Praca
| Dystans całkowity: | 117448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.38%) |
| Czas w ruchu: | 6178:11 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DNPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
17.95km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojazd na Skywalkera.
Zbieram się w miarę sprawnie i wytaczam o 5:53.
Pierońskie mgły całą drogę. Przy gruncie minus ale miejsc śliskich niewiele. Gdzie się da to cisnę chodnikami i ścieżkami żeby jak najmniej okazji do interakcji z samochodami tylko mieć.
Trasa przez Będzin z opcją małobądzką. Dość spokojnie.
Na mecie 5 min. zapasu.
Powrót w całkiem przyjemnych, jak na luty, warunkach. Na drogach nie jest już tak mokro. Za to leśnych i terenowych odcinków raczej jeszcze będę unikał. Na Zielonej i krótkim łączniku do Preczowa bagno.
Trasa powrotna przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Spokojnie. Nieco żwawiej niż za czasów śniegu.
Na mecie słoneczko jeszcze całkiem wysoko nad horyzontem. Na razie jednak jeszcze nie korci na większe objazdy.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
38.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
18.54km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Troszkę się naciąłem na prognozie pogody. Ale to na własne życzenie.
Prognozy mówiły, że będzie fajnie mimo, że rano koło zera, może lekki minusik. Jezdnie się generalnie wyczyściły więc rozruch robię niespecjalnie intensywny i na kołach jestem dopiero o 6:02.
Termometr na wysokości pierwszego piętra zeznał -1 ale przy ziemi musiało być znacznie chłodniej bo chrupało pod butami i kołami konkretnie. Na jezdniach też nieszczególnie, o czym przekonałem się w drodze i co mi rozwaliło harmonogram przelotu.
Trasa przez Będzin z opcją małobądzką. Nim ruszyłem miałem zamiar toczyć się przez Sarnów i Preczów ale odpuściłem i to była dobra decyzja. I tak zaliczam obsuwę na 3 min. na mecie.
Sam przejazd spokojny. W kilku miejscach czułem, że przyczepność jest zerowa. Udało się, na szczęście, dojechać bez gleby.
Na powrocie znacznie cieplej. Czapka jedzie w plecaku. Pierwsza warstwa na korpusie zamieniona na lżejszą. A i tak momentami miałem wrażenie, że jest mi za ciepło. Minus tej temperatury jest taki, że dalej topnieją resztki śniegu i miejscami na jezdniach potoki. Trochę też jeszcze było zlodzonego śniegu po drodze (okolice P3 i P4).
Trasa: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Dobiłem nieco luftu do kółek przed powrotem, więc kręciło się nawet całkiem żwawo. Po drodze króliczek ale taki nie za bardzo mrawy.
Na mecie sporo przed zachodem. To mi się podoba. Taka zima to może być.
Kategoria Praca
DNPDZND
-
DST
37.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:27
-
VAVG
15.10km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Termometr zeznaje +1 na wysokości pierwszego piętra. Przy gruncie zdecydowany minus. Śnieg ścięty chrupie pod butami. Na jezdniach spore odcinki ze szklącymi się kryształkami lodu. Chodniki i ścieżki, gdzie wczoraj nie wytopiło, to chrupiące pod kołami.
Start o 5:49. Trasa zwykła przez Będzin z wariantem małobądzkim. Spokojnie, bez problemów z przyczepnością.
Na mecie zapas 8 min. Zdecydowanie bardziej mi pasowały takie warunki niż wczorajsze.
Trochę chodziło mi po głowie żeby zagiąć powrót ale potem wymyśliłem sobie, że zrobię dziś rundę zakupową i weekend będę mógł zrobić nierowerowy. Z tego też powodu zwykłą ostatnio trasą (Mortimer, Park Hallera, Zielona, Preczów i Sarnów) prosto do domu. Sprawniej się dziś jechało bo więcej czystego asfaltu, ścieżek i chodników. Do tego cieplej. Większość drogi ładne słoneczko na niebie.
