limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116294.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.43%)
Czas w ruchu:6120:39
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2965
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPDZD

Piątek, 22 czerwca 2018 | dodano: 22.06.2018

Dzisiejszy rozruch to totalna porażka. Efekt jest taki, że na kołach jestem o 6:19. Trzeba będzie cisnąć. Tymczasem po nocnych opadach i wietrze spadła znacznie temperatura. Jeśli wierzyć ICM-owi to jest mniej więcej połowę tego co wczoraj rano. Do tego wieje choć szczęśliwie dla mnie, z zachodu. Zakładam jednak, że nogi mogą nie chcieć podawać za dobrze. Od razu zaczynam kręcenie z uczuciem i nawet na podjazdach odrobinę walczę. Do świateł na "86" nieco ruchliwie. Potem już spokojniej. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Ostatecznie na mecie jestem równo o 7:00 mimo trzech postojów na światłach. O dziwo, nogi podawały całkiem dobrze. W sumie przyjemny dojazd.

Startuję w powrót we wdzianku "na krótko" ale po 100m zatrzymuję się założyć bluzę z długim rękawem. Kręcę dalej Lenartowicza i kiedy jestem na górze ponownie przystaję. Tym razem by założyć rękawiczki. Jest mało sympatycznie. Słońce za chmurami. Wiatr z zachodu lub północnego zachodu jest nie za ciepły i raczej niesłaby. Kręcę spokojnie by się bez potrzeby z nim nie szarpać. Na światłach na Środuli przy Auchanie stoję i czekam aż sznurek samochodów od strony Żylety nieco osłabnie. Chyba coś jest w tym, co Amiga napisał, że dziś jakiś wyjątkowo wzmożony ruch. Nawet w Będzinie, gdzie zwykle o tej porze jest w miarę spokojnie, też sporo pojazdów. Postanawiam uciec gdzieś na bok. Przez nerkę przedostaję się na Zamkowe. Na początku drogi rowerowej do Grodźca przystaję i przyglądam się moment jak zbierają jeden z autobusów, który dziś uczestniczył w wypadku. Tryknęły się dwa autobusy. Jeden linii 721 ze 125. Na stojący na przystanku najechał drugi tylko nie pamiętam, który na który. 17 rannych. Jedno dziecko śmigłowcem do szpitala odwieźli. Na stronie Dziennika Zachodniego widziałem całkiem sporo fotek. Z drogi rowerowej jednak korzystam tylko ociupinkę i zaraz uciekam w las grodziecki w drodze na światła na "913". Tą też jadę tylko do zjazdu w stronę centrum dystrybucyjnego Lidla i tam wbijam w teren do lasu gródkowskiego, wzdłuż którego jadę do podstawówki. Potem w stronę szlaku żółtego. Szybko go porzucam zwracając się w stronę wsiowego DINO. Osiągnąwszy jego pobliże robię zagięcie w stronę Lewiatana i potem do domu. Tu chwila na dychnięcie. Potem zakładam Błękitnemu sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem prosto do domu. W sumie przyjemnie i bez sensacji kręcenie powrotne. Spadek temperatury jednak zniechęcił mnie do objazdów.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 21 czerwca 2018 | dodano: 21.06.2018

Wylot na koła o 6:11 chyba już na jakiś czas będzie standardem. Jakbym się nie grzebał, szybko czy wolno, ostatecznie o tej godzinie wytaczam się na trasę. Warunki bardzo przyjemne. Słoneczko. Minimalne podmuchy. Ciepło. Na początku mam wrażenie, że zamulam ale gdzieś po drodze nagle robi się lepiej i już potem leci normalnie mimo tego, że nie naciskam specjalnie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, bez sensacji. Znów mnie dziś kierowcy na Zagórzu przepuścili na przejeździe rowerowym. Miłe. Na miejscu z zapasem 6 min.

