limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPOD - dzień pod znakiem dziczyzny

  • DST 45.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 marca 2015 | dodano: 16.03.2015

Termometr zeznał, że +3 ale wrażenie chłodu było bardzo silne. Wszystko pewnie przez chłodny wiatr z kierunku zdecydowanie wmordewindu czyli dla mnie ze wschodu. Przez to też i trochę czas przelotu dłuższy. Start obsunięty nieco przez smarowanie łańcucha i amorków - 6:10. Po drodze urozmaicenia. Na odcinku "913" między tartakiem w Gródkowie a szkołą w Gródkowie po prawej stronie niebieski Matiz z trójkątem za szybą, po lewej martwy dzik (całkiem spory). Mijając Matiza widzę, że ma nieźle skasowany przód. Potem dalej w rowie widzę jeszcze jednego martwego dzika ale ten już chyba leżał od dłuższego czasu. Kolejne urozmaicenie to kontrola trzeźwości na wylocie z rondka na Zielonej w stronę "dworca kolejowego" w Dąbrowie Górniczej. Ja ich nie interesowałem. Potem jeszcze foto hotelu. Reszta drogi bez sensacji. Na miejscu z zapasem 3 minut.

Po pracy całkiem przyjemne warunki do kręcenia. To skłania mnie do lekkiego wygięcia powrotu. Na początek standardem pod molo na Pogorii 3. Trochę walki z wiatrem. Myślałem, że się zagotuję w ciuchach dobrych na rano jednak okazało się, że pomimo słoneczka do upałów daleko. Choć spotkałem też po drodze i twardzieli w krótkich gaciach. Na Pogorii 3 sporo ludzi. Rolkarze, biegacze, spacerowicze, trochę rowerzystów. Trzeba będzie powroty planować inną trasą bo jak się jeszcze pogoda nieco polepszy to będzie tam już za ciasno. Na całe szczęście dziś znów na full-u więc nie muszę się trzymać asfaltu by rozwijać ładną prędkość. Wydeptaną ścieżką gnam obok asfaltu i nawet sprawnie to idzie. Ten odcinek zaliczam do terenu :-) Z P3 urywam się obok Świątyni Grillowania i dzikim przejściem przez tory przebijam się na P4. Obok budynków RZGW lekkie zaskoczenie. Wygrzebali warstwę ziemi na nieutwardzonym kawałku ścieżki. Czyżby miał tu być asfalt lub kostka? Rolkowcy będą zadowoleni. Może z rozpędu zrobią też przejście przez tory? ;-) Zaskoczenie, znów na szczęście, niegroźne dla full-a i przez tą sztuczną depresję przebijam się bezawaryjnie. Przez chwilę myślałem, że będę miał króliczki ale niestety szybko odpadli. Trasa w stronę Wojkowic dziś zdecydowanie pod wiatr. Prędkość tak w granicach 25-28km/h i to przy utwardzonych amorach. Ale też daleko jeszcze było do jazdy na maksimum tyle, że nie zależało mi dziś na pociskaniu. Asfalt wzdłuż P4 porzucam przed mostkiem i skręcam na ścieżkę na wale dopływu z Czarnej Przemszy do P4 i dalej zjeżdżam na pole w stronę Warężyna. Przeskok "86" na drugą stronę i prosto do Dąbia. Po drodze po prawej stronie na polach dostrzegam coś, co wydaje mi się dziczyzną na wypasie. Zatrzymuję się i zaczynam strzelać foto. Chyba zwierzaki wzięły mnie za zagrożenie bo chwilę się pogapiły i poszły w długą. Szybko zniknęły mi z oczu. Tak sobie pomyślałem, że zjadę na łąkę i pod osłoną badyli podjadę bliżej. Niestety nie udało się. Chyba moja jaskrawa kamizelka była zbyt widoczna i zwierzyna znów ruszyła w pola. Kilka foto jak odbieżają i ruszam dalej. Z Dąbia bez gięcia przez Goląszę Dolną do Strzyżowic i zjazd do domu. Tu zmiana rumaka na Błękitnego i zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie.


