Praca
| Dystans całkowity: | 116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:54 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DP - i znowu zimno :-/ - O - zachciało mi się do lasu - D
-
DST
58.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:50
-
VAVG
20.47km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czego oznaką jest to, że nogi nie podają jak trzeba i czas dojazdu się wydłuża. +6 na starcie. Jeszcze do tego wrażenie jakbym jechał pod zimny wiatr.
W Będzinie wymiana machnięć końcówkami górnymi z Pawłem.
Po pracy wertepkami w stronę Placu Papieskiego i dalej na Plejadę. Miałem przez przejazd kolejowy przeskoczyć, na Chemiczną i do Czeladzi ale akurat przejazd zamknęli więc na Stary Będzin i potem w stronę szpitala górniczego, skręt na Syberkę i potem na Piaski. Potem bokami do Czeladzi. Dalej do Wojkowic, Bobrownik, Wymysłowa i zachcianego lasu. Z lasu wybyłem w Rogoźniku i dalej przez Strzyżowice do domu. Coś na samiutkim końcu kapnęło. Trochę wiało to tu, to tam w czasie jazdy ale generalnie miałem ochotę pokręcić i pokręciłem.
Kategoria Praca
DP - zaufać prognozie - D
-
DST
36.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
19.29km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczorajsza prognoza mówiła: opady do 1mm. Na wstawaniu jeszcze sucho ale na wyjeździe już nie. +15. "Mokrość" była jednak w granicach przewidzianych prognozą więc pojechałem. Do Będzina wszystko się zgadzało. Potem opcja "opad" nieco podkręciła tempo ale na szczęście nie na długo. Dziś wyjechałem wcześniej więc nie było ciśnienia z tempem. Po drodze spotykam Tatę Marcina. Kontrolne machnięcie końcówkami górnymi ale jedziemy w różne strony więc na tym się kończy. W pracy ze sporym zapasem czasowym.
Mam nadzieję, że powrót, zgodnie z prognozą, ujdzie mi na sucho.
Powrót uszedł na sucho ale po prawdzie, to rano jechało się lepiej. Odczuwalnie cieplej było pomimo tego, że mokro. Powrót w sporej części wertepkowo przez D. G., Preczów, Sarnów, Psary. Niefajnie zimny wiatr z zachodu trochę zabawę psuł. Poza tym jesień wyłazi coraz bardziej z ukrycia. Mnóstwo opadłych liści, zieleń już nie taka zielona...
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
22.11km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
I tyle, jeśli chodzi o ciepełko rano. Na starcie +10. Dopóki słoneczko nie weszło wyżej, to odczuwalna nieciekawa. Potem już lepiej. Po wczorajszej Nocy Cyklicznej wstawanie napotkało poważny opór. Wyjechałem spóźniony i do Będzina udało się nadrobić stratę. Niestety wizyta w sklepie ukradła nadrobiony czas i dojechałem spóźniony jakieś 3 min. Dodatkowo niektóre światła nie do końca współpracowały.
Powrót przez D. G., Zieloną i dalej wertepkami do Łagiszy, Gródkowa i Psar. Żeby się nie stresować blaszakami.
Kategoria Praca
DP - ciepło :-) - D + 4 noc cykliczna
-
DST
74.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
03:30
-
VAVG
21.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+16 na wyjeździe. Odczuwalna nieco wyższa. To jest temperatura do jazdy. Nogi same podają.
Powrót koło nakarmionego bankomatu w D. G. Potem wzdłuż P3 na P4, Preczów i Sarnów. Trochę ganiania za autobusem linii 125 dla podkręcenia tempa powrotu.
Trochę pobawiłem się regulacją tylnej przerzutki korzystając z porad Tomka i udało się ją doprowadzić do tego, że działa jak powinna.
Około 19:30 ruszam na start 4 Nocy Cyklicznej. Przy molo na P3 tradycyjnie już całkiem spora gromadka. Sporo znajomych i jeszcze więcej nieznajomych.
Trasa tym razem dłuższa ale zdecydowanie bardziej odpowiednia dla tak licznej grupy. Wzdłuż P3 na Piekło, lasem wzdłuż P4, potem ścieżką wzdłuż P4 i na Zieloną.
Po drodze różne różności się dzieją. Przed przejazdem kolejowym scenka rodzajowa: dwie rowerzystki postanowiły "w locie" coś tam sobie poprawić, wzajemne macanki w okolicach biustów i moje rozważania, czy przy tej okazji uda im się nie wyfiknąć bezpośrednio pod moje koła. Za przejazdem z kolei gleba zakończona zósemkowaniem koła. Dalej już spokojnie wokół mnie. Potem Rysiek mi mówi, że komuś się zerwał łańcuch. Szkoda, że mnie tam nie było bo akurat miałem rozkuwacz i może by się udało coś zdziałać.
Dziś tempo wyścigowe. Leciałem wzdłuż P4 asfaltem 30+ a mimo to czoła nie udało się dogonić. Nawet po wyjściu na asfalt ku Zielonej wiodący, również czoło okazało się nieosiągalne.
