limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPOD

  • DST 42.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:06
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 marca 2014 | dodano: 11.03.2014

-3 na starcie. Dość długo upewniałem się, że widzę na termometrze to, co widzę. Jednak nie chciało być inaczej. No trudno. Jeździło się w gorszych temperaturach pojedzie się i w tej. I, o dziwo, jechało się nawet całkiem fajnie i dość sprawnie. Na miejscu lekko przed czasem. Po drodze ładnie dawało słoneczko. Na końcówce centralnie w "oka" ;-) Generalnie spokojny dojazd do pracy.

Po pracy standardem, aczkolwiek niezbyt śpiesznie, pod molo na P3. Tam kółeczko bieżnią raczej w dość żwawym tempie. Niestety nie trafił się żaden króliczek pomimo tego, że ludność coraz tłumniej tam się zjawia. Za jakiś czas będzie trzeba tego miejsca unikać. Zamknąwszy pętelkę kieruję się na Zieloną i potem dalej lasem do Sarnowa a stamtąd asfaltem prosto do domu. Generalnie bardzo fajny powrót do domu w tempie zmiennym. Duże różnica temperatury względem poranka. No i super słoneczko :-)


Kategoria Praca

DPD - buractwo polskie w natarciu

Poniedziałek, 10 marca 2014 | dodano: 10.03.2014

Wg termometru: zero. Odczuwalnie podobnie. Jest jeszcze przed wschodem słońca ale już zupełnie jasno. Kręciło się dziś bardzo dobrze co widać po czasie dojazdu. Sam dojazd bezproblemowy i w miarę płynny. Jedynie światła w D. G. nieco spowalniały.

Dziś dzień pełen objawów polskiego buractwa. Jeszcze zanim z pracy wyszedłem pierwszy przykład. Jakiś jełop podpalił trawy obok firmy. Wyglądało to na solidny pożar. Na szczęście ktoś rozsądny zadzwonił po straż i pilnowali aż się wypali. A szło szybko bo wiało.
Po pracy standardem kręcę sobie na molo przy Pogorii 3 i dalej bieżnią na Piekło. Na przejeździe kolejowym widzę jak zamykają się szlabany. Przede mną jakaś kobieta na rowerze i mężczyzna pieszo. Myślałem, że będą stać jak cywilizowani ludzie. Ale nie. Myk pod szlabanem i szorują dalej. Tym cyknąłem foto. Potem z przeciwka nadjechał rowerzysta i ten sam manewr. 2-3 minuty. Tyle było potrzeba by przeczekać aż przejedzie lokomotywa z dwoma wagonami. Tak strasznie im się spieszyło.
Objeżdżam asfaltem Pogorię 4 do Wojkowic Kościelnych i stamtąd przez Toporowice, Dąbie, Goląszę Dolną, Brzękowice Dolne i Strzyżowice do domu. Bardzo fajnie się kręciło pomimo wiatru ze wschodu (ewentualnie północnego-wschodu).

Link do pełnej galerii


Tak wyglądało to jak się dowiedziałem, że trawy płoną.




Tak to wyglądało jak już wygasło.


A tu buractwo na przejściu. Jakby się coś stało to zaraz byłby raban, że maszynista nie uważał i inne takie tam. A winni są tylko oni sami.


Woda w Pogorii 4 miała dziś ładny kolorek.


Może to kwestia słońca... Nie wiem, ale nie mogłem się powstrzymać, by nie cyknąć kilku fotek.


Pogoria 4 od strony Wojkowic Kościelnych.


Ponieważ samojebki powoli robią się passe... ;-p


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 42.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 marca 2014 | dodano: 07.03.2014

+3 na starcie. Sucho. Wiaterku nie zauważyłem. Start 6:08 więc gdzieś z tyłu głowy siedzi myśl, że jestem o włos od spóźnienia. Powoduje to żwawsze kręcenie. To z kolei sprawia, że na wysokości "dworca kolejowego" w D. G. wiem już, że jestem w bezpiecznym oknie czasowym i można bez napinek kręcić dalej. Po drodze znów trafiają się świry, których zbawi to, że nie poczekają 30 sekund by bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę. Myśl o zakupie rejestratora robi się coraz bardziej natrętna.