Rozkopane centrum Zagórza. Za kilka miesięcy ma tu być rondo.


N-ty raz Pogoria 4. Zawsze mnie cieszy ten kolorek wody. Choć w na turze wygląda jeszcze lepiej.


Wyrobisko przy budynkach RZGW na P4. Trzeba będzie sprawę obserwować co z tego się urodzi. Obstawiam asfalt.


Dziczyzna. Czujna.


Dziczyzna ruszyła.


Chwilę potem jeszcze raz je pstrykam. Jednak jak się zwinęły z tego pola to już ich więcej nie widziałem. Zginęły całkiem w trawach. Maskowanie perfekcyjne.







Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 marca 2015 | dodano: 13.03.2015

+2. Na wstawaniu coś padało. Na starcie tylko szczątkowa mżawka osiadająca na okularach. Jakoś nie zwróciłem uwagi na to, czy jest wiatr czyli chyba nie było, albo korzystny. Start ciut obsunięty - 6:13 - ale wnosząc po ostatnich czasach przelotu powinienem dojechać bez problemu punktualnie. Nie udało się. Na Zielonej GPS zawołał jeść i zanim się wyplątałem z plecaka, wygrzebałem zapasowe akumulatory, przetarłem okulary, pozmieniałem co trzeba, spakowałem majdan na nowo, uciekło mi z 5 min. przynajmniej. Po drodze kilka minut zeżarły czerwone światła i tym sposobem loduję na mecie 7:03. Opad i nasłuch przedstartowy ujawniły mokrość jezdni ale w trakcie lotu okazało się, że nie jest źle i stuptuty nie były konieczne. Dojazd spokojny i bez zgrzytów.

Kilka foto z budowy hotelu obok Nemo.






















Na powrocie drobny deszczyk i trochę wiatru. Niestety przeciwnego. Siąpiło na tyle długo, że w koleinach zebrało się trochę wody. Żeby nie uflejać się do imentu gdzie się da to jadę chodnikami i ścieżkami. Powrót też bez większego gięcia. Kolejno: centrum Zagórza, Mortimer, Pogoria 3, Pogoria 4, Preczów i Sarnów. Rowerek i tak uflejany, na finiszu więc jeszcze spłukanie piachu i obtarcie amorków. W sumie dobrze się jechało.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 45.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 12 marca 2015 | dodano: 12.03.2015

+1. Zimny wiaterek o niezbyt dużej mocy. Jezdnie generalnie suche. Pochmurno. Start 6:09. Jechało się bardzo przyjemnie i dość sprawnie. Po drodze foto hotelu. Chyba jednak jeszcze trochę urośnie. Na miejscu z zapasem 8 minutek.

Prognozy na powrót były takie, że bez opadów ale nic rewelacyjnego. Tymczasem były nawet dłuższe okresy kiedy świeciło ładne słoneczko. Niestety przy okazji też wiało zimnym powietrzem. Warunki jednak zakwalifikowałem do sprzyjających zaginaniu powrotu. Na początek bez gięcia w stronę Plejady. Gdzieś na zjeździe w stronę trzech rondek zawiesza się GPS (tak przypuszczam po zamrożonym odczycie prędkości) co spostrzegam dopiero na Chemicznej. Krótki postój na wyjęcie baterii i potem dalej w stronę Czeladzi. Tu przebijam się na drugą stronę granicy czerwonym szlakiem do Przełajki i dalej do Wojkowic. Chciałem przejechać przez teren dawnej KWK "Jowisz" ale okazało się, że trochę się zmieniło od mojego ostatniego tam pobytu. Betonowe ogrodzenia, bramy itp. Na upartego przebiłbym się przez teren do paintball-a i ASG ale zamiast tego wróciłem i objechałem od strony skupu złomu i dalej w osiedle skąd na zakończeniu ślepej drogi wbijam w kawałek terenu zjeżdżając pod park w Wojkowicach. Tu kieruję się na Rogoźnik, gdzie za kościołem odbijam w prawo do Strzyżowic i z lekkim wygięciem ląduję w domu. Generalnie powrót bez pośpiechu, dość przyjemny pomimo wiatru i spokojny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 21.98km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 marca 2015 | dodano: 11.03.2015

