limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Inne

Dystans całkowity:18272.00 km (w terenie 3208.00 km; 17.56%)
Czas w ruchu:1025:58
Średnia prędkość:17.81 km/h
Maksymalna prędkość:62.00 km/h
Liczba aktywności:602
Średnio na aktywność:30.35 km i 1h 42m
Więcej statystyk

Z

Sobota, 27 czerwca 2020 | dodano: 27.06.2020

Tylko runda zaopatrzeniowa. Standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i potem to samo do najbliższej piekarni.
Jakoś nie mam zacięcia na ekstra jeżdżenia poza komunikacyjnym mimo tego, że wołali dziś na objazdy.
Urlopy wkrótce więc jest cień szansy, że wtedy sobie odbiję.


Kategoria Inne

Z

Sobota, 20 czerwca 2020 | dodano: 20.06.2020

Ślimaty dzień nie nastraja do objazdów ale zaopatrzenie trzeba zdobyć.
Najpierw do wsiowego Lewiatana. Tym razem nie zwykłą drogą bo po niedawnym i wczorajszym kapaniu jest tam straszne bagno. Tak więc szybko tam i nazad asfaltem. Na powrocie znów zaczęło mżyć.
Zostawiam balast i jeszcze szybki wyskok do najbliższej piekarni. Też bez zaginania.
W ogóle jakiś taki nędzny mam dzień od samego rana. Zero chęci na jeżdżenie.


Kategoria Inne

Zaopatrzeniowo i za chlebem

Sobota, 13 czerwca 2020 | dodano: 13.06.2020

Dziś nieco później start do zwykłego jeżdżenia zaopatrzeniowego.
Na początek standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i zjazd z balastem do domu.
Potem zwykłe zagięcie do wsiowej piekarni.
Wszystko to w warunkach iście letnich. Ładne słoneczko, niemal bez wiatru, ciepło tak, że zimne piwo wchodzi jak woda.


Kategoria Inne

Z i za chlebem

Sobota, 6 czerwca 2020 | dodano: 06.06.2020

Zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem zwykłe zagięcie do najbliższej piekarni.
Słonecznie, zauważalny wiaterek jeszcze niespecjalnie ciepły.
Rowerzystów zatrzęsienie.


Kategoria Inne

Z i za chlebem

Sobota, 30 maja 2020 | dodano: 30.05.2020

Standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Wybrałem się w krótkich spodenkach i górze z długim rękawem ale na lekko. Średni pomysł. Na tym kółeczku dało radę ale dalej to bym zmarzł mimo tego, że trochę słoneczka było widać. Ale wiało zimnym powietrzem.
Chwila dłuższa po powrocie i jeszcze zagięcie do wsiowej piekarni. Terenem pod Urząd Gminy i powrót przez las gródkowski, za tartakiem terenem do DINO, wygięcie pod Lewiatana i wygięcie pod kościół żeby do tych 15km dobić.
Tym razem jazda we wdzianku na długo w wersji cieplejszej. Też nie idealnie ale lepiej niż wyskok do Lewiatana. Słoneczko zniknęło za chmurami. Chyba ma się ku deszczowej niedzieli, jak ICM zapowiada.


Kategoria Inne

Z

Sobota, 23 maja 2020 | dodano: 23.05.2020

Dziś tylko runda zaopatrzeniowa bez większego wyginania. Kolano, po wczorajszej glebie, lekko sztywne i zdecydowałem, że dam mu się nieco zregenerować. W związku z tym tylko zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana i potem zwykłe zagięcie do najbliższej piekarni.
Pogoda do jazdy całkiem niezła. Może nie jest za ciepło ale w krótkich spodenkach daje radę. Nie wieje, na niebie wysokie chmury. Jest raczej pogodnie.


Kategoria Inne

Z

Sobota, 16 maja 2020 | dodano: 16.05.2020

Najpierw do najbliższej piekarni - objazdem. Potem standardowe kółko do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. W krótkich spodenkach trochę pizgało po nogach mimo ładnego słoneczka. Później przy robocie dalej czuć było chłód.


Kategoria Inne

Za chlebem

Sobota, 9 maja 2020 | dodano: 09.05.2020

Ciut przed 9:00 startuję w większe zagięcie do wsiowej piekarni po pieczywo. Terenem w stronę Urzędu Gminy, piekarnia, przez las gródkowski w stronę ul. Wspólnej i dalej zjazd przez krawędzie Grodźca i Wojkowic do mojej ulicy od strony cmentarza. Stamtąd już prosta do domu.
Warunki takie, że wdzianko na krótko. Jedynie w cieniu drzew było nieciepło. W słoneczku bardzo przyjemnie.


Kategoria Inne

ZDPND

Piątek, 8 maja 2020 | dodano: 08.05.2020

Rano kurs po zaopatrzenie. Tym razem najkrótszą drogą zamiast standardowego wygięcia bo na "913" prace się rozpędzają i nie chciałem się pchać między maszyny.
Z Lewiatana powrót tą samą trasą.


