DNPND
-
DST
37.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
17.76km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jazda w kropli i miejscami w strumieniu. Ale jakoś, mimo wszystko, przyjemna. Choć dziwna. Bo to styczeń i powinien śnieg padać, a nie deszcz. Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć żebym w styczniu jeździł w deszczu.
Zbieram się tak średnio sprawnie i wytaczam o 6:01. Kapie delikatnie, jezdnie zdecydowanie mokre, chyba nie wieje, ewentualnie niezbyt mocno i niezbyt przeszkadzająco.
Trasa dziś przez Będzin by w tej kropli jechać jak najmniej. Nogi podawały tak sobie. Chyba domagają się przerwy na regenerację.
Na mecie jestem 2 min. po czasie. Przelot bez sensacji.
Nim ruszam w powrót przestało padać i nawet trochę podsuszyło ale mimo tego nie zdecydowałem się na teren. Tam na 100% było bagno.
Trasa powrotna z tych oklepanych: centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia P3, przejazd na P4, Preczów i Sarnów.
Jezdnie lekko mokre ale tak, że spod kół nie leci. Wiało zimnym powietrzem z zachodu. Na szczęście niezbyt mocno.
Powrót niespieszny i spokojny. W domu jeszcze po zachodzie słońca ale już nie za całkowitych ciemności.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
16.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start: 5:58.
Warunki: mokre jezdnie, temperatura nieznacznie powyżej zera, bez wiatru.
Trasa: Sarnów, Preczów, Zielona, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer, centrum Zagórza.
Na mecie: 6:59.
Wydarzenia w drodze: 0.
Rowerzystów napotkanych: 3.
Powrót w warunkach przyjemniejszych niż o poranku. Minimalnie. Jest cieplej ale za to wieje. Na szczęście dla mnie, w większości przynajmniej nieprzeszkadzająco.
Powrót zaczynam podobnie jak wczoraj. Przy górce środulskiej nachodzi mnie chęć zerknięcia na teren, który teraz jest ogrodzony i trwają tam prace budowlane. Ma być podobno lodowisko i coś tam jeszcze. Z dołu niewiele widać ale z góry powinno być wszystko jak na dłonie.
Wjeżdżam po stoku z jedną przerwą na wyrównanie oddechu. No nie moje temperatury na takie szarże. Nogi powiedziały nie, i już!. Reszta zakosami. Z góry kilka foto. Za wiele to jeszcze nie ma więc za jakiś czas, miesiąc-dwa, wypadałoby powtórzyć wjazd i sprawdzić postępy.
Staczam się po stoku w stronę Środuli i dalej kręcę w do Izby Wytrzyeźwień. Przez przejście na torach przetaczam się szybko, nieufnie przyglądając się stojącemu pociągowi KŚ. Czekał na coś. Albo na kogoś.
Reszta trasy dość oklepana: Nerka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice i prosta spod Orlenu.
Kiedy ląduję już w domu pojawiają się pierwsze kropelki, które ICM zapowiadał od rana.
Powrót spokojny i przyjemny.
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:29
-
VAVG
16.11km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch nienajgorszy i startuję o 5:52.
Warunki chyba zbliżone do prognozowanych przez ICM czyli około -3, bez wiatru, suche jezdnie.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Tempo dostosowane do temperatury czyli słabe. Po drodze musiałem wdziać cieplejsze rękawice bo mi po łapach pizgało. Niestety nic nie dało się zrobić w kwestii rozgrzania stóp.
Niech się ta zima szybko kończy.
Powrót rozpoczynam przy ładnym słoneczku ale finisz już za ciemności. Warunki zbliżone do porannych. No może o 2 stopnie cieplej ale dalej na poniżej zera.
Trasa lekko gięta. Górka środulska, Pogoń, ścieżka do Nerki, Zamkowe, las grodziecki, las gródkowski i finisz wzdłuż "913" z wygięciem obok DINO i Lewiatana.
Spokojnie, niespiesznie i przyjemnie.
Kategoria Praca
Spacerowania rowerowego ciąg dalszy
-
DST
36.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:31
-
VAVG
14.30km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na dziś założeń większych nie miałem poza tym, by zrobić nieco więcej km-ów niż wczoraj. No i może jeszcze, żeby było terenowo, gdzie się da.