+2. Mam wrażenie, że czasem trochę zawiewało ale nie ustaliłem kierunku. Zresztą po 300m obrałem kurs na cel i mniej więcej stałą prędkość, które to powodowały nieustanne wrażenie, że wieje w gębę. Start 6:08. Miałem sobie spokojnie kręcić ale jakoś tak samo poleciało do przodu. Na Mortimerze start za autobusem w duecie z jakimś rowerzystą jednak na młynkach szybko się wybijam do przodu i na zjeździe uzyskuję lekką przewagę. Potem przerzucam się na chodnik po lewej stronie z zamiarem odbicia w lewo. Zawodnik gdzieś dalej prosto poleciał. Na miejscu ze sporym zapasem minutek.

Na wylocie z pracy jezdnie lekko mokre a z nieba leci śladowy deszczyk. Miałem w planie powrót jak najbardziej terenowy ale warunki gwarantowały duży uflej więc ograniczyłem nieco teren. Chodnikami i asfaltami standardową trasą na molo na Pogorii 3. Tutaj tylko kilku biegaczy i żadnych rowerzystów. Skoro nie było szansy na króliczka to zdecydowałem się jednak odprawić trochę terenu. Przez Zieloną i mostek na Czarnej Przemszy kieruję się w stronę lasu do Łagiszy. Wzdłuż torów przebijam się na drugą stronę "86" i potem terenem dobijam pod stadion LKS "Iskra" Psary. Stąd już reszta asfaltem do domu pod zacinający i nieco intensywniejszy deszczyk. Na miejscu jeszcze czyszczenie rowerka i na dziś koniec kręcenia. Przyjemnie się jechało choć niezbyt spiesznie. Wiatr i opad sprawiały, że wychłodzone nogi średnio podawały. Nie było jednak tak tragicznie jak spodziewałem się po prognozie ICM-u.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 60.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:46
  • VAVG 21.69km/h
  • VMAX 52.70km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 marca 2015 | dodano: 10.03.2015

Ku mojemu zaskoczeniu -2 na termometrze. Chyba też lekkie podmuchy ale szybko się rozgrzawszy przestałem na nie zwracać uwagę. W prognozie stoi, że dziś jeszcze będzie całkiem ładny dzionek po południu więc Rzeźnikiem do pracy i potem spróbuję zrobić sobie jakieś zagięcie na powrocie. Sam przejazd do pracy sprawny i spokojny. Po drodze foto wschodu słońca i hotelu.

Po pracy pogoda może nie letnia ale jest bardzo przyjemnie i do zaginania powrotu warunki jak najbardziej zdatne. Ruszam więc na początek w stronę Kazimierza Górniczego. Potem Gołonóg i dalej wzdłuż torów na Piekło gdzie wbijam w teren objeżdżając Pogorię 4 do Wojkowic Kościelnych. Stąd dalej kieruję się na Toporowice robiąc za "S1" pętelkę terenową z podjazdem pod jakowąś budowlę związaną z wodociągami (coś jakby zbiornik wyrównawczy). Stamtąd ładny, choć krótki, zjazd. Potem dalej na Sadowie II gdzie wbijam w teren do stopnia przebijania się na krechę przez łąkę. Ostatecznie wypadam z terenu w Twardowicach (z jeszcze jednym ładnym zjazdem) skąd droga prosta do Góry Siewierskiej. Zaginam jeszcze na górkę paralotniarską gdzie zastaję trzech paralotniarzy. Jeden nawet zdążył wystartować i po drodze przeleciał mi nad głową. Terenem przebijam się do cmentarza w Strzyżowicach skąd już tylko prosty zjazd do domu. Po drodze na zjeździe wyśmiguje mnie jakiś szosowiec. Musiał zdrowo powyżej 60km/h lecieć bo ja miałem na blacie 52,7. Wyszedł bardzo przyjemny powrót z pracy :-) Aż trudno mi uwierzyć, że ma się rozsypać jutro pogoda :-/ Już tak fajnie w terenie było. Właściwie sucho. Może ze dwie symboliczne kałuże po drodze trafiłem. Błota też na lekarstwo więc nie było nawet jak zrobić artystycznego bryzgu na rowerku. Na mecie amory niemal czyste.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 40.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 19.67km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 marca 2015 | dodano: 09.03.2015

