DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
22.26km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+9. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Start nieco poza oknem - 6:17 - ze względu na chwilę poświęconą na smarowanie łańcucha, amorka i prawego pedału. Pedał wczoraj coś rzęził więc mu dziś trochę smaru kapnąłem i jest lepiej ale przewiduję, że chyba za jakiś czas się rozleci. Kręciło się dziś bardzo dobrze i czas przelotu wyszedł całkiem niezły. Bez sensacji po drodze. Jedyny postój z wyboru to ten na foto budowy hotelu.
Tak miejsce wyglądało jak zacząłem je regularnie fotografować. (05.08.2014)
Tak budowa wygląda dziś.
Link do pełnej galerii z budowy
Po pracy piękna pogoda. Cieplutko, słoneczko. Nic tylko nieco wygiąć powrót do domu. Tak też i czynię obierając kierunek na Kazimierz Górniczy. Stamtąd do Gołonoga i dalej w stronę Ząbkowic z odbiciem przy torach w stronę Piekła. Dalej już standard czyli ścieżką wokół Pogorii 4 do Preczowa i dalej do Sarnowa. Po przeskoczeniu "86" na zachodnią stronę wbijam po drodze w teren. Przebijam się przez lasek obok Urzędu Gminy i wskakuję na teren w stronę Strzyżowic. Stamtąd już tylko zjazd do domu. Bardzo przyjemnie się jechało pomimo tego, że na części dróg całkiem spory ruch. Taka jesień może być aż do wiosny :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
22.94km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Całkiem ładne niebo z delikatnymi chmurkami. Na południowym zachodzie wisiał księżyc. Towarzyszył mi przez całą drogę do pracy. Start w oknie - 6:12 - więc nie było potrzeby się napinać. Na miejscu z zapasem 3 minutek. Bardzo przyjemnie się jechało.
Po pracy lato. Wdzianko całkiem na krótko. Powrót bez większego gięcia. Standardem pod molo na Pogorii 3, ścieżką na Piekło, wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Wydaje mi się, żeśmy się wyśmignęli z Robredem na P3 ale głowy nie dam. Spokojny i bardzo przyjemny powrót do domu. A na jutro prognozy termicznie jeszcze ciekawsze :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
22.58km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7 na starcie. Już nie wiem czy rano jest jakiś wiaterek lekki, czy ja tak szybko jadę, że tworzy się podmuch, w każdym bądź razie odczuwalny opór powietrza ;-) Dziś bez mgieł. Start jak najbardziej w oknie - 6:12 - i dzięki temu na mecie 7 minutek w zapasie. Jechało się całkiem przyjemnie i generalnie spokojnie. Niestety rano coraz bardziej ciemno :-/ Już nawet wschodu słońca nie ma szansy pooglądać bo wschodzi jak już jestem na miejscu.
Po pracy prawie letnia pogoda. Górą tylko koszulka i kamizelka. W zupełności wystarczyły. Wracam przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec (obok kolba.pl) Wojkowice. Na Lenartowicza przyuważył mnie Jacek i zatitał na powitanie. Ja, ślepy, pewnie bym w ogóle nie zwrócił na niego uwagi bo w konserwie siedział, a konserwy na jezdni interesują mnie tylko wtedy, kiedy mogą mi wejść w tor jazdy. Tak poza tym to jakby ich nie było. Siłą rzeczy i "kierownicy" całkowicie umykają mojej uwadze. Przyjemny i sprawny powrót do domu bez gięcia.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
41.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 czyli lepiej niż wczoraj. Ale z mgłami już tak samo, miejscami niezłe mleko (Łagisza, przy Czarnej Przemszy przed Zieloną). Chyba też lekki wiaterek. Poza tym ciemno. Ogólnie gdyby nie to, że poranna jazda rowerkiem to już prawie odruch bezwarunkowy, to bym pewnie skorzystał ze zbiorkomu. Właściwie pierwsze pytania jakie mi się ostatnimi czasy po przebudzeniu włączają, to jaka dziś pogoda i jak się ubrać żeby się fajnie jechało. Start 6:14 więc powiedzmy, że w oknie. Kręcenie niezbyt intensywne. Przejazd spokojny. Na miejscu z lekką rezerwą. Pstrykam wschodzące słońce ale efekt mizerny bo przesłaniają je drzewa i ostrość jak i jasność "idiotenkamera" zbiera nie tam gdzie trzeba, a nie mam za bardzo czasu bawić się ustawieniami.