W domu chwila przerwy i potem minimalne zagięcie do wsiowego Lewiatana. Zjazd z balastem i potem jeszcze do najbliższej piekarni.
Powrót z Lewiatana o szarówce.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
14.89km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojazd na mokro. +3 na termometrze. Od cholery wody na jezdniach. W powietrzu mgła i deszcz. Na ścieżkach i chodnikach zlodowaciały śnieg śliski jak 100 bandziorów. Z tego też względu prawie cała trasa asfaltami mimo tego, że pełno na nich rozlewisk. Za to nie było ślisko.
Trasa przez Będzin z opcją 11-go Listopada i Kościuszki. Wystartowane coś koło 5:50. Na mecie 8 min. zapasu.
Na moście na Czarnej Przemszy widzę jak rowerzysta zalicza glebę. Wołam czy wszystko ok. Kciuk w górze i za chwilę wstaje wołając, że to już druga dzisiaj i żebym uważał w stronę ronda UE bo tam ślisko jak diabli.
Jadę kawałek ścieżką wzdłuż rzeki ale faktycznie przyczepność słaba. Zjeżdżam na asfalt przy bibliotece. Przy okazji GPS mi się wyłącza nie naliczając jakichś 300m. Znowu to felerne miejsce. Zastanawiam się czy to nie jakiś błąd w mapie. W wolnej chwili zrobię aktualizację i przy okazji test. Podobne klocki mi GPS robił przy Trójkącie Trzech Cesarzy. W innych miejscach działa bez zarzutu. Numer robi jak jadę ulicą. Jak chodnikiem to jest ok. Dziwne.
Przejazd spokojny ale zdecydowanie nie nadaje się do zaliczenia do przyjemnych.
Powrót również po mokrym choć jakby odrobinę mniej. Jest cieplej co przekłada się na większą ilość wody w powietrzu. Głównie pod postacią mgły, ale były też miejsca, gdzie trochę kapało. Generalnie nie jeden raz musiałem okulary przecierać.
Trasa przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, Preczów i Sarnów. Gdzie jeszcze śnieg nie stopniał, to przeważnie był rozchlizdany. Kilka razy jazda w drifcie i walka o utrzymanie równowagi.
Sam przejazd spokojny i nieco żwawszy niż wczoraj.
Kategoria GarminMontana, Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:27
-
VAVG
13.88km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
+1 na termometrze. Niejaki ruch powietrza mniej więcej z południa. Jezdnie przeważnie mokre, tylko gdzieniegdzie połacie śniegowego błota. Ścieżki z ładnym, zbitym śniegiem.
Trasa zwykła przez Będzin z opcją małobądzką. Pojechane sprawnie i bez sensacji.
Na mecie 10 min. zapasu. Całkiem przyjemnie się jechało, co nie zmienia faktu, że zimy nie lubię.
Powrót do rozkosznie przyjemnych to z pewnością nie należał. Całą drogę kapało. Na jezdniach potoki wody. Z kolei na śniegu ślisko, choć plus taki, że zrobił się zbity więc pod kołami w miarę stabilne podłoże.
Trasa powrotna w tempie niespiesznym, żeby się nie uflejać zanadto, przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, Preczów i Sarnów. Na sucho się nie udało. W butach ok ale reszta ciuchów przemoczona. Tyle dobrego, że nie zmarzłem. Jedynie nieco uda i kolana wychłodzone.
Tego chyba jeszcze nie jechałem: w deszczu, po śniegu, w lutym. I jak tu lubić zimę?
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:27
-
VAVG
13.88km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dobry rozruch i start - 5:43.
Warunki wydają się niezłe. -7 stopni. Czyste jezdnie. Minimalny ruch powietrza z południa.