+2. Ładne słoneczko. Lekki, zimny podmuch. Start mocno obsunięty - 6:20. Dziś Niebieskim. Oj! Brakuje tej miękkości pod zadkiem, brakuje! Amor na przodzie też nagle okazał się jakiś bardzo twardy. Wniosek taki, że człowiek szybko się do lepszego przyzwyczaja. Jednak do przewiezienia większego ładunku w sakwie full się nie nadaje. Po drodze generalnie spokojnie. Dopiero między światłami na Alei Róż a światłami na Mortimerze jakiś furiat na blachach zaczynających się od "SY" wyprzedza mnie zdecydowanie za blisko. Reszta drogi już spokojna. Na miejscu z obsuwą 9 min. :-/ Kiepsko się dzień zaczął. I jeszcze do tego muszę poprawić przerzutkę na przodzie bo źle zrzuca z blatu na środkową tarczę.

Powrót z gięciem tylko takim żeby nieco sobie zdjąć z twarzy wiatr. Na początek Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec. W Grodźcu zamiast skierować się do Gródkowa puszczam się z górki w stronę Biedronki i dalej do Wojkowic gdzie robię terenowy skrót za Orlenem i potem ostatnią prostą do domu. Tu zmiana sakw na większe i jeszcze wyciągnięte odrobinę zagięcie do wsiowego Lewiatana. Po drodze kilka przystanków by nieco podregulować przednią przerzutkę. Za trzecim podejściem udaje się osiągnąć zadowalający efekt. Nie mogłem się też oprzeć wrażeniu, że gdzieś mi się amortyzator posiał z przodu ;-p Kilka razy nawet sprawdzałem, czy się ugina. Uginał się. Jednak po doświadczeniach z full-em mam wrażenie jakby amortyzacji na przodzie nie było. Łatwo się przyzwyczaić do dobrego. Jazdę na full-u będę sobie chyba musiał dawkować bo inaczej zajeżdżę go przez sezon.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 53.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 23.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 marca 2015 | dodano: 06.03.2015

-2. Podmuchy, jeśli w ogóle jakieś były, to ledwo wyczuwalne. Jezdnie suche. Start 6:11. Zadziwiająco dobrze mi się dziś jechało. Bez większych sensacji docieram do celu z zapasem minutek. Po drodze foto hotelu. Chyba już w górę nie będzie się piął.

Powrót dzisiejszy zaliczam do bardzo przyjemnych :-) Początek to standardowy przelot pod molo na Pogorii 3. Do tego punktu pojawił się już pacjent, który rokował nadzieje na okazję do pogoni. Niestety kiedy ruszył spod mola okazało się, że to chyba jeszcze świeżo wyjęty z zimy egzemplarz bo zniknął mi z tyłu nawet nie wiem kiedy. Potem był jeszcze jeden, który nawet żwawo jechał ale jak go wyprzedziłem to jakoś nie podjął walki :-( P3 mnie rozczarowała. Przerzucam się dzikim przejściem przez tory obok Świątyni Grillowania na Pogorię 4 i kręcę sobie spokojnie do Ratanic. Tu pojawia mi się na kole kolejny pacjent. Wrzucam blat, wchodzę na optymalną kadencję i przy 30km/h jadę sobie równo. Chwilę się trzymał ale gdzieś tak między głazem upamiętniającym ornitologa a mostkiem się stracił :-( Kolejne rozczarowanie. W Wojkowicach Kościelnych pokręciłem nieco spokojniej i zgubiona pogoń się odnalazła. Do Podwarpia nie naciskałem zbytnio więc mi się w zasięgu wzroku trzymał pleców. Na skrzyżowaniu z "86" w Podwarpiu kieruję się w stronę Hektarów. Pogoń za mną. Jednak chyba dał sobie spokój gdzieś przed Tuliszowem przy skromnych 25km/h pod górkę. W każdym bądź razie od Tuliszowa już solo. Terenem wzdłuż tamy jadę do Przeczyc po drodze czyniąc foto robót ziemnych. Zajeżdżam od drugiej strony i na tablicy informacyjnej doczytuję, że to grubszy projekt obejmujący prace przy zbiornikach retencyjnych Przeczyce i Pogoria 4. Teraz robili drenaż zapory. Bogatszy w, niezbyt dla mnie istotną, wiedzę kieruję się w stronę Targoszych gdzie skręcam na Twardowice i dalej przez Dąbie ciągnę do Goląszy Dolnej i Strzyżowic skąd już tylko błyskawiczny zjazd do domu. Bardzo fajnie się dziś kręciło, żwawo. Nie było okazji poganiać króliczka, a nawet sam musiałem popracować za takowego ale i tak było ok. Full raczej nie jest maszyną do ścigania się po asfalcie ale mimo tego daje radę :-)