Po pracy na początek żwawo na molo. Tam dynamiczne kółeczko po bieżni i potem na Zieloną. Przez mostek do Preczowa i dalej bez zaginania przez Sarnów do domu. Dziś większa ochota do kręcenia. Czyżby to oddziaływanie weekendu? Jeśli chodzi o pogodę to przy zbiornikach wietrznie ale do przeżycia.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 marca 2014 | dodano: 06.03.2014

+2. Jezdnie mokre. Wiaterku jakoś nie zarejestrowałem czyli albo słaby albo korzystny. Start 6:07. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jestem spóźniony więc początek kręcę dość żwawo i tym samym udaje się wbić w rytm trasy i na miejscu wylądować jakbym wyjechał o czasie. Po drodze spokojnie.

Powrót spacerowo-fotograficzny. Powolutku turlam się standardowo do Będzina (przez Mec i Środulę). Wiaterek pizga. Tym razem wygląda na zachodni lub północno-zachodni. Generalnie odbiera chęć do jakiejś intensywnej jazdy. Po drodze, na terenie Będzina, pstrykam tu i tam foto.


One drzewka, co to je tną w okolicach dworca kolejowego Stary Będzin.


Niektóre stały chyba już tylko na zasadzie cudu i przyzwyczajenia.


Tu z kolei przejazd rowerowy na ścieżce z Będzina do Sosnowca (ul. Słowiańska). Niedaleko ghostowej "Wisienki". Ciekawe ile jeszcze potrwa nim ten krawężnik obniżą...


Na tejże samej ścieżce parking dla buraków obok Prosper-a III.


Jakby to raz było to bym może nie zwrócił uwagi ale nie. Ile razy tam nie pojadę wracając po pracy zawsze stoją. Jeden przynajmniej.


A w ogóle w Będzinie to niezły cyrk ;-)

Potem przez Zamkowe na ścieżkę rowerową do Grodźca i stamtąd prosto do Gródkowa i do domu. W lesie między szkołą a tartakiem jakiś buc wyprzedza mnie o centymetry. Koniecznie musiał zdążyć przed tym z przeciwka.
Wciąż zero ochoty na jakieś ekstra objazdy. Może w sobotę coś...


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 19.44km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 marca 2014 | dodano: 05.03.2014

+3 na starcie. Wiaterek dziś lżejszy. Start 6:03. Dysponowanie rezerwą czasową sprawia, że kręcę dziś delikatniej co przekłada się na niższą średnią. Do pracy dojeżdżam jeszcze z zapasem. Nowa ulubiona droga do pracy wydaje się być dosyć spokojna. Jedynie kawałek od "dworca kolejowego" w Dąbrowie Górniczej do Orlenu na Zagórzu nieco bardziej ruchliwy.

Po pracy kierunek Będzin (przez Mec i Środulę). Tym razem nie na ścieżkę tylko Kościuszki. Spore zmiany od kilku dni. Nacięli drzew tak, że teraz wydaje się tam łyso. Ale niektóre z nich wręcz musiały być usunięte bo leżące pnie w środku puste lub mocno spróchniałe. Ciekawe czy to tylko porządki w zieleni czy w ogóle jakaś większa rewitalizacja tamtego terenu. Zawijam do Kauflanda po zaopatrzenie i z pełnymi sakwami, spacerowym tempem jadę do Łagiszy i dalej przez Sarnów do domu. Termicznie mało ciekawie. W domu termometr twierdzi, że +5 ale odczuwalnie mniej. Chwilowo jakiś dół jeśli chodzi o extra jeżdżenie.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 33.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 18.50km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 marca 2014 | dodano: 04.03.2014

