limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPO PTTK ND

Poniedziałek, 21 marca 2016 | dodano: 21.03.2016

Temperatura dodatnia. To pewne bo spadał woda jest w stanie płynnym. Na szczęście tej wody niewiele. Rusza o 6:04. Chyba lekko podwiewa od wschodu ale specjalnie mi to nie przeszkadza. W Łagiszy na skrzyżowaniu obok Biedronki zaczyna padać. Deszczyk drobny ale dość gęsty. Trzyma tak prawie do Zielonej. Niby krótko ale trochę nasiąknąłem. Potem już tylko sporadyczne krople ale za to prawie przez resztę drogi. Punkty pośrednie pozaliczane w dobrym czasie. Światła stane. Bez foto hotelu. Na miejscu z zapasem ledwo 2 min. Trochę przechłodzone kolana :-/

Po pracy warunki znacznie lepsze. Przede wszystkim sucho. Trochę nieszkodliwego wiatru. Na początek kręcę do centrum Dąbrowy Górniczej załatwić dwa drobiazgi. Potem przez Ksawerę dobijam do targu w Będzinie i stamtąd dalej nerka i ścieżka rowerowa do Sosnowca. Dziś spotkanie CYKLOZY. Na miejscu jestem pierwszy. Chwilę potem zjawia się Prezes z obstawą. Ledwo sforsowaliśmy drzwi do PTTK-u a już pojawiają się kolejni klubowicze. Dziś zapisy na wycieczki, składki i opłaty, ogłoszenia parafialne i dużo wzajemnych rozmówek. Tak nam schodzi czas mniej więcej do 18:30 kiedy to załatwiwszy co pilniejsze sprawy rozchodzimy się w grupach różnej liczebności. Powrót kręcę solo przez Milowice, Czeladź i Wojkowice. Bez gięcia. W Wojkowicach wbijam za Orlenem w terenowy skrót i prostą dociągam do domu. Przyjemnie się jechało i bym zagiął przez Strzyżowice gdyby nie wołanie śmietnika o wsad.


Kategoria Praca

Biznesowo

Sobota, 19 marca 2016 | dodano: 19.03.2016

Dziś w planie kręcenie w celu załatwienia dwóch spraw. Ruszam 9:59. Nieco wieje, wysokie chmury i co jakiś czas przebijające się na krócej lub dłużej słoneczko. Jezdnie suche. Niezłe warunki do jazdy. Na drogach trochę ruch bo dziś targ w Będzinie, który to też zamierzam najechać ale na początek kręcę do Dąbrowy Górniczej. Droga standardowa jak do pracy czyli przez Gródków, Łagiszę, Zieloną. Bez ciśnienia i na młynkach bo w gębę daje zimny wiatr. Ale i tak jedzie się fajnie. W Dąbrowie udaje mi się załatwić co chciałem i teraz kręcę do Będzina. Aleją Róż podciągam się trochę w górę i potem obieram kierunek na Mydlice i dalej Koszelew. Stamtąd dalej prosto staczam się do świateł i za nimi, obok Teatru Dzieci Zagłębia, wbijam na chodnik, którym dotaczam się za Czarną Przemszę. Skręcam wzdłuż rzeki na targowisko i... to był błąd. Ścisk jeszcze spory i jazda w tempie spacerowym a czasem w trybie hulajnogi. Docieram w końcu do sekcji, która mnie interesowała. Gdybym objechał to asfaltem byłbym ze 3x szybciej w tym samym miejscu. Tu robię ogląd szukając tego, po co przyjechałem ale oferta jest taka, że mi nie pasuje. Tak więc na targu nie załatwiam nic. Skoro tak, to ruszam w drogę powrotną. Przez Łagiszę i Sarnów docieram do mojej wioski i uczyniwszy w niej jeszcze dwa małe zagięcia osiągam w końcu dom.


Kategoria Inne

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 16.88km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 marca 2016 | dodano: 18.03.2016

