Inne
| Dystans całkowity: | 18272.00 km (w terenie 3208.00 km; 17.56%) |
| Czas w ruchu: | 1025:58 |
| Średnia prędkość: | 17.81 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 602 |
| Średnio na aktywność: | 30.35 km i 1h 42m |
| Więcej statystyk | |
Spacerowo
-
DST
31.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
14.65km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś niezobowiązująco pobujać się w tempie spacerowym. Przy okazji chciałem podjechać w kilka miejsc w okolicy, w których dawno nie byłem a ze słyszenia miałem info, że się pozmieniało.
Na początek jadę ustalić jak daleko od domu stoi nowy maszt komórkowy. W tym celu kręcę na żółty szlak. Jadąc nim maszt mam na zachodzie więc od domu stoi jakieś 1,5km.
Ustaliwszy ten fakt chcę z kolei sprawdzić pogłoskę, że Parcina została ogrodzona. Żeby jednak zrobić trochę km-ów to kluczę tu i tam. Najpierw mała eksploracja w Malinowicach, która daje mi wiedzę, że bez maczety nie podchodź i muszę wrócić po własnych śladach. Na szczęście raptem kilkaset metrów. Małym uchem przetaczam się do Parku Żurawiniec i dalej obok magazynów DL Invest, dookoła lasu grodzieckiego do centrum logistycznego Lidla. Stamtąd dalej przez pola obok "Pod Lwem" do Grodźca. Kontynuuję prosto w pola i zwracam się w stronę Rozkówki.
Tu, tradycyjnie, ścieżki obesrane przez konie. Kiedy jednak mijam stadninę moim oczom ukazuje się plac budowy. Powstaje skate-park, mini-ścianki wspinaczkowe, będzie dojazd ścieżką rowerową. Kawałek dalej już dość zaawansowany parking. Czyli okolica się rozrusza odrobinę.
Szybowcową podjeżdżam pod Paricnę i faktycznie - ogrodzona. W miejscu, w którym zapamiętałem ścieżkę na szczyt wzniesienia, ktoś już zdążył uszkodzić siatkę i dla zdeterminowanych jest wejście. Nie pcham się tam jednak. Staczam się w stronę Kijowego ale na samo wzniesienie nie wciągam się. Zamiast tego zjeżdżam w stronę Wojkowic i dalej przez pola jadę do Strzyżowic i stamtąd na górkę paralotniarska w Górze Siewierskiej.
Moment na rzut okiem na okolicę i kończę jazdę zjazdem prosto do domu.
Przyjemnie, niespiesznie. Na większości trasy zupełnie bez ludzi. Pogoda bardzo przyjemna. Sporo słoneczka, momentami niewielkie podmuchy, ciepło.
Kategoria Inne
Z
-
DST
16.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
00:47
-
VAVG
20.43km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś bez szału jedynie zaopatrzeniowo. Na początek szybko do wsiowego Lewiatana. Potem zagięcie do wsiowej piekarni. Trasa przez Goląszę Dolną, Dąbie, Malinowice i Gródków (z objazdem lasu i wykończenie "913").
Przyjemnie, choć wietrznie. Mnóstwo rowerzystów śmigało wokół.
Kategoria Inne
Z
-
DST
3.00km
-
Czas
00:12
-
VAVG
15.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranek niepewny pogodowo. Pochmurno, opady, wiatr, opady. Przez to tylko minimalne kursy zaopatrzeniowe. Najpierw do wsiowego Lewiatana w minimalnej kropli. Potem do najbliższej piekarni, już bez opadu. Na więcej się nie zmobilizowałem. O dziwo, poza rowerem, bywają inne ciekawe zajęcia :-)
Kategoria Inne
Z duetem z Mysłowic
-
DST
54.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:59
-
VAVG
18.10km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ze startem w trasę długo się ociągałem. Rano, na wstawaniu, padało. Potem chmury dość długo były zniechęcające. Zbieram się na koła gdzieś po 13:00. Plan miałem mniej więcej na kierunku Zendka i Chechła ale w trakcie wytaczania roweru dopadł mnie telefon od Michała. Z Pawłem kręcą mniej więcej w moją stronę i mają do mnie jakieś 6km. Dopytuję od której strony i umawiamy się po drodze. Tym samym zmienia mi się koncepcja trasy i to jeszcze niejeden raz dzisiaj.
