DPOD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Od samego rana jakieś podłe samopoczucie, ćmi bańka. Mimo tego do pracy jadę na rowerku i w tym czasie jakoś jest ok. Dziś mi zależało by być szybko na miejscu więc maksymalnie krótką trasą przez Gródków i Będzin. Warunki nijakie. W kilku miejscach delikatna mżawka. Na trasie przelotu zadziwiająco mało samochodów. W sumie spokojny i przyjemny dojazd do pracy.
Na powrocie warunki całkiem niezłe. Co prawda czuć, że jest chłodno ale za to słoneczko przebija się całkiem skutecznie. Trochę podwiewa. Kręcę na początek standard przez Reden pod molo na Pogorii 3. Bieżnią dotaczam się do przystani i ciągnę w stronę Piekła. Tu wbijam na bieżnią wzdłuż Pogorii 4 i ciągnę nią aż do Kamienia Ornitologa. Tu skręcam w stronę Kuźnicy Piaskowej i dalej do Dąbia. Potem już bez gięcia przez Goląszę Dolną do Strzyżowic i do domu. Gdzieś po drodze gubię ból głowy, który nieco ćmił mnie od południa. Przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
19.30km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
ICM-owe wróżby na dziś sprawdzają się. Nie pada ale za to konkretnie wieje dla mnie z kierunku wmordewindu. Ruszam o 6:03 i dziś kręcę przez Sarnów i Preczów na Zieloną. Potem już dalej standard przez centrum Dąbrowy Górniczej i do Zagórza. Tempo niespieszne bo nie ma sensu walczyć z wiatrem. Droga bardzo spokojna, niewiele samochodów. Przy "dworcu" w Dąbrowie postój na przedmuchanie nosa i przepuszczenie towarowego. Na ostatnich 2km pojawia się niegroźny deszczyk. Wiatr stawiał opór przez przynajmniej 3/4 drogi. Ale i tak jechało się bardzo przyjemnie :-)
Na powrocie minimalnie cieplej i zdecydowanie mniej wiatru (albo aż tak sprzyjający). Toczę się bez ciśnienia, prawie spacerowo. Kręcę na Mec i Środulę. Na skrzyżowaniu przy światłach obok Auchana miły gest kierowcy, który przepuścił mnie przez sznurek aut zjeżdżających z "94" na Środulę. Dalej toczę się przez Stary Będzin i nerkę na Zamkowe skąd wbijam na ścieżkę do Grodźca. Objeżdżam całą górę od południa przyszłą ścieżką i włączam się na odcinek do Wojkowic. Tu znów uprzejmość ze strony kierowcy, który zrobił mi przejazd na wylocie z osiedla mimo, że znaki poziome mu tego nie nakazują. Da się? Da. Drobiazgi ale jakoś tak od nich dzień od razu lepszy się wydaje. Dalsza droga to też już standard czyli przy wojkowickim Orlenie wjazd w teren, który po wczorajszych deszczach jest nieco bardziej "mlaskaty", i potem prosta do domu. Dziś bez zagięć ale i tak przyjemny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
18.15km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jednak zawalczyłem. Mimo tego, że prognoza na ICM-ie nie chciała się zamienić na pozytywną. Co prawda jeszcze rano wyglądałem za okno i badałem uważnie sytuację, ale do momentu kiedy zacząłem się zbierać do wychodzenia, nie padało. Dopiero jak już rowerek był na dworze to pojawił się deszcz. Tyle, że w tym momencie pogoda nie miała już żadnego znaczenia. Na zbiorkom nie zdążyłbym się przebrać i dojść więc dojazd na własnych kołach był jedyną możliwością. Ruszam 5:57. Na drogach mokro ale koleiny jeszcze niezbyt pełne wody. Jezdnie zadziwiająco puste. Czyżby te 5-7 min. rano robiło aż taką różnicę? A może to tylko u mnie tak? Ale nie. Na całej drodze pustawo i spokojnie. Tempo niezbyt spieszne by za bardzo nie chlapać sobie po twarzy strumieniem spod przedniego koła, ale też nie jakieś marudzenie. Kręcę standard przez Gródków, Łagiszę, Zieloną i centrum Dąbrowy Górniczej. Na miejscu jestem z zapasem 11 min. W butach, niestety, mokro ale dotarłem niewychłodzony więc jest dobrze. W sumie zadziwiająco przyjemny dojazd do pracy. Jakoś tak żal trochę było patrzeć na smutasy stojące na przystankach :-D