Dziś nie sprawdzałem temperatury ale na pewno była ujemna bo trawy oszronione. Na pewno nie było też tak zimno jak wczoraj. Obstawiłbym z -3. Słoneczko ładnie widoczne choć powietrze niezbyt przejrzyste. Jezdnie suche. Ruszam 6:05. Kręcę na młynkach, spokojnie. Punkty pośrednie zaliczam o czasie. Bez foto hotelu. Stane tylko światła na Alei Róż. Zjeżdżając ze ścieżki na rondzie w centrum Zagórza widzę króliczka skręcającego w ul. Szymanowskiego :-) Podkręcam tempo i doganiam go. Ciągnę się tak ze 2-3m za jego kołem prawie do samej pracy. Nie jechał jakoś specjalnie ostro ale trochę szybciej niż sam bym jechał niemotywowany. Na finiszu 2 min. zapasu. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Po pracy pogodnie choć nieco wietrznie. Nie spieszy mi się więc jadę delikatnie i nie szarpiąc się z wiatrem. Na początek przez Mec na Reden pod ścianę płaczu. Chwilę pokręciłem się po centrum potem przez "dworzec kolejowy" kręcę na Zieloną i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Niespiesznie dotaczam się do asfaltu i dalej już bez kombinowania na światła w Sarnowie i prosto do domu. Niespieszne, przyjemne kręcenie do domu.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 17.59km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 marca 2016 | dodano: 17.03.2016

-7. Słonecznie. Bezwietrznie. Jezdnie suche. Ruszam o 6:04. Kręcę niezbyt intensywnie. Mimo tego punkty kontrolne pozaliczane o czasie. Dziś bez focenia hotelu. Wszystkie światła stane. Bez króliczków. W ogóle rowerzystów dziś jakby mniej. Przejazd spokojny i dość przyjemny. Na kilometr przed finiszem pojawia się dość gęsta mgła. Ląduję z zapasem 5 min.

Po pracy dużo cieplej. Niebo bezchmurne. Wiaterek z kierunku przeszkadzającego. Dużo cieplej niż rano. Ruszam przez Mortimer i Reden do Dąbrowy Górniczej. Krótki przystanek na targu i dalej w stronę Pogorii 3. Tu zwrot na zieloną i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Dalej kręcę rozjeżdżoną gruntówką w stronę "86". Rozjeżdżona bo cięli krzaki pod linią energetyczną. Przeskakuję za wiaduktem na drugą stronę torów i wracam na czarny szlak. Podjeżdżam do budowy centrum logistycznego od strony Gródkowa. Jest już kawałek asfaltu w stronę wiaduktu nad "86". W stronę Psar jeszcze rozjeżdżony teren. Jakoś udaje mi się to przebrnąć nie grzęznąc ale na razie ten odcinek odradzam. Jeszcze jak tu wkroczą maszyny to będzie totalny Sajgon. Wybywszy na asfalt kręcę prosto do domu. Chwila przerwy. Potem wrzucam sakwy na Błękitnego i kręcę standardowo do wsiowego Lewiatana. Z balastem staczam się prosto do domu.

Raport Dnia


Wiadukt nad "86" w Sarnowie. Powstaje dojazd do przyszłego centrum logistycznego w Psarach.


Kawałek asfaltu już gotowy.


Czarny szlak na tym odcinku pewnie będzie niedługo biegł asfaltem. Choć ma być tu też podobno ścieżka rowerowa.


Jakoś dało się przejechać choć miejscami było dość miękko.



Kategoria Praca

DPOD

  • DST 43.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 20.31km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 marca 2016 | dodano: 16.03.2016

-5. Poza pióropuszem dymu z Huty Katowice to niebo czyste. Ruszam o 6:06. Słońce całe już nad horyzontem. Po ostatnim opadzie jest lepiej niż myślałem. Jezdnie generalnie suche, tylko w zagłębieniach miejscami trochę zamarzniętej wody. Niestety zauważalny wiatr mniej więcej z północnego wschodu. Kręcę bez ciśnienia. Punkty kontrolne pozaliczane przed czasem. Dziś bez focenia i ze staniem na wszystkich światłach. Na Mortimerze zjeżdżając na ścieżkę rowerową jezdnią wyprzedza mnie króliczek. Przez chwilę miałem ochotę wrócić na asfalt i za nim pogonić ale ostatecznie dałem sobie spokój i bez pośpiechu potoczyłem się jednak ścieżką. Może jak będzie cieplej to się będę z króliczkami ścigał. Na miejsce zataczam się z lekkim zapasem czasu. Przejazd spokojny i przyjemny.

