limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Bieszczady 2013 - dzień 8

Sobota, 4 maja 2013 | dodano: 04.05.2013

Akcja "Bieszczady" dobiegła końca za sprawą potężnego ataku w postaci powrotu jednym skokiem z Lubczy do naszych domów.
Start uruchomiliśmy kilkanaście minut po 6:00. Na dobry początek kilka solidnych wzniesień w drodze do Tarnowa. Pogoda dorzuciła nam jeszcze nieco do pieca fundując mżawkę, która w końcu przemoczyła nas dokumentnie i towarzyszyła nam grubo ponad 70 km. W takich to warunkach pojechaliśmy kolejno na Szczurową i Proszowice. Z czasem mżawki i deszczyki nieco ustały. W Skale i Olkuszu było już całkiem sucho choć ślady po wczorajszych ulewach zalegały jeszcze drogi pod postacią pryzm wymytego piasku i błota a rzeki wszystkie miały ten sam kolor wymytej gliny.
W Olkuszu wbijamy na "94" i ciągniemy słusznym tempem do Strzemieszyc. Dzięki temu znacznie skracamy czas przejazdu, który wcześniej planowaliśmy przez Bukowno. W Strzemieszycach żegnamy się wieńcząc naszą wspólną wyprawę w Bieszczady ostatnim zdjęciem. Maciek rusza do siebie, ja do siebie.
Pod bramą główną Huty Katowice jeszcze decyduję się zahaczyć o bankomat w centrum Dąbrowy Górniczej. Stamtąd jadę pod molo na Pogorii 3 w celu wszamania czegoś w spokoju przed ostatnimi kilometrami do domu. Wszamać, wszamałem ale nie w spokoju. Z okazji długiego weekendu przy molo imprezy. Trafiłem na ekipę bawiącą się m. in. żonglerką ogniem. Chwilę popatrzyłem podczas jedzenia a potem czołóweczka na kask i ścieżką w stronę Pogorii 4 i dalej przez Preczów i Sarnów do domu.
Końcówkę koło domu nieco zaginam, żeby było ładne równe 200 km.
W niedzielę uzupełnienie poprzednich wpisów o zdjęcia i mapki oraz jakieś małe rekreacyjne kółeczko po okolicach. Wszystko się zazieleniło więc wespnę się na jakąś górkę by podziwiać widoki.

Maćku, dzięki za wspólną wyprawę. Cieszę się, że się zdecydowałeś pojechać i mam nadzieję, że jeszcze będzie nam dane popełnić coś podobnego :-)

Link do pełnej galerii.


Przedstartowe przygotowania do skoku do domu.


Fot z tego dnia niewiele. Pośpiech i deszcz nie zachęcały do focenia.


W Skale to jakby być już prawie w domu.


Szuramy do Olkusza.


Potem już tylko ostra jazda "94" do Strzemieszyc i tam pożegnalne zdjęcie.


Solo przez Pogorię 3 do domu.


Dzień w liczbach.




Link do galerii z wypadu w Bieszczady autorstwa Maćka Maślaka, mojego towarzysza podróży.


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 7

Piątek, 3 maja 2013 | dodano: 03.05.2013

Akcja "Bieszczady" dobiega powoli konca. Dzis rozpoczelismy z Mackiem powrot. Przy okazji nastapila zmiana trasy. Powrot mial byc rozlozony na 3 dni. Jednak w trakcie smigania decydujemy sie na zrobienie powrotu na dwa razy jesli tylko pogoda dopisze. Powrot przebiega przez Komancze, Dukle, Nowy Zmigrod i Jaslo a konczy sie w Lubczy. Do Jasla pogoda marzenie: sloneczko, miejscami wiaterek. W Jasle przeczekujemy mala burze na przystanku. Kolejna stopuje nas w Ujezdzie. Czekamy dosc dlugo. W koncu sprawdzam prognoze i wychodzi na to, ze albo czekamy do 23:00, albo jedziemy w deszczu. Ze nam sie marzylo juz spanie, to ruszamy. Ostatnie 20km to mordega. Nie dosc, ze deszcz przemacza wszystko to jeszcze po drodze jakies dzikie i dlugie podjazdy. W koncu docieramy do celu. Okazuje sie, ze nocleg tym razem na stacji benzynowej ale w calkiem niezlej cenie jak za to co mamy do dyspozycji. Poza tym jest nam juz wszystko obojetne. Byle tylko zdjac mokre ciuchy, zjesc cos i spac. Przy dodawaniu wpisu urywa mi sie film. Odespawszy 2h koncze i snu ciag dalszy.

