DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś rozruch nieco sprawniejszy i na kołach jestem o 6:11. Czasu mam na dojazd więcej ale nie na tyle by robić ekstra objazdy. Trasa zwykła przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, przyjemnie. Na miejscu z zapasem 3 min.
Pogoda o poranku taka sobie. Termicznie podobnie jak wczoraj ale za to słońca nie widać zza dywanu chmur. Tyle dobrze, że nie deszczowe. Podmuch niewielki i dla mnie raczej korzystny.
Na powrocie nieco przyjemniej ale szału nie ma. Przede wszystkim wieje dość zauważalnie i nie są to podmuchy ciepłe. W słoneczku jeszcze nie jest źle, ale niestety sporo drogi i pod wiatr, i bez towarzystwa słonecznych promieni. Tempo raczej spokojne. Dla odmiany przez górkę środulską, Pogoń, Czeladź, Przełajkę i Wojkowice. Na finiszu jeszcze małe wygięcie skrótem obok kościoła by nie stać na skrzyżowaniu.
Przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
22.89km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś tak kiepski, że na kołach jestem dopiero o 6:18. Miałem statecznie potoczyć się Mamutem ale z braku czasu w użycie poszedł Rzeźnik. Stał najbliżej drzwi. Zawsze to minuta albo dwie zysku przy wyprowadzaniu rowerka.
Rześko. Sporo słoneczka. Lekki podmuch. Nieco zanikających chmurek. Klubowa bluza z długim rękawem okazuje się dobrym i dopasowanym do warunków wyborem.
Trasa, bez kombinacji, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Kręcona z dość dużym zaangażowaniem w nadziei nadrobienia spóźnienia. Po drodze spokojnie. Na mecie mam ostatecznie 1 minutę rezerwy. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót w przyjemnych okolicznościach przyrody i pogody. Przy słoneczku aż się prosiło, żeby trochę terenu zaznać. Zaczynam przez las zagórski w stronę Redenu. Potem Most Ucieczki, Zielona i czarny szlak do Łagiszy, a dalej terenem na Stachowe i przez pola do żółtego szlaku. Na asfalt wybywam niedaleko podstawówki w Psarach i kręcę w stronę domu. Wykończenie przez ul. Kasztanową, tym razem w drugą stronę, tą gorszą, większość pod górkę. Ale i tak fajnie. Do domu już zjazd moją ulicą z kierunku przeciwnego, niż dzisiejszy poranny start.
Tempo nie za spieszne ale gdzie się dało to z zaangażowaniem. Nie odmówiłem sobie jednak chwili postoju na Stachowym i pogapiłem się na bociana pilnującego pilnie pracy traktora. Co jakiś czas wyłuskiwał sobie coś z trawy tu i tam. Mimo tego w domu dziś jestem dość wcześnie.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przeciętnie sprawny start. W drodze jestem o 6:11. Pogoda na plus ale bez szału. Wciąż w użyciu bluza z długim rękawem i rękawiczki mimo tego, że jest sporo słońca. Nie jest jednak za ciepło. Wiaterek mam raczej w plecy choć jakby słabszy niż wczoraj. Na niebie trochę chmur, których nie było wcale jak wstawałem. ICM jeszcze wczoraj informował o burzach ale już rano te prognozy przesunęły się na jutro.
Trasa dojazdowa dziś inna. Żeby przełamać rutynę. Początek do świateł na "86" bez zmian. Potem kieruję się do Będzina przez las grodziecki. Wypadam na Namiarkowym i jadę do parku obok targu i stamtąd na wały Czarnej Przemszy. Mostem na drugą stronę i skrót przy torach. Potem chodnikiem w stronę Koszelewa. Przed kościołem przebijam się na drugą stronę i przez plac zabaw wjeżdżam na Warpie w stronę cmentarza. Przed cmentarzem na ścieżynkę w stronę Mydlic i do lasu mydlickiego. Potem już obok Makro do centrum Zagórza i finisz ul. Szymanowskiego do celu.
