limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Inne

Dystans całkowity:18272.00 km (w terenie 3208.00 km; 17.56%)
Czas w ruchu:1025:58
Średnia prędkość:17.81 km/h
Maksymalna prędkość:62.00 km/h
Liczba aktywności:602
Średnio na aktywność:30.35 km i 1h 42m
Więcej statystyk

Rozruszać łożyska weteranowi

  • DST 40.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 20.87km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 lipca 2020 | dodano: 26.07.2020

I przy okazji rozruszać też siebie.
Przy ładnej pogodzie (sucho, ciepło, umiarkowany wiaterek, sporo słoneczka) zdecydowałem wyciągnąć na światło dzienne Srebrną Strzałę i zatoczyć asfaltową pętelkę.
Na początek wspinaczka do Góry Siewierskiej, potem siodełko i podjazd do Twardowic. Dalej przez Siemonię do Sączowa. Przy kościele wbijam na ładną widokową trasę w stronę Niezdary, gdzie przerzucam się na "78" i kręcę nią do Świerklańca. Samego parku nie odwiedzam tylko dalej asfaltem ciągnę w stronę Kozłowej Góry i odbijam na tamę na zbiorniku w drodze do Wymysłowa. Stamtąd na podjazd do Dobieszowic i potem do Bobrownik. Kolejny podjazd w Wojkowicach od Netto w stronę zakładu karnego i zaczynam już powolne kręcenie ku domowi. Przed kościołem zwrot do Strzyżowic, tamtejsze pagórki z maksymalnym zawijaniem tak, by dobić do 40km. Końcóweczka, niecały kilometr, po własnych śladach i lądowanie w domu.
Przyjemnie się kręciło, bez ciśnienia. Podjazdy spokojnie, zjazdy ile się toczyły tylko z minimalnym kręceniem.
Dziś z bukłaka wyssałem tylko litr wody. Wydawało mi się, że będzie więcej bo lampa nienajgorsza. Ale w sumie sam przelot nie był za długi więc może i zużycie w normie. W każdym razie nie żałowałem sobie. Co kwadrans ssanie aż uznawałem, że na razie dość. Chyba znów się przyzwyczaję do jazdy z workiem w plecaku. Plus tego rozwiązania jest też taki, że jak się wleje chłodne, to chłodne zostaje dość długo.


Kategoria Inne

Zaopatrzeniowo

Sobota, 25 lipca 2020 | dodano: 25.07.2020

Dziś krótko ale też nie najkrócej.
Najpierw do wsiowej piekarni. Tym razem kółko nieco bardziej wygięte przez Gląszę Dolną i Dąbie. Reszta kółka mniej więcej jak zwykle.
Potem w ruch idą sakwy i już tylko standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i zjazd do domu.
Coś zesztywniały jestem po wczorajszym jeżdżeniu. Te kilkanaście kilometrów pozwoliło się nieco rozruszać ale jak usiądę, to znów jest potem problem z rozruchem. Albo się starzeję, albo za mało jeżdżę ;-p


Kategoria Inne

Maksymalnie terenowo

  • DST 70.00km
  • Teren 55.00km
  • Czas 04:36
  • VAVG 15.22km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 lipca 2020 | dodano: 24.07.2020

Jakby ktoś potrzebował foto w temacie droga w lesie, to w dzisiejszej galerii sporo tego.
Wyruszam ciut po 12:30. Cieplutko, słonecznie, nieznaczny wiaterek. Bajkowe warunki do kręcenia.
Od Samego początku założenie było takie, że maksymalnie dużo terenu. Asfalty tylko tam, gdzie nie dało się inaczej. Sporo nowych ścieżek przejechanych i to niektóre całkiem blisko domu. Wiele też już znanych ale dawno niejechanych.
Trasa będzie na śladzie, który wrzucę jak GPS się naładuje. Ogólnie to na wschód najdalej podjechałem pod Brudzowice, na północ nieco poniżej Małej Panwi, a na zachód pod Jezioro Chechło-Nakło.
Bardzo przyjemne kręcenie z tego wyszło. Niemal zero ludzi. Cisza, spokój. Czasem tylko jakiś samolot startujący lub lądujący w Pyrzowicach.
Było trochę chaszczowania, trafiały się kawałki po piasku, trochę po kamieniach, kilka kozacki zjazdów, które brałem zachowawczo bo ich jeszcze nie znałem. Długie proste przez las.
Niedawno zaopatrzyłem się bukłak, z którym to akcesorium dawno już nie jeździłem. Z zaskoczeniem w domu odkryłem, że spiłem całe 3 litry wody. Ale może dzięki temu nie czuję się po powrocie jakoś szczególnie wypompowany.
Gdzieś półtorej godziny po lądowaniu sprawdza się prognoza ICM-u. Burza i ulewa.


