DNPD
-
DST
36.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
17.85km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie poszedł dziś rozruch najlepiej. Start dopiero o 6:08 więc z musu trasa krótka przez Będzin.
Warunki niezłe. Chyba poniżej zera. Jezdnie suche i czyste. Możliwie, że wiało, ale jeśli tak, to dla mnie pomagająco.
Na mecie równo o 7:00. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Powrót przy nieuchronnie chowającym się słoneczku, pod zimny wiatr i przy raczej niskiej temperaturze. Nie specjalnie miałem ochotę na dodatkowe objazdy.
Trasa przez centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak aż do stadionu w Psarach i finisz grzecznie asfaltem do domu. Zastanawiałem się nad początkiem przez las zagórski ale ostatecznie nie zdecydowałem się ryzykować jazdy po błocie. Może chwyci mrozik, to włączę teren w trasę.
Powrót spokojny i raczej przyjemny.
Testy nowego aparatu.
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca
DNPOND
-
DST
43.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
18.83km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny i start o 6:01.
Warunki niezłe. Temperatura nieco powyżej zera. Jezdnie miejscami wilgotne. Wiatr nie robi mi pod górkę, nawet jeśli jakiś jest. Ogólnie nieźle jak na styczeń.
Trasę kręcę przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Bez sensacji. Całkiem dobrze mi się dziś jechało.
Na mecie kilka minut zapasu.
Na powrocie, jak i przez cały dzień, pochmurno. Do tego trochę wieje chyba z zachodu. Temperatura ledwo na plusie.
Wracam lekko zaginając. Początek zwykły przez centrum Zagórza na Mortimer i dalej na Reden. Potem Graniczną w stronę Łęnic, bieżnią P3 na Piekło i bieżnią P4 do Ratanic. Stamtąd asfaltem powrót do Preczowa i finisz grzecznie przez Sarnów do domu.
Spokojnie, niezbyt spiesznie. W sumie przyjemnie mimo zmarzniętych stóp. Pogoda przetrzebiła straszliwie aktywność wszelaką.
Kategoria Praca
Z
-
DST
5.00km
-
Czas
00:17
-
VAVG
17.65km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś trochę innych zajęć więc z kręcenia tylko lekko naciągnięte zagięcie do wsiowego Lewiatana. Pod mostem i przez dwa przejazdy kolejowe w Gródkowie, kolanko obok remizy w Psarach, Lewiatan i do domu.
Pochmurno, jezdnie wilgotne, raczej bez wiatru i na plusie.
Kategoria Inne
DNPD
-
DST
31.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
18.42km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątuniu zamuliłem dość poważnie, jak na warunki zimowe. Startuję o 6:11. Wiadomo, krótko przez Będzin trzeba mi kręcić.
Warunki znów ociupinkę różne od wczorajszych. Zdecydowanie odczuwalnie jest zimno, powiedziałbym, że w okolicach -3, -5. Termometr pokazał -1. Pewnie to przez wilgoć w powietrzu, która przy gruncie przybrała postać stałą. Na jezdniach szadź. Miejscami dość ślisko. Trochę też wieje jakby ze wschodu lub południowego wschodu. Ale niezbyt mocno.
Przejazd spokojny. Na mecie jestem równo o 7:00.
Powrót na trasie niemal identycznej jak dojazdowa czyli przez Będzin. Co prawda, warunki były niezłe i zachęcały do objazdów ale dotarła przesyłka do odbioru i to ustaliło marszrutę. Kręcę przez Mec i Środulę do Będzina. Odbieram paczkę i już nieco wolniej, bo pakunek trochę nieporęczny, kręcę resztę trasy do domu. Zataczam się na metę jeszcze za względnych jasności bez większych problemów.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
18.43km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przymuliłem dokładnie tyle samo co wczoraj i start wykonuję o 6:07.
Znów nie ma opcji na objazdy i marudzenie. Trasa, jak wczoraj, przez Będzin.
Różnica taka, że na drogach w wielu miejscach ni to szron, ni to śnieżek. Wielokrotnie widzę w świetle latarni jak jezdnia się błyszczy. Zapala mi to czerwoną lampkę i jadę ostrożnie choć staram się trzymać dobre tempo.
Przejazd bez sensacji i zakończony rezerwą 4 min. na mecie.
Powrót spokojnie na kierunku Dąbrowy Górniczej. Zaskakuje mnie dość duży ruch na Braci Mieroszewskich. Dopiero po chwili mi się kojarzy, że wyznaczony jest tędy objazd. Przez Mortimer kręcę na Reden. Tu też jakby gęściej. Za Mostem Ucieczki jest już spokojnie. Podjeżdżam na moment do mola. Potem lekkim zakolem jadę na Zieloną.