Na finiszu tradycyjnie grill i wesołe rozmowy. Urywam się około 22:30 razem z Marcinem. Wracam przez Łagiszę i Gródków do siebie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
22.11km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano jak w horrorze: ciemno, mgła i czasem coś zawyje.
Na wyjeździe +10 ale odczuwalnie nie jest tragicznie.
Po południu termicznie ok. Jakiś tam wiaterek ale nieszkodliwy. Za to "chmurowatość" trochę niewyraźna ale obeszło się bez opadów. Powrót przez D. G., wzdłuż P3, przeskok przez tory na P4, Preczów i Sarnów.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:38
-
VAVG
23.27km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na starcie +13 ale odczuwalnie zupełnie inaczej niż wczoraj. I wdzianko lżejsze, i noga lepiej podaje. Jakby światła były jeszcze bardziej przyjazne, to może bym się i w 35 min. zmieścił.
Po drodze wymieniamy machnięcia końcówkami z Pawłem. Znaczy się pod Starym Będzinem musiałem być już dziebko spóźniony bo Paweł wyszedł na prostą.
Na wyjściu z pracy pogoda jakaś taka niemrawa. Pochmurno. Trochę wiaterku. Ruszam wertepkami w stronę Placu Papieskiego. Pokapuje. Dalej obok Plejady, Chemiczna i w stronę Czeladzi. Z Czeladzi do Wojkowic. Miałem plan jechać do jakiegoś lasu ale skończyło się na powrocie do domu jak znowu coś tam kapnęło w Czeladzi i pod domem.
A rano było całkiem fajnie. Chyba ta wredna pogoda na sobotę się sprawdzi :-/
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
37.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
19.30km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tej temperatury i wdzianko długie w użyciu. Generalnie jechało się nieźle. Dziś tylko jakby światła mniej przyjazne.
Powrót trochę nietypowy. Najpierw na centrum D. G. Potem obok oczyszczalni ścieków na Ksawerę. Za ścieżką wzdłuż Cz. Przemszy w teren i wertepkami aż pod Grodziec. Miałem wbić na wertepki do Gródkowa ale akurat robili most więc do Gródkowa asfaltem i koło "Pod Lwem" w teren. Przez las w Gródkowie do Psar.
Poranno popołudniowy kontrast pogodowy trwa.
Kategoria Praca
DP - jest jeszcze nadzieja - OD
-
DST
47.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
22.56km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś temperatura o 100% większa. Całe +10 na termometrze ale mimo tego wystartowałem poubierany jak wczoraj. Termometr to jedno ale odczuwalna to drugie. Może jednak będą jeszcze dni, kiedy rano będzie +15 lub więcej...
W pracy zaczęła mnie napierniczać dyńka. Jak wychodziłem, to miałem szczery zamiar najkrótszą drogą do domu pokręcić. Tak więc na D. G., w stronę mola na P3. I tu mi się skręciło zamiast na Zieloną to na ścieżkę wokół P3. Potem przeskoczyłem przez tory na P4 i dalej ścieżką do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd na Marcinków, Toporowice, Dąbie, Dolne: Brzękowice i Goląszę a potem do Strzyżowic i do domu. Gdzieś w okolicach Dąbia zgubiłem to, co mnie w dyńkę napierniczało.
Pogoda popołudniem zupełnie jak nie ta co rano. Na pewno powyżej +20, ładne słoneczko i chyba jakiś wiaterek ale niezbyt nachalny.
Kategoria Praca
DP - zima za pasem - D
-
DST
35.00km
-
Czas
01:34
-
VAVG
22.34km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 rano na termometrze. Skandal! W sierpniu! Z tego też powodu dziś na łeb czapeczka polarowa, na klatę takaż kurtka a na łapki pełne rękawiczki. I wcale nie było mi za ciepło. Tak w sam raz.
Przed dworcem Stary Będzin wymieniamy machnięcia końcówkami z Pawłem - właśnie się rozpędzał na łuku.
Gdzieś koło Środuli dopiero zaczyna się robić ciepło. Zima idzie wielkimi krokami :-(
Po pracy przez D. G., Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Jakoś zero ochoty na kręcenie extra km-ów.
Kategoria Praca
DPZD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano za oknem nieciekawie. +13. Jakby padało wcześniej. Dziś wdzianka z długimi zakończeniami. Może popołudniem będzie lepiej. Po dniu przerwy jechało się nawet całkiem fajnie.
Tak czytałem za dnia co ludzie pisali o dzisiejszym jeżdżeniu i u wszystkich widniał wiatr. Jaki wiatr sobie myślę. Żadnego wiatru nie było jak do pracy jechałem. Wyłażę z pracy, ustawiam się do startu a tu wiatr. Zimny. Po drodze wdziałem bluzę bo cosik zimno się mi robiło mimo słoneczka ładnego.
Powrót obok Makro. Przystanek po zaopatrzenie w Lidlu będzińskim i z balastem przez Łagiszę i Gródków do domu. Zrzut balastu i jeszcze mała dokrętka do lokalnego sklepu.
Jakiś taki ten dzień do niczego. Pewnie przez to, że się zaczyna jesień robić :-/
Kategoria Praca






