Wytaczam się minuty po 12:00. Warunki termiczne zbliżone do wczorajszych czyli ciut poniżej zera. Jest różnica w wietrze. Zdecydowanie słabszy. Również słoneczko inne niż wczoraj. Jest go mniej. Ale generalnie przyjemnie.
Trasa: terenowo do Parku Żurawiniec i dalej do malinowickich szklarni. Potem na Chrobakowe i terenowo-asfaltowy skrót do niebieskiego szlaku do Wojkowic Kościelnych. Potem wzdłuż Pogorii 4 od strony wschodniej, po dawnym terenie kopalni piasku i dalej, do przejazdu na Pogorię 3. Tu tylko kawałek bieżnią by przed plażą odbić na Zieloną i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Tam terenem do Stachowego. Miałem w tym miejscu już lekko dość i trochę spłoszył mnie zarówno podjazd pod magazyny, jak i w stronę żółtego szlaku więc objeżdżam las dookoła w stronę podstawówki i potem wzdłuż "913" do przejazdu kolejowego. Małe zawijasy przy DINO i Lewiatanie i ostatecznie zjazd do domu.
Przyjemnie, spokojnie, bardzo niespiesznie. Trochę po nogach zimno było.
Rowerowa aktywność niejaka występowała głównie na bieżniach P3 i P4. Poza tym raczej pustawo. Za to sporo piechurów-spacerowiczów i piechurów-kijanek. Trochę też biegunów.
Kategoria Inne
Rowerowy spacer
-
DST
22.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
02:08
-
VAVG
10.31km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejszy wyjazd z założeniem że zupełnie zero spiny, pełny luz, podziwianie widoków i w ogóle miało być przyjemnie.
Plan zrealizowany tak na oko w jakichś 1100% :-)
Wciągam zapas kalorii i kofeiny około południa i wytaczam się Mamutem z domu. Początek to kilometr asfaltem by dostać się w teren i od tego momentu większość drogi trzymam się pól, lasów, bezdroży. Tempo mocno spacerowe. Pod kołami trochę śniegu. Spodziewałem się, że będzie go więcej ale i z tego było trochę pociechy. Przydał się na zdjęciach.
Trasa wokół komina po terenach Strzyżowic, Brzękowic Dolnych, Brzękowic-Wału, Góry Siewierskiej, Rogoźnika. Zjazdy, podjazdy, zawijasy, moment wypychu i dużo postojów na foto. Było ładne słoneczko i trochę niegroźnych chmurek, które często robiły piękne widoczki.
Dawał się we znaki lekko wiatr więc starałem się chować po lasach albo jadąc na wiatr mieć pod górkę. Dzięki temu udało się właściwie nie zmarznąć. Przyjemne 2 godzinki na rowerku. Dystans marny ale nie o niego dziś chodziło.
Link do pełnej galerii
Chyba dzisiejsze foto dnia. Dla dociekliwych reszta w galerii.
Kategoria Inne
Z +O do Świerklańca
-
DST
37.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
17.48km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Początek dzisiejszego kręcenia to standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i zjazd do domu.
Na tym małym dystansie miałem okazję sprawdzić organoleptycznie panujące warunki pogodowe. No średnie. Co prawda sucho ale za to wieje pieruńsko z zachodu. Słoneczko, które przez godzinkę czy dwie przed południem świeciło, zniknęło całkiem za dywanem chmur. Ale i tak miałem ochotę zakręcić.
Szybko rozpakowuję sakwy, pakuję plecak i ruszam w drogę.
Początek pod wiatr do Strzyżowic i dalej do Rogoźnika. Tu wbijam do lasu. Przejeżdżam pod A1 i bez kluczenia jadę prosto do Wymysłowa. Tamą i wałami Kozłowej Góry przedostaję się do parku w Świerklańcu. Pustawo. Tylko kilku spacerowiczów.
Park opuszczam główną bramą i skręcam na Piekary Śląskie by po drodze odbić w lewo i wrócić do tamy na Kozłowej Górze.
Skręcam w prawo na ścieżkę rowerową. Okazuje się, że w obecnych warunkach to był słaby pomysł. Błotko pryska spod kół przy szybszej jeździe i by się nie uflejać dokumentnie tempo niemrawe. Gdy tylko nadarza się okazja uciec na zwykłą, leśną ścieżkę odbijam w lewo.