Przy przejeździe kolejowym spotykam klubowego kolegę Janusza. Właśnie jedzie zatoczyć kółeczko wokół P3. Chwilę dłuższą rozmawiamy bo dawno się nie widzieliśmy. Tym razem jednak nie jedziemy razem bo toczyliśmy się dokładnie w przeciwnych kierunkach. Może przy innej okazji.
Po pożegnaniu kręcę dalej planowaną trasę czyli czarny szlak do Łagiszy i dalej nim w stronę magazynów w Psarach. Stamtąd grzecznie asfaltem do Lewiatana i wyginam do DINO. Wpadam na chwilę do Dentalu umówić się na wizytę i doginam powrót przez Strzyżowice. Już w ciemnościach choć jeszcze nie takich dokumentnych.
Warunki niezłe. Nie wiało, jezdnie raczej suche i profilaktycznie osolone, temperatura odczuwalnie jakby tak z -1. Powrót spokojny i bez sensacji.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
19.65km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przymarudziłem rozruch do tego stopnia, że start wykonuję dopiero o 6:07. Nie ma czasu na objazdy i spacerowe tempo.
Wybieram najkrótszą trasę przez Będzin i przykładam się do kręcenia. Warunki dość dobre. Suche jezdnie, nawet jak wieje to dla mnie korzystnie. Temperatura na minusie.
Przejazd spokojny i sprawny. Na mecie mam rezerwę 4 min.
Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym na kierunku Dąbrowy Górniczej czyli: centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów, Sarnów.
Chłodno, sucho, bez wiatru, słonecznie. Całkiem przyjemne warunki do kręcenia choć dziś nie miałem zacięcia do większych objazdów. Spokojny i przyjemny powrót z pracy. W domu formalnie po zachodzie słońca ale jeszcze jest całkiem jasno.
Kategoria Praca
DNPZND
-
DST
44.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
18.21km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szybko się wyspałem, sprawnie rozruszałem i start wyszedł o 5:48
Na dworze lekki mrozik. Trawy pokryte szronem. Jezdnie czyste i suche. Chyba trochę wiało ale dla mnie na większości trasy pomagająco. Ogólnie przyjemnie
Trasa nieco pozaginana. Początek standardowy przez Sarnów do Preczowa. Stamtąd na bieżnię przy Pogorii 4 i przejazdem na Pogorię 3. Opuszczam ją przed deptakiem przy molo w kierunku Mostu Ucieczki. Czas wciąż mam dobry więc zaginam pod dworzec kolejowy i wbijam na zwykłą trasę przez Mortimer i centrum Zagórza. Przy rondzie mam wciąż dobry czas więc jeszcze doginam wspinając się na Mec i stamtąd robię dopiero zjazd do mety. Na finiszu 3 min. zapasu.
Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Trochę tylko zmarzły palce u stóp, ale to akurat nic dziwnego w tych warunkach.
Powrót na kierunku do Będzina ale jakoś tak mnie zniosło w stronę górki środulskiej i Pogoni. Stamtąd ścieżkami do będzińskiego Kauflanda. Z zaopatrzeniem, już o wiele wolniej, przez Zamkowe do Grodźca i dalej do Gródkowa. Spod podstawówki finisz "913" na oparach mocy.
Niby cieplej po południu ale jednak chłodek dawał się odczuć.
Kategoria Praca
DNPOND
-
DST
46.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:27
-
VAVG
18.78km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie. Start o 6:02
Warunki podobne do wczorajszych czyli wieje, sucho i chyba na plusie.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Spokojnie, niespecjalnie spiesznie i całkiem przyjemnie.
Dziś nie spotkałem ani jednego rowerzysty po drodze.
Powrót nieco objazdowy w usiłowaniu załatwienia dwóch spraw.
Najpierw ścieżkami przebijam się w stronę centrum Sosnowca. Chciałem złożyć wniosek o paszport ale nic z tego nie wyszło. Sporo ludzi i już nie wydawali numerków następnym chętnym. Czyli niezałatwione.
Bez zwłoki ruszam w stronę serwisu w Będzinie. Może zdążę przed zamknięciem i nabędę nowe pedałki dla Rzeźnika. Posiadane trzymam jakby padły te w Mamucie. Dopóki kalendarzowa zima w pełni on ma priorytet na serwisowanie.
