limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPONDZ

  • DST 47.00km
  • Czas 02:38
  • VAVG 17.85km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 grudnia 2013 | dodano: 10.12.2013

-3. Obawiałem się szklanki na jezdni w związku z wczorajszymi opadami ale musiało zdążyć podeschnąć bo było całkiem ok. W kilku miejscach sprawdzałem przyczepność i było dobrze. Nawet tam, gdzie w pobliżu była woda. Niemniej jednak tempo spokojne, asekuracyjne. Poza tym na niezbyt imponującą prędkość wpłynęło też zimne powietrze sprawiające problemy przy gwałtownej wentylacji.
Dojazd całkiem spokojny. Muszę sobie tylko jakoś wykombinować objazd tych wszystkich świateł w Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu. Dziś bardzo mnie spowolniły.

Po pracy niemal tą samą trasą do domu. No może jednak nie niemal. Dołożyłem sobie kółeczko po bieżni. Trochę obawiałem się, że będzie ślisko ale w sumie tylko krótki kawałek obok przystani jachtowej był niepewny. Tempo znacznie spokojniejsze niż w drodze do pracy. Skoro nie trzeba mi było się już spieszyć to sobie pokręciłem delikatnie. W domu zmiana konfiguracji sakw i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 45.00km
  • Czas 02:21
  • VAVG 19.15km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 grudnia 2013 | dodano: 05.12.2013

+1. Wiaterek musiał być korzystny bo go nie odczuwałem. Drogi mokre, miejscami resztki nierozjeżdżonego śniegu. Z nieba mżawka.
Ze względu na obawy, że może być ślisko na spadłym śladowo śniegu zdecydowałem się pojechać dziś przez Będzin. Trasa bardziej ruchliwa więc powinno być już wszystko rozjeżdżone. Tak też i było.
Tempo spokojne żeby się nie przegrzać i nie uflejać za bardzo. W użycie dziś weszły stuptuty i to był bardzo dobry ruch. Zebrały na siebie całkiem sporo.
Poza tym spokojny dojazd do pracy.

Po pracy standardzikiem obok Expo i UM w D. G. na molo przy Pogorii 3. Tam kółeczko po bieżni i potem zaginanie powrotu przez Zieloną, Łagiszę i Sarnów do domu. Dobrze jechało się tylko w kierunku północnym. Po zwrocie w tą stronę nagle miałem wrażenie, że w ogóle wiatru nie ma. Wystarczyło jednak tylko zmienić kierunek jazdy na cokolwiek między południem a zachodem i już się zaczynała walka. Z tego też powodu bez szarpaniny. Zarówno kółeczko po bieżni jak i reszta powrotu w spokojnym tempie na niezbyt szybkich młynkach. Mimo wszystko uznaję dzisiejszy powrót za dość przyjemny. A już na pewno w lepszych warunkach niż rano. Część dróg sucha. Ciągle jeszcze żyję nadzieją, że jutro będzie dało się pokręcić na rowerku do pracy :-]


Kategoria Praca

DPONZD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 18.66km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 grudnia 2013 | dodano: 04.12.2013

-1 na starcie. Wiaterku nie zarejestrowałem. Jezdnie suche. Trasa do pracy ostatnio moja ulubiona czyli przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Jazda spokojna ale wrażenie jakby nieco niemrawa głównie z powodu świateł w Dąbrowie Górniczej i pociągu. Po czasie jednak jakoś tego nie widać.

Po pracy, w związku z rozdawanymi w pracy bonusami, wybieram się do Decathlonu poszaleć. Nabywam nowy zimowy komplecik do jazdy: kurtkę, spodnie na szelkach i neoprenowe rękawiczki oraz nową linkę do przypinania roweru. Po udanych zakupach toczę się pod Auchan i tam wbijam w wertepki, które wyprowadzają mnie między składnicą złomu a izbą wytrzeźwień. Jazda zupełnie na czuja bo już się ciemno zdążyło zrobić. Potem już bez większych kombinacji przez Będzin w stronę Grodźca. Miejsce po torowisku dawnej linii tramwajowej "25", zagospodarowywane już od jakiegoś czasu, w końcu przemieniło się w ścieżkę rowerową. Szkoda trochę, że tylko na odcinku od Osiedla Zamkowego do przystanku autobusowego Grodziec-Browar ale dobre i to. Może dalej to gdzieś przedłużą np. w Grodźciu do Rozkówki a w Będzinie jakoś do ścieżki przy Syberce. Byłby wtedy już całkiem ok ciąg komunikacyjny. Może z czasem...
Przejeżdżając ową ścieżką nad drogą "86" podziwiam piękny korek ciągnący się na jakieś 1,5 km. W stronę Częstochowy wszystko stoi. Wypadek? Roboty drogowe?
Z Grodźca też bez kombinacji do Gródkowa i do domu. Całą drogę towarzyszył mi zimny powiew z zachodu. W związku z tym zdecydowałem się na spokojne, wręcz spacerowe, tempo ale dzięki temu powrót nie kosztował mnie zbyt wiele sił.