Po pracy ruszam przez Mortimer i Reden pod molo na Pogorii 3. Bieżnią dociągam do Świątyni Grillowania i przerzucam się dzikim przejściem na Pogorię 4. Wzdłuż tejże jadę do Kamienia Ornitologa i skręcam do Kuźnicy Piaskowej. Stamtąd do Dąbia-Chrobakowego i Malinowic. Reszta przez całą moją wioskę do domu. Trochę zawiewało ale za to słoneczko rekompensowało ten element pogody. Niespiesznie i przyjemnie kręciło mi się dziś do domu. Po drodze kilka drobnych wq...ów na takich co to im się spieszyło albo nie myśleli więc nie do końca spokojnie ale na szczęście bez drastycznych akcji. Dzięki słońcu dzień wydaje się już wyjątkowo długi. Wraz z tymże słoneczkiem ludzie wypełzają ze swoich nor i spod kamieni bo na P3 i P4 był spory ruch. Niedługo będę musiał sobie odpuścić te bieżnie bo jazda w rosnącym tłumie będzie mordęgą.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 19.09km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 marca 2016 | dodano: 14.03.2016

Tak na oko wydawało mi się, że chyba mróz. Rurka potwierdziła podejrzenia. -5. Słonecznie, bezchmurnie, bezwietrznie, suche jezdnie. Całkiem dobre warunki do jazdy. Ruszam o 6:04. Trzymam tempo takie, żeby się nie przegrzać i nie zmarznąć. Punkty kontrolne pozaliczane w bardzo dobrym czasie więc robię postój na foto hotelu. Potem 2x stane światła i dalej spokojnie ścieżką wzdłuż Braci Mieroszewskich do centrum Zagórza. Za rondem zwrot w ul. Szymanowskiego i tym sposobem ląduję w pracy z zapasem minutek. Bardzo przyjemnie i spokojnie się dziś kręciło. Powrót zapowiada się podobny. Martwi mnie natomiast prognoza na jutro. Jeśli się nie zmieni to chyba znów przesiądę się na zbiorkom :-/

Po pracy niespiesznie toczę się przez Mec i Środulę do Będzina. Na włączonym bujaniu i bez ciśnienia dociągam do nerki. Przejściami podziemnymi wybijam się na kierunek do Łagiszy. Na parkingu przy nerce rozłożył się dziś cyrk. Nie do końca zdecydowany co do kierunku powrotu w końcu decyduję się na odbicie wzdłuż torów tramwajowych do Grodźca. Najpierw chodnikiem, potem ścieżką dociągam do Grodźca. Stamtąd kręcę do Gródkowa. Po drodze widzę rowerzystę prowadzącego swój pojazd. Zatrzymuję się z zapytaniem czy pomocy nie potrzeba. Owszem, potrzeba ale niestety awaria z rodzaju wymagających mocnych prowizorek - rozerwana z boku tylna opona. Okazuje się, że pechowiec jest z Grodźca i już "z buta" dotrze do domu. Zamieniamy parę słów jeszcze i potem każdy z nas rusza w swoją stronę. Na zjeździe do Gródkowa wyprzedza mnie szosowiec (drugi już dziś). Tym razem nie odpuszczam pogoni i na zjeździe prawie go doganiam. Dogoniłbym na 100% ale się mi wrąbała mała ciężarówka i spowalniała. Potem jeszcze kawałek w stronę tartaku jestem przed nim ale na podjeździe mi ucieka. Gdyby było cieplej powalczyłbym bo były szanse ale niestety w tych warunkach i nogi mi nędznie podają i siada pobieranie tlenu. Resztę drogi z minimalnym zagięciem już kręcę spokojnie. Pogoda na powrocie była nawet niezła: słoneczko, cieplej niż rano, chłodny ale niezbyt przeszkadzający wiaterek mniej więcej z północnego zachodu. Można by więcej zagiąć ale wczoraj przesadziłem z nałogiem i brak snu dawał się we znaki.


Kategoria Praca

Do brata

  • DST 37.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 marca 2016 | dodano: 12.03.2016

Dzień smętny. Rano chyba nawet konkretnie padało ale ten czas przespałem. Zbieram się do startu nieco po 12:00. Na zewnątrz lekka mżawka i trochę wiatru. Jezdnie mokre. Warunki zniechęcające. Kręcę bez gięcia w teren i dodawania extra kilometrów. Prosto przez Sarnów i Preczów nad Pogorię 4 i wzdłuż zbiornika do Wojkowic Kościelnych. Potem jeszcze kawałek do Ujejsca. Po przerwie droga w odwrotną stronę ale trochę inną trasą. Od Wojkowic Kościelnych kręcę na Marcinków i dalej do Toporowic. Tam robię zwrot na Dąbie i przez Brzękowice Dolne dociągam do Strzyżowic. Tu lekko wyginam by zahaczyć o sklep i po szybkich zakupach zjeżdżam prosto do domu. Większość czasu kręciłem w mżawce. Od wilgoci najbardziej ucierpiały wychładzane nogi. I wkurzało to, że ciągle musiałem okulary wycierać. Mimo tych niedogodności jednak przyjemna przejażdżka.