Wydostaję się przy cmentarzu niedaleko bunkra w Dobieszowicach. Mniej więcej w tym momencie pojawiają się pierwsze krople, które zresztą ICM obiecywał. I to o wiele wcześniej. Ponieważ i tak już miałem przejechane mniej więcej tyle, ile zamierzałem, obieram kierunek na kwadrat.
Wspinam się na podjazd do Dobieszowic, przejeżdżam nad A1 i zjeżdżam do Bobrownik. Przecinam drogę spod urzędu gminy do stadionu. Ostatecznie wydostaję się w Wojkowicach obok Netto. Zwrot na wschód, podjazd w stronę więzienia, zjazd w stronę kościoła i zwrot na północ w stronę Skrzynówka. Dziś już jednak nie mam ochoty na walkę z pagórkami więc objeżdżam bokiem tą przeszkodę włączając się na prostą spod Orlenu do domu w miejscu, gdzie kończy się asfalt.
Kropelki poczynają sobie coraz śmielej więc finisz kompletnie bez kluczenia. Kiedy wstawiam rowerek do garażu pada już dość konkretnie.
Przejażdżka przyjemna, niespieszna, taka w sam raz. Trochę tylko zmarzły stopy. Po drodze ledwo kilku rowerzystów widziałem (3-4?).
Kategoria Inne
DNPOND
-
DST
45.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
19.71km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak często przy piątku, rozruch spowolniony. Startuję o 6:02.
Warunki zbliżone do wczorajszych. Może tylko odrobinę cieplej. Tak przynajmniej ICM głosił. Wkładam dziś trochę mniej na siebie i okazuje się, że to wystarcza.
Trasa dojazdowa przez Będzin. Spokojna. Po drodze kilka stref cieplejszych na przemian z chłodniejszymi. Liczę na to, że po południu będzie bliżej zera i chłodek nie będzie tak się dawał we znaki.
Na mecie około 5 min. zapasu. W sumie przyjemny dojazd do pracy.
Powrót przy ładnym słoneczku. Nawet się skusiłem na strzelenie kilku szybkich foto zachodzącemu nad Pogorią 3. Termicznie słabo a w kierunku zachodnim wręcz niemiło. Wiało zimnym powietrzem i cieszyłem się wręcz, jak miałem pod górkę, bo trochę to zasłaniało przed podmuchami.
Trasa lekko zaginana. Na początek przez centrum Zagórza na Mortimer i dalej na Reden. Stamtąd na Łęknice i bieżnię przy P3. Przejazd na P4 i bieżnią do Kamienia Ornitologa. Tu już zaczęło robić się szaro. Przeskok na zachodnią stronę "86" i przez Kuźnicę Piaskową do Warężyna i dalej do Dąbia. Tu mi jakiś łebek prawie pod koła wskoczył. W ostatniej chwili go zauważyłem i wokalnie zmotywowałem do zmiany zamiaru.
Przez Brzękowice Dolne i Goląszę Dolną dociągam do Strzyżowic i zjeżdżam w kierunku domu. Na skrzyżowaniu jednak jeszcze decyduję się na lekkie dogięcie i przez ul. Belną zawijam pod remizę w Strzyżowicach i dopiero stamtąd ostatecznie do domu.
Dobrze się jechało i ochota na kręcenie była spora ale wiaterek dawał w kość. Szybko mnie wyssało z zapasów energii. Od Dąbia na rezerwie.
Spokojny powrót z pracy.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.50km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch bezproblemowy i start o 5:57. Temperatura poniżej zera. Powiedziałbym, że tak około -5. Nie wieje. Jezdnie suche. Wytaczam się dziś Rzeźnikiem.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną ale tym razem całkowicie w wersji asfaltowej, centrum Dąbrowy Górniczej (gdzie mi od strony Będzina znów jakiś narwaniec prawie wyjechał), Mortimer i centrum Zagórza.
Poza epizodem w centrum D. G. przejazd przyjemny i spokojny. Na mecie z zapasem 2 min.