Trasa przez Będzin z wariantem 11-go Listopada i Kościuszki. Sam przejazd spokojny ale kilka razy korciło mnie by zsiąść z rowerka i podeptać trochę. Pierwszy raz tej zimy tak mi marzły stopy i dłonie. Dziwne. Ostatecznie jednak obyło się bez tego choć ostatni zjazd przed metą potwornie mnie wychłodził.
Za to mam na mecie jakieś 6 min. zapasu.
Powrót przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, Preczów i Sarnów w tempie niespiesznym. Odczuwalnie cieplej niż rano mimo tego, że czasem wiało na twarz. Nastrój poprawiało słoneczko obecne całą powrotną drogę. Zupełnie bez sensacji.
Kategoria Praca
DNPDOND
-
DST
36.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
03:17
-
VAVG
10.96km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
-19 na starcie. Bez odczuwalnych podmuchów. Jezdnie dość czyste.
Trasa przez Będzin. Tym razem pokusiłem się o "ścieżkę" przy 11-go Listopada i Kościuszki. Ponieważ ścieżka jest wydzieloną częścią jezdni, to zimą jej nie ma. Zawalona śniegiem. Po drodze dwa odcinki deptane po kilkaset metrów. W sumie jakiś kilometr. Najpierw wzdłuż Czarnej Przemszy, potem od cmentarza na Środuli do Dworskiej ale nie dlatego, że ślisko, tylko żeby rozgrzać stopy. Wiele mnie to nie spowolniło.
Na mecie -15 min. Nie było szans się wyrobić bo start był o 5:50. Jakoś tak mi się dobrze spało, że cały rozruch był mocno obsunięty.
Sam przejazd spokojny i, w jakiś pokręcony sposób, przyjemny.
Powrót bez gięcia trasą przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, Preczów i Sarnów. Kawałek z buta przez las żeby rozgrzać stopy. Tempo ogólnie ślimacze.
W domu znajduję awizo więc jeszcze, po zrzuceniu części balastu, krótki kurs po poleconego. Zjazd tą samą trasą w ciemnościach.
To nie są warunki, które by mnie zachęciły do wyginania objazdów. Niezbędne minimum.
Dopóki się ta zima nie straci, to tylko na tyle się zdobędę. Jutro jeszcze tylko runda zaopatrzeniowa w wersji minimalnej i do końca tygodnia nie wsiadam na rower ;-p
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
32.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
12.15km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zdecydowanie wczoraj miałem gorszy dzień. Wczorajsze myśli o odpuszczeniu dzisiaj jazdy rowerem, rano jakoś zupełnie zniknęły.
-8 na termometrze uznałem za całkiem znośną do jazdy temperaturę. Zauważalny ruch powietrza z północy też niespecjalnie mnie zmartwił. Potem okazało się, że albo pomagał albo nie przeszkadzał. Wieczorne i nocne prószenie nieco zapaskudziło jezdnie.
Start o 5:52. Przeciągnęło mi się ubieranie +1 warstwy. Potem jeszcze bunt maszyn - GPS zeznał wyładowaną baterię. Do kupy minutek obsuwy się nazbierało.
Trasa zwykła przez Będzin z opcją małobądzką. Do Będzina jechało się całkiem dobrze. Na wioskach mniej ulic to lepiej odśnieżone. Ścieżka wzdłuż Czarnej Przemszy i małobądzka, dzięki spadłemu śniegowi, bardziej łagodna w użyciu. Na podjeździe na Zuzanny i Dworskiej śniegowe błoto. Dwa uślizgi omalże glebowe. Wybronione ale adrenalinka skoczyła.
Na mecie obsuwa na 8 min. Tradycyjnie zmarznięte stopy. Za to zimy nie lubię.
Powrót niemal po własnych śladach. Jedynie na Mecu mała odchyłka na pocztę.
Kręciło się słabo. Wiatr z północy sporą część drogi nie ułatwiał. Więcej też było po chodnikach i ścieżkach. Za to na jezdniach zauważalnie lepiej. Niektóre całkiem czarne.