Kategoria Inne

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 17.01km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 marca 2016 | dodano: 11.03.2016

Rano jezdnie mokre. W powietrzu jakaś wilgoć bo w trakcie dojazdu musiałem regularnie przecierać okulary. Ruszam o 6:04. Trochę chyba zawiewało mniej więcej z północy. Punkty pośrednie pozaliczane o czasie. Odpuszczam foto hotelu bo okolica nieco zamglona. Światła na Alei Róż stane. Na Mortimerze przejechane z rozpędu. W centrum Zagórza jakaś farbowana na rudo nieletnia włazi mi prawie pod koła na ścieżce rowerowej. Oglądam się co to za egzemplarz... oczywiście słuchawki w uszach i zdziwienie w oczach. Na mecie z zapasem jakichś 5 min. W sumie przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy jakby bardziej sucho ale wilgoć w powietrzu dalej obecna. Trochę też wieje. Ruszam niespiesznie przez Mortimer i Reden w stronę Pogorii 3 gdzie skręcam na Zieloną. Potem na drugą stronę Czarnej Przemszy i na czarny szlak do Łagiszy. Na tymże mój wzrok przyciąga przejazd kolejowy, który chyba był remontowany. Podobnie jak torowisko. Czyżby do budowanej w Psarach bazy logistycznej miała być podciągnięta bocznica kolejowa? Z Łagiszy zwykła drogą jadę do Sarnowa i dalej do mojej wioski. Całą drogę kręciłem delikatnie bo lekki podmuch i wilgoć w powietrzu odczuwalnie obniżały temperaturę. Poza tym nie spieszyło mi się. Ale też nie miałem chęci na większe objazdy. Może gdyby słońce świeciło...


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 37.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 marca 2016 | dodano: 10.03.2016

Rano sucho. Chyba trochę zawiewało ale niegroźnie i nie zwracałem uwagi na kierunek. Ruszam 6:07. Z racji użytego pojazdu jedzie mi się dziś szybciej i lżej. Punkty kontrolne pozaliczane w bardzo dobrym czasie. Robię postój na foto hotelu. Potem 2x stane światła i reszta drogi spokojna. Na finiszu ze sporym zapasem czasu a sam przelot krótszy o 9 minut od wczorajszego na Meridzie. Większe koła, więcej biegów i pełna amortyzacja dają jednak niejaki bonus do prędkości.

Po pracy drogi miejscami nieco mokre i czasem jakiś szczątkowy opad mżawkowy. Do tego też wiatr tak mniej więcej z kierunku północno-zachodniego. Wracam dziś najkrótszą drogą przez Będzin, Grodziec i Gródków. W domu zrzucam plecak, przekładam Garmina na Meridę, dowieszam jej sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem już mocno dociążony staczam się do domu. Powrót bez sensacji, spokojny, nawet przyjemny. Bardzo cieszy mnie, że dzień coraz dłuższy. Jeszcze jakby było cieplej...


Kategoria Praca

DPD

Środa, 9 marca 2016 | dodano: 09.03.2016

Temperatura na plusie. Ile, nie sprawdzałem. Wstając widziałem jeszcze suche asfalty ale na starcie już lekko mokre i mżawkowy opad. Ruszam 6:05. Wilgoć nieco odbiera przyjemność z kręcenia ale i tak wolę to od zbiorkomu. Do świateł na "86" mżawka się rozkręca (albo to efekt prędkości na lekkim zjeździe do tego punktu od strony Gródkowa). Za skrzyżowaniem już jakby słabsza. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Światła stane. Na miejscu z zapasem 2 min. Spokojny dojazd do pracy.

Po pracy wracam przez Będzin. Niezbyt śpiesznie bo jest raczej chłodno i trochę zawiewa mniej więcej z kierunku północnego. Delikatnie, na młynkach toczę się ścieżką w stronę stadionu gdzie spotykam Mariusza. Dłuższą chwilę zajmują nam pogaduchy nie tylko na tematy rowerowe. Żegnamy się jednak w końcu i kręcimy w swoje strony. Dojeżdżam do nerki i odbijam w stronę Czeladzi. Stamtąd do Wojkowic. Zaliczam podjazd pod Skrzynówek i potem już najkrótszą drogą do domu. Ostatnie 2km centralnie pod wiatr. Przyjemne kręcenie ale warunki jeszcze są nie te, które lubię przy dłuższych wypadach. Na finiszu generalnie pogoda lepsza niż rano. Przede wszystkim sucho. Było też trochę słoneczka.


Kategoria Praca