Przyjemnie, spokojnie ale niezbyt spiesznie. W tym kierunku ta trasa jest bardziej czasochłonna. Więcej podjazdów. Ale i tak przyjemnie.
Na powrocie zaskakuje mnie dość przyjemne ciepełko mimo wiejącego wiatru. Martwią też nieco chmury, których barwa jest conajmniej niepokojąca, i które gromadzą się na kierunku, w którym mam generalnie jechać. W związku z tym ograniczam nieco objazdy.
Początek przez las zagórski na Reden i dalej w stronę Mostu Ucieczki. Potem Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Tu już chmurki wyglądają bardzo niepokojąco więc porzucam teren i asfaltem przez Sarnów kieruję się do mojej wioski. Gdzieś na 2-3 km przed domem pojawiają się delikatne kropelki. Na szczęście opad zanika nim docieram do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Na skrzyżowaniu mojej ulicy z "913" korek. Tego jeszcze w tym miejscu nie widziałem. Samochody stoją aż na ul. Szkolnej. Wszystko przez ruch powrotny szczytu popołudniowego. Żeby się nie użerać z samochodami kręcę sobie dojazd do sklepu chodnikiem. Z balastem zjazd prosto do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
18.50km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś nieco sprawniejszy i start wypada na 6:06. Jakby minimalnie cieplej dzisiaj. Za to są ślady przelotnego opadu. Na niebie chmury, przez które czasem błyśnie słońce. Ogólnie jednak warunki takie, że kurtka jest jak najbardziej na miejscu.
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Do świateł na "86" spokojnie. Za światłami widzę króliczka. Gonienie go na Mamucie to trochę szalone przedsięwzięcie ale jednak próbuję. Doganiam go na skrzyżowaniu przy łagiskiej Biedronce ale mi się tam znów na chwilę urywa. Ponownie doganiam go w połowie drogi do betoniarni. Dopiero teraz widzę, że to elektryk. Jedzie jednak trochę za wolno jak na mój gust więc wrzucam swoje tempo, wyprzedzam i jadę nie oglądając się za siebie. Nie wiem czy gdzieś zjechał, czy tylko nie gonił, w każdym bądź razie więcej go nie widzę.
Na miejsce docieram bez zgrzytów i z zapasem 5 min. Jedyne co mnie dziś irytowało, to znów zacinająca się przerzutka przednia. Chyba po powrocie zdejmę ją i zaleję solidnie WD-40 i zostawię na jakiś czas. Jak nie zacznie pracować normalnie, to chyba kupię nową.
W ciągu dnia 2x padały przez dłuższą chwilę rzęsiste deszcze i ich ślady w terenie było miejscami widać. Najwięcej w lesie zagórskim, od którego zaczynam drogę powrotną. Przez Reden przetaczam się w stronę Mostu Ucieczki i dalej do parku Zielona. Tu już nie widać zbytnio efektów opadów. Za to w cieniu jest zdecydowanie chłodno. Z parku kieruję się na czarny szlak do Łagiszy i dalej w teren do Stachowego. Stamtąd przez pola do żółtego szlaku, który wykorzystuję do miejsca, gdzie przecina łącznik terenowy z Malinowic do Strzyżowic. Wykończenie ul. Kasztanową. Chyba ją trochę poprawili. Zasypane dziury, zebrane garby. Do Szkolnej niemal się frunie. Ogólnie przejazd niespieszny, spokojny i bardzo przyjemny. Jeszcze żeby było trochę cieplej...
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
19.34km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie i na kołach jestem dopiero o 6:14. Warunki podobne jak wczoraj. Może tylko trochę więcej słońca. Ponieważ wyjazd późny to nie mam ani trochę czasu w rezerwie na marudzenie. W związku z tym trasa asfaltowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Podmuchy z północnego zachodu pomagały i tempo wyszło przyzwoite, a na mecie jestem z zapasem 1 min. Przejazd bez sensacji, spokojny i przyjemny. Trochę tylko po nogach chłodno.