Zjeżdżamy się w Brzękowicach Dolnych. Chłopaki żądają dostępu do wody. Wracamy do Dąbia pod sklep ale przy niedzieli zamknięty. Proponuję podjazd do lokalu u mnie na wiosce. Jest akceptacja więc kręcimy przez Malinowice, przy szklarniach i "Przy Kominku" jesteśmy od strony Parku Żurawiniec. Zasiadamy do złocistego i obiadku.
Zregenerowani kręcimy dalej. Przez las gródkowski, za tartak i dalej w stronę Wojkowic. Przecinamy Harcerską i polami kręcimy do Strzyżowic. Tam znów przez pola wydostajemy się do Rogoźnika. Kawałek ścieżką i kolejny teren w drodze do Wojkowic i Bobrownik. Kawałek przed boiskiem w Bobrownikach zauważam, że tył mi nieco pływa. Zjeżdżam na pobocze i macam oponkę. Miękka. Nie ma rady, trzeba wymienić dętkę. Chwilę dłuższą to zajmuje. W oponie nic, a w dętce mikroskopijna dziurka. Pewnie coś się wbiło i wyszło.
Przeserwisowawszy się kręcimy dalej przez Bobrowniki. Po drodze mały postój po napoje i kręcimy do Wojkowic, po drodze odbijając na mostek dla pieszych nad Brynicą, w drodze do Kamyc. Stamtąd terenem, asfaltem i znów terenem do Przełajki pod kościół.
Z tego miejsca już długo razem nie jedziemy bo tylko mostek na czerwonym szlaku do Czeladzi i chwila postoju na skwerku przy "94", naprzeciw stacji benzynowej. Pojenie, gadanie i takie tam przez kilkanaście minut a potem ruszamy już w powrót. Paweł z Michałem przez Piaski na Sosnowiec a ja odbijam w stronę M1 i przez Będzin, las grodziecki i rozgrzebaną "913" kręcę do domu.
Fajnie druga część niedzieli zleciała. Pojeżdżone, pogadane, pośmiane. Nie zlało nas choć czasem chmurki wyglądały tak jakby już, już miało.
Po powrocie do domu jeszcze chwilę zabawy z Rzeźnikiem. Nabijam w kółko 5 barów luftu żeby się oponka ułożyła bo ręcznie nie byłem w stanie z pompki tyle wycisnąć i kółko trochę biło. Po luftowaniu jest ok. Rowerek na wieszak i można już dziś dychnąć.
Michał, Paweł, dzięki za wspólne kręcenie.
Kategoria Inne
Test klocków EBC
-
DST
38.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
17.67km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wolne za jutrzejsze święto wypadające w sobotę. I w sumie dobrze, bo jakiś przymulony jestem od wczoraj wieczora. W ogóle miałem nie jeździć ale mi się komórka przypomniała, że przyszła przesyłka do paczkomatu.
Zaczynam więc kręcenie od kursu do paczkomatu chwilę po 12:00. Tam i nazad niecały kilometr.
Zakładam klocki EBC zamiast obecnych Ashim do tylnego hamulca Mamuta. Na Ashimach hamowanie było już słabe i na dodatek towarzyszył mu odgłos dartego metalu. Po wymianie przyszedł czas na test.
Do tego dobrze nadaje się garb tarnogórski bo jest na nim kilka ładnych zjazdów.