Bez problemu przetaczam się do celu. Zdążyłem. Otwarte. Niestety tych pedałków, które chciałem, już nie ma. Wysprzedane. Chwila dłuższa rozmowy i robię powrót do domu.
Kręcę przez Zamkowe do lasu grodzieckiego, przecinam "86" i obok Lidla kręcę do lasu gródkowskiego. Potem trochę zakosów od szkoły w Gródkowie i potem od DINO do Lewiatana, a potem jeszcze przez ul. Kasztanową.
Powrót spokojny, przyjemny i niespecjalnie spieszny. Jakby cieplej niż rano.
Kategoria Praca
Pod wiatr i z awarią ale i tak było ok
-
DST
60.00km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
W sumie to nie planowałem dziś jeżdżenia ale słoneczko tak zachęcająco świeciło...
Dopiero jak wyszedłem na zewnątrz, to przekonałem się jak bardzo zwodnicze było owo świecenie. Ale i tak szkoda było dnia marnować. W końcu jak na styczeń, to warunki wręcz idealne do kręcenia. Na plusie, jezdnie czyste i suche.
Zbieram się trochę po 12:00 i ruszam w trasę.
Początek przez Strzyżowice do Rogoźnika i stamtąd pod Urząd Gminy w Bobrownikach. Tu wbijam na ścieżkę rowerową prowadzącą do "913" i przejazdu pod "A1", gdzie dalej ścieżka prowadzi do Sączowa. Na zjeździe w stronę Ożarowic, rekord dzisiejszy prędkości - 53km/h. Objeżdżam lotnisko w Pyrzowicach od zachodu i kręcę do Zendka, a potem dalej do Zadzienia. Na chwilę przystaję popatrzeć na start WizzAir-a. Nic mu nie odpadło ;-p
Z Zadzienia kręcę do Mierzęcic, na Niwiska i do "78". 5km do Siewierza. Ruszam w tamtą stronę. Gdzieś po drodze już mi się dziwnie pod butem prawy pedał zachowywał. Na granicy Siewierza wyszło w czym problem. Wziął się i rozleciał. Pięknie. Zamysł, by spróbować dobić do 100km bierze w łeb. Choć może to i dobrze, bo zaczęło też dawać o sobie lewe kolano - za mało przerw. I za krótkie.
Do Siewierza jednak muszę dojechać bo inaczej musiałbym się wracać po własnych śladach, a to, jak wiadomo, jest bardzo nieeleganckie. Toczę się nawet z przyzwoitą prędkością ale ciągle muszę uważać żeby nie zgubić zsuwającego się z osi pedału. Do tego po kilku kilometrach zaczyna jeszcze piszczeć.
Przez Siewierz przetaczam się bez zatrzymywania. Na rynku stoi już scena do WOŚP-u ale pustawo. Pod zamkiem jakoweś wykopy. Kręcę dalej asfaltem w stronę Podwarpia i na bieżnię przy Pogorii 4. Nią spokojnie do Preczowa i zwykły finisz przez Sarnów.
Po drodze spotkałem całkiem sporo rowerzystów i to na całej trasie.
Edit: Po sprawdzeniu zapisów wychodzi, że tym razem pedałki wytrzymały 15,6k km. Poprzednie padły szybciej: 10k km. Ciekawe jak sprawdzą się platformy na maszynach.
Kategoria Inne, Pedały, Serwis
DNPNDZD
-
DST
42.00km
-
Czas
02:23
-
VAVG
17.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch wolniejszy i start wykonuję o 6:01.
Warunki znacznie lepsze niż wczoraj. Temperatura na plusie, jezdnie schnące lub suche. Tylko miejscami kałuże. Wieje, wg ICM-u, z południowego zachodu. Dla mnie nieprzeszkadzająco-pomagająco.
Trasa, mimo nieco węższego okna czasowego, przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Spokojnie, przyjemnie, niespecjalnie spiesznie.
Powrót niespieszny, lekko gięty, w warunkach przyzwoitych.
Trasa: ścieżka przy Blachnickiego, bokiem górki środulskiej, Plejada, ścieżka z sosnowieckiej Pogoni do będzińskiej Nerki, Zamkowe, ścieżka do grodzieckiego browaru, Gródków, zagięcie przy DINO i Lewiatanie, dom.
Zostawiam plecak, zabieram sakwy i jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Zjazd z balastem.
Nogi coraz bardziej dają znać, że przydałaby się przerwa w kręceniu. Jeśli, jak ICM wieszczy, jutro będzie ślimato, to pewnie sobie dychnę.
Kategoria Praca






