Kategoria Praca

DPONDZ

  • DST 44.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 20.47km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 grudnia 2013 | dodano: 03.12.2013

Zeznania termometru na dziś: -4. Raczej bezwietrznie. Drogi suche. Jak na grudzień to warunki całkiem ok. Wyjazd planowo. Po drodze dziś tylko ze 2 rowerzystów. Oj! Przetrzebił mrozik towarzystwo, przetrzebił. Droga spokojna ale tempo nieco słabsze. Źle się oddycha tak zimnym powietrzem więc trzeba wciągać wolniej przez nos i tym samym wolniej kręcić bo inaczej głód tlenowy dopada. Chyba przyjdzie jeszcze nieco wcześniej ustawić godzinę startową by mieć zapas na nieprzewidziane eventy.
Dziś pewnie będzie sporo foto z szadzią w temacie bo po drodze przy Pogoriach widziałem kilka ładnie obielonych drzewek. Straciły się też gdzieś te niskie, ponure chmury i dzięki temu było zauważalnie jaśniej.


Coś na rozgrzewkę ;-)

Po pracy obok Placu Papieskiego, Plejady, przez Pogoń do Czeladzi. Dalej przez Wojkowice do domu. Zmiana konfiguracji sakw i jeszcze mały zawijas do wsiowego Lewiatana. Dziś dzień padających akumulatorów. Nocne jeżdżenie to większe zużycie energii i dziś hurtem wymiana akumulatorków w czołówce, lampce na sakwie i GPS-ie. Chyba jeszcze jeden komplet będę musiał sobie zafundować. Dopóki nie zrobi się całkiem ciemno temperatura jest jeszcze całkiem ok. Po zachodzie już nie jest tak fajnie. Ale ważne, że jeszcze jest sucho.


Kategoria Praca

DPOND

Poniedziałek, 2 grudnia 2013 | dodano: 02.12.2013

+3. Wiaterek albo korzystny albo brak bo nie zauważyłem. Ku mojemu zdziwieniu, jezdnie mokre. Dziś dojazd przez Dąbrowę Górniczą. W drodze z Preczowa na Zieloną z daleka widzę jasną lampkę z przeciwka i tak sobie myślę, że to może być Mario. Tak też jest w istocie. Wymieniamy szybkie "cześć" w locie ale bez pogadanek każdy z nas jedzie w swoją stronę. Tak to już jest, że rano czas dojazdu wyśrubowany, z reguły, na maksimum i rezerwy jest zbyt mało na towarzyskie pogadanki. Kawałek dalej wyprzedzam jakiegoś "batmana". Zero lampek. Ani jednego odblasku. Ciuchy stapiające się z otoczeniem. Normalnie samobójca. Reszta drogi przebiega sprawnie. Światła dobrze współpracują. Nigdzie nie stoję. W pracy na kilka minut przed czasem czyli tak, jak miało być.

Z pracy ruszam dziś dość sprawnie bo chcę zdążyć do Będzina przed zamknięciem ubezpieczalni. Kończy mi się OC na jazdę rowerem i czas je już przedłużyć. Tak więc bez kombinowania przez Mec, Środulę i obok "Wisienki" prosto do celu. Tam sprawnie udaje mi się załatwić formalności. Teraz już mogę sobie spokojnie wracać. Więc od razu na "12%" pod Syberkę i dalej kładką nad "86", objazd M1 w Czeladzi i potem bokami przez samą Czeladź do Wojkowic. Stamtąd przez Strzyżowice prosto do domu. W sumie fajnie się jechało choć miałem wrażenie, że jakiś zimny wiaterek się uruchomił. Zrezygnowałem z większego zaginania w związku z tym.