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 marca 2015 | dodano: 05.03.2015

Zero na termometrze. Lekko podwiewało. Start 6:10. Od samego początku jedzie się bardzo dobrze. Jezdnie suche. Po drodze bez sensacji. Mniej więcej w okolicach Alei Róż pojawiają się pierwsze płatki śniegu i towarzyszą mi do samej mety zwiększając jednocześnie gęstość opadu. Gdzieś na zjeździe spod DorJan-a w stronę centrum Zagórza GPS wyłącza się na jakimś wertepku :-/ Końcówkę do fabryki robię od d..y strony czyli terenem. Po drodze przebijam się przez małe, zamarznięte z wierzchu, rozlewisko. Trochę z duszą na ramieniu bo nie byłem pewien głębokości. Na szczęście okazało się, że płytko. Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Liczę na taki sam powrót choć prognozy wieszczą, że może być nieciekawie.

W ciągu dnia bywało różnie: śnieg, deszcz, mieszanka tych dwóch, wiatr, chmury, słońce czyli przysłowiowy garniec marcowy. Na wyjściu jednak całkiem przyjemnie. Od razu zaczynam od terenu w stronę Placu Papieskiego. Bagno straszne. Miejscami bardzo miękko i spore rozlewiska. Gdyby nie agresywny bieżnik i dobre przełożenia to bym tam gdzieś w tym błocie w końcu pewnie staną. A tak powolutku udało się przebrnąć. Stamtąd zawijam przez trzy rondka w stronę Chemicznej, skąd włączam się na ścieżkę w stronę Będzina i dociągam nią aż do nerki. Przez Zamkowe kieruję się w stronę Grodźca. Wygląda na to, że niedawno położona ścieżka na dawnym torowisku linii tramwajowej "25" zostanie przeorana na całej długości. Kopią i od strony Osiedla Zamkowe, i od strony Grodźca (Browaru). Ciekawe jaki będzie los tej ścieżki? W Grodźcu zjeżdżam spod kościoła na ścieżkę, która rozpoczyna się niedaleko Biedronki i dociągam nią do Wojkowic gdzie za Orlenem odbijam w prawo w terenowy skrót do domu. Potem jeszcze tylko 2 km asfaltu i meta. Tu trochę czasu schodzi na czyszczeniu rowerka z błota i piasku oraz na smarowaniu. Korci mnie by w sobotę zrobić sobie dłuższe rowerowanie po wertepach ale dzisiejszy przegląd tego typu miejsc nie napawa optymizmem. Tzn. jeździ się fajnie ale potem rowerek ufajdany niemożebnie i schodzi dużo czasu na pucowaniu.


