DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny. Start o 6:05. Już nie jest tak przyjemnie ciepło o poranku, jak w minionym tygodniu. Słońca też niewiele. Przebijało się nieśmiało przez dywan chmur. Raczej bezwietrznie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze wyskoczyły mi 2x króliczki ale jakoś nie mam ciągle pary do pogoni. Był też jeden bezmózgi rowerzysta, który wjechał pod prąd prosto na samochód. Na szczęście małe prędkości więc od kierowcy jednego samochodu dostał klakson, a ja mu pokazałem żeby się puknął w łeb. Z głupawym uśmiechem zawołał, że mu się spieszy. Ręce opadają. Na miejscu mam jakieś 7 min. zapasu. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, las grodziecki i "913". Niezbyt spiesznie. Temperatury zauważalnie niższe. Szkoda. Lubiłem to zeszłotygodniowe ciepełko. Może jeszcze wróci.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
42.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.54km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku lekkie przymulanie przedstartowe zakończone wyjazdem o 6:15. Nie ma wyboru trzeba mi jechać raczej z zaangażowaniem. Nie będzie to łatwe bo samopoczucie dalej nienajlepsze. Czuję lekką poprawę ale do stanu zadowalającego jeszcze daleko. Może regeneracyjny weekend polepszy sytuację. Tymczasem trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przebiega sprawnie i dość szybko. Ostatecznie na mecie mam 2 min. spóźnienia czyli akurat tyle co te momenty, gdzie trzeba było gdzieś na światłach bądź skrzyżowaniach ustąpić lub poczekać. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Na powrocie całkiem przyjemnie. Mam wrażenie, że odrobinę chłodniej niż wczoraj. Może ten lekki podmuch dawał takie wrażenie.
Kręcę bez ociągania, ale też i bez ciśnienia powrót bez udziału terenu. Przez Mortimer na Reden i dalej na Łęknice. Bieżnią przy P3 kawałek w stronę Piekła i tam wjazd na bieżnię przy P4. Zjazd do Preczowa i dalej przez Sarnów prosto do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót bez udziwnień. Przyjemnie, spokojnie. Zadziwiały mnie pustki zarówno na P3 jak i P4. Przy piątuniu spodziewałbym się tam tłumów. Czyżby jednak było gorąco? Pewnie wieczorem wszyscy powypełzają. Dla mnie warunki do jazdy były idealne. Szkoda, żem deczko jeszcze niezdrów i na dłuższą trasę nie mam sił się porwać :-/
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
18.10km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się jakby ciut sprawniej i na kołach jestem o 6:05. Przyjemnie. Przez chwilę wahałem się czy jechać Błękitnym, czy Rzeźnikiem ale ostatecznie padło na tego drugiego, bo stał bliżej drzwi. Trasa jak wczoraj, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, niespiesznie, bez ekscesów. Na metę zataczam się z rezerwą kilku minut.
Powrót w tempie niespiesznym, trasą krótką przez las mydlicki, las grodziecki i las gródkowski. Pod drzewami przyjemnie i zauważalnie chłodniej. Miłe przerywniki pomiędzy asfaltowymi odcinkami. Spokojnie i przyjemnie. Samopoczucie wciąż dalekie od zadowalającego. Z tego też powodu bez objazdów mimo sprzyjającej pogody.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
11.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
18.20km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny dzień w świecie ciszy. Irytujące.
Rozruch taki sobie zakończony startem o 6:08. Przyjemnie. Start jeszcze w lekkim chłodku ale im dalej, tym cieplej. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji. Tempo niezbyt spieszne. Nie mam jakoś weny i sił do pociskania. Na miejscu jestem równo o 7:00.
Powrót w przyjemnym ciepełku i w tempie niespiesznym z udziałem terenu. Kolejno las zagórski, Reden, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe, Park Żurawiniec, terenem do Strzyżowic i wykończenie ul. Kasztanową. Przyjemnie, spokojnie. Pojawił się mały plusik dodatni - zaczynam lepiej słyszeć na lewe ucho, a w prawym lekko trzeszczy. Znaczy się będzie lepiej. Jeszcze nie wiem kiedy, ale będzie. Zdechnięty jestem jednak dalej i z jeżdżenia tylko niezbędne minimum. Kolejny weekend raczej będzie nierowerowy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
17.89km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wciąż nie wyrwałem się ze świata ciszy :-/ Ale przynajmniej start nieco wcześniej - 6:07. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą bez sensacji i zdecydowanie bardziej spacerowo niż wczoraj. Jakby mniej dziś rowerzystów po drodze.
