadzał.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
35.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.26km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem ruszyć wcześniej, tak gdzieś 5:45, ale się nie udało. Wytaczam się o 6:01. Na szczęście tragedii nie ma bo warunki nawet nienajgorsze. Co prawda, temperatura na minusie ale przynajmniej nie wieje i jezdnie są suche.
Trasa krótka, przez Będzin z opcją małobądzką. Spokojnie, nawet przyjemnie.
Na mecie 2 min. zapasu i lekko wychłodzone stopy.
Na jutro będzie się trzeba w ekstra warstwę wbić bo ICM wieszczy zauważalne podmuchy.
Powrót formalnie zakończony po zachodzie słońca ale jeszcze było całkiem jasno jak stanąłem u celu. Wszystko to dzięki temu, że odpuściłem sobie objazdy. Zresztą chłodek nie nastrajał mnie do tego. Trasa: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów.
Spokojnie, bez sensacji. Całkiem sporo ludzi w okolicach P3 i Zielonej.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
38.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:06 choć wypadałoby wcześniej choćby ze względu na ewentualnie niepewne warunki na drodze. Wyszło, jak wyszło.
Trasa przez Będzin w wariancie małobądzkim. Spokojnie, bez sensacji. Jezdnie okazały się w całkiem dobrym stanie. Do Będzina mokre. W Będzinie coś tam pod kołami chrupało ale nie doświadczyłem uślizgów. W Sosnowcu tak pół na pół.
Na mecie minuta zapasu. Całkiem przyjemny dojazd.
Powrót przy zachodzącym słoneczku ale chyba nieco niższej temperaturze niż rano. Ewentualnie lekki ruch powietrza takie wrażenie dawał. Na jezdniach zrobiło się sucho. I dosyć biało. Profilaktycznie wywalili mnóstwo soli. Miejscami aż chrzęściło pod kołami.
Trasa powrotna zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Tempo niespieszne. Przejazd spokojny.
Finisz już formalnie po zachodzie słońca ale było jeszcze dość jasno. Widać już, że dzień powoli się wydłuża.
Kategoria Praca
DNPOND
-
DST
41.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
17.57km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W miarę dobry rozruch i toczenie rozpoczynam o 6:01.
Warunki są niezłe. Jezdnie, co prawda, nie są suche ale nie ma też tej wilgoci na tyle dużo, by się uflejać. Temperatura na plusie. Wiatr chyba lekko sprzyjający.
Dojazd w wariancie krótkim, przez Będzin z opcją małobądzką. Spokojnie, bez sensacji.
Na mecie zapas 6 min.
Na ICM-ie pokazywali jakoweś opady śniegu ale nic nie spadło.
Na powrocie nieco bardziej mokro niż na dojeździe. Wszystko przez całodniowy opad szczątkowego śniegu. Przy dodatniej temperaturze wszystko to się topiło i gromadziło. Trochę też podwiewało jakby z południa.
Powrót z questem więc trasa trochę nietypowa. Na początek do centrum Sosnowca ścieżkami przy Blachnickiego, Kombajnistów, Narutowicza i 1-go Maja. Quest załatwiony błyskawicznie i od razu zaczynam odwrót. Tym razem w stronę Pogoni (gdzie się dało to ścieżkami) i potem od klubu Kiepury do będzińskiej Nerki też ścieżką. Przez Zamkowe na ścieżkę pod grodziecki browar i dalej chodnikami do Gródkowa, gdzie wracam przy podstawówce na własne ślady. Wykończenie nieskończoną, jeszcze, "913" z haczeniem o piekarnię.
Mimo "takich se" warunków kręciło się nawet całkiem nieźle. Może dlatego, że nie miałem już presji czasu i bardziej mogłem dostosować tempo do oddechu anie na odwrót, jak to zwykle bywa rano, na dojeździe.
Trochę rowerzystów po drodze spotkałem, jest nas więc jeszcze trochę walczących za sprawę :-D
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
35.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
16.80km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niby od wczoraj już wiedziałem z prognoz ICM-u, że dziś dojazd w kropli, ale do ostatniego momentu miałem nadzieję, że jednak nie. Niestety w kropli.
Zestaw gumowy na siebie i do przodu. Ruszam o 6:05. Przy kropli w grę wchodzi tylko wariant krótki, przez Będzin. Tym razem z wariantem ścieżki przy 11-go Listopada i Kościuszki. Pełno tam rozlewisk ale w zestawie gumowym to mi to nie robi różnicy.
Przejazd spokojny ale zdecydowanie nie da się zakwalifikować do przyjemnych.
Na mecie 3 min. rezerwy. Od zewnątrz mnie nie przemoczyło ale suchy i tak nie byłem. Taki urok zestawu gumowego. Za to przynajmniej nie zmarzłem. Zresztą temperatura zdecydowanie była na plusie.
Powrót w warunkach zgodnych z prognozami ICM-u. Do niemrawego kapania doszła szczątkowa obecność śniegu. Do tego wiatr nieco na gębę. Z tego też powodu tempo znacznie spokojniejsze niż na dojeździe. Dzięki temu nie byłem taki mokry na finiszu.
Trasa przez Mortimer i Reden do Mostu Ucieczki. Potem Zielona, czarny szlak do Łagiszy i skrótem na Stachowe. Za magazynami powrót na asfalt i grzecznie prosto do domu.
Plus taki, że przejazd spokojny. Przy magazynach lekkie zaskoczenie. Powstaje kolejny.
Kategoria Praca






