Do pracy udaje mi się pozbierać ciut wcześniej. Ruszam o 13:25. Skoro mam w rezerwie kilka minutek to nie narzucam sobie zbyt intensywnego tempa i robię małe zagięcie przez teren ze Strzyżowic do świateł na "86" w Sarnowie. Stamtąd już standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą. Sprawnie, spokojnie.
Dziś pogoda znacznie lepsza. Nie pada, wieje nienajmocniej, prawie bezchmurnie. Jest na tyle ciepło, że decyduję się na wdzianko "na krótko" ale długi zestaw zabieram mimo to w plecaku. Przyda się na wieczorny powrót bo przewiduję, że będzie chłodniej. Zresztą teraz upałów nie ma. Nogi mówią, że to jeszcze nie TE ciepełka.
Na Zielonej tłumy ludzi. W tym sporo zlewających zasady maskowania i rozgrupowania. I ani jednego umundurowanego, który by o tym przypomniał. Nie żeby mi na tym zależało ale po prostu wkurza mnie jak jednych za to ścigają a większości się upiecze. I na dodatek i tak to na dłuższą metę nie ma żadnego znaczenia przy zmaganiach z Covidem.


Powrót niespecjalnie spieszny na starcie robił się coraz dynamiczniejszy im bliżej domu. Wg przewidywań wdzianko dłuższe było jak najbardziej na miejscu.
Trasa bez finezji częściowo po własnych śladach. Takoż do Mortimeru, potem odbicie na Reden i dalej na Łęknice. Ścieżka przy Zagłębia Dąbrowskiego coraz bliżej zakończenia. Całkiem fajnie zrobiony wjazd od ul. Granicznej. Tak się to powinno robić.
Bieżnią P3 przetaczam się do przejazdu na P4 i dalej do Preczowa. Potem standard przez Sarnów prosto do domu.
Spokojnie, przyjemnie. Ładny zachód słońca nad P3. Ale nie chciało mi się focić.


Kategoria Inne, Praca

Za chlebem +DPND

Środa, 6 maja 2020 | dodano: 06.05.2020

O nie takim już wczesnym poranku wyprawa po pieczywo.
Łamałem się już przed startem czy nie ograniczyć się do absolutnego minimum i nie wybrać najbliższej piekarni. Kiedy się wytaczałem dałem sobie czas do namysłu do skrzyżowania gdzie wybór miał paść na najbliższą, czyli w Strzyżowicach, czy na wsiową. Wiatr dawał w plecy więc zdecydowałem się jednak na wsiową. Sprawiło to też, że drobne kropelki lądowały na plecach tym samym będąc niezauważalnymi.
Przetaczam się sprawnie, przy wsparciu wiatru, pod Urząd Gminy i załatwiam zakup. Potem toczę się w stronę magazynów DL Invest i zjeżdżam do Stachowego. Na tym odcinku zaczyna się konkretniejsze kapanie, które towarzyszy mi przez resztę drogi wokół lasu gródkowskiego, ul. Kolejową, kawałek "913" i skrót obok kościoła.
"913" chyba już sobie na dłużej odpuszczę bo roboty tam nabierają tempa. Dziś np. zdzierali chodnik na odcinku od DINO do przejazdu kolejowego. Istny tor przeszkód.
Prognoza generalnie się sprawdza więc dojazd do pracy będzie raczej taki sobie.


Start do pracy znów mi się obsunął na 13:40. Tym razem przez motanie się z zakładaniem zestawu gumowego. Wszystko przez pogodę. O 13:00 zaczęło dość zamaszyście padać i do godziny mojego startu tylko nieznacznie zelżało. Nie było wyboru i trzeba było wdziać zbroję.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. W miarę zbliżania się do celu opady zanikały i więcej wody zbierałem na twarz i plecy spod własnych kół, niż z nieba. W sumie więc zestaw gumowy się przydał.
Na mecie notuję minutę obsuwy, co jest i tak niezłym wynikiem zważywszy warunki. Na plus trzeba dodać, że wiatr znów wydatnie pomagał.
Pogoda przegoniła ludność. Zielona pusta. Tylko nieliczni rowerzyści obstawiam, że dojeżdżający lub wracający z pracy. Ruch samochodowy też nie jakiś szczególny.
Skoro do tej pory prognoza ICM-u się sprawdza, to liczę na to, że i na wieczór będzie 100% zgodna. W takim przypadku udałoby mi się wrócić na sucho, z zestawem gumowym w plecaku.
Minus wilgoci w powietrzu taki, że przez szmatę źle się oddycha. Co trochę musiałem ją zsuwać z nosa i ust bo zawilgocona tamowała zbyt mocno przepływ powietrza.


Prognozy się sprawdziły. Popadało jeszcze tak około 17:00 a potem powiało i wysuszyło.
Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym bo wiało dalej. Nie za mocno ale za to chłodnym powietrzem. Nie miałem ochoty na zmagania.
Trasa prawie taka jak wczoraj. Mała różnica przy wygięciu przez Gródków. Nie doginam przy DINO i Lewiatanie tylko prościutko do domu.
Po drodze raczej pustawo.


Kategoria Inne, Praca