Link do pełnej galerii.


Tuż przed startem z Cisnej.


Żal wyjeżdżać.


Orzeł?


Cerkiew w Komańczy.


A za Panną skręt na Duklę i niezły zjazd :-)


Solidna wrzuta paliwa w Dukli.


Mały przystanek w celu pochłonięcia lodów.


W Jaśle czekamy aż burza sobie pójdzie.


Coś dla Łukasza.


Ta chmurka tak zasuwała, że aż strach było patrzeć. A potem była niezła ulewa.


Dystans nie powala ale końcówka była koszmarna. 20km w deszczu.



Bieszczady 2013 - dzien 6

  • DST 27.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 13.50km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 maja 2013 | dodano: 02.05.2013

W akcji "Bieszczady" dzis etap delikatny na okolicznosc regeneracji przed rozpoczynajacym sie jutro powrotem. Nie znaczy to jednak, ze lekko bylo. Przez Majdan pojechalismy do Roztok Gornych i dalej niebieskim szlakiem rowerowym wspielismy sie na wysokosc 830m. Stamtad zjazd na raty ale za to ponad 9km. Do asfaltu wracamy w Zubraczach i dalej zjazdem do Cisnej. Po drodze zajezdzamy pod stacje kolejki waskotorowej gdzie juz jest istny mlyn przed rychlym odjazdem.
Odkladamy przejazdzke na inna okazje i gnamy na obiadek do "Siekierezady".

Link do pełnej galerii.


Rzeźbimy do Roztok Górnych.


Kolejny nielichy podjazd. Coś jak pod Żebraka.


Na przełęczy przerwa na jabłuszko.


A potem dziki zjazd :-)


Wracamy na asfalt w Żubraczach.


Dzień na rowerku wyglądał tak. Ale to jeszcze nie koniec :-)


Obiad w "Siekierezadzie" :-)




Degustacja "Siekierezady" :-)






Nasza kwatera i my w niej wygodnie rozłożeni :-)


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 5

  • DST 79.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 06:09
  • VAVG 12.85km/h
  • VMAX 57.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 maja 2013 | dodano: 01.05.2013

Dzis w ramach akcji "Bieszczady" najezdzalismy kolejno: Jablonki (wykonujac podjazd od strony Cisnej i zjazd w strone Baligrodu), Rabe, Przelecz Zebrak, przelom Oslawy w Duszatynie, Komancze (z pysznym obiadem w schronisku PTTK obok klasztoru, gdzie byl internowany Kardynal Tysiaclecia), Wole Michowa i Majdan (gdzie podjechalismy pod stacje kolejki waskotorowej). Na koniec zjazd do Cisnej, zaopatrzenie w lokalne produkty plynne i powrot do "Janeczki" by uczcic kolejny pozytecznie zakonczony rowerowo dzien.
Pogoda dzis nieco sie odmienila za sprawa chlodnego wiatru ale obylo sie bez deszczu. Sloneczko dopisalo na tyle, ze wylozylismy sie w drodze powrotnej na kwadrans na przydroznej lace. Generalnie jednak przydaly sie cieplejsze wdzianka.
Z atrakcji to kilka przejazdow w brod przez Oslawe, wspaniale widoki, degustacja Komana.

Link do pełnej galerii.


Pokonawszy podjazd z Cisnej i zjazd do Jabłonek skręcamy w Rabe.


Po drodze wdeptuję na chwilę do rezerwatu.


Dobrze, że u nas nie ma potrzeby używać TAKICH pojazdów.


Podjazd na przełęcz Żebrak to niezła harówka.


