Dookoła pustyni
-
DST
113.00km
-
Teren
70.00km
-
Czas
07:25
-
VAVG
15.24km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W czwartek Domino zadzwonił, że jest taki temat do przejechania. Zadeklarowałem się wziąć udział, jak tylko zatrybiłem, o co biega.
Zbieram się rano tak umiarkowanie sprawnie i kręcę do bazy Moniki i Dominika. Od razu rozgrzewka podjazdowa.
Chwila na powitanie i pogaduchy i ruszamy. Prowadzi Domino więc się zupełnie nie przejmuję tym gdzie jestem. Sporo odcinków, których jeszcze nie jechałem, albo jechałem dawno temu. Generalnie jedziemy tak, żeby objechać Pustynię Błędowską.
Po drodze do celu podjeżdżamy nad kamieniołom w Niegowonicach. Potem punkt widokowy w Chechle. Jakoś niezbyt wiele osób w tym miejscu. Potem kręcimy do Kluczy gdzie najpierw wbijamy na Czubatkę, a potem staczamy się centrum na małe co-nieco.
Kolejne podejście do pustyni to Róża wiatrów. Sporo się zmieniło w tym punkcie od czasu, kiedy byłem tu ostatni raz. Porządna droga. Budki z różnymi food-ami, w tym fast. Wciągamy lody włoskie podziwiając płaskość pustyni.
Powrót wypadł miejscami po własnych śladach. Ponieważ Domino stwierdził, że wyjazd kończy się u nich pod domem, to musiałem jeszcze raz się wdrapać na Brzękowice-Wał. Tam trochę nam schodzi jeszcze na pogaduchach.
Dopiero jak robi się chłodniej żegnam się i przez Górę Siewierską staczam się do domu. Po drodze były strefy, gdzie powietrze było na prawdę zimne.
Generalnie super spędzona sobota. Pojeżdżone, pogadane, pożartowane. Pogoda dopisała. Słonecznie ale odczuwalnie bez lampy. Trochę wiaterku. No i wiem, dlaczego jutro będę odpoczywał :-)
Kategoria Inne
DPDZD
-
DST
40.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:14
-
VAVG
17.91km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku bardziej leniwy rozruch i start dopiero o 6:11.
+18. Raczej bez podmuchów. Słońce momentami przedziera się przez chmury. Te, na szczęście, są niedeszczowe.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Wrażenie takie, jakby się nie jechało za rewelacyjnie, ale w czasie przelotu wielkiej różnicy w stosunku do dnia wczorajszego to nie ma.
Na mecie z obsuwą na 3 min.
Powrót w przyjemnych warunkach choć dzień jakiś taki niewyraźny. Ale jest przynajmniej cieplej niż rano.
Zaczynam od stoczenia się w stronę Rowu Mortimerowskiego i od tej strony docieram do ronda w centrum Zagórza. Potem Przez Mortimer i Reden na Zieloną i do Preczowa ale tym razem nie ścieżką. Reszta grzecznie przez Sarnów i do domu z haczeniem o paczkomat.
Tu chwila na przepak i zagięciem obok remizy lecę po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana. Finisz bez gięcia.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
42.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:22
-
VAVG
17.75km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się w miarę sprawnie i na kołach jestem o 6:05.
+19. Wietrznie. Pochmurno. Na samym starcie już kropelki. Chwilę się zastanawiałem, czy wdziewać przeciwdeszcze, ale ostatecznie postanowiłem spróbować bez nich. To była dobra decyzja. Do końca przelotu jeszcze kilka razy mnie kropelki nawiedzały w ilościach niegroźnych.
Trasa przez Ksawerę (chyba z 7 min. stania na przejeździe) i Mydlice. Na mecie, w kropelkach, z minutą obsuwy.
Na powrocie słoneczko między chmurami i nie za ciepły wiaterek z zachodu. Chłodniej niż przez ostatnie dni, ale ujdzie.