Na początek kręcę na Równą Górę od strony Ligęzy. Tam chwila na podziwianie widoku i dalej przez pola w stronę Czerwonego Kamienia oraz Brzękowic-Wału. Kawałek szlaku i zjeżdżam do Goląszy Dolnej i dalej do Dąbia. Tu miałem pojechać na Chrobakowe ale jakoś tak dobrze się kręciło więc pomyślałem, że polecę do Toporowic i skręcę w pierwszy zjazd do Przeczyc. Przypomniało mi się po drodze, że ładny zjazd, w sam raz na test hamulca, jest obok cmentarza w Dąbiu. Skręcam więc na kościół, potem podjazd i zjazd. Hamulec działa pięknie.
Dalej jedzie się dobrze i na Przeczyce skręcam dopiero za remizą w Toporowicach. Potem kolejny zwrot za remizą w Przeczycach. Tym razem na Warężyn. Znów kombinowałem, że tam nawrócę na Chrobakowe, ewentualnie przez Kuźnicę Piaskową polecę na P4. Jednak na szczycie podjazdu zanęca mnie polna droga, której wylotu spodziewałem się na niebieskim szlaku do Wojkowic Kościelnych. Jadę sprawdzić. I jest jak myślałem.
Skoro byłem już na szlaku, to postanowiłem nie ryzykować życia przy przejeździe obok Finezji tylko pokręciłem na światła w Wojkowicach obok kościoła. Stamtąd bieżnia P4 aż do zjazdu na Preczów. W Preczowie za remizą robię zwrot w stronę czarnego szlaku Zielona-Łagisza i nim kręcę w stronę Stachowego. Stamtąd przez pola do wsiowego DINO i na moment wjazd do wsiowego Lewiatana za lodami. Potem już szybki zjazd do domu wciągnąć część zakupu.
Pogoda lampiasta, dlatego też naszła mnie ochota na lody. Potem jeszcze będzie zimne piwko :-) Troszkę wiatru ale wiele niewnoszącego do przebiegu akcji. Na finiszu samopoczucie jakby ciut lepsze.
Kategoria Inne, KlockiT, Serwis
Skorzystać z niedzieli
-
DST
51.00km
-
Teren
30.00km
-
Czas
02:57
-
VAVG
17.29km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wytoczyłem się dziś Mamutem na objazdy okolic, po ścieżkach dawno niejechanych. Od samego rano piękna lampa więc nie siliłem się nawet na jakieś dynamiczne kręcenie. Gdzie rowerek leciał sam, to było szybko, w pozostałych miejscach tyle, ile mi się w danej chwili chciało. Najczęściej spacerowo.
Trasa mocno pogięta po Strzyżowicach, Rogoźniku, Bobrownikach, Wymysłowie, Świerklańcu, Niezdarze, Ossach, znów po Wymysłowie, potem Sączów, Twardowice, Góra Siewierska i zjazd do domu. Ślad wrzucę, jak nie zapomnę, przy okazji ładowania GPS-a.
Trochę foto postrzelanych w locie i z zatrzymania. Głównie widoczki ale to tylko nędzne namiastki tego, co faktycznie oko ogarniało.
Po drodze całkiem sporo rowerzystów. I w sumie nie ma się co dziwić: wakacje, pogoda.
Link do pełnej galerii
Poczynam sobie niespiesznie przez pola Strzyżowic.
Chwilowy dylemat odnośnie kierunku w Rogoźniku. Rozstrzygnięty Garminem.
Droga na lotnisko modelarskie w Bobrownikach. To gdzieś za tą kukurydzą.
A1. Na horyzoncie wiadukt w Dobieszowicach.
Kozłowa Góra.
Bunkier w lesie przy drodze Ossy-Wymysłów.
Leśne autostrady.
Na tym ściernisku przed lasem musiał być jakiś quest do zrobienia bo jedyne miejsce oświetlone przez słońce w tym momencie.
Sączów widziany z górki od strony A1.
Szybciutki zjazd do domu z Góry Siewierskiej.
Kręcenie w liczbach.
EDIT (2020.08.10)
Ślad z objazdu.
Kategoria Inne
Z i po okolicy
-
DST
32.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
18.11km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Późny wyjazd do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Szybki zjazd i potem niespieszne kręcenie się po nieodległych asfaltach okolicy.
