limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPODZ

  • DST 42.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 21.72km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 lutego 2014 | dodano: 25.02.2014

Zdecydowane -1. Do tego mgły i wiaterek mniej więcej ze wschodu. Wszystko to przyczynia się do wrażenia, że jazda jest oporna. Start o 6:06 ale na mecie i tak lekka obsuwa.
Na Lenartowicza titanie i machanie zza kierownicy. Na 100% pewien nie jestem ale chyba był to Wudz. Pewien nie jestem bo okulary "zasznięte" mgłą i przez to widok otocznia mocno rozmazany. Dodać do tego jeszcze moją ślepawość i niepewność gotowa :-) Dominik, przyznasz się, że to Ty? ;-)
Poza tym dość spokojny dojazd do pracy. Choć obawiałem się, że pomimo mgieł ujawnią się "ułani".

W ciągu dnia mgły zniknęły i zapanowało piękne słoneczko. Jednak wrażenie cudnej pogody było mocno złudne bo kiedy wyszedłem zimny wiatr, zupełnie taki jak wczoraj, rozwiał złudzenia. Zamiar dłuższego zaginania powrotu ulotnił się. Tak więc pozostało tylko standardem na molo, potem bieżnią do "13", na Piekło i wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa. Dalej już norma przez Sarnów do domu. Tu zmiana konfiguracji sakw i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 21.39km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 lutego 2014 | dodano: 24.02.2014

Na termometrze zero dodatnie. Mgły i wiaterek ze wschodu. Nie za dobrze. Łapię się za Błękitnego a tu niespodzianka: flaczek na tyle. Jeszcze bardziej niedobrze. Przekładka oświetlenia i systemu pomiarowego na Strzałę, smarowanie łańcucha i mocno spóźniony start (06:16). W okolicach Ronda Unii Europejskiej jestem już bliski wbicia się w bezpieczne ramy czasowe. Jednak na miejscu ląduję z lekką obsuwą. Chłodny wiatr i wilgoć w powietrzu obniżają podawanie nóg, co przekłada się niższą prędkość. Tu światła, tam ustąp i tak powstaje opóźnienie.

Dziś warunki po pracy raczej średnie do jazdy. Nie za ciepło i do kompletu zimny wiatr. Z tych względów powrót bez większego zaginania. Pod molo na Pogorii 3 i dalej bieżnią do Świątyni Grillowania. Tam przeskakuję na P4 i przez Preczów i Sarnów prosto do domu.


Kategoria Praca

DPOD

Piątek, 21 lutego 2014 | dodano: 21.02.2014

Po 4:00 rano -2 na termometrze. O 6:00 już zero dodatnie. Jednak czuć spadek temperatury w stosunku do dnia wczorajszego i przekłada się też to na podawanie nóg. Mimo tego jedzie się dobrze. Na początek do Będzina po upgrade śniadania. Jest rezerwa czasowa więc dalsza droga przez Dąbrowę Górniczą. Dziś jakoś mniej "kreatywnych kierowników" więc i jazda spokojniejsza.

Po pracy pogoda taka sobie. Mało słońca, trochę wieje, bez upałów. Przez Mec i Środulę jadę do Będzina. Obok Domu Złego Ghostów  wbijam na ścieżkę rowerową, którą porzucam przy odbiciu na 12% na Syberkę. Z Syberki zjeżdżam na Zamkowe i dalej ścieżką do Grodźca. Stamtąd do Wojkowic i przez Strzyżowice doginam do domu. W sumie jechało się całkiem fajnie. Miejscami nawet dość żwawo. Jednak dziś jakoś brak chęci na większe kręcenie. Chyba nieco się materiał zmęczył.


Kategoria Praca

DPOD

Czwartek, 20 lutego 2014 | dodano: 20.02.2014

Termometr zeznał ostatecznie +3 na starcie. Drogi mokre. Mgieł nie było ale powietrze niezbyt przejrzyste. Dziś rozruch jakiś taki niemrawy i kończy się opóźnionym startem o 6:14. Początek do Będzina. Nie robię dziś upgrade-u śniadania więc od razu na nerce odbijam na Dąbrowę Górniczą. Teoretycznie powinienem się w czasie zmieścić. Niestety po drodze jest trochę świateł i w efekcie na finiszu lekki poślizg. Kilka razy po drodze było wyprzedzanie ze zbyt małym marginesem bezpieczeństwa, jak na mój gust.