Powrót lekko gięty. Przez ścieżkę Blachnickiego na środulską górkę przetoczyć się między nowymi obiektami. Potem przez Plejadę na Pogoń i ścieżką do Będzina. Po drodze odbijam na 12% na Syberkę i kładką pod M1. Na światłach na "94" na drugą stronę i wertepkami ku Czeladzi. Okazało się, że fajna droga terenowa do Grodźca już zagrodzona a obejścia wyraźnego jeszcze ludzie nie wydeptali. Wracam na asfalt i przez Czeladź toczę się do Grodźca. Przed mostem zjazd w prawo, pod most i na teren w stronę Rozkówki i dalej do Wojkowic. Od cmentarza komunalnego do Orlenu i prosta do domu.
Tempo, jak to na Mamucie, nie za duże ale jechało się przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
17.42km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krzywo dziś mi rozruch poszedł i na kołach jestem dopiero o 6:15.
Rześkie +18. Raczej bez podmuchów. Słonecznie.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie i nawet żwawo. Na mecie z obsuwa na 4 min.
Na powrocie przyjemnie ciepło, wiaterek, słoneczko.
Trasa przez las zagórski, Reden, Zieloną, czarny szlak przez Łagiszę i Stachowe do Parku Żurawiniec. Chwila przerwy na zakupy we wsiowej piekarni i powrót przez wioskę z odchyłką po drodze na żółty szlak. Do domu podjeżdżam od przeciwnej strony, niż wyjeżdżałem rano.
Z niespodzianek, to przyuważyłem kolejne ogniowo uszkodzone. Po drodze do lasu zagórskiego na chwilę przystanąłem i wykułem przerwane zastępując je spinką. Muszę sprawdzić, czy jeszcze mi jakieś "dziewiątki" zostały :-) Nie bardzo potrafię sobie przypomnieć momenty, w których do takiego defektu by mogło dojść.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
41.00km
-
Czas
02:16
-
VAVG
18.09km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W miarę dobry start - 6:04.
Rześkie +19. Nieco podmuchów. Sporo słoneczka. Miejscami jeszcze nie wszystko suche.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie, bez ekscesów. Na mecie z zapasem 3 min.
Powrót w przyjemnym słoneczku, którego pracę nieco schładzał wiaterek. Niezbyt mocny i zdecydowanie chłodnawy.
Trasa przez Mortimer i Reden na Zieloną i dalej przez Preczów do Sarnowa, gdzie drugim zjazdem przetaczam się do Parku Żurawiniec. Stamtąd do Malinowic i polnymi drogami do Strzyżowic. Wykańczam przez Kasztanową.
W domu dłuższe przywitanie z drapieżnikiem, przepak i zwykłe zagięcie do wsiowego Dino. Z zakupami prosto do domu.
Nawet przyjemnie się kręciło.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
17.68km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jakoś dobrze mi się dziś wstawało i start robię o 6:00.
+22 i sporo wilgoci w powietrzu. Niemal czuć deszcz. Niebo zachmurzone. Jakoś nie zwróciłem uwagi, czy były podmuchy.
Trasa zwykła przez Ksawerę (chwila stania na przejeździe) i Mydlice. Minimalnie mnie okapało na odcinku od targu w Będzinie do ronda przy urzędzie pracy w D. G. Ale zdążyłem wyschnąć nim dotarłem do celu. Do samej pracy jezdnie już ze śladami opadu.
Na mecie z zapasem 3 min. 20 min. później zrobiła się noc i zaczęła się konkretna burza. Ten dreszczyk emocji jak będzie na powrocie...
Na powrocie nie było nawet tak źle. Pochmurno ale temperatura nie spadła. Na początku drobne kropelki. Generalnie jednak wszystko schło.
Na objazdy jednak się nie zdobyłem. Wracam po własnych śladach. W powietrzu jest sporo wilgoci i raczej podejrzewam, że jeszcze coś spadnie.
Kategoria Praca
Objazdem po pieczywo
-
DST
35.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
16.28km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W przyjemnych warunkach rundka po pieczywko niejakim objazdem.