Po pracy bardzo przyjemna pogoda. Słoneczko. Ciepło. Minimalny wiaterek. Bez gięcia ciągnę w stronę molo na Pogorii 3. Tam skręcam na Zieloną i dalej terenem dociągam do Preczowa i dalej wertepkami przez Łagiszę do Gródkowa. Tu nadziewam się na oznaczenie czarnego szlaku rowerowego. Dla mnie nowość. Ciągnę nim w stronę urzędu gminy w Psarach a potem dalej wertepkami do Strzyżowic i do domu. Tu zmieniam sakwy na większe i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Bardzo przyjemnie się dziś wracało zwłaszcza kawałkami terenowymi. A prognozy na kolejne dni są jeszcze bardziej optymistyczne :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+2. Na odcinku od Łagiszy do centrum Dąbrowy Górniczej mgły i to dość konkretne. Start jak na te temperatury to już poza krawędzią okna - 6:11. Kręcenie mniej intensywne bo przy chłodnym powietrzu trzeba zmienić system pobierania tak, żeby część szła ogrzana przez nos. Trochę obawiałem się, że we mgłach znajdzie się jakiś narwany kierownik z manią wyprzedzania wszystkiego co jedzie wolniej od niego ale na szczęście wszyscy wykazali się rozsądkiem. Za to na prostej na Zagórzu jeden furiat wyprzedził mnie o wiele za blisko i to przy sporej prędkości. Generalnie jednak spokojny dojazd do pracy. Słońce pojawiło się dopiero jak skręcałem praktycznie już do fabryki.
Po pracy powrót bez większego gięcia. Centrum Zagórza, Środula, Stary Będzin, ścieżką do nerki, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice. Dość ładne słoneczko i w polarowej kurtce było mi nieco ciepło ale z kolei bez niej byłoby za zimno. Zwłaszcza na zjazdach.
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
22.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Coś koło +8. W trakcie jazdy wrażenie jakby trochę w gębę wiało. Dywan chmur już wyżej, cieńszy i dziurawy więc też szybciej zrobiło się jasno. Start dziś poza oknem - 6:20. Ruszam Srebrną Strzałą ale na pierwszych 400m słyszę jakieś nowe stukanie w okolicach tylnego koła. Zatrzymuję się na przystanku i robię pobieżny ogląda ale na oko nic nie widać. Że jestem jeszcze blisko domu to zawracam, wyciągam Błękitnego, przerzucam na niego kokpit i sakwę i ruszam ponownie - 6:26. Z czasem jestem już tak w czarnej..., że szkoda gadać. Zakładam przynajmniej 10 min. spóźnienia ale mimo tego kręcę z uczuciem. Spodziewałem się, że podziurawione chmury dadzą ładny efekt przy wschodzie słońca ale cudów nie było. Jedyny postój na foto to tradycyjnie by zrobić ujęcie budowy hotelu. Przejazd dziś w sumie dość sprawny i na miejscu z obsuwą 7 min.
Trochę mi smaka na świeżo wędzoną rybkę Noibasta zrobił ale skończyło się na tym, że jednak po pracy nie pojechałem w stronę Przeczyc. Przyczyna była zaś taka, że brakło mi już przestrzeni ładunkowej. Teraz jeżdżę z nieco mniejszymi sakwami i resztę wolnego miejsca zajęły dziś ciuchy do prania, jakie zabrałem z pracy. Rybkę bym musiał na miejscu wciągnąć. Tak więc powrót bez większego gięcia do domu. Standard na molo, potem Piekło, kawałek wokół P4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Chmurki znów się zamieniły w równy dywan tyle, że wyżej zawieszony niż poprzednio. Troszkę powiewało. Powrót spokojny i generalnie dość przyjemny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:38
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12. Jezdnie w większości mokre ale bez opadu. Początkowo lekkie mgły. Dywan chmur, który nadciągnął wczoraj sprawił, że dość długo było całkiem ciemno. Start jak najbardziej w oknie - 6:13 - więc dziś spokojne kręcenie. Jak często się zdarza, drobne wnerwy przez puszko-kierowników.