Niestety i w Bieszczadach zaczynają się robić śmietniska :-(


Przełęcz Żebrak. Dwa lata temu stał tu kamień ku pamięci katastrofy w Smoleńsku. Ktoś bardzo nie zgadzał się z takim gestem.


I poszedł!


Brodzimy.


I to nie jeden raz.


Przełom Osławy w Duszatynie.


Klasztor w Komańczy.


Niektóre drogi były dość wymagające...


Jeden z wielu dzikich zjazdów :-)


Zajezdnia kolejki wąskotorowej w Majdanie.


Podsumowanie dnia.


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 4

  • DST 97.00km
  • Teren 37.00km
  • Czas 06:40
  • VAVG 14.55km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 kwietnia 2013 | dodano: 30.04.2013

Akcja "Bieszczady" nabiera rumiencow. Przy dopisujacej pogodzie (22 st. i przypiekajace sloneczko) wykonalismy z Mackiem objazd na trasie Cisna -> Ustrzyki Gorne -> Stuposiany -> Kalnica -> Cisna. Po drodze niezliczone podjazdy i obledne zjazdy (niektore uwiecznione na foto). Widokow slowami nie ma co opisywac, bo to jak slepemu tlumaczyc jak wyglada kolor zielony. Trzeba po prostu zapakowac 4 litery na rower i przyturlac sie na miejsce, zwalczyc wzniesienia i wtedy sie doceni to, co oczom sie ukaze. Z atrakcji to moczenie koncowek dolnych w Sanie, focenie zmii zygzakowatej, zabek i inkszej fauny oraz budzacej sie ze snu zimowego flory.
Wykon planu nie do konca w 100% ale to ze wzgledu na fakt, ze Garmin chcial nas przepuscic zielonym szlakiem w strone Terki a po doswiadczeniach z Soliny obydwaj stwierdzilismy, ze ta opcja nie wchodzi w gre. Zamiast tego czarnym szlakiem kierujemy sie na Kalnice i dalej do Cisnej. Po drodze zrywam linke do przedniej przerzutki. Prowizoryczne zablokowanie mechanizmu z ustawieniem na druga tarcze i wykorzystujac zjazdy oraz dzikie mlynki przebywamy osatnie 6 km. Docieramy na miejsce po zachodzie slonca ale bez problemu udaje sie jeszcze dokonac zaopatrzenia w lokalne produkty plynne.
Plan na jutro ustalimy jutro po tym jak uda sie uruchomic przerzutke i bedzie wiadomo ile mamy czasu. Byc moze w gre wejdzie wertepowa przeprawa do Komanczy.
Na chwile obecna zabawa jest przednia. Wracamy zmachani, wiecznie z wilczym apetytem i usmiechem, ktory konczy sie za uszami.

Link do pełnej galerii.


W drodze do Ustrzyk Górnych przyuważamy miejsce, gdzie bobry przeprowadziły akcję melioracji.


Trafia się też i śnieg. Wyżej w górach też go trochę leżało jeszcze.


Takie zabytki jeszcze ciągle na drogach się trafiają.


Tak patrzyłem, jak ludzie w klapkach na połoniny się drapią i jakoś tak nie mogłem wyjść z podziwu nad rozmiarami ich głupoty.


Maciek śmigający po serpentynach.


Na połoninach tłoczno.


Podjazdy niezłe. I robi się też niezła lampa.


Tu wszamaliśmy obiadek - Ustrzyki Górne.


Pierwszy rzut oka na San z wysoka.


Z ekipą na quadach mijaliśmy się tego dnia kilkakrotnie.


Punkt widokowy na San.


Opalenizna kolarska :-)


Przepłoszyliśmy żmiję.


Widoczki w dolinie Sanu przepiękne.


Kolejny punkt widokowy na dolinę.


Przekraczamy San mostem i robimy powrót niebieskim i czarnym szlakiem do Kalnicy.


I start do kolejnego zjazdu.


I jeszcze podsumowanie dnia.


