Praca
| Dystans całkowity: | 116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:54 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7. Ciemno, coraz ciemniej na starcie. Dziś jeszcze dodatkowo dywan chmur. W Będzinie przy zjeździe do Muzeum sprawdzali trzeźwość. Mnie chyba uznali za przytomnego bo nie kazali się zatrzymać do chuchania ;-)
Powrót w sporej części wertepkowo przez D. G., Będzin, Łagiszę, Gródków.
Temperatura zupełnie jak nie rano. Jechało się bardzo fajnie.
Kategoria Praca
DP - dziękuję, nic nie widzę - OND
-
DST
49.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
22.62km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+1 na starcie. Na finiszu dolne końcówki nieco wychłodzone. Chyba będę musiał się przeprosić z neoprenkami. Poza tym pół drogi to jazda w gęstej mgle. Co niektórym "miszczom" w ogóle do głowy nie przyszło, że warto by nieco wolniej jechać. Mnie to tam jeszcze trochę było może widać dzięki kamizelce, odblaskom i światełkom ale widziałem kilku rowerzystów, którzy widoczni byli dopiero przy jakichś 30 metrach. Nie za wiele miejsca na manewr.
Po pracy do PTTK. Tam trochę zeszło i potem już przez Czeladź, Wojkowice do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
18.95km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Odczuwalnie tak sobie.
Powrót trochę terenowo. Do D. G., Kosawerę, Będzin, Grodziec, Gródków. Jechało się tak sobie. Pod lekki zachodni wiatr kręciło się opornie bo zimny. Do tego pół drogi wkurzało mnie tarcie, którego nie byłem w stanie zlokalizować. Podejrzewam, że to coś z tylną tarczą hamulca ale nic tam nie widać :-/ Muszę gdzieś się porządnie rozpędzić i dobrze zahamować. Może się coś dotrze i przestanie. Jak nie, to serwis.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.79km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie. Jazda jakaś taka oporna się wydawała ale czas przejazdu w normie. Pewnie niedospanie nieco dało o sobie znać. Obecnie wróżenie, z rzutów oka za okno, w temacie czy powrót do domu ujdzie mi na sucho...
Niestety powrót nie uszedł mi na sucho ale nie było jakoś specjalnie tragicznie. Do Starego Będzina tak samo jak do pracy ale potem odbiłem w stronę Centrum Ubezpieczeniowego. Skończyła mi się polisa na Srebrną Strzałę i pojechałem ją przedłużyć. Tym razem tylko OC i NNW. Za to mogę śmiało ładować się nawet w Merca. OC do 50k :-] Potem częściowo wertepkami do domu. Deszcz męczył mnie tylko do Będzina. Reszta trasy bez opadów choć chmury wisiały takie, że strach było patrzeć.
Kategoria Praca
DPOD + Noc Cykliczna
-
DST
79.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
03:55
-
VAVG
20.17km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8 na starcie. Poza trąbiącym bez powodu baranem to nic się nie działo niestandardowego.
Powrót w wersji: wertepki do Placu Papieskiego, Plejada, Stary Będzin, Syberka, Czeladź, Grodziec, Wojkowice i dom. Fajnie ciepełko choć przy słoneczku zasłoniętym chmurami już nie tak extra.
Na Noc Cykliczną wybieram się do Będzina pod Zamek. Tam grupa Ghostów i "przystawek" ;-p Jedziemy na Pogorię 3. Potem objazd z tradycyjnym zakończeniem na Zielonej. Ponad godzinka pogaduch i śmiechów w doborowym towarzystwie. Żegnam się trochę przed 23:00 i wracam przez Preczów i Sarnów. Wiochy jak wymarłe. Ledwo kilka samochodów po drodze i prawie zero ludzi. Jedyne światła po drodze, te w Sarnowie, zadziwiająco współpracujące.
Kategoria Praca
DPOD - góra z górą...
-
DST
60.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:50
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Dojazd bez ekscesów. Na czas. Nudy.
Po pracy warunki zupełnie jak nie rano. Słoneczko, cieplutko, wiaterek jakowyś ale generalnie mało przeszkadzający. Nic tylko jeździć. Tak też i uczyniłem.