Warunki na powrocie podobne jak rano. Różnica na plus taka, że większość drogi przebyte za jasności. Trasa bez finezji, sporo po własnych śladach. Centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, Preczów, Sarnów. Po drodze niewielkie wygięcia znacząco jednak nie wpływające na dzienny przebieg. Za to plus taki, że powrót spokojny. Jakby trochę mniej zmarzłem.
Kategoria Praca
Napoczęcie roku
-
DST
41.00km
-
Czas
02:08
-
VAVG
19.22km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z zapisków na BS wynikło mi, że w minionym roku ani razu nie wyjechałem na Srebrnej Strzale. Dziś, na otwarcie kolejnego roku rowerowania, postanowiłem ten błąd naprawić i wytoczyłem się weteranem.
Warunki sprzyjały. Jezdnie czyste i suche. Temperatura wg mojego termometru +6 ale to ewidentnie był jakiś error. Na plusie może było +2. Odczuwalnie chłodniej bo z zachodu wiało dość zimnym powietrzem. Ale do jazdy okoliczności niezłe.
Trasa: Góra Siewierska, Twardowice, Nowa Wieś, Mierzęcice (Niwiska), Przeczyce, Tuliszów, Podwarpie (Hektary), Wojkowice Kościelne, bieżnia P4 do Marianek, Preczów, Sarnów i moja wioska z lekkimi zagięciami od remizy do DINO i Lewiatana, a potem jeszcze skrót do kościoła, żeby dobić do pełnego kilometra.
Drogi puste jak w horrorze. Ruch przeważnie w okolicach kościołów i nielicznych otwartych sklepów. Pierwszego rowerzystę napotkałem dopiero w drodze do Wojkowic Kościelnych. Na samej bieżni P4 ruch niejaki był i potem w trasie powrotnej też już kilku rowerzystów napotkałem.
Kręcenie przyjemne mimo tego, że po stopach zimno. Gdyby nie ta niedogodność to może bym jeszcze pozaginał.
Kategoria Inne
DNPD +podsumowanie roku
-
DST
39.00km
-
Czas
02:21
-
VAVG
16.60km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś bardziej leniwy rozruch i w efekcie ruszam dopiero o 6:01. Z tego też względu trasa przez Będzin.
Warunki przeciętne. Zapowiedziany przez ICM wiatr jest. Kierunek też się zgadza czyli dla mnie jest nieprzeszkadzająco. Przy gruncie zdecydowanie minus, wyżej może i plus ale niespecjalnie odczuwalny.
Drogi dziś puste więc przejazd spokojny. Na mecie 2 min. zapasu.
Powrót dziś zaczynam całe 20 min. wcześniej dzięki czemu finisz jeszcze za względnej jasności choć formalnie po zachodzie słońca. I to mimo minimalnego wyginania na finiszu.
Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Kawałek bieżnią P3 do przejazdu na P4. Potem grzecznie przez Preczów i Sarnów do Psar. Dopiero przy serpentynkach przed podstawówką odbijam na żółty szlak i robię lekkie wygięcie w stronę DINO, potem Lewiatana i na koniec jeszcze na skrót do kościoła.
Warunki na powrocie takie, że pochmurno choć sucho. Do tego też raczej wietrznie. W kierunku na zachód ciągła walka z zimnym podmuchem. Dlatego też tempo nieambitne. Chęci przez ten wiaterek na większe objazdy nie miałem ale w sumie kręciło się przyjemnie.
+podsumowanie (w obecnej sytuacji politycznej powinno chyba być podsumowanie+)
Przebieg większy niż w 2018 czyli aktywniej. Mało jeżdżenia wielodniowego, kilka dłuższych wypadów jednodniowych. Większość to rzeźbienie praca-dom. Dzięki temu, że w stajni pojawił się Mamut przejeżdżona cała zima. Ogólnie rowerowo bez fajerwerków ale rok raczej pozytywny. Chyba bardziej też mi zdrówko dopisywało (zimowe zahartowanie?). Udało się nie rozwalić kasku czyli jakby też bezpiecznie.
Plany na 2020 są. Główny to rundka dookoła Polski. Mam nadzieję, że nic się nie wysypie i plan uda się zrealizować. Reszta to kręcić, kręcić i jeszcze raz kręcić.
Kategoria Praca






