Po pracy pogoda idealna do jeżdżenia więc nie pozostaje nic innego jak powyginać i powyciągać powrót do domu. Przez Mec i Środulę do Będzina gdzie robię sobie 12% na Syberkę. Stamtąd dookoła M1 w Czeladzi i dalej do Wojkowic. Przez dawną KWK Jowisz do Wojkowic i wschodnim brzegiem Brynicy do Rogoźnika. Wzdłuż zbiornika do Siemoni i wjazd do Góry Siewierskiej. Potem już tylko 3 km zjazdu do domu przerwane krótki postojem na podziwianie zachodu słońca. Pstryknąłem komórką foto ale zupełnie nie oddaje tego, co oczy widziały.
Na powrocie też trafiło się kilku narwanych, co wyprzedzali nie do końca z głową.
Mnie zaś udało się znarowić na rowerku. W Wojkowicach zatrzymuję się na skrzyżowaniu zrzucając z przodu na 2 z tyłu na 1 bo miałem lekko pod górkę. Wypatrzyłem sobie lukę w ciągu samochodów i czynię start. Depnięcie i koło leci do góry. Natychmiastowa utrata kontroli nad kierunkiem. Szybki pad na kierownicę by dociążyć przód i wrzutka z tyłu na 3 by nieco ująć mocy. Refleks ratuje sytuację i włączam się prawie płynnie do ruchu. Nie podejrzewałem się o taką moc w nogach ;-)


Kategoria Praca

DPODZ

Środa, 19 lutego 2014 | dodano: 19.02.2014

+3 na starcie. Ruszam 6:04 czyli lekko po czasie jednak udaje się podciągnąć za "107" przez jeden przystanek i wbić w bezpieczne ramy czasowe. W Będzinie po upgradzie śniadania mam zapas czasu więc znów decyduję się jechać przez centrum Dąbrowy Górniczej. Na miejscu o czasie i bez przygód. Warunki do jazdy coraz lepsze. Dziś wziąłem koszulkę z krótkim rękawem bo po pracy pewnie będzie dużo cieplej i w polarowej bluzie bym się zagotował. Zresztą już dziś rano mogłem ją śmiało założyć zamiast polara bo momentami było mi zdecydowanie za ciepło.


W ciągu dnia nieco popadało i powrót niestety mokrymi drogami. Jakoś miałem kryzys kręcenia i powrotna prędkość znacznie niższa niż rano. Nieco pozaginałem trasę przemykając obok Plejady, Domu Złego Ghostów, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Od kilku dni użerałem się z tylną przerzutką. Na kierunku od 1 do 8 zmiana biegów odbywała się sprawnie ale odwrotnie musiałem manetkę nieco przeciągnąć, by przerzuciło. Domino ostatnio postawił diagnozę, że coś nie tak z linką. Miał człowiek rację. Jak przyjechałem do domu, zacząłem majstrować i testować i przy tej okazji linka w końcu się urwała. Wychodzi na to, że fartem dojechałem do pracy i wróciłem. Nie pozostało nic innego jak tylko dokonać wymiany. Że musiałem jeszcze zrobić kurs do wsiowego Lewiatana od razu też odbył się test drobnej naprawy. Wszystko działa bezbłędnie. Jeszcze muszę zerknąć na przedni hamulec bo podejrzanie piszczy. Jakby coś delikatnie tarło.


Kategoria Serwis, Praca, LinkaP

DP PTTK ND

Wtorek, 18 lutego 2014 | dodano: 18.02.2014
Uczestnicy

-3 na starcie. Na szczęście bezwietrznie więc tych minusów tak bardzo nie daje się odczuć. Dzięki temu też całkiem nieźle się jechało. Początek standardowy do Będzina. Uczyniwszy upgrade śniadania stwierdzam, że mam w zapasie całkiem sporo czasu. Decyduję się na Rondzie Unii Europejskiej odbić na Dąbrowę Górniczą. Od ronda w centrum D. G. już standard do Zagórza. W miarę spokojny dojazd do pracy. Na ostatnich metrach obserwuję czerwoną kulę Słońca wznoszącą się nad horyzontem. Jest już całkiem jasno a nie ma jeszcze godziny 7:00.