Na początek przez Strzyżowice do Góry Siewierskiej. Tam trochę zawijasów m. in. koło boiska i potem na Czerwonym Kamieniu. Zjazd przez Brzękowice-Wał do Dąbia i dalej przez Toporowice na Dąbie-Chrobakowe. Stąd do Malinowic, pod Urząd Gminy w Psarach i do Sarnowa. Za światłami zwrot na Łagiszę i potem na czarny szlak do Stachowego. Od tego miejsca powrót przez magazyny DL Invest. Żeby przebić lekko 30km na finiszu ucho od remizy do DINO i wsiowego Lewiatana.
Spokojnie, przyjemnie, niespiesznie. Pogoda bardzo dobra do kręcenia. Jest dużo słońca ale też i lekki, nie za ciepły, wiaterek.
Na większe objazdy jedna nie miałem ochoty. Właściwie, to miałem wrażenie lekkiego przymulenia. Nieustannie krążyła mi po głowie myśl o kawie na rozruszanie.
Kategoria Inne
Poszukiwanie Up-a z Filipem
-
DST
107.00km
-
Teren
60.00km
-
Czas
06:35
-
VAVG
16.25km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wymiana komentarzy na BS. Tyle wystarczyło by się na dziś umówić na kręcenie w poszukiwaniu Wzniosu (termin z polskiego interfejsu Garmina).
Umawiamy się o 9:00 na czeladzkim rynku i od razu ruszamy. Trasa na śladzie więc dla zainteresowanych do prześledzenia.
Założenie takie, że gdzie się da, to ciśniemy pod górę. Że sporo takich miejsc wypadało w terenie więc i terenu sporo dziś wyszło. Założenie generalnie udało się osiągnąć i wznios na finiszu pokazał mi Garmin w wartości 1493m. Wg alltrails.com wyszło 2021. W sumie mi to za jedno bo mnie interesowało tylko dobrze jeżdżenie, a tego akurat było sporo. Tyle tylko, że Filip to trochę za mocny na mnie zawodnik bo ciągle tylko patrzyłem jak mi na podjazdach odchodzi. Potem musiał czekać aż się do niego mozolnie doturlam.
Pogoda od rana nie wyglądała szczególnie zachęcająco. Niebo zakrywały chmury ale, zgodnie z prognozą, gdzieś w końcu zniknęły i większość trasy przy ładnym słoneczku i lekkim wiaterku.
Około 13:00 robimy przerwę obiadową w lokalu przy boisku "Iskra" Psary. Dzięki temu starczyło mi sił na wykręcenie dziś pierwszej setki w tym roku. Dzięki, Filip, za wsparcie w tym osiągnięciu.
Wspólne kręcenie kończmy gdzieś około 16:30 na Przełajce. Chwila jeszcze rozmowy i rozjeżdżamy się w swoje strony. Pomimo tego, że Filip miał dalej do domu, to dotarł tam chyba nawet ciut wcześniej niż ja. Mógł w końcu depnąć w swoim tempie. Mnie z kolei do wiwatu dawało lewe kolano, co znacząco przełożyło się na spacerowe tempo powrotne.
Ogólnie dzień bardzo udany. Pojeżdżone, pogadane, pośmiane.
Link do pełnej galerii
Czeladź o nie takim już wczesnym poranku.
Gdzieś na trasie. Foto niewiele bo często były ręce potrzebne żeby utrzymać się na zjeździe lub zdobyć podjazd.
"913" w Siemoni. Widok od strony cmentarza ku północy. Remont znacznie się posunął do przodu.
Niedaleko masztu komórkowego w Toporowicach. W tle zbiornik przeczycki.
Bobrowniki. Nieustannie odjeżdżający mi Filip. Zdecydowanie potrzebny mu mocniejszy zawodnik do towarzystwa.
Finiszujemy w stronę Przełajki.
Parametry kręcenia.
Realizacja założenia dzisiejszego wyjazdu całkiem zadowalająca.