+1. Kontynuacja wmordewindu. Na skrzyżowaniu śmiga mi przed oczami rowerkowiec. Myślę sobie, że mam króliczka. Czekam aż mi się zrobi wolny wjazd i zaczynam go gonić. Króliczek chyba jednak nie w formie bo po niecałym kilometrze go wyprzedzam i zostawiam po chwili daleko z tyłu. Generalnie starałem się jechać dość żwawo bo start mi się dziś obsunął w czasie do 6:10. Jednak udaje się na miejsce dojechać ciut przed czasem. Po drodze bez sensacji.

Na wyjściu zaskakuje mnie pokropiony asfalt. Coś niemrawo dalej leci. Ruszam w miarę dziarsko ale po kilkuset metrach bierze mnie potężne niechcenie na jeżdżenie. Wlokę się noga za nogą głównie na przełożeniach 2/2-2/4. Praktycznie powrót to rowerowy spacer. Trasa też maksymalnie krótka. Mec, Środula, ścieżka rowerowa z Pogoni na Syberkę, chodnik spod targu do zjazdu na Gródków. Dalej już asfaltami prosto do domu. Dawno już takiego oporu na jazdę nie miałem. Może trochę wina pogody bo dalej wietrznie ale chyba nie tylko. Taki dzień.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.53km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 marca 2014 | dodano: 03.03.2014

+3. Wmordewind konkretny. Całą drogę. Mimo tego jechało się całkiem dobrze i dość spokojnie. Trochę chyba wychodzi gleba z soboty bo tu i tam niektóre mięśnie sztywne. Poza tym bez sensacji.

Ochładza się. Wiaterek część drogi sprzyjający ale zimny. Z tego też powodu zero chęci do zaginania powrotu. Tak więc najkrótszą drogą pod ścianę płaczu, dalej na molo i bieżnią do dzikiego przejazdu na P4. Stamtąd standardem przez Preczów i Sarnów do domu. Zmiana konfiguracji sakw i kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Błękitny dalej stoi umorusany po sobotnim hasaniu po lasach. Zapas niezałatany. Generalnie hodowla lenia w rozkwicie.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 lutego 2014 | dodano: 28.02.2014

Wg termometru zero. Wg mnie, zero ujemne. Na trawach szron. Odczuwalnie chłodno. Nogi też to zauważyły i ich podawalność nieco niższa niż wczoraj. Start 6:03 więc w jest rezerwa czasowa, która pozwala na nieco delikatniejsze kręcenie. Dziś powtórka nowej ulubionej trasy do pracy czyli przez Łagiszę i Zieloną. Zupełnie bez problemów i spokojnie.

Po pracy pogoda zrobiła się bardzo ładna. Słoneczko. Bezwietrznie. Ciepło. Mimo tego dziś bez zaginania bo na 17:30 do stomatologa. Tak więc kolejno Mec, Środula, Będzin, Grodziec, Gródków. W miarę spokojna jazda choć miałem wrażenie, że kierowcy z chęcią by pocisnęli konkretnie. Na zjeździe pod domem dochodzę do wniosku, że na tyle Srebrnej Strzały będzie trzeba wymienić klocki bo hamowanie jest już nędzne.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 21.39km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 lutego 2014 | dodano: 27.02.2014

+2 na termometrze. Pochmurno. Wiaterku jakoś nie zarejestrowałem więc albo znikomy albo korzystny. Dziś "tusty" czwartek więc po 300 metrach wjazd do piekarni po obowiązkowe wyposażenie na ten dzień. Skoro już miałem upgrade do śniadania to nie było potrzeby jechać przez Będzin więc wymyśliłem sobie nieco inną trasę. Początek standardowy do świateł na "86" za Gródkowem. Potem odbijam na drugim skrzyżowaniu do Łagiszy i dalej wzdłuż elektrowni i koło KREISEL-a jadę na Zieloną. Od tego miejsca standardowo. Za Zieloną kawałek zryty i samochody muszą objeżdżać. Rowerkiem przebijam się bez najmniejszego problemu. Potem kolejno "dworzec kolejowy", Kościuszki, Braci Mieroszewskich (na "ścieżce rowerowej" chyba obniżają krawężniki obok stadionu, w końcu), Szymanowskiego (gdzie tita i mruga Marcin) i Lenartowicza. Czas zbliżony do tego, jaki mam jadąc przez Środulę. Dystans o kilkaset metrów większy. Chyba to będzie moja nowa ulubiona (aż się nie opatrzy) droga do pracy :-)