Dzionek przyjemnie ciepły po południu. Również wietrzny. Momentami wręcz porywiste podmuchy. Powrót spacerowy, odrobinę wertepami i lekko naokoło. Na początek terenem pod Plac Papieski. Potem bokiem górki środulskiej w stronę przejazdu kolejowego i dalej na Chemiczną i Rybną. Stamtąd bocznymi uliczkami do Czeladzi na Piaski i pod Urząd Miejski. Przekraczam "94" na światłach i za skrzyżowaniem odbijam w lewo by przedostać się do czerwonego szlaku przecinającego Brynicę. Tam też przebywam granicę i przez Przełajkę przetaczam się do Wojkowic pod Orlen. Potem już prosta do domu. Przyjemne, niespieszne kręcenie powrotne.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 51.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:44
  • VAVG 18.66km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 czerwca 2018 | dodano: 20.06.2018

Rozruch przeciętny. Na kołach jestem o 6:11. Na bagażniku mała sakwa z balastem, który raczej nie powinien za dużo wstrząsów doznawać, więc kręcenie spokojne i ostrożne jeśli chodzi o unikanie nieciągłości w jezdniach. Warunki przyjemne choć na niebie dywan chmur. Za to nie wieje. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nim przekroczyłem "86" 2x zirytowali mnie "kierownicy" w dostawczakach. Wyprzedzali zdecydowanie za blisko przy prędkościach, które rozwijali. Poza tym spokojnie i przyjemnie. Na przejeździe rowerowym uprzejmi kierowcy przepuszczają mnie na drugą stronę Mieroszewskich. Na miejscu z zapasem kilku minut.

Powrót w bardzo przyjemnych warunkach. Temperatura znacznie powyżej +20. Momentami jakieś podmuchy. Słoneczko obecne choć nie paliło zbyt mocno przesłaniane delikatnie przez chmurki. Trasa powrotna mocno gięta. Początek interesowny. Kręcę przez Mortimer na Reden do ściany płaczu. Potem przetaczam się bokami do dąbrowskiego OBI, gdzie załatwiam drugi biznes. Od tego momentu kręcenie dla przyjemności. Terenem wzdłuż torów przebijam się spod oczyszczalni ścieków na Ksawerę. Kawałek asfaltem i wbijam na wały Czarnej Przemszy. Jadę zobaczyć jak tam na miejskiej plaży w Będzinie. Powiem tak: pustawo. Ledwie kilka osób i to niezbyt piaskiem zainteresowanych. Przetaczam się przez ten twór i wylatuję przy targu. Osiedlem kręcę w stronę Grodźca na drogę rowerową pod browar. Stamtąd znów uciekam na boki by przetoczyć się mniej więcej po trasie dawnej linii tramwajowej nr "25". Kieruję się w stronę stalowej, nitowanej wieży ciśnień naprzeciw dawnej KWK Grodziec. Bokami, oczywiście. Potem wbijam na drogę rowerową do Wojkowic. Znów bokami przetaczam się w stronę wojkowickiego parku przy urzędzie miasta skąd kieruję się do Rogoźnika. Tu zaskakuje mnie od granicy miejscowości nowa droga rowerowa. Z ciekawości wbiłem na nią i przejechałem kawałek aż za kościół by zobaczyć gdzie mnie doprowadzi. Wychodzi na to, że przez cały Rogoźnik można spokojnie rowerkiem przejechać aż do parku nad jeziorem. Bardzo dobra inicjatywa. Nie jadę jednak do końca ścieżką tylko wracam na asfalt i kręcę pod cmentarz by potem zjechać do tamy i wzdłuż jeziora pokręcić do Góry Siewierskiej. Po drodze podjeżdżam do źródełka. Zatrzymuję się tyle co na foto i zamoczenie rąk. Dłużej się nie da bo pełno tam komarów i innych latadeł. Zwijam się dalej. Mimowolnie rejestruję, że pozmieniały się tablice oznaczające miejscowości. Dawniej dojeżdżając do "913" po prawej stała tablica "Siemonia". Teraz jest "Góra Siewierska". Albo się granice pozmieniały albo ktoś odkrył, że oznaczenia są skopane. Dalsze kręcenie uskuteczniam w stronę strzyżowickiego cmentarza, za którym wbijam w teren kręcąc na górkę paralotniarską. Po drodze postój na kilka foto. Piękny stamtąd widok. Dziś trochę zamglony bo bezwietrznie ale i tak daleko było widać. Na samej górce dwóch rowerzystów i fotograf z towarzyszem. Chwilę postałem, pogapiłem się, cyknąłem panoramkę komórką i staczam się już do domu. Ponad 3km prawie samego zjazdu więc w domu jestem błyskawicznie. Przyjemnie się kręciło powrót. Obyło się bez sensacji.



Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 czerwca 2018 | dodano: 19.06.2018

Przedstart taki sobie. Na kołach jestem o 6:09. Warunki całkiem przyjemne i bardzo zbliżone do wczorajszych. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Właściwie spokojnie. Na chwilę mnie tylko zirytowała księżniczka w żółtym Matizie przy DorJan-ie. Gdybym nie zwolnił to by mnie na przejeździe mogła trafić. Poza tym spokojnie. Na miejscu z zapasem 6 min.

Na powrocie przyjemnie cieplutko. Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, bieżnię przy P3, Preczów i Sarnów. Na Pogorii, o dziwo, raczej pustawo, jak na tą porę roku i warunki. Mnie pasowało bo przynajmniej nie musiałem slalomować. Powrót przyjemny i spokojny.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 18 czerwca 2018 | dodano: 18.06.2018

Start w miarę sprawny. Na koła wytaczam się o 6:09. Warunki całkiem niezłe. Spokojnie można jechać we wdzianku "na krótko". Jakiś tam drobny ruch powietrza istnieje ale zupełnie nie przeszkadza. Trochę chmurek na niebie ale słoneczko widać. Dopiero na finiszu go ubyło. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przelot spokojny, przyjemny i szybki. Na miejscu jestem z zapasem 9 min.

W ciągu dnia zrobiło się całkiem milusio jeśli chodzi o temperaturę. Trochę podwiewało miejscami ale zupełnie nie przeszkadzało mi to utrzymać ładne tempo na powrocie. Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Przyjemnie, bez ekscesów z moim udziałem. W Sarnowie za to spotykam "kierowniczkę" dopadnięta przez Policję w tajniackim wozie. Potem jeszcze raz widzę Policję, tym razem w zwykłym radiowozie. Straszne dziś zagęszczenie tej służby w mojej okolicy. Mormalnie miesiącami ich nie widzę. Może to ma coś wspólnego z tym, że w Dąbrowie Górniczej jakowaś akcja uświadamiająca miała być w mieście. Może to ogólnowojewódzkie?


Kategoria Praca

DPDOZD

  • DST 49.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:29
  • VAVG 19.73km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 czerwca 2018 | dodano: 15.06.2018

Przy piątku przedweekendowe spowolnienie i leniwy rozruch. Efekt taki, że startuję o 6:19. Warunki ciut lepsze niż wczoraj bo widać trochę słońca i dywan chmur nie jest taki zwarty. Wieje dla mnie raczej pomagająco. Temperatura taka, że mogłaby być wyższa. Kręcę wariant krótki przez Będzin. Na drogach spokojnie. Na miejsce docieram omalże o czasie. Przyjemny dojazd do pracy. Zwłaszcza, że ostatni w tym tygodniu :-)

Na powrocie bardzo przyjemne warunki. Trochę słoneczka, trochę wiatru. Turlam się powoli przez Środulę i Pogoń w stronę Czeladzi. Stamtąd do Wojkowic i prostą do domu. Tu chwila przerwy, zarzucam na Błękitnego sakwy i robię nieco dłuższe zagięcie przez Goląszę Dolną, Dąbie i Malinowice do wsiowego Lewiatana. Z balastem zjazd do domu. Przyjemne kręcenie powrotno-zaopatrzeniowe.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 14 czerwca 2018 | dodano: 14.06.2018

Rozruch nieco powolny i ostatecznie na kołach jestem o 6:10. Pogoda taka sobie. Dywan chmur. Temperatura w okolicach +15. ICM twierdził, że ma podwiewać z północy ale jakoś tego nie zauważyłem. Generalnie jechało się bardzo dobrze. Światła współpracowały jak dawno już nie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny i przyjemny. Na miejscu z zapasem 10 min.

Powrót w nieco lepszej termice. Dalej jednak sporo chmur na niebie. Słoneczko walczyło by się przebić. Trochę wiało jakby z zachodu. Wracam przez Mortimer i Reden w stronę Mostu Ucieczki i dalej bieżnią do Świątyni Grillowania. Przeskok na P4 i przez Preczów i Sarnów, bez gięcia do domu. Od Preczowa do granicy Psar króliczek. Przyjemny i w miarę sprawny powrót do domu.

Z rowerowych spraw to jeszcze nie koniec. Trochę irytowała mnie rozregulowana przerzutka więc wrzuciłem rower na stojak i zacząłem badać temat. Tak jeszcze coś mnie tknęło by sprawdzić lekkie bicie tylnego koła. No i wypatrzyłem. Zerwana szprycha. Poszło w miarę sprawnie. Kilka kółeczek przed domem dla testów. Może nie ideał ale jest lepiej niż było.


