limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPOND czyli Highway-być-może-to-Hel

  • DST 87.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:28
  • VAVG 19.48km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 marca 2012 | dodano: 26.03.2012

Rano standardzik do pracy czyli 16km. Zero na termomierniku za oknem. Chyba wiało ale już teraz za to głowy nie dam. O dziwo, jechało mi się całkiem fajnie i nawet dość szybko. Pewnie dwa dni poświęcone na inny mój nałóg, czytanie, sprawiły, że nogi same rwały się do kręcenia.

Pod koniec dniówki esa przysłał Marcin czy dziś coś ukręcimy. Że miałem już chytry plan, to zadzwoniłem i wyłuszczyłem go z grubsza "prowodyrowi". Powiedział: "dobra". Umówiliśmy się pod PKM-em na 15:15. Obaj się ździebko spóźniliśmy ale mniej więcej równo więc wyszło ok.
Ruszamy wertepkami w okolice Placu Papieskiego, potem obok Plejady, na przejazd kolejowy, Chemiczna dalej przez światła w stronę Czeladzi. Z Czeladzi jedziemy na Wojkowice gdzie odbijamy w stronę mostu na Przełajce ale my nie tam tylko pod górkę, prosto. Jedziemy obok kopalni (chyba to był "Jowisz" ale głowy nie dam). Bocznymi drogami i wertepami docieramy w końcu do dawnej pętli tramwajowej w Wojkowicach (teraz tam coś budują). Klinkierkiem jedziemy w stronę Rogoźnika ale przy jego końcu odbijamy w lewo i przez całe Bobrowniki (z fotą przy kościele) pędzimy w stronę budowanej jeszcze autostrady. Tam chwilę pokręciwszy się, wyczaiwszy jak tu ominąć zabezpieczenia i wbić na oną, toż czynimy.
A potem była jaaaaazdaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa... Prawie równituka droga. Cała dla nas. Czasem tylko łaskawie użyczaliśmy skrawka jakiemuś pojazdowi technicznemu. Ale tak cała dla nas. I śmy tak nią se popinkalali aże do gdzieś Ożarowic albo i nawet Pyrzowic. Piszę to albo to bo nie wiem dokładnie jak tam wypadają granice administracyjne miejscowości a autostrada kończyła się tak na oko 10-cio metrowym nasypem w środku pola.
Porzuciwszy autostradę (być-może-kiedyś-to-Hel) pojechaliśmy pod lotnisko w Pyrzowicach. Trochę fotek. Chwila futrunku. Osobiście wdziałem jeszcze nieco extra izolacji powodowany podejrzeniem, że chyba mi się zimno robi.
Z Pyrzowic bez większych postojów po kolei do Mierzęcic, Przeczyc, przez Marcinków do Wojkowic Kościelnych, wzdłuż Pogoriii IV do Marianek. Tam chwila rozmowy i tu się żegnamy Marcin rusza do siebie a ja do siebie. Bez dokrętek najkrótszą drogą przez Preczów i Sarnów.
Pod domem ustrzelam jeszcze kilka foto Księżyca, Jowisza i Wenus. Moim kompakciciem to za wiele się nie zwojuje w tej materii ale coś tam jednak widać.

Tak mnie dziś dżi-pi-es namierzał.



Kościoły w Bobrownikach. Ten drewniany to zabytek.


Autostrada. The Biginning.


Gdzieś na horyzoncie widać było dym. Pewnie jakieś kmioty trawy paliły (nie zioło bynajmniej).


My autostradą a koledzy terenem. No cóż. Oni na spacerze a my przerabiamy plan.


Jedziemy. W słoneczku nawet fajnie ciepło. Ale całą drogę mieliśmy w-morde-zimny-wiatr. Zwłaszcza, jak się wyjechało zza jakiegoś wzniesienia.


Okolice Sączowa - w tle kościół tamże.


Jak wszystko, co dobre w tym kraju, autostrada też się kończy.


Jeden z zaparkowanych w Pyrzowicach samolotów. Obok stał drugi z El-Al ale nie będę jego foty umieszczał bo mi potem ichnie ABW do domu wpadnie albo coś.


Jak ktoś wie co to jest, to chętnie skorzystam z jego wiedzy. Dodam, że stało toto w Mierzęcicach. Drugie takie coś Marcin przyuważył gdzieś na podwórku. Posądzam tą budowlę o to, że była spichlerzem. Ale to tylko moje zgadywanie.


Zachód widziany z Wojkowic Kościelnych.