Powrót niespieszny i trasą krótką przez las mydlicki, Warpie, namiarkowe, las grodziecki, las gródkowski i finisz żółtm szlakiem na ul. Szkolną. Przyjemnie ciepło. Samopoczucie dalej nędzne więc zero chęci na objazdy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
18.24km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dwa dni dychania i jest nieco lepiej ale nie za dobrze. Zapchało mi zatoki i ledwo słyszę. Przez to cały dojazd kręciłem głową z lewa na prawo by się orientować co się wokół mnie dzieje, bo ze zmysłu słuchu nie miałem prawie żadnych informacji. Dość to uciążliwe.
Zbieram się umiarkowanie sprawnie i wytaczam się o 6:11. Przyjemnie ale jeszcze nie za ciepło. Do popołudniowych 30+ sporo brakuje. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie. Sporo szoszonów po drodze. Pewnie robią dziennie treningi nim dowali ciepełkiem.
Na mecie jestem lekko po czasie.
Na powrocie przyjemne ciepełko. Tzn. dla mnie ciepełko. Dla innych pewnie pieroński żar. Jednak przy moim podłym samopoczuciu, to było przyjemne ciepełko. Trasa powrotna w wariancie spokojnym. Przez las zagórski na Reden. Potem od strony Łęknic na bieżnię Pogorii 3 i nią do Zielonej. Stamtąd czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej przez pola na Stachowe, skąd dalej również polami na żółty szlak do łącznika terenowego ze Strzyżowic do Malinowic. Finisz lekkim wygięciem ul. Kasztanową. Spokojnie, przyjemnie, niespiesznie, z kilkoma postojami na łyk wody i podziwianie widoków.
Uszy dalej zatkane. Słysze głównie szum krwi i tylko jakieś głośniejsze dźwięki. Nie moge się doczekać aż mi się zatoki odetkają. To będzie jak odkrycie nowego świata :-)
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku, po męczącej nocy i przy kiepskim samopoczuciu rozruch mocno zamulony. Ostatecznie wytaczam się o 6:14. Lekko cisnąc zmieściłbym się w czasie ale nie mam do tego sił. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojna. Warunki po wczorajszych burzach niezłe. Jest ciepło, nie wieje, słoneczko świeci spomiędzy chmur, jest trochę wilgoci w powietrzu. Na metę zataczam się z obsuwą około 5 min.
Powrót niezbyt spiesznie wariantem krótkim przez Będzin i światła na "86". Spokojnie. Przyjemnie. W domu chwila na przerwę i potem standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. W tym tygodniu zakładam, że to już koniec kręcenia. Czas popracować nad tym, by dojść trochę do siebie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
18.29km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się średnio sprawnie i dojazd zaczynam o 6:10. Warunki przyjemne, słoneczko, bez wiatru, ciepło. Trasę kręcę przez Będzin przelatując przez las grodziecki. Niewiele to skróciło dojazd ale za to było spokojnie. Reszta trasy standardowa. Na mecie jestem minutę przed czasem bo dalej podle się czuję i kręcenie odprawiałem w tempie spacerowym. Zwłaszcza na podjazdach pod Środulę i pod Mec.
Powrót niemal tą samą trasą co wczoraj. Drobne odchyłki jedynie w okolicach Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie i potem w lesie grodzieckim. Na dystans jednak to nie wpływa zauważalnie. Pogoda przyjemna choć przez moją kiepską dyspozycję zupełnie nie uważam żeby było jakoś specjalnie ciepło, czy wręcz gorąco. Jest przyjemnie. Tempo powrotne raczej spacerowe. Bez sensacji.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
19.04km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch niespieszny zakończony startem o 6:08. Ciepło, przyjemnie, nieznaczny wiaterek, dużo słońca. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą w tempie spokojnym. Ciągle jeszcze jestem padnięty choć jakby dziś ociupinkę lepiej jest. Zanosi się jednak na to, że weekend będzie mocno regeneracyjny.
Powrót niespecjalnie spieszny ale za to krótkim wariantem przez centrum Zagórza, Makro, las mydlicki, Warpie, Namiarkowe, las grodziecki i finisz "913". Generalnie spokojnie mimo tego, że na "913" duży ruch szczytu powrotnego. Słonecznie ale wietrznie i wiaterek nie był specjalnie ciepły. W cieniu spadek temperatury był zauważalny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.26km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Właściwie to powinienem leżeć i spać. Czuję się tak podle, że zupełnie nie miałem ochoty zbierać się do pracy. Jednak nie było wyboru. Start o 6:08. Od razu zakładam, że dojazd krótko i powrót też. Przez Będzin, Środulę i Mec. Spokojnie, nóżka za nóżką. Byle się dowlec.
Powrót w przyjemnych ciepełkach. Jeszcze nie te moje ulubione ale nie było źle. Trasa przez Mortimer, Reden, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Tempo nędzne, takoż i samopoczucie. Zero chęci na objazdy. Byle dotrzeć do domu i walnąć się spać.
Kategoria Praca






