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 3

  • DST 79.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 06:28
  • VAVG 12.22km/h
  • VMAX 62.50km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 kwietnia 2013 | dodano: 29.04.2013

Akcji "Bieszczady" ciag dalszy. Dzis w planach dzien rekreacyjny - rundka na Soline. Pogoda marzenie: sloneczko, wiaterek, cieplo. Poczatkowo realizacja planu przebiega bez zaklocen. Podjezdzamy pod Lopienke i focimy sie w jej okolicach. Bez wiekszych ekscesow (ale z niezlymi podjazdami i zjazdami) docieramy do zapory w Solinie uwieczniajac tenze fakt. W kolejnosci nastepuje obiad z giga-wielkim pstragiem w roli glownej. A potem zaczyna sie hardcore. Zaplanowana trasa prowadzi czerwonym szlakiem. Na mapie. W rzeczywistosci oznaczenia sa ale szlak to rozjezdzona droga poprzecinana jakas rzeczka. Konczy sie to tym, ze w koncu na zywiol przekraczam ja w brod kilkukrotnie. Maciek probowal na sucho dokonac tego samego przejscia ale niestety i jemu sie nie udalo. Troche nam zeszlo i w zwiazku z tym modyfikujemy plan. Zamiast wracac przez Hoczew skrecamy w Berezce na Wole Matiaszowa i dalej na Baligrod. Przy tej okazji zaliczamy kolejny wjazd powyzej 600m zakonczony czterokilometrowym zjazdem po szuterku. Straszymy przy tej okazji grupke mlodzierzy. Od Baligrodu sysrematycznie pod gore. Mijamy Jablonki focac pomnik gen. Karola Swierczewskiego, zwalczamy 10-cio procentowe serpentynki w gore, potem blyskawiczny zjazd do Cisnej. Jeszcze zaopatrzenie w produkty lokalne w plynie i konczymy ladowaniem w "Janeczce". Plan wlasciwie wykonany jesli chodzi od dystans choc nie, jesli chodzi o trase. Za to przekroczony, jesli chodzi o wrazenia. Jutro ambitniejsze - Dolina Sanu.

Link do pełnej galerii.


Początek dnia rozpoczęty lekko zjazdem to i miny dziarskie :-)




W drodze na Solinę podjeżdżamy pod Łopienkę.


Retorty.


Polańczyka blisko coraz bliżej ale to jeszcze nie tu.


To są zjazdy! 100 metrów i rowerek leci z prędkością 50km/h albo i lepiej :-)


Obowiązkowo foto na zaporze w Solinie.


Jak się kask zdejmie... :-)


Podobno to szlak rowerowy. Podobno...


Podobno...


... rowerowy. Napotkaliśmy ślady świadczące o tym, że ktoś też się na to nabrał.


A po tym foto był zjazd :-] I to jaki. Tam Maciek straszył małolatów :-) Zdjęć ze zjazdu brak bo za mało rąk by jednocześnie obsługiwać rowerek i aparat. Poza tym i tak to trzeba przeżyć.


Takich miejsc w Bieszczadach jest całkiem sporo. Niektóre tylko bardziej widoczne niż inne.


Pomnik gen. Karola Świerczewskiego "Waltera" w Jabłonkach koło Baligrodu.


Podjazd nielichy. Pomyślcie jaki zjazd! Prosto do samej Cisnej. Bajka!


Podsumowanie dnia.


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 2

  • DST 141.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 09:15
  • VAVG 15.24km/h
  • VMAX 59.60km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 kwietnia 2013 | dodano: 28.04.2013

Dzien drugi akcji "Bieszczady". Zegnamy sie z Lukaszem s Grybowie. Lukasz uderza na Tarnow. My dalej do Cisnej przez Gorlice, Nowy Zmigrod, Dukle, Daliowa i Komancze. Za Samokleskami zaczely sie deszcze a nawet ulewy. Dwa razy musielismy odczekac az minie solidny opad. Dodatkowo mnoza sie podjazdy. Pokonujemy je delikatnie zeby nie spuchnac a poza tym mamy niemaly bagaz. Jazda to na przemian powolne podjazdy i karkolomne zjazdy. Start odbyl sie o 8:00. Ladowanie przed 22:00. Ogolnie pomimo zmiennej aury dzien bardzo pozytywnie rozegrany.

Link do pełnej galerii.