Kategoria Praca, Serwis, Szprycha

DPD

  • DST 33.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 20.20km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 czerwca 2018 | dodano: 13.06.2018

Wczoraj, niestety, nierowerowo. O poranku sprawdziły się prognozy i lunęło. Dziś warunki bardzo dobre do jazdy. Trochę chmurek z prześwitującym słoneczkiem, nie wieje, temperatura może nie za super ale da się jechać "na krótko". W drogę ruszam o 6:12. Ruch intensywniejszy jedynie na "913", potem spokojnie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na miejscu mam jakieś 3 min. zapasu. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Pogoda taka trochę nijaka. Dywan wysokich chmur przesłania słoneczko. Temperatura odczuwalna w okolicach 18 stopni. Czasem troszkę podwiewa. Sucho. Generalnie da się jechać, choć we wdzianku "na krótko" nie jest zbyt komfortowo. Kręcę powrót w wersji krótkiej: centrum Zagórza, Makro, przez las na Mydlice, Warpie, Nerka, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Na światłach przy Makro dopada mnie Prezes ale na gadki nie ma czasu bo chwilę potem robi się zielone. Marcin wbija na "94" i leci do Katowic. Powrót raczej spokojny bo większość bokami. Przyjemnie i niespiesznie.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 11 czerwca 2018 | dodano: 11.06.2018

Po weekendzie rozruch bardzo mozolny. Ostatecznie wytaczam się na koła o 6:17. Warunki są całkiem przyjemne. Nie wieje. Temperatura na wdzianko "na krótko". Ruch na "913" dość spory. Za światłami na "86" mam już luźniej i spokojniej. Toczę się dziś przez Będzin bo o cały 1km krócej i jest szansa, że się nie spóźnię. Dojeżdżam na metę minutę przed czasem. Przyjemna i spokojna droga do pracy.

W ciągu dnia zrobiło się całkiem ciepło. Może nawet odrobinę przedburzowo. Na powrocie jednak w bardzo przyjemnych warunkach. Dużo słońca. Trochę zauważalnego wiatru, który dla mnie przez pół drogi był przeciwny. Po prostu przyjemnie. Kręcę powrót niespiesznie przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Nawet króliczki nie były w stanie wykrzesać ze mnie odrobiny entuzjazmu. Przetoczyłem się dostojnie, jak na paradzie, prawie przez całą drogę. Zdecydowanie weekend dał mi popalić.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 33.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 21.76km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 czerwca 2018 | dodano: 08.06.2018

Wygrzebałem się dziś wcześniej. Zaczynam kręcenie o 6:06. Rezerwa czasu jest więc tempo luźne. Warunki jeszcze bardziej pozytywne niż wczoraj, głównie w zakresie temperatury. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przed Zieloną, podczas pstrykania przerzutkami, łańcuch wpada między kasetę a szprychy. Tak coś czułem, że tylna przerzutka jest rozregulowana i to właśnie chciałem sprawdzić. Nie wskakiwała 10-tka. Nie spodziewałem się takiego efektu. Chwila szarpaniny z łańcuchem i jadę dalej. Reszta drogi bez sensacji. Na miejscu z zapasem 60 sekund. W pracy wymiana linki i regulacja. Na powrocie zrobię test czy wszystko jest ok. Na jutro rowerek ma być 100% na chodzie.

Powrót bez marudzenia i objazdów. Jutro wczesna pobudka i dłuższy dystansik więc trzeba wypocząć. Kręcę przez centrum Zagórza w stronę Makro i dalej w las by dostać się na Mydlice. Stamtąd przez Warpie w stronę Teatru Dzieci Zagłębia i dalej przez Nerkę na Zamkowe. Przez osiedle przebijam się do lasu grodzieckiego i do świateł na "86". Od tego miejsca wiozę się na kole za szoszonem. Kręcił tak w sam raz by nie marudzić i bym nadążył. Chyba nawet mnie nie zauważył aż do Gródkowa. Potem lekko podkręcił tempo ale mnie już to było obojętne bo i tak chwilę później odbijałem do siebie, a on leciał dalej "913" w stronę Strzyżowic. Temperaturka taka jak lubię. Nogi podawały bardzo dobrze. Przejazd spokojny i przyjemny.


Kategoria LinkaP, Praca, Serwis