Praca
| Dystans całkowity: | 116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:54 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:30
-
VAVG
24.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano miałem wrażenie, że jedzie się jakoś opornie. Zdziwiłem się, jak zerknąłem na info w GPS. 38 minut do pracy. Dziwne.
Po pracy do D. G. wziąć trochę kasy przed dentystą i zamienić słówko z Marcinem, który dziś wrócił ze Św. Anny. Nagle zauważam, że mi coś dziwnie koło przednie lata jak ścisnę hamulec. Pierwsze podejrzenie - złamana ośka. Lekko się wq... Jutro wycieczka do Rybnika a tu taki zonk. Szybko żegnam się z Marcinem i jadę w stronę Meridy koło szpitala na Mydlicach. Tam przy sklepie oglądam sprawę jeszcze raz, wypinam koło - zacisk jakoś tak podejrzanie lekko zapięty, wyjmuję ośkę ale jest ok. Składam wszystko do kupy, mocniej zaciągam zacisk i wygląda na to, że jest ok. W międzyczasie podchodzi do mnie jeszcze ktoś ze sklepu i zmacawszy tu i tam przodek rowerka doradza, żeby go za niedługo oddać do przeglądu.
Zwijam się do domu przez Ksawerę, obok targu w Będzinie, Grodziec i Gródków. Od Gródkowa wolniej bo w międzyczasie zadzwonili, że u dentystów obsuwa i mogę się nie spieszyć.
Jakoś tak popołudniem wiało zauważalnie. Ale ciepło.
Kategoria Praca
DPZD
-
DST
37.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjechałem spóźniony i nie było szans na nadrobienie tego więc i dojechałem spóźniony. Pogoda rano do jeżdżenia idealna.
Po drodze wymiana machnięć końcówkami górnymi z Pawłem z Ghostów. Jak jestem spóźniony to się czasem mijamy po drodze.
Powrót przez Plac Papieski, Stary Będzin do Kauflanda. Zdzieram nieco skalpu, ładuję balast do sakw i dalej przez Łagiszę i Sarnów do domu. W Będzinie spotykam ponownie Pawła. Machamy do siebie końcówkami.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś nieco "chłodniej". Tylko +17. Poza tym pogoda rewelka. Żeby jeszcze tylko być wyspanym...
Po pracy przez D. G., na Zieloną, wertepkami przez Preczów i Sarnów do domu.
Kategoria Praca
DPD + Noc Cykliczna
-
DST
75.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
04:25
-
VAVG
16.98km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lekki szok jak spojrzałem na termometr: +20. Pochmurno ale sucho. Wyjechane z 5 min. opóźnieniem i tak też dojechane. Poza tym bez ekscesów.
Po pracy wertepkami do Dąbrowy Górniczej. Dalej przez Zieloną, wertepkowo przez Preczów, Sarnów do Psar. Ciepło :-)
Po 20:00 ruszam niespiesznie do Dąbrowy Górniczej pod Pałac Kultury na zbiórkę przejazdu Nocy Cyklicznej. Zjeżdżam na miejsce równo z Olem. Tłumek rowerowy już całkiem spory.
Potem przejazd. Trochę dziś opornie szło. Jechałem w końcówce, która została na szlabanie i potem trzeba było nieco podgonić. Potem był podjazd, który nocą można sobie było darować przy tak licznej grupie. Dużo stania i wprowadzanie z buta. Potem też jeszcze trochę postojów.
W sumie jednak warto było się wybrać. Liczna grupa, w tym sporo znajomych, robiła niezłe widowisko. Na koniec lądowanie na Zielonej przy grillu.
Tam trochę rozmów na tematy różne. Około 23:30 żegnam się i ruszam do domu w nadziei, że dotrę jeszcze dziś.
Przez mostek do Preczowa, dalej do Sarnowa i do domu. Niestety nie udało się wrócić dzisiaj. Brakło niecałych dwóch minut.
Kategoria Praca
DPOD - service on-demand
-
DST
46.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
22.26km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+15 na termometrze. Bardzo sprzyjająca jeździe pogoda. Uda już trzeci dzień mówią, że albo pojeździłem za mało albo za dużo. Ewentualnie temperatury za niskie.
W trakcie pracy Edyta zapytała esem, czy bym nie podjechał jej łańcuch wymienić. Jako, że i tak dziś miałem po pracy objazdy więc tylko uzgodniliśmy mniej więcej godzinę.
Po pracy najpierw do CH Pogoria załatwić jedną rzecz i potem na Pogoń zrobić przekładkę łańcucha. Jacek wczoraj doradził Edycie jaki powinna zakupić. Rozkułem stary. Nowy był ze spinką więc założenie to minuta-pięć. Pasował idealnie. Jutro, na Nocy Cyklicznej test bojowy. Jacek, jakby co, będziesz po mnie poprawiał ;-)
Powrót dalej przez Czeladź i Wojkowice.
Fajnie cieplutko. Takiej pogody bym sobie życzył jeszcze przez 2 miesiące przynajmniej.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+14. Pochmurno jakby miało cały dzień lać a jednak sucho. Błogosławieństwo długiego weekendu - prawie puste drogi.