Po pracy toczę się na spotkanie klubu do centrum Sosnowca. Pierwsze od dłuższego czasu tak więc też i dłuższe, i liczniejsze. Mnóstwo rzeczy do załatwienia: składki, omówienie kalendarza imprez rowerowych, wstępne omówienie planów klubowych. Kończymy po 18:00 ale i tak jeszcze zostajemy dłużej i wymieniamy się różnymi uwagami i pomysłami. Wychodzimy z Marcinem na samym końcu. Przy bramie żegnamy się i ruszam już solo przez Milowice, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice do domu. Miałem zrobić jeszcze zawijas do wsiowego Lewiatana ale mi się już odechciało i przełożyłem to na jutro.
Powrót dość żwawy i spokojny. Chłodniej niż za dnia ale dalej przyjemnie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 53.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 22.08km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 lutego 2014 | dodano: 17.02.2014

+1 na starcie ale odczuwalna temperatura znacznie wyższa. Z kierunku południowego wiaterek zauważalny ale nie uciążliwy. Jechało się bardzo dobrze i bez problemów ze strony innych pojazdów. Czołówkę odpaliłem na starcie ale po kilkuset metrach wyłączyłem bo już całkiem nieźle było wszystko widać pomimo tego, że jeszcze sporo do wschodu słońca brakowało. Normalnie wiosna :-)

Po pracy miałem postanowienie bez kluczenia wracać do domu. Mało snu i trzeba było te niedobory uzupełnić. Tak więc bez kombinowania standardem na molo przy Pogorii 3. Niestety zaczął się niestandardowy remont okolic alei Majakowskiego i w związku z tym objazdy. Znaczy się, trzeba inną drogą powrót czynić.
Potem niestandardowo przy molo nadziewam się na rowerowy miting. Robredo, Mariotruck, Domino i Andrzej. Witamy się i tradycyjnie porcyjka rowerowych newsów. Niektórych jednak czas goni więc zaczynają odwrót. We trzech postanawiamy nieco zakręcić. Jedziemy przez Łęknice na Piekło i stamtąd zaczynamy asfaltowe okrążenie Pogorii 4. Po drodze nieco sobie tempo podkręcaliśmy dla rozgrzewki. Przyszło też się zaprezentować z formą przy jednym ścigancie. Niestety przecenił swoje siły deczko ;-)
Terenowo domykamy Pogorię 4. Na Antoniowe skład redukuje się do Domina i mnie. Kawałek jedziemy jeszcze razem. Przed tamą Dominik odbija na bieżnię a ja na Preczów i potem prosto przez Sarnów do domu.
W sumie fajnie wyszło :-) Byle więcej takich niespodziewajek. Dobrze się jechało, dobrze gadało. Rowerowo dzień rewelacyjny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 lutego 2014 | dodano: 14.02.2014

+3 na starcie. Sucho. Bez wiatru. Dobra widoczność. Start z lekkim poślizgiem o 6:08 ale udało się nadrobić dzięki temu, że cieplej. Na miejsce docieram o czasie i bez przygód po drodze.


Dziś w pracy kolega pokazał mi jak miejsce z powyższego zdjęcia, które sfociłem wczoraj, będzie wyglądało.