Przez Strzyżowice i Rogoźnik do Wymysłowa. Potem przez las do Siemoni i Twardowic skąd polami do Dąbia i przez Chrobakowe i Bory Malinowskie do wsiowej piekarni. Po drodze zdzwaniam się z Michałem, który dokręcił do Zielonej. Umawiamy się u mnie na wiosce i zjeżdżam pod Żabką. Polami kręcimy do Gródkowa i ścieżką przy "913" do mnie.
Miła lampa. W sam raz do kręcenia.
Kategoria Inne
DPDZD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
21.51km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku trochę mi się nie chciało wstawać i w efekcie na kołach jestem dopiero o 6:14.
Rześkie +18. Czuć sporo wilgoci w powietrzu ale jezdnie suche. Jakby lekki ruch powietrza. Przyjemnie.
Trasa zwykła przez Ksawerę (chwila stania na przejeździe) i Mydlice.
Na mecie równo o 7:00.
Powrót bez naciągania. Są inne rzeczy do zrobienia i nie ma czasu na objazdy. Przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów prosto do domu. Chwila przerwy na przepak i zwykłe kółeczko do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie.
Warunki takie, że się nie chce.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
21.39km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dobry rozruch i starto 6:03.
Bardzo przyjemne warunki. Nie sprawdzałem temperatury ale obstawiłbym, że było ponad +20. Do tego sporo wilgoci w powietrzu po nocnych opadach. Jezdnie schnące. Raczej bez podmuchów. Słońce trochę przesłonięte chmurami, ale jest.
Trasa początkowo zwykła do Ksawery. Na ścieżce zamiast skręcić na Mydlice lecę w stronę dworca kolejowego w D. G. i potem dalej ścieżką na Reden. Zwykły podjazd na Mortimer i do centrum Zagórza. Tu jeszcze czas na tyle dobry, że odbijam na Kosynierów i podjeżdżam na Szymanowskiego niedaleko kościoła.
Na mecie z zapasem 5 min. Bardzo dobrze mi się dziś jechało. Do prędkości bonus dodało wczorajsze doluftowanie.
W ciągu dnia dłuższą chwilę padało. Na powrocie pochmurno, nieco wiatru i zauważalnie chłodniej. Jezdnie schnące.
Trasa niewydumana. Mortimer. Reden. Zielona. Preczów. Sarnów. Na wiosce wjazd do piekarni i potem zwykłe zagięcie od remizy ku Dino i Lewiatanowi.
Nawet przyjemnie się jechało, choć już nie pociskałem jak o poranku. Jakby ludzi nieco wymiotło. Na Zielonej pustawo. Rowerzystów po drodze też jakby mniej.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
22.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lekko obsunięty start - 6:12.
Miał być dojazd Mamutem ale przyuważyłem, że jedno z ogniw łańcucha jest uszkodzone - przerwana blaszka po zewnętrznej stronie. Dopiero w pracy sobie przypomniałem, że jak wczoraj wtaczałem rowerek do garażu, to mi się obracała korba, a nie powinna. Musiał łańcuch klinować się między tarczami tym uszkodzonym miejscem. Niestety deficyt czasu sprawił, że nie było mowy o usuwaniu usterki. Wytaczam Błękitnego.
Trasa dojazdowa zwykła przez Ksawerę (chwila stania na przejeździe) i Mydlice. Na mecie z zapasem 2 min.
Całkiem przyjemnie się kręciło. Warunki sprzyjały: +19, słonecznie, minimalne chmurki, nieznaczny ruch powietrza.
Powrót odrobinę zagięty. Przez Mortimer i Reden kręcę w stronę Łęknic. Kawałek bieżnią P3, Piekło i wbijam na bieżnię P4 ciągnąć nią na gęstych młynkach aż do Kamienia Ornitologa. Tu odbijam na Kuźnicę Piaskową i dalej przez Dąbie-Chrobakowe i Malinowice wbijam do wsiowej piekarni. Finisz już grzecznie prosto do domu.
Taka trochę niewyraźna pogoda. Słońce niby jest, ale są też i chmury. Do tego nieco dmucha z zachodu. Termicznie w sam raz.
Kategoria Praca






