Tempo słabe bo to nie moje klimaty. Nogi nie lubią podawać w takich warunkach. Plus tych wszystkich minusów jest taki, że jest dużo czasu na myślenie o niczym :-)
Dzień zauważalnie się wydłuża.
Niezmiennie zimy nie lubię.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
12.91km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś mimo, że cieplej, mniej sympatycznie. Termorurka zeznała -6 jednak odczuwalnie jest jakby z -10, -12. Powietrze chyba w minimalnym ruchu. Jezdnie w różnych stadiach zapaprania.
Trasa zwykła przez Będzin z wariantem małobądzkim. Kilka razy kółka chciały jechać zupełnie inaczej niż ja sobie to wyobrażałem i skończyło się to kilkoma uślizgami z podpórkami. No nie szła mi dziś jazda za rewelacyjnie.
Na mecie zapas 4 min. Zdecydowanie zmarznięte stopy.
Po głowie chodzi mi wzięcie 2 dni urlopu na nadchodzący początek mrozików. Ewentualnie dojazd innym sposobem niż rowerem. Ale jeszcze się waham. Może, mimo wszystko, jednak jeszcze zdecyduję się powalczyć.
Powrót wariantem jak wczoraj. Tym razem Prezes towarzyszy mi na kołach przez całą Szymanowskiego. Na gadanie nie ma jednak za wiele czasu bo dziś jakiś duży ruch na tej ulicy i ciągle trzeba się chować by zrobić miejsce dla "czterokółek".
Cały dzień jakiś zwalcowany jestem i powrót, takie mam wrażenie, ciągnie się niemiłosiernie. Dopiero na mecie widzę, że było jak zwykle. Odczuwalnie jednak jakoś zimniej.
Trochę martwi mnie dzień jutrzejszy, bo ma być jeszcze większy mrozik i do tego trochę wiatru. Korci mnie by wybrać alternatywną formę dojazdu do pracy. Decyzja rano.
A! No i pierwszy tysiączek w tym roku odhaczony.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
34.00km
-
Teren
18.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
12.91km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem szczere chęci poprawić godzinę startu. Nie wyszło. Ruszam o 5:43.
Dzisiejsze warunki mi bardziej pasują. Jest, co prawda, znacznie zimniej, powiedziałbym, że w okolicach prognozowanych przez ICM -10 st. C, ale nie wieje. Śnieżek ładnie się zmroził. Na jezdniach różnie. Są odcinki białe, są z wyjeżdżonymi do czarnego pasami i są całkiem czarne i mokre. Na ścieżkach śnieg zdeptany ale zbity.
Trasa przez Będzin i jednak ścieżką małobądzką. Testowy odcinek wzdłuż Czarnej Przemszy od Al. Kołłątaja do biblioteki wypadł na tyle pozytywnie, że zdecydowałem się na ten wariant. Trochę rzucało ale prędkość była przyzwoita.
Ostatecznie na mecie jestem z zapasem 3 min. Zmarznięte palce u stóp to jedyny minus tego dojazdu.
Powrót wariantem krótkim ale strasznie powoli.
Przez Mortimer do Parku Hallera, dalej na Zieloną i do Preczowa. Stamtąd przez Sarnów do domu.
Sam przejazd spokojny i, gdyby nie marznące stopy, to całkiem przyjemny.
Po drodze chwila rozmowy z Prezesem w centrum Zagórza. Jednak niezbyt długa bo stanie w takich temperaturach nie jest przyjemne. W Sarnowie na zakrętach obok kościoła komuś coś nie wyszło. Efekt: Policja, Straż i Laweta.
Na mecie jeszcze za względnej jasności. Dziś lepsze warunki powrotne niż wczoraj.
Zimy dalej nie lubię.
Kategoria Praca






