Na powrocie raczej pochmurno i zdecydowanie wietrznie. Żeby się z wiatrem za bardzo nie szarpać to część trasy w terenie. Zaczynam od lasu zagórskiego w stronę Redenu. Potem Łęknice i bieżnią w stronę przejazdu między P3 i P4. Dalej zamknięty. Robotnicy coś tam jeszcze majstrują. Skoro tak to lecę dalej na dziki przejazd przy Świątyni i dalej do Preczowa. W Sarnowie za światłami odbijam w teren w stronę Parku Żurawiniec i dalej do Strzyżowic. Wykończenie przez ul. Kasztanową.
Spokojnie, niespiesznie, przyjemnie. Żeby tyko było tak z 10 stopni cieplej...
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
19.18km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ja chcę znowu +20 o poranku. Dziś musiałem ubrać przed wyjazdem kurtkę bo tak zimno było. Do tego jeszcze dywan chmur i lekki wiaterek. Na razie dla mnie jeszcze korzystny, jednak na powrocie już taki nie będzie i ma być mocniejszy.
Do pracy Mamutem żeby mieć z dojazdu trochę zabawy. Trasa lekko naokoło i w połowie terenem. Na początek ze Strzyżowic do Malinowic terenem. Potem na Stachowe i w teren do parku Zielona. Dalej kolejno pod Most Ucieczki i na Reden. Tam w las zagórski i prosto do Firmy.
Bardzo spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na finiszu 3 minuty po czasie.
Powrót w tempie niespiesznym ze względu na wiatr. Nie było sensu się z nim szarpać. Wdzianko na powrocie lżejsze ale dalej długi rękaw. Słoneczko nawet było widocznie jednak nie dawało rady podgrzać atmosfery.
Trasa przez las mydlicki, las grodziecki i wokół lasu gródkowskiego na Stachowe. Potem do piekarni i asfaltem, bez gięcia, prosto do domu. Przyjemnie, niespiesznie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.36km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Średnio sprawny rozruch zakończony startem o 6:12. Warunki przyzwoite, trochę słońca, trochę chmurek, lekki wiaterek dla mnie raczej korzystny. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Coś spory ruch na "913". Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Na szczęście przejazd spokojny, bez sensacji. Na miejscu z minutą zapasu.
Powrót zaczynam we wdzianku "na krótko" ale szybko rezygnuję z tego pomysłu i zakładam bluzę. Nie jest za sympatycznie w trakcie jazdy pod wiatr, która to czekam mnie w sporej większości trasy. Czasem jest trochę słońca ale nie ogrzewa ono specjalnie atmosfery.
Kręcę w tempie niespiesznym przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Na wiosce małe wygięcie do wsiowego Dino i potem prosto zjazd do domu. Spokojnie, w miarę przyjemnie. Szkoda tylko, że nie jest cieplej.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
22.22km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tak grzebałem się przed startem, że na kołach jestem dopiero o 6:20. Z tego powodu trasa krótka przez Będzin, Środulę i Mec. Trochę uczucia wkładałem w przejazd i dzięki temu jestem na mecie równo o czasie.
Pogoda zasłabowała. Chłodno, bez wiatru, dywan chmur przez który ledwo przebija się słońce.
Na powrocie pochmurno, wietrznie, umiarkowanie ciepło. Gdzie miałem centralnie na wiatr tam tempo raczej spokojne, ale były też i odcinki gdzie dało się pokręcić. Generalnie jednak na średniej traciłem.
Trasa przez Mortimer na Reden i dalej na Łęknice. Kawałek bieżnią przy P3 i dalej na Piekło. Tak myślałem, że jak wczoraj przejazd między P3 i P4 nie był otwarty, to pewnie i dziś nie będzie, a nie chciało mi się zsiadać z roweru by przeskakiwać przez tory na dzikim przejeździe obok Świątyni Grillowania.