Kategoria Praca

DPOD +PTTK

  • DST 46.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 18.40km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 marca 2012 | dodano: 23.03.2012

Rano 16km standardzikiem do pracy. Mgły gęstsze od mleka a i tak znalazło się kilku takich, co to im się spieszyło.
Po pracy na spotkanie "Cyklozy" do PTTK na Dęblińską. Dziś trochę konkretniej o najbliższych planach wyjazdowych. 1 kwietnia Rajd Ghostbikers-ów. 14 kwietnia oficjalne rozpoczęcie sezonu PTTK rowerowego na Dorotce. A do tego całe mnóstwo pomysłów i jedna refleksja, że za mało na to wszystko czasu :-)
Powrót po spotkaniu pod przewodem Pawła. Pojechaliśmy przez Stawiki, pod halę sportową na Milowicach, dalej wzdłuż Brynicy do Czeladzi. Tam się pożegnaliśmy i już solo wracałem przez Wojkowice i Strzyżowice do siebie.


Kategoria Praca

DPOZD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 marca 2012 | dodano: 22.03.2012

Standardowe 16km do pracy. Zauważalnie cieplej. Na starcie +6.

Po pracy po zaopatrzenie do Będzina ale nieco objazdowo bo przez Dąbrowę Górniczą. Po zapakowaniu sakw powrót przez Łagiszę i Sarnów.
Na więcej km czasu dziś brak bo jeszcze o 18:30 dentysta.


Kategoria Praca

DPD - Nowemu Rumakowi urosły rogi

  • DST 34.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:46
  • VAVG 19.25km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 marca 2012 | dodano: 21.03.2012

Rano standard - 16km. +5.
Powrót bez zbędnych objazdów przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów, Sarnów.
Niby jakieś słońce było ale z zachodu dość ochotnie wiaterek popierniczał.
Dziś zero chęci do jeżdżenia coś extra.

W pracy przykręciłem zakupione wczoraj rogi. Krótkie. Nie takie jak chciałem ale innych nie było akurat w sklepie. Od razu jest co z rękami zrobić. Na krótkim dystansie to nie ma w sumie znaczenia ich brak lub obecność ale jak wracałem z Lublińca to już nie wiedziałem co z łapami zrobić.


Kategoria Praca

DPOSD

  • DST 39.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 16.71km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 marca 2012 | dodano: 20.03.2012

Rano standardowa 16-tka do pracy. Zero na termometrze.
Powrót kombinowany. Wertepami do Dąbrowy Górniczej. Potem wertepami obok oczyszczalni ścieków do Będzina. Wałem wzdłuż Czarnej Przemszy do Al. Kołłątaja.
Wpadam do serwisu po klocki do "fał-brejków" do Strzały, większy pojemnik Brunoxa do łańcucha i rogi do Nowego Rumaka. Powrót dalej przez Zamkowe, las grodziecki, na zachodnią stronę S1 i polami obok restauracji "Pod Lwem" (tej co wczoraj), do lasu w Gródkowie. Dalej w stronę szkoły, potem za tory, do Psar.
Zawiewało ale już nie tak jak wczoraj. Słabiej przede wszystkim i chyba cieplejszy ten wiatr.
Na wertepach jeszcze trafia się uczciwe błotko choć ogólnie to już coraz bardziej sucho.
No i okazało się jeszcze, że miałem jednak trochę za nisko siodełko. Podniosłem o jakieś 5-7mm i od razu inaczej się kręci. Powinienem był to już dawno sprawdzić.


Kategoria Praca, Serwis

DPOD

  • DST 43.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:40
  • VAVG 16.12km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 marca 2012 | dodano: 19.03.2012

Rano standardzik do pracy - 16km. +5 ale odczuwalnie dużo mniej.
Po pracy umówiłem się z Marcinem na objazdy.
Z racji mojego weekendowego hasania tu i tam, tempo raczej spacerowe. Dodatkowo nie pomagał chłodny wiatr choć słoneczko robiło co mogło, by temperaturę podnieść.
Pojechaliśmy sobie spokojnie do Dąbrowy Górniczej, potem na Zieloną. Stamtąd terenem wzdłuż torów do Łagiszy. Dalej częściowo asfaltem, częściowo terenem do Gródkowa do restauracji "Pod Lwem". Stamtąd terenem do Grodźca. Asfaltem na Dorotkę. Wjazd na czubek i objazd dookoła. Zjechaliśmy do skrzyżowania i tam Marcin odbił na Będzin a ja na Gródków i do domu.
Po drodze było trochę rycia w błotku ale w sumie nic drastycznego.
W porównaniu do dnia wczorajszego to wręcz przerażająco zimno.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 81.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:16
  • VAVG 18.98km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 marca 2012 | dodano: 16.03.2012

Standardowe 16km do pracy. -2. Słoneczko. Drogi już suche choć nieustająco dziurawe.