Kategoria Praca

DPOND

Piątek, 29 listopada 2013 | dodano: 29.11.2013

+2. Wietrznie. Drogi mokre. Dziś znów przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Jechało się bardzo dobrze. Część świateł bardzo dobrze współpracowała. Jedynie na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej musiałem poczekać aż pociąg przejedzie.

Jak na listopad to pogoda dopisuje. Zrobiło się sucho, do tego w miarę ciepło i waterek stał się znośny. Nie pozostało nic innego jak tylko zagiąć powrót. Początek standardowy do Dąbrowy Górniczej i mola przy Pogorii 3. Potem kawałek bieżnią do "13" i przeskok przez piekło na sfalcik wokół Pogorii 4. Nimże dobijam do Wojkowic Kościelnych i dalej przez Podwarpie do Tuliszowa. Dalej kolejno Przeczyce, Twardowice, Dąbie, Brzękowice Dolne, Goląsza Dolna, Strzyżowice i dom.
Miejscami nawet całkiem wartko mi się pomykało. Jednak po zwrocie dziobem na zaszłe słońce prędkości spadły bo wiałże stamtąd wiaterek i na dokładkę część drogi niemała pod górkę. Ale i tak mi się dobrze jechało. Nieco tylko pod koniec zaczęło przeszkadzać wychłodzenie końcówek dolnych.
Trochę korciło mnie by zahaczyć o Siewierz ale w okolicach Podwarpia śmietnik jasno dał do zrozumienia, że bez paliwa nie da rady i zacząłem stamtąd zaginać powrót.
Z nowości to posadzony podwójny szpaler drzew przy Pogorii 4 obok knajpy na Ratanicach. Poza tym jeżdżąc po ciemku trzeba jednak cholernie uważać. Nasi kochani drogowcy z budowlańcami ciągle gdzieś ryją a to kanalizację, a to asfalt. Niby to oznaczone ale i tak się można czasem nielicho zdziwić.


Kategoria Praca

DPOND

Czwartek, 28 listopada 2013 | dodano: 28.11.2013

Z zeznań termometru: -1. Wiatr zauważalny i przez część drogi wrogo nastawiony. Dziś trasa jak wczoraj czyli przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Jazda spokojna. Odczuwalnie zimniej niż wczoraj. Wyjechałem 5:59 i na miejscu ze sporym zapasem. Łeb napiernicza :-/

Po pracy łeb dalej napiernicza. Do tego zrobiło się mokro choć nie było widać opadu. I jeszcze zimny wiaterek. Z tego wszystkiego wyszedł bardzo spacerowy powrót niemal tą samą drogą co dziś rano do pracy. Niemal bo w Dąbrowie przejechałem się między bankomatami żeby wydrzeć nieco cash-u (pierwszy najechany okazał się pusty). Potem jeszcze zmianę zrobiłem w okolicach Pogorii 3, tzn. skusiłem się na rundkę po bieżni. A potem już przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Ze względu na chmury ciemności zapanowały dziś wyjątkowo szybko. W ogóle jakiś dzień dziś mam do kitu i kręcenie też raczej szło opornie.


Kategoria Praca

DPOND

Środa, 27 listopada 2013 | dodano: 27.11.2013

No i zaczęło się czyli starty na "minusach". Termometr zeznał -2. Drogi suche a wiaterek, jeśli nawet było, to musiał być sprzyjający bo jakoś nie przypominam sobie, bym na niego zwrócił uwagę.
Dziś do pracy przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Naszła mnie ochota na spokojną jazdę a rano na wioskach jest bardzo spokojnie. Właściwie to jakby wszystko wymarło. Poza psami. Dopiero tak w okolicach "dworca kolejowego" w D. G. akcja na drodze nieco przyspieszyła. W sumie jednak bardzo spokojny dojazd do pracy. Może przerzucę się na jakiś czas na tą trasę? Wystarczy tylko, że równo o 6:00 wyjadę czyli ledwie 5 min. wcześniej niż normalnie.