W ciągu dnia było trochę słoneczka ale znacznie mniej niż wczoraj. Zaś po pracy nie było go już wcale. Ochoty na dalsze objazdy też nie, choć Rysiek namawiał mnie na Masę w Mikołowie. Jednak nie dałem się skusić. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, podnóże Syberki, Zamkowe, Grodziec i Wojkowice. Jechało się całkiem fajnie. Przeszkadzało jedynie to, że trzeba mi już teraz pamiętać jakie mam przełożenie by się nie pomylić jak gdzieś przystanę. Start z 2/1 kończy się przeskakiwaniem łańcucha więc muszę się pilnować. Zaczynam dożynać te mniej używane tarcze. Daję napędowi w Srebrnej Strzale jeszcze jakiś miesiąc max. Potem będzie mnie prawdopodobnie wkurzał niemożebnie i pójdzie do wymiany.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 54.00km
  • Czas 02:26
  • VAVG 22.19km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 lutego 2014 | dodano: 26.02.2014

Zdecydowane -3 na termometrze. Już całkiem niezła widoczność o 6:00. Start 8 min później czyli nie ma za bardzo wielkiego pola manewru. Ruszam do Będzina. Na nerce odbijam na Dąbrowę Górniczą. Tym razem nie jadę do centrum tylko przy Hubertusie odbijam w prawo i rzeźbię na Mydlice i stamtąd dopiero do pracy. W miarę spokojna jazda. Podawalność nóg dziś słabsza. Zaczynają się też jakieś dziwne przeskoki łańcucha przy ruszaniu. Na miejscu przyglądnąłem się napędowi i okazuje się, że piątka na tyle dosyć mocno wypiłowana choć akurat na niej wszystko ładnie się kręci. Dwójka na korbie też już nieco wyżarta. Wydawało mi się, że niedawno napęd wymieniałem na Strzale, że jakoś tak na jesieni. Przepatrzyłem wpisy na BS i owszem, wymieniałem napęd w Strzale na jesieni. W 2012 roku. Od tego czasu prawie 4k km zrobiła czyli problemy z napędem nie powinny dziwić. Pozostaje dorżnąć pozostałe przełożenia i łańcuch i oddać sprzęt do serwisu. Jakiś miesiąc max. Może nawet mniej.

Po pracy standardem pod molo na Pogorii 3. Bieżnią na Piekło i asfaltem dookoła Pogori 4 aż do Wojkowic Kościelnych. Kawałek jakaś wrotkarka się za mną ciągnęła i trzeba przyznać, że nawet dość żwawo. Odpadła dopiero przy jakichś 30km/h :-p Z Wojkowic do Przeczyc i dalej Toporowice, Dąbie, Brzękowice i Goląsza (obie Dolne), Strzyżowice i dom. Trochę wiało ale słoneczko było całkiem przyjemne i w sumie jechało się całkiem żwawo. Na Pogoriach robi się coraz bardziej gęsto. Trzeba będzie inny wariant powrotny wdrożyć do użycia. Trochę szkoda bo tamtędy jest dość spokojnie.

Błękitny Rumak doczekał się interwencji przy kapciu. Na tyle ląduje nowiutka oponka, która czekała już jakiś czas na okoliczność przebicia dętki by zastąpić starą już wyślizganą.


Kategoria Praca, Serwis