Kategoria GPS-, Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 marca 2015 | dodano: 04.03.2015

+3. ICM twierdził, że będzie śnieg. Jak wstawałem to faktycznie był jednak na starcie już tylko niezbyt gęsty deszczyk. Start 6:08. Trochę szarpaniny z wiatrem. Po drodze deszczyk się rozpędza i włącza do repertuaru śnieżek, który pod koniec ma w opadzie całkiem duży %. Tempo jednak dobre bo jezdnie tylko mokre. Niestety Ass Saver się nie sprawdza :-/ Na mecie zadek mokry. Jednak będę musiał do błotnika wrócić tylko tym razem jakiś bardziej odporny na zniszczenie egzemplarz będzie potrzebny ;-)

Powrót z pracy dziś bez gięcia. Tym razem kolejno: centrum Zagórza, Mortimer, Pogoria 3, Świątynia Grillowania, Pogoria 4, Preczów, Sarnów. Miejscami szarpanina z zimnym wiatrem. Generalnie jednak dość przyjemny powrót do domu w spacerowym tempie i towarzystwie słoneczka. Gdzie była okazja, zwłaszcza na zjazdach, to wbijałem na chodniki i pobocza żeby dać popracować amorkom jak należy :-) Pięknie się płynie.


Kategoria Praca

DPD wypadek na Środuli

  • DST 36.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 19.64km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 marca 2015 | dodano: 03.03.2015

Termometr zeznał zero. Zgodnie z prognozami ICM-u gdzieś do 5:30 padał dość gęsty śnieg. Potem opad nieco zelżał ale nie ustał. Wiatr zdecydowanie też był obecny przy czym dla mnie tym razem korzystny. Start nieco obsunięty - 6:10. U mnie na jezdni śnieg ubity do śliskiego prawie lodu. Dalej tak pół na pół z błotem pośniegowym. Początek jazdy ostrożny by wyczuć warunki. Full chyba jednak sporo sprawy załatwia bo jedzie mi się bez uślizgów i dość szybko. W Dąbrowie Górniczej jestem jednak nieco po czasie i spóźnienie jest nieuniknione. W parku Hallera widzę, że na Alei Róż dość długi korek samochodów więc przebijam się tunelem pod Aleją i wbijam na ścieżkę. Przyczyną wężyka samochodów był Lublin, który usiłował ruszyć pod górkę i nie bardzo mu to szło. Reszta drogi do centrum Zagórza chodnikami bo jest po prostu szybciej i bezpieczniej. Potem wracam na asfalt, a właściwie błoto pośniegowe. Na miejscu z obsuwą 10 min. Po drodze kilka przystanków na uczynienie foto nawrotu zimy. W pracy okazuje się, że nie tylko ja z poślizgiem czasowym.


Przed startem pierwsze foto. Dzięki śniegowi dość jasno choć do wschodu daleko.


Dziś hotel z nieco innego punktu focony.


Obok fabryki mam niemal górski widoczek ;-)


Fabryka.

Ass Saver niestety dziś nie zadziałał. Konsystencja błota pośniegowego sprawia, że wyrzucone spod tylnego koła ma inną trajektorię, która omija osłonę :-/ Jeśli znajdę odpowiedni materiał to spróbuję nieco wydłużyć patent i zobaczymy czy to się sprawdzi.


Po pracy nieco zaskoczyło mnie to, że jezdnie w zasadzie suche. Zaskoczyło pozytywnie, oczywiście. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Łagiszę i Sarnów. Trochę szarpaniny z wiatrem ale na młynkach udawało się utrzymywać równe, choć niezbyt spieszne, tempo. Na światłach na Środuli obok Auchan (czy co to tam teraz jest), zastaję widoczek taki, że osobówka wbita pod naczepę TIR-a. Zanim się jednak ustawiłem tak, żeby dało się coś sfocić TIR zjechał na bok a osobówka została...


... w takim oto stanie. Musiało być grubo.


TIR już poza kadrem. Kiedy to stało razem w uścisku byłem akurat w takim miejscu, że nie bardzo było jak zrobić foto żeby komuś ruchu nie utrudnić. Nim się ustawiłem Policjanci kazali większemu zjechać na bok. Ofiar nie widziałem ale na miejscu były dwie karetki więc pewnie poszkodowanym(i) ktoś się już zajmował.

Korek murowany bo to godziny szczytu powrotnego. Zresztą niektórzy bokami próbowali się przebić ale opornie to szło. Ja spokojnie pokręciłem swoje.


Kategoria Praca