Mapka dla zainteresowanych.
Kategoria Inne
Do brata
-
DST
37.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
18.35km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Za sklerozę się płaci. Co prawda, dziś płaciłem ja, za sklerozę brata ale... każdy powód do pojeżdżenia jest dobry :-)
Zbieram się nieco później niż pierwotnie planowałem i na kołach jestem dopiero po 10:00. Tam trasa przez Sarnów, Preczów, Antoniów.
Powrót przez Wojkowice Kościelne, Przeczyce, Toporowice, Sadowie II. Potem trochę terenowania. Nie bardzo się orientuję jak tam granice wiosek przebiegają ale możliwe, że zahaczyłem o Najdziszów i Twardowice. Na pewno dalej były Brzękowice-Wał i Góra Siewierska. Tu, od masztu komórkowego, robię sobie stromy, acz krótki, zjeździk znacznie skracając drogę do domu.
Pogoda bardzo dzisiaj zdatna do jazdy. Ciepło, nie za dużo wiatru. Dużo słońca.
Kategoria Inne
Najpierw do Niemca, potem do Francuza
-
DST
60.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
03:09
-
VAVG
19.05km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do tego pierwszego po chemię, do drugiego po sportowe.
Zbieram się na koła jakoś przed 9:00. Słonecznie, przyjemnie, gdzieniegdzie ślady wczorajszych burz ale niegroźne.
Pierwsza runda to zagięcie do będzińskiego Kauflanda. Tam przez Wojkowice, Czeladź, Syberkę. Powrót przez Łagiszę i Sarnów. W domu dłuższa chwila na sprawy różne i potem drugie kółko do sosnowieckiego Decathlonu. Tam przez Gródków, las gródkowski, Łagiszę, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej i Mydlice. Powrót przez Będzin, Grodziec i Wojkowice.
Przy okazji odkrywam, że w okolicach Ronda Unii Europejskiej w Będzinie jest albo jakiś bug w mapie, albo tajemnicze oddziaływanie na GPS-a, bo mi się wyłącza.
Pierwszy raz mi się wykrzaczył jak jechałem z Syberki ul. Piłsudskiego i skręciłem w 11-go Listopada. Pod sklepem zaskoczył mnie wyłączony GPS. Wtedy mi się przypomniało, że już kiedyś miałem problem z Garminem w tym miejscu. Wracając z zakupów tym razem jadę 11-go Listopada przez rondo w stronę Urzędu Miasta. Znów się wyłącza. Aż postanowiłem to sprawdzić. Wracam przez rondo w stronę Kauflanda i jest ok. Ale jazda w odwrotną stronę znów skutkuje wywaleniem się urządzenia. Robię jeszcze jeden nawrót. Tym razem przy Czarnej Przemszy wbijam na Piłsudskiego i jadę do ronda wjeżdżając w 11-go Listopada w kierunku Urzędu Miasta. Nic się nie dzieje. Dziwne.
Na drugiej rundzie wracam znów przez Będzin i pomny wcześniejszych eksperymentów obserwuję co Garmin zrobi. Znów przejeżdżając przez rondo od Kauflanda do Urzędu Miasta nawigacja się wywala. Podobne akcje już obserwowałem w okolicach dojazdu do Trójkąta Trzech Cesarzy w Sosnowcu.
Przy okazji odkrywam też, że w okolicy nie słyszeli o kryzysie w gospodarce. Ciągle się coś buduje. Np. dziś zadziwiła mnie potężna hala budowana patrząc od Syberki za M1 i JASFBG. Przybyło też ścieżek w Czeladzi. Własnymi oczami mogłem rzucić na odrestaurowaną wieżę ciśnień naprzeciw byłej kopalni "Grodziec". Do tego pełno wszędzie nowych i budujących się domów jednorodzinnych. W jednym z wsiowych budowlanych, który najechałem w potrzebie, ruch jak w ulu.
Kategoria GarminMontana, Inne






