Link do pełnej galerii




Dziś aż przyjemnie byłoby mieć taki tunel na całej trasie przejazdu :-)


Lekko jednak nie ma i trzeba było też na otwartym terenie walczyć. Droga bywała mocno umowna.


Mocno umowna. Gdyby coś tędy nie jechało, to bym wracał po własnych śladach.


Bywało też i tak. To nie ja tak narozrabiałem. Było, jak przyjechałem.


Głównie jednak leśne...


... autostrady.




A1 w stronę Woźnik.


Nakło-Chechło.


Dwupasmówka na wale Kozłowej Góry.


Sączów za wodą. Ale tam już dziś nie pojadę.


W okolicach Rogoźnika też przeszkody.


Rogoźnik.




Prawie w domu.


Parametry dzisiejszego przelotu.


EDIT (2020.07.25):

Dokładam zaległy ślad.



Kategoria Inne

N

  • DST 31.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 20.44km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 lipca 2020 | dodano: 22.07.2020

Zbieram się na koła coś koło 21:20. W planach było usiłowanie obserwacji komety i, kiedy wyruszałem, widoki na to były całkiem niezłe. Co prawda, tu i ówdzie wisiały jakieś chmurki, ale niewielkie i nieliczne. Jednak im dalej po zachodzie słońca tym ich było więcej i ostatecznie przesłoniły na tyle niebo, że szanse na obserwacje upadły. Pozostało tylko pojeździć.
Kółko asfaltowe niespecjalnie ambitne. Przez Sarnów do Preczowa i na bieżnię Pogorii 4. Nią do Wojkowic Kościelnych i dalej do Przeczyc. Stamtąd do Toporowic, Dąbia i Strzyżowic. Tu wychodzi mi z obliczeń, że jeszcze muszę kapkę zagiąć żeby 30km przebić więc dotaczam się do DINO, wyginam pod Lewiatana i dopiero stamtąd kręcę do domu. Pierwotnie miało być nieco inaczej.
Niespecjalnie przepadam za nocnymi objazdami ale ten dzisiejszy był nawet przyjemny. Temperatura może nie jakaś super ale poza dołożeniem rękawiczek nad wodą, wdzianko na krótko i w czasie jazdy było ok.
Po drodze trochę zwierzyny mignęło mi w czołówce. Była sarenka, była locha z młodymi, jeż, coś mnie też ofukało ale nie zdążyłem zauważyć co. Ale chyba duże było. Poza tym na drogach dość pustawo o tej porze.


Kategoria Inne

Biznesy w okolicy

Poniedziałek, 20 lipca 2020 | dodano: 20.07.2020

Pierwszy dzień urlopu bez większych objazdów. Trochę spraw do załatwienia i jeżdżenie tylko za nimi.
Na początek rundka po urzędach. Na powrocie wjazd do piekarni i powrót mniej więcej zwykłą drogą do domu.
Po dłuższej przerwie standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Cieplutko i przyjemnie ale ciągle samopoczucie pod psem i na objazdy zero chęci.


Kategoria Inne

Spirala w lewo

  • DST 50.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:12
  • VAVG 15.62km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 lipca 2020 | dodano: 20.07.2020

W tempie niespiesznym pokręciłem wokół komina na zasadzie takiej, żeby w spirali objeżdżać okolicę. Właściwie się udało nie przeciąć linii aż do momentu powrotu. Choć czasem zawinięcia spirali były bardzo blisko siebie. Na foto tego nie będzie widać ale jak się zmobilizuję i wrzucę ślad, to będzie to do prześledzenia.
Dystans nie powala na kolana. W założeniach miało być koło 100km ale od samego rana nawalała mnie dyńka. Miałem nadzieję, że jak pokręcę, to mi przejdzie ale się nie doczekałem i zakończyłem objazd. Jak się później okazało, czerep nawalał jeszcze bardziej aż do poniedziałku.

Link do pełnej galerii



Nim ruszyłem nawinął się pod aparat konik nie na biegunach więc zrobiłem zdjęcie "temu koniku".



Równa Góra (paralotniarska w Górze Siewierskiej) od dołu. Na czubku zlot quadziarzy.


Trzeci magazyn DL Invest w Psarach. Niedługo startuje, podobno.


Boćki w Malinowicach.


Na Równą Górę też się wtargałem. Tu chwila przerwy. Przy okazji zauważyłem, że ktoś zajumał kamień z oznaczeniem wysokości.


Remont "913" ze Strzyżowic do Gródkowa widziany z wysokości.


Zaraz po pokonaniu brodu trafił mi się i wypych.


Przebieg za dzień...


... i ślad bezpośrednio z "telewizora".


EDIT (2020.07.25):

Dokładam zaległy ślad.