Powrót z pracy rozpoczął mi się w drobnym pokapywanu, które na szczęście skończyło się kiedy osiągnąłem Mec czyli dość szybko. Resztę drogi (Środula, Stary Będzin, ścieżka przy Małobądzkiej, nerka, Łagisza i Sarnów) już na sucho. Dywan chmur dalej wisi a temperatura niższa niż rano.
DPDZ
-
DST
39.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
21.08km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+13. Mglisto. Dywan chmur. Jezdnie mokre od osiadającej mgły. Start poza oknem - 6:20 - więc kręcenie raczej intensywne. Udaje się nadrobić i obsuwa tylko 2 min.
Po pracy bez większego gięcia ale z urozmaiceniem wracam do domu. Częściowo z powodu ICM-owych zapowiedzi możliwości solidnych opadów (na tą okoliczność miałem w sakwie "zestaw gumowy"), a częściowo z konieczności cotygodniowego wyjazdu zaopatrzeniowego. Kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, 12% na Syberkę, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice. W domu zmiana sakw na większe i zawijas do wsiowego Lewiatana. Nie padało na powrocie ale niebo wyglądało tak, jakby zaraz miało lunąć. Wyjątkowo wcześnie zrobiło się już dość ciemno. Za to termicznie całkiem przyjemnie. Cały powrót w ciuchach na krótko.
Jadąc z Grodźca do Wojkowic zauważyłem, że miejsce po dawnym torowisku tramwajowym linii "25" wysypane jest tłuczniem. Czyżby nowa ścieżka rowerowa w budowie? Jeśli to efekt zbliżających się wyborów, to trzeba je organizować co roku :-) Trochę szkoda tylko, że to takie porozrzucane kawałki, które jeszcze nie łączą się w jakiś spójny system. Może z czasem...
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
46.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
23.39km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
O 5:00 termometr wskazał +10 ale na starcie - 6:18 - było już tylko +8. Miejscami lekkie mgły. Wiaterek jeśli był to raczej mało zauważalny. Przejazd spokojny a obsuwa na mecie nieznaczna. Może obyłby się i bez obsuwy ale przytrzymały mnie światła na wylocie z Gródkowa do Łagiszy i potem szlaban przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej.
Po pracy niebo zaciągnięte wysokimi chmurami i lekki wiaterek ale za to całkiem przyjemnie termicznie. Omalże ciepło. Decyduję się nieco wygiąć powrót. Standardem pod molo na Pogorii 3 by było ale zirytował mnie zator samochodowy, w którym jeden z kierowców przepuścił mnie przodem ze słowami, że i tak się szybciej przebiję - prorok jakiś czy co? ;-) Zirytowanie objawiło się tym, że zamiast czekać na wolne do skrętu w stronę Mostu Ucieczki skręcam w prawo i przed urzędem miejskim wbijam się w jakieś coś w chaszczach. Innymi słowy eksploracje. Krótkie ale w sumie pożyteczne bo zamiast stać w korku to sobie coś nowego zbadałem. Od molo bieżnią na Piekło i potem dookoła Pogorii 4 asfaltem aż do zjazdu w stronę Kuźnicy Piaskowej. Udaje się sprawnie przeskoczyć trasę i potem już spokojnie przez Dąbie, Brzękowice Dolne i Goląszę Dolną do Strzyżowic i do domu. Bardzo fajnie się dziś jechało zarówno na młynkach pod górę jak i na płaskich. Po drodze spadło kilka zabłąkanych kropelek.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
21.39km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5. Bezwietrznie. Miejscami mgły. Sucho. Całkiem dobre warunki do jazdy. Start poza oknem - 6:18. Udaje się jednak zredukować spóźnienie do przyzwoitej wielkości. Po drodze dwa postoje na foto. Jeden w Łagiszy by ustrzelić podświetlone słońcem smugi kondensacyjne (wygląda jakby piloci robili sobie kratkę do "kółko i krzyżyk"), drugi w D. G. by zrobić kolejne foto budowanego obok Nemo hotelu. Przejazd spokojny.
Po pracy super pogoda do jeżdżenia. Może nie upały ale przyjemnie. Trasa kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, 12% na Syberkę, kładka do M1, objazd Real-a i bokami do Czeladzi, Wojkowice, Strzyżowice. Fajnie się jechało i jeszcze korciło mnie pozaginać ale śmietnik powoli zaczął domagać się wsadu i odpuściłem. Ale przyjemnie się wracało. Na letniaka.
Kategoria Praca






