Jakoś nie udało się zebrać do kupy na popołudniowo-wieczorne pomykanie więc wróciłem do domu z lekkim objazdem.
Z Zagórza do Dąbrowy Górniczej. Potem wzdłuż Pogorii III i IV do Wojkowic Kościelnych. Tu mała przerwa futrunkowa. Przy okazji test bidonu. Herbatka po godzinie jeszcze całkiem ciepła. Dalej przez Podwarpie, szuterkiem do Siewierza. Z Siewierza przez las (błotka, których się tu spodziewałem, okazały się nawet nie takie straszne) do/na Zendka/Zendek? Tu już się zaczęło ciemno robić. Dalej przez Ożarowice, objazd pasa startowego w Pyrzowicach. Potem Nowa Wieś (gdzie jakiś prymityw palił chyba plastiki bo jak wpadłem w chmurę oparów z tego czegoś, to na moje przewentylowane płuca podziałało to jak gaz paraliżujący), Twardowice, Góra Siewierska i Strzyżowice.
Pogoda do jazdy całkiem przyjemna. Cały dzień słoneczko. Nawet po zachodzie powietrze zdawało się jeszcze ciepłe. Dopiero ze 2-3 km od domu wpadłem kilka razy w chłodniejsze strefy.
Lewe kolano zgłasza jakieś "ale". Ale nie zamierzam tego "ale" słuchać :-)


Kategoria Praca

DPZOD (gleba + Lidl-owe promocje rowerowe)

  • DST 41.00km
  • Czas 02:12
  • VAVG 18.64km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 marca 2012 | dodano: 15.03.2012

Standardowa 16-tka z niestandardową glebą. Wyfiknąłem się koło izby wytrzeźwień :-p Skręcałem w lewo pod górkę (na Środulę) a tu mi się Strzała wzięła i poskładała. Kierowca w białym wanie musiał niezłe oczy zrobić jak mu się przed maską wyłożyłem. Na szczęście kierunek poślizgu usunął mnie i rowerek spod jego kół. Ze strat to potłuczony zadek, przekrzywione siodełko i rozłożona przednia lampka czyli w sumie nic wielkiego.

Widzę po komentarzach, że jednak nie jestem taki kaleka jak mi się zdawało :-p

Powrót już całkiem spokojny. Asfalty wyschły a tam gdzie mi się przytrafiło jechać "terenem" błocko było do przyjęcia. Powrót obok Placu Papieskiego, Plejady, przez Stary Będzin do Lidla gdzie dokonałem zakupu 2 koszulek rowerowych Crivit w cenie 35pln sztuka. Rozmiar Ly. Były też inne gadżety typu pompki, dętki, kaski, rękawiczki, spodenki, kurtki, sakwy i torby. Ceny wg mnie niezłe jak za takie akcesoria. Zwłaszcza torby. "Na oko" wydawały się dość przyzwoicie wykonane. Dla mnie jedynym mankamentem był rozmiar (za małe) i sposób mocowania (za dużo rzepów). Spod Lidla dalej przez Syberkę do Czeladzi, Grodźca, Wojkowic i do domu.


Kategoria Praca

DPZOD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 19.30km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 marca 2012 | dodano: 14.03.2012

Rano standardzik - 16 km. Mokro. Trochę wiaterku ale ogólnie do przyjęcia. +4.

Po pracy powrót przez Dąbrowę Górniczą, Będzin (zaopatrzenie), Łagiszę, Sarnów.
Dalej mokro. Przelotne mżawki.
Przy powrocie na Warpiu koło cmentarza zebrałem na klatę bryzga z dziury ale nie mam jakoś tego za złe kierowcy bo tam nie miał akurat jak inaczej pojechać.
Rano sympatyczny gest. Kierowca białego pojazdu mignął światełkami jak mu zjechałem na bok na podjeździe na Środulę.

GPS w drodze powrotnej -1. :-/


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 51.00km
  • Czas 02:36
  • VAVG 19.62km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 marca 2012 | dodano: 13.03.2012

Standardowa 16-tka. Mokro ale bez opadów. Wczoraj wymieniłem tylne klocki hamulcowe w Srebrnej Strzale. Zupełnie inne hamowanie.

Popołudnie dużo ciekawsze niż poranek, jeśli chodzi o pogodę czyli wypadało okazję wykorzystać. Powrót objazdami. Obok Placu Papieskiego, przez Pogoń, do Czeladzi, Wojkowic i dalej przez Rogoźnik, Siemonię, Górę Siewierską i Strzyżowice do domu.
Zjazdy, podjazdy. Troszkę wiatru. Symboliczne opady mżawki. Poza tym pogoda całkiem do jazdy. I zawsze jak sobie tak pomyślę o TAKIEJ pogodzie, że jest do jazdy, to sobie wspominam czasy, kiedy uznałbym ją za CAŁKOWICIE niezdatną do wychylenia nawet czubka palca za drzwi. Nałóg straszna rzecz...
Na Rogoźniku też widziałem nałogowców. Dwóch "rybaków" siedziało jeszcze na lodzie i łowiło.


Kategoria Praca