Ostatnie zdjęcie z Łukaszem nim wyruszył do Tarnowa.


A my po staremu rzeźbimy podjazdy. Jeden z nich za plecami Maćka.


Górki we wszelkich odcieniach zieleni.


Pierwsza burza, którą przeczekujemy przy Biedronce.


Bloki w Dukli specjalnie dla Łukasza :-)


Chmury wyglądają... interesująco i niezbyt zachęcająco jednocześnie.


Kolejną burzą przeczekujemy na przystanku.


Wjeżdżamy do Gminy Komańcza. Tam dowiadujemy się co to dziurawe drogi :-)


Cerkiew w Wisłoku Wielkim.


Raport z akcji :-)


Etap krótszy niż dnia poprzedniego co nie znaczy, że łatwiejszy.


Kategoria Kilkudniowe

Bieszczady 2013 - dzien 1

  • DST 204.00km
  • Czas 11:15
  • VAVG 18.13km/h
  • VMAX 60.70km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 kwietnia 2013 | dodano: 27.04.2013

Na razie tylko krotki opis przez net komorkowy.
Start z Sosnowca przed 7:00. Sklad: Maciek, Lukasz i ja. Cel: Grybow. Trasa: Jaworzno, Chrzanow, Skawina, Tymbark, Limanowa, Nowy Sacz. Pierwsza setka przy sredniej 22km/h. Od Alwerni zaczely sie podjazdy i tempo spadlo. Ale za to widoki! Pogoda super choc czasem niezle wialo. Na mecie po 22:00.

Link do pełnej galerii.


Maciek, lukasz78 i ja przed dworcem PKP w Sosnowcu chwilę przed startem.


Gdzieś w drodze. Początkowo tempo ekspresowe.


Pierwsza dłuższa przerwa.


Od tego miejsca zaczęły się schody.


Przeprawa przez Wisłę przed Skawiną.


Górki za plecami...


Górki przed oczami...


Górki wszędzie wokoło.


Niektóre całkiem nieliche.


Postoje na złapanie oddechu też coraz częstsze.


Powoli dystans zaczyna dawać się we znaki. Jęczą ręce, karki, nogi...


Przed Grybowem niezły podjazd pokonujemy już w ciemnościach.


A dzień w liczbach wygląda tak.


Kategoria Kilkudniowe

DPOD

Piątek, 26 kwietnia 2013 | dodano: 26.04.2013

+8 na starcie. Słoneczko. Jeśli wiaterek to w plecy bo nie przeszkadzał. Dziś bez zielonej fali ale i tak jechało się fajnie. Wczoraj podłubałem przy tylnym kółku bo mi coś brzdękały szprychy i teraz jest już lepiej. Nie ideał ale lepiej.

Po pracy warunki jak w środku lata: słoneczko, cieplutko, wiaterek (który pod koniec nieco śrubkę mi dokręcił) i w ogóle cool. Wracam przez Dąbrowę Górniczą gdzie wyszarpuję nieco mamony z bankomatu by w drodze nie brakło. Do rowerowego w D. G. po lusterko. Potem do serwisu w Będzinie po szprychy na zapas. W czasie jazdy z sakwami różnie bywa i lepiej mieć pod ręką. Mam nadzieję, że okażą się niepotrzebne. Potem powrót przez Łagiszę i Sarnów. Jak zwróciłem dzioba w stronę zachodu to się zaczęła szarpanina z wiatrem. Na szczęście od świateł w Sarnowie jest generalnie z górki więc nie było źle.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 25 kwietnia 2013 | dodano: 25.04.2013

+8 na starcie ale jako, że jestem zwierzę ciepłolubne to jeszcze ciągle w użyciu bluza z długim rękawem i spodnie + czapka i rękawiczki. Za to radiowe prognozy pogody na weekend obiecują +30 :-] Super. Prawie zielona fala na dojeździe. Na miejscu lekko przed czasem.

Po pracy bez zaginania przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Tempo raczej spacerowe zwłaszcza, że przyszło się pomocować trochę z wiatrem. Ludziów na rowerach coraz więcej.


Kategoria Praca