Wertepkami do D. G. Dalej na P3 i potem przeskok przez tory na P4. Ścieżką szybciutko do Wojkowic Kościelnych i dalej przez Przeczyce, Toporowice, Dąbie, Goląszę Wał, Górę Siewierską do Rogoźnika gdzie spotykam Dariusza. Właściwie to on mnie pierwszy rozpoznał bo jam dziebko ślepawy ale jak się zbliżył to już nie miałem wątpliwości, że znajoma twarz :-) Chwilkę pogadaliśmy. On dopiero na początku objazdu w drodze do Pyrzowic. Ja już przy końcu więc tym razem nie wypadło wspólne jeżdżenie. Po kilku minutach się żegnamy i każdy w swoją stronę. Ja do Strzyżowic i do siebie. Zostawiam sakwę z ciuchami porannymi (czyt.: ciepłymi) i z pustą jeszcze kurs do sklepu po kilka itemków do jedzenia. Potem jeszcze tylko czyszczenie napędu i amorka a potem smarowanie. Nażarł się dziś rowerek trochę piachu po drodze to i trzeba było coś mokrego na przełknięcie zapodać. Darek przypomniał mi, że jutro miała być Cykliczna Noc Rowerowa więc jeszcze trzeba sprawdzić jak się sprawa ma żeby nie przegapić wydarzenia.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
22.22km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Odczuwalnie tak sobie więc polarowa kurtka w użyciu.
Dziś kolejny "miszcz" kierownicy pokazał co potrafi. Zaczął mnie wyprzedzać pod górkę i na łuku nie mając widoczności dobrej. Gdyby nie przytomność gościa jadącego z przeciwka to byłoby czołowe bum dwóch samochodów.
Po pracy wertepkami pod Plac Papieski, do Czeladzi, Wojkowic, Rogoźnika, Góry Siewierskiej, Strzyżowic i do domu. Trasa taka, że było kilka miejsc, gdzie mogłem sobie zjechać do domu jakby mi się odechciało jeździć. Właściwie to jechałem do określonego punktu i testowałem czy chce mi się jechać dalej. Jak się chciało, to jechałem dalej. I tak się trochę udało pokręcić. Słoneczko ładne ale do upałów to już bardzo daleko.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:25
-
VAVG
24.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+13 na starcie ale jakoś tak mroczno.
W Będzinie dziś dla odmiany piechociarka zmusiła mnie do ostrego hamowania przed pasami :-/
Powrót przez D. G., P3, Preczów, Sarnów. Kapinkę pokropiło ale do domu wróciłem suchy. Dopiero potem flesze z atrakcjami.
Kategoria Praca
DP - prawie jak Andrzej wczoraj - ZD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
21.62km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Odczuwalnie trochę cieplej niż wczoraj.
Miałem prawie taką samą sytuację jak wczoraj Andrzej. Sygnalizuję skręt w lewo wyciągniętą łapą ale słyszę samochód z tyłu. Oglądam się za siebie i dobrze, że to zrobiłem, bo jadący za mną samochód zaczął mnie wyprzedzać. Patrzę co to za ćwok jedzie a tam w środku jakaś kwoka radośnie klacha z koleżankami. Gdyby wzrok zabijał to jej parujące flaki byłyby rozbryzgane w promieniu ładnych kilkudziesięciu metrów. A tak to głupota dalej żyje i grasuje po ulicach Będzina i Sosnowca.
Po pracy do D. G. wyszarpać coś z bankomatu i przez Mydlice do Będzina. W lodówce nawet już echo zdechło z głodu i trzeba coś z tym było zrobić więc stąd też wizyta w Kafulandzie. Z pełnymi sakwami, statecznie przez Łagiszę i Sarnów do domu. Rozładowawszy balast jeszcze kurs do pobliskiego sklepu po zapas izobronka i kilku innych drobiazgów, na które brakło przestrzeni ładunkowej w Będzinie.
Dzionek bardzo fajny. Aż trudno uwierzyć, że pojutrze ma być tylko +10 i cały dzień mokro :-/
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
72.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:56
-
VAVG
24.55km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na starcie +10 czyli szału nie ma ale odczuwalna znośna. Przejazd bez specjalnych wrażeń. No może poza wschodem słońca. Tu i tam ładnie go było widać.
Po pracy pogoda prawie idealna do jazdy i postanawiam to wykorzystać. Przez D. G. do P3. Przeskok na P4 i asfaltem wzdłuż wody do Wojkowic Kościelnych. Dalej na szuterek do Siewierza. Faaajnie się po nim dziś pomykało (40). Na rynku duże lody włoskie i w las, którym docieram do Zendka. Dalej do Ożarowic, objazd zachodniego końca pasa startowego (akurat coś się wznosiło) i potem prosto do Sączowa. Przez Siemonię i Strzyżowice prosto do domu.
Miejscami musiałem trochę z wiaterkiem powalczyć ale że ciepły to walka była całkiem przyjemna.
Kategoria Praca






