Powrót wertepkami do D. G. Dalej na P3, przeskok na P4 i objazd od wschodu wertepkami potem na asfalcik i wzdłuż P4 do Marianek. Potem już tradycyjnie Preczów, Sarnów. Za światłami zjazd w prawo i kolejna porcja wertepków którymi docieram do Strzyżowic i potem do domu.
Nad wodą trochę wietrznie i jeszcze do upałów daleko ale jechało się nienajgorzej.
Kategoria Praca
DP - koniec byczenia - D
-
DST
34.00km
-
Czas
01:32
-
VAVG
22.17km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Za oknem ciemno. Mgła. +10. Znaczy się lata koniec. Urlopu też czyli start z rutynowymi wpisami.
Po pracy wertepkami do D. G. Dalej na P3 i przeskok na P4 i potem przez Preczów i Sarnów do domu. Niby ciepło ale to już nie te lubiane przeze mnie 25+ gdzie mięśnie, stawy i płuca pracują jak należy. Chyba, że to jeszcze wychodzi przeziębieniowe osłabienie.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Klimat jak w lesie tropikalnym. Ciepło, mgła, bez wiatru. Wyjechane z opóźnieniem to i dojechane z opóźnieniem.
Po pracy z Marcinem odebrać kamizelki z logo klubu. Wertepkami częściowo. Potem pod bankomat i dalej pod Plazę. Potem do plastrów po szprychy (Marcin) i rogi (ja). Stamtąd odprowadzam Marcina do domu a ja przez D. G., Zieloną, Preczów (terenowo) i Sarnów do domu. Po drodze jeszcze wjazd do sklepu.
Gdzieś po drodze GPS zaliczył zwisa i tak na oko to mi uciekło z 10 km przynajmniej. A może i więcej ale piszę to co się na liczniku ostało.
Jutro start nad morze więc dziś bez większego jeżdżenia. W planach futrunek i pakowanie.
Kategoria Praca
DPOD - PTTK i nieudana ucieczka przed deszczem
-
DST
41.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
22.16km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zero słoneczka, ponuro ale ciepło +17. Jechało się przyzwoicie. Dziś wyjechane przed czasem to i zajechane takoż.
I się mi przypomniało z wczoraj jak mnie piechota wq... przy powrocie do domu. Dojeżdżam do pasów i widzę, że gościu stoi i czeka. Jestem od pasów z 5m i ten mi włazi. No i pozostaje tylko zostawić kreskę na asfalcie. A ten jeszcze mówi, że myślał, że przed nim zdążę przejechać. Żesz, qrna. Ciągle to samo. Jak piechur wejdzie na pasy to ma pierwszeństwo i mu trzeba ustąpić. Żadne tam zdążę. A baran wchodzi na pasy i staje. I tak ze 3x wczoraj :-/
Po pracy do PTTK. Częściowo wertepkami. Mieliśmy omówić pierwszy etap wypadu nad morze z chętnymi ale poza Marcinem i mną nie było innych chętnych więc szybko się zwinęliśmy. Jeszcze krótka rozmowa z Tomkiem na temat tego czy uda się nasz i ich wyjazd na północ Polski zgrać ale nic z tego nie wyszło. Ich plan jest nieco inny niż nasz. Może powrót uda się dograć ale to się zobaczy jak już będziemy nad morzem.
Marcin uderza do siebie a ja przez Pogoń, Będzin do siebie. Przed Łagiszą zaczyna się deszczyk. Chwilę siadam na przystanku w nadziei, że ustanie ale jedynie nieco słabnie. W niegroźnym pokapywaniu jadę do domu najkrótszą drogą przez Gródków. Na światłach pakują jakiegoś zmasakrowanego blaszaka na lawetę.
Powrót nie uszedł mi na sucho ale też nie zlało mnie do suchej nitki. Mogło być gorzej.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Star spóźniony o jakieś 10 min. przynajmniej. Musiałem sobie w Srebrnej Strzale przerzutki podregulować bo ostatnia jazda rowerkiem była nieco kłopotliwa.
Pogoda jakaś taka nijaka. W prognozach stoi, że niby padać ma po południu :-/
Qrde. Jak ja nie lubię przeciskać się między kropelkami. Za duży na to jestem. Zawsze w jakąś trafię.
Powrót uszedł mi na sucho. Najpierw do ProLine w D. G. po akumulatorki Sanyo Eneloop AA 2000 mAh szt. 4. Dalej przez Mydlice do Będzina zedrzeć skalpu i zrobić zapas puszek dla domowego tygrysa na czas mojego wyjazdu nad morze. Z pełnymi sakwami powrót do domu przez Łagiszę i Sarnów. W Łagiszy myknął obok mnie jakiś rowerkowiec na czymś ala Wigry 3 tylko wersja współczesna i na mniejszych kołach + przerzutki. Nawet nieźle pocinał ale jak skończyły się podjazdy i wyszedłem na płaskie to w końcu miałem miejsce rozbujać Srebrną Strzałę i szybko się od niego oderwałem. Ale fajnie że człowiek się pojawił bo była okazja przydepnąć. Tak to bym się turlał nóżka za nóżką.
Kategoria Praca






