Po pracy zaginany powrót. Przez Sosnowiec (obok Plejady i Chemiczną) do Czeladzi. Po drodze przywuaża mnie klubowy kolega i chwilkę rozmawiamy. Niezbyt długo jednak bo nie dość, że stygnę, to jeszcze robi się ciemno. Tak więc szybko kończymy i zaginam dalej. Z Czeladzi jadę do Wojkowic i dalej przez Strzyżowice (dalej zaginając) do domu. Zjazd już za całkowitych ciemności. Z ciekawości sprawdzam co zeznaje termometr. A ten, że jest -2. Jeśli nawet w ciągu dnia było cieplej to najwyraźniej nie dane mi było z tego skorzystać. Ale i tak jechało się całkiem fajnie. Nie za szybko ale w miarę płynnie i równo.


Kategoria Praca

DPOND

Wtorek, 26 listopada 2013 | dodano: 26.11.2013

Termometr zeznał, że zero. Powiedziałbym, że dość zimne zero. Wiatru jakoś specjalnie nie doświadczyłem więc jeśli był to sprzyjający. Na początku zastanawiałem się czy drogi są miejscami mokre czy miejscami suche. Na finiszu wyszło, że miejscami suche. Drobna mżaweczka w okolicach Środuli. Poza tym, po trzech dniach przerwy, jechało się bardzo przyjemnie. Trochę obawiałem się szklaneczki na jezdniach. Na szczęście było ok. Tylko prędkości już nie te. Tzn. nogi dałyby radę ale układ napowietrzania nie bardzo akceptuje szybką wentylację zimnym powietrzem.

Ciemno, coraz ciemniej po pracy. Powrót standardową, ostatnimi czasy, trasą: Zagórze, Expo Silesia, UM w D. G., molo przy Pogorii 3, kółeczko po bieżni, Preczów, Sarnów i moja wiocha. Chłodnawo i wiaterkowo. Pewnie z tego powodu na bieżni tylko jakieś niedobitki, głównie spacerowicze i biegacze. Rowerzystów dwóch tylko spotkałem a wyglądali na takich, co to są na dojazdach a nie rekreacji. Ogólnie fajnie się jechało choć tempo raczej spacerowe. Na bieżni tak 20-21km/h reszta zależnie od terenu ale raczej zauważalnie poniżej 30km/h. Jezdnie na powrocie tym razem miejscami mokre.


Kategoria Praca

DP PTTK OND

Piątek, 22 listopada 2013 | dodano: 22.11.2013

+6 na starcie. Drogi mokre. Wiaterek może i był ale jeśli nawet tak, to mało uciążliwy. Dziś jakiś taki nieskładny wyjazd. Pierwsza obsuwa czasowa jeszcze przed wyruszeniem a związana ze smarowaniem amorka i łańcucha. -10 min. Potem pod sklepem gdzie robiłem upgrade do śniadania jeszcze karmienie GPS-a. Kolejne -5 min. Do tego światła po drodze. W efekcie spóźnienie ciut ponad przyzwoite granice. Generalnie jechało się dobrze choć jakiś taki dziś wymęczony jestem. Brakuje słońca.

Po pracy niezbyt spiesznie do PTTK na spotkanie klubu. Tam trochę schodzi na planowaniu przyszłorocznych wypadów. Powiem tak: jak znów we wszystkim wezmę udział, to pół Polski zjadę. Od gór po morze. Może. Zobaczymy.
Po spotkaniu na początek z Marcinem eskortujemy Prezesa do pracy żeby zabrał coś tam. Potem z Prezesem eskortujemy Marcina do domu. Potem ja eskortuję Prezesa do domu a Prezes w rewanżu eskortuje mnie na Pogorię 3. Rzuciłem temat kółeczka po bieżni ale po prawdzie to tylko tak dla formalności żeby nie było, że nikt tego nie powiedział. Faktycznie to jakoś już nie bardzo miałem chęci. Prezes też nie. Chwilę pogadaliśmy przy molo. Potem jakiś baran zaczął palić gumy na parkingu przy molo. Akurat jak ruszyliśmy w stronę Zielonej. W parku się żegnamy i ja już prosto przez Preczów i Sarnów do domu.
Od Dąbrowy Górniczej pojawiła się jakaś taka mżaweczka. W świetle czołówki było ją dobrze widać ale nie była jakoś specjalnie odczuwalna.


Kategoria Praca