Ma wyglądać tak. Czyli jednak rondka nie będzie tylko zmiana organizacji ruchu. Widać też ścieżki rowerowe tylko jak zwykle prowadzące z nikąd do nikąd.
A na razie pozostaje mi znaleźć jakiś objazd tego miejsca na czas, kiedy będzie to wszystko zryte. No i pewnie Dąbrowę Górniczą czekają niezłe korki przez ten czas. Rowerek znów pokaże swoją przewagę w takich warunkach :-)


Powrót zupełnie bez zaginania choć nieco inną niż zwykle trasą. Do Zielonej właściwie standardowo ale stamtąd przez Łagiszę i Sarnów. Zniechęciły mnie do objazdów warunki. Pojawił się zimny wiatr, który sprawił, że odczuwalnie było dużo zimniej niż rano. Do tego jeszcze miejscami coś pokapywało. Tempo spacerowe. Nogi nie chciały za bardzo podawać.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 20.69km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 lutego 2014 | dodano: 13.02.2014

-1 na starcie i pieruńskie mgły. Obawiałem się, że może być szklanka po wczorajszych opadach ale próby hamowania wypadły nawet nieźle. Mimo tego prędkość raczej spacerowa bo ciągle musiałem przecierać okulary by w ogóle coś widzieć. Droga dość spokojna. Większość kierowców dostosowała prędkość do warunków. Generalnie całkiem przyjemny spacerek na rowerze.

Po pracy pogoda wręcz cudna. Stosunkowo ciepło, ładne słoneczko, minimalny wiaterek. Nic tylko nieco wygiąć powrót. Tak też i czynię. Na początek pod molo na Pogorii 3. Potem bieżnią do "13" i dalej na Piekło. Wzdłuż Pogorii 4 do tamy, wałem na asfalt i przez Preczów i Sarnów do domu. Przy końcu na wiosce jeszcze ciut zaginam by do 40km dociągnąć. Przyjemnie się jechało.
Po drodze trochę zmian w terenie.


Dąbrowa Górnicza. Światła przy skrzyżowaniu ul. Majakowskiego i Al. m. J. Piłsudskiego. Trochę pocięli drzew. Podejrzewam, że mogą chcieć tu rondo zrobić. I chyba nie byłby to taki głupi pomysł bo czasem tu się dziwnie jedzie.


Preczów. Most nad Czarną Przemszą. Wczoraj jak jechałem wieczorem to już był zwężony. Dziś widziałem, że ekipa coś spawarkami operuje. Wygląda jakby remont się odbywał.

Po drodze też trochę połatanych dziur w asfaltach ale tak raczej mało dokładnie i na rowerze bardzo się odczuwa przejazd po tych łatach. Wystają i nie są zbyt precyzyjnie wypełnione. Wyglądają jak prowizorki a nie docelowa naprawa.


Kategoria Praca

DPOD

Wtorek, 11 lutego 2014 | dodano: 11.02.2014

+4. Jak wstawałem było sucho. Około 5:00 spadł deszcz. Na wyjściu posłuchałem co za oknem i cisza. Wdziewam więc tylko stuptuty żeby nie być za bardzo ufajdanym i ruszam. W świetle czołówki widać, że coś jednak kapie. Po 200 metrach dochodzę do wniosku, że trzeba założyć warstwę wodoodporną bo na dłuższym dystansie nawet taki drobny opad przemoczy mnie do gołej skóry, a przy tej temperaturze to żadna przyjemność. Jak się okazało, była to bardzo dobra decyzja. Im dalej od domu, tym bardziej opad się rozpędzał przechodząc w końcu w drobny ale regularny deszczyk. Na finiszu kamizelka totalnie zachlapana. Droga spokojna. Prędkość taka sobie ale musiałem się miarkować żeby w wodoodpornej warstwie się nie zagotować.


Powrót w znacznie lepszych warunkach niż dojazd do pracy. Jezdnie, co prawda, mokre ale nie na tyle, by się uflejać. Temperatura przyzwoita, wiaterek ledwo-ledwo czyli nie pozostaje nic innego jak pozaginać powrót. Na początek standardem pod molo. Bieżnią na Piekło i asfaltem dookoła Pogorii 4 do zjazdu na Kuźnicę Piaskową. Dalej przez Warężyn, Dąbie-Chrobakowe i Malinowice do domu. Kręciłem sobie spokojnie i relaksacyjnie żeby się przewieźć a nie ścigać. Wyszła z tego całkiem przyjemna przejażdżka. Czasem tylko "kierownicy" mogli by się nieco mniej napalać na wyprzedzanie bo robili przy tym raczej dość głupie manewry. Nie wszyscy, oczywiście, ale tych kilku robi złą prasę całej reszcie.


Kategoria Praca