Kategoria Inne

Za chlebem

Sobota, 18 lipca 2020 | dodano: 18.07.2020

Niechciej mi się włączył na maksa ale po chlebek trzeba było jechać. Wytaczam się dość późno bo po 12:00. Trasa zwykła przez teren pod Urząd Gminy. Powrót obrzeżem lasu gródkowskiego i rozgrzebaną "913" do DINO, wygięcie pod wsiowego Lewiatana i zjazd do domu.
Nie zmobilizowałem się na kurs zaopatrzeniowy więc do poniedziałku przyjdzie wytrwać na zapasach. Chyba dam radę. Najwyżej poposzczę odrobinę.


Kategoria Inne

Powybiórcze kółeczko

Niedziela, 12 lipca 2020 | dodano: 12.07.2020

Kilka minut przed 10:00 zbieram się "dać głos".
A potem już tylko kręcenie. Trasa asfaltowa bo po wczorajszym mokrym dniu spodziewałem się nieciekawych warunków w terenie. Nie miałem ochoty taplać się w błocie. Swoją drogą ciekawe jak poszedł maraton :-) Musiało być ciężko.
Trasa: Sarnów, Łagisza, Będzin, Czeladź (Piaski i Józefów), Przełajka, Wojkowice, Strzyżowice.
Tempo takie, żeby się jechało dobrze bez podnoszenia sobie ciśnienia i walki o oddech. Ale też i bez zbytniego zamulania, bez postojów innych niż wymuszone sytuacją na drodze.
Pogoda optycznie ładna, widowiskowe chmurki, sporo słońca, lekki wiaterek. Odczuwalnie jednak nieciepło. W cieniu drzew nawet prawie chłodno. Dlatego też nie zatrzymywałem się by być cały czas rozgrzanym.
Na więcej jakoś mnie nie ciągnęło.


Kategoria Inne

Z

Sobota, 11 lipca 2020 | dodano: 11.07.2020

Dziś tylko zaopatrzenie i to w wariancie dość krótkim. Najpierw zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana zakończone zjazdem w deszczu chwilowo słabnącym. Potem przyszło mi odczekać wzmożony opad i zupełnie bez zaginania szybki kurs, ciągle w deszczu, do najbliższej piekarni. Powrót również w deszczu.
Jak zaczęło, to kapało już cały czas aż do nocy.


Kategoria Inne

Powybiórcze objazdy

  • DST 53.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:53
  • VAVG 18.38km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 czerwca 2020 | dodano: 28.06.2020

Dzień wyborczy więc wytaczam się z domu najpierw do komisji. To niecałe 2km w jedną stronę więc jasnym było, że będzie powrót zagięty.
Po iksie ruszam w objazd główne asfaltowy. Na początek przez Sarnów i Preczów na bieżnię Pogorii 4 i nią aż do Wojkowic Kościelnych. Chwila przerwy na foto...



... i toczę się dalej.
Przez Podwarpie wbijam na szlak rowerowy do Siewierza.



I kręcę pod zamek.



Na niejednym zdjęciu widziałem już, że trwa odtwarzanie murów. Dziś była okazja przekonać się naocznie. Chwila przerwy na rozprostowanie kości, mały zawijas po pobliskim terenie rekreacyjnym i ruszam dalej przez rynek...



... w stronę leśnej autostrady do Zadzienia i Zendka.



Niespiesznie przetaczam się przez las korzystając z cienia. Coraz bardziej daje się odczuć wzrastającą temperaturę. Ładne tempo z początku jazdy zdecydowanie spada.

Wybywam z lasu na asfalt i kręcę do Mierzęcic. Robię małą eksplorację leśnych ścieżek w drodze do platformy widokowej przy lotnisku w Pyrzowicach od strony wieży kontrolnej. Tam parking zastawiony samolotami.



Kilka tej samej linii stało jeszcze bliżej wieży. Jednemu coś robili. Jakby serwis.



Przy wieży kontrolnej odbijam w stronę Nowej Wsi i kręcę ten długaśny podjazd w drodze do Twardowic. Potem wspinaczka do Góry Siewierskiej i zjazd w stronę drogi do Rogoźnika, który jednak porzucam by odbić na podjazd do górki paralotniarskiej. Tam chwila przerwy na foto.



Ten widok nigdy mi się nie nudzi. Długo jednak tam nie zostaję. Woda się skończyła, a w lodówce zimne PIWO. Staczam się więc drogą przez las w stronę Strzyżowic, doginam przez ul. Kasztanową i kończę objazd wracając po własnych śladach.



Dystans i średnia nie są jakieś masakryczne ale nie o to chodziło. Miała być przyjemna przejażdżka a nie walka o metry i sekundy.

Była jeszcze opcja popołudniowego kręcenia ze znajomymi z Mysłowic ale browarek poskładał mnie do drzemki. Jak odemknąłem oka to było już jasne, że nie dam rady dotrzeć na godzinę zbiórki więc już tylko na koniec pozostało poczyścić Rzeźnika z marasu zebranego na terenowych odcinkach.


Kategoria Inne