Wzdłuż P4 kręcę do Preczowa i zwykłą drogą dalej przez Sarnów do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Zjazd z balastem do domu i na dziś koniec kręcenia.
Jakiś taki dziś zwalcowany się czuję i cały dzień. Przełożyło się to na brak chęci do zaginania. Trochę też wiatr się dołożył.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
49.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:29
-
VAVG
19.73km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś niestandardowo wszystko poza startem, który to był lekko grzebany i zakończony o 6:14. Trasa niestandardowa. Na początek terenem w stronę świateł na "86" w Sarnowie i dalej przez Preczów na bieżnię przy P4. Nią do Piekła i dalej terenem wzdłuż torów przy Pogorii 1 docelowo na Gołonóg. Tu dłuższą chwilę załatwiam różne sprawy na oddziale. Potem przejazd na Zagórze do Sosnowca również z lekkim udziałem terenu w postaci lasu zagórskiego od przejazdu pod "94" przy Starocmentarnej.
O poranku chłodno i trochę musiałem się doubierać. Potem było cieplej ale głównie na otwartej przestrzeni. W cieniu jeszcze chłodnawo. Ogólnie jednak przyjemnie. Przejazdy spokojne, bez sensacji.
Po południu dość przyjemnie. Jest sporo słońca, wciąż wieje zauważalnie niezbyt ciepłym powietrzem i z kierunku dla mnie przeciwnego. Z tego też powodu powrót w tempie niespiesznym z lekka wygięty.
Przez Blachnickiego wybijam się w okolice górki środulskiej i dalej przez Plejadę w stronę Pogoni. Stamtąd do Czeladzi gdzie robię małego zawijasa w okolice malunków, które niedawno focił Noibasta. Zapomniało mu się dodać, że tego tam jest więcej ;-)
Z Czeladzi zwykłą trasą na Przełajkę i dalej do Wojkowic by potem finiszować prostą od Orlenu.
Byłoby bezstresowo gdyby nie jakiś jełop na katowickich blachach, który jechał tak, jakby się nie miał zamiaru zatrzymać przed rondem na Pogoni. Ostatecznie zatrzymał się ale hamował dość mocno. Pewnie jechał na pamięć. Kiedyś miał pierwszeństwo z tego kierunku ale od kiedy jest rondo (skrzyżowanie o ruchu okrężnym, dla formalistów) już go nie ma. Niestety ciągle jeszcze trzeba brać poprawkę na tych, co nie patrzą na znaki.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
20.40km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Minimalnie sprawniejszy rozruch skutkuje startem o 6:11. Wiele jednak mi to nie daje i na ekstra objazdy nie ma czasu czyli pozostaje trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Warunki znacznie się zmieniły w stosunku do dnia wczorajszego. Jest zdecydowanie chłodniej. Nie zimno, ale chłodno. W użycie weszły rękawiczki, bluza z długim rękawem i bandanka na szyję żeby po karku nie wiało. Lekko wieje dla mnie raczej sprzyjająco. Na niebie trochę chmurek na wysokości.
Przejazd byłby przyjemny gdyby nie jeden jełop, który tuż przede mną rozpuścił swojego kundla na smyczy w poprzek ścieżki rowerowej. Ciekawe czy zrobiłby tak samo przez jezdnię? Jeszcze do tego jakieś głupie uwagi, że to ja mam uważać. Wpienił mnie maksymalnie.
Na miejscu jestem z zapasem 5 min.
Powrót trasą krótką w tempie niespiesznym. Wszystko przez wiatr, który był zdecydowanie za bardzo z kierunku przeciwnego. Żeby się nie szarpać z nim uciekłem najpierw do lasu mydlickiego, potem do lasu grodzieckiego, a na koniec do lasu gródkowskiego. Dzięki temu przejazd przyjemny i spokojny.
Kategoria Praca






