Gdybym wracał później to może bym miał bardziej sucho. Niestety powrót w podobnych warunkach jak rano. Nieco spadła temperatura i część drogi miałem wiatr w gębę. Poza tym jednak jechało się całkiem przyjemnie. Powrót przez Reden w stronę Pogorii 3. Do Mostu Ucieczki jazda raczej mało przyjemna jeśli chodzi o ruch na drodze. Za mostem cisza i spokój. Cała bieżnia od mola do Świątyni Grillowania moja. Żywego ducha nie spotkałem. Potem na Pogorii 4 to samo. Stamtąd już standard przez Preczów i Sarnów do domu. Tempo niespieszne. Na finiszu bagno w butach nieco mniejsze niż rano. Ciuchów już jednak nie suszyłem. Wszystko od razu trafiło do prania.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.60km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
ICM miał całkowicie rację co do prognozy na dzisiejszy poranek. Pogodnie, sucho, ciepło, trochę wiaterku. Idealne warunki do jazdy. Startuję o 6:02. Na początku trochę przyblokowała mnie na chwilę śmieciarka. Kiedy już udało mi się ją wyprzedzić dalej akcja potoczyła się wartko. Sprawnie przetaczam się przez Gródków i Łagiszę oraz dalej Zieloną do centrum Dąbrowy Górniczej. Tu mam tak dobry czas, że po prostu nie ma najmniejszego sensu by cisnąć. Zwalniam obroty i kręcę spokojnie do centrum Zagórza korzystając ze "ścieżki". Finisz ul. Szymanowskiego do celu. Na miejscu, mimo niespiesznej końcówki, z zapasem 10 min. Tak trochę korciło mnie by wygiąć przed metą ale ostatecznie dałem sobie spokój. Bardzo przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Po pracy dalej pogodnie choć jakieś tam chmurki też są. Generalnie jednak słonecznie. Mimo tego poranny zestaw wdzianka mam w komplecie i wcale nie jest mi jakoś gorąco. Trochę wieje czasem z kierunku przeszkadzającego. Wracam przez Mec, Środulę i Stary Będzin. Dalej nerka, Zamkowe i Grodziec. Tu odbijam za ścieżką i badam postępy prac na odcinku, który chyba wkrótce będzie pełnoprawną ścieżką a biegnący po dawnym torowisku linii tramwajowej nr "25". Na razie posprzątane szkło ale wielkich zmian brak. Z Grodźca kręcę ścieżką do granicy Wojkowic i tam za Orlenem wbijam w prawo w teren, którym to skracam sobie drogę wypadając na prostą do domu. Jechało się powrót równie przyjemnie jak dojazd do pracy. Na razie jeszcze bez zagięć powrotnych by nie przedobrzyć po przeziębieniu, które trochę daje się we znaki zapchanym nosem.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
18.66km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
W końcu, po ponad tygodniowej przerwie kiedy to robiłem za smarkacza, w końcu do pracy na kołach. W nocy padało ale ICM obiecywał, że do startu przestanie. I się sprawdziło. Jezdnie mokre. Wiatr raczej w plecy. Pochmurno. Dosyć ciepło. Ogólnie niezłe warunki do jazdy. Ruszam o 6:05 i kręcę standard przez Gródków, Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na drodze dosyć spokojnie. Dopiero za Zieloną ruch jakby odrobinę większy. Od DorJan-a odpuszczam z tempa bo mam sporo czasu do dyspozycji. Z tego też powodu wbijam na "ścieżkę". Największy dół na mamuty już zasypany więc będzie się dało znów korzystać z tego ciągu komunikacyjnego. Na miejscu jestem z zapasem kilku minut. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót w tempie niespiesznym przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Pochmurno, trochę wiatru ale jechało się całkiem przyjemnie. W kilku miejscach widzę efekty działalności "szyszkodników". Po zawinięciu do domu robię chwilę przerwy na przedmuchanie nosa. Potem zarzucam sakwy na Srebrnego i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem zjazd prosto do domu. Jutro chyba uruchomię Rzeźnika :-]
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
41.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
19.68km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na starcie, o 6:06, cieplej niż wczoraj. Trochę wilgoci na jezdniach ale zupełnie niegroźnej. Na niebie dywan chmur, który sprawia, że jasno robi się nieco później. Chyba trochę podwiewało ze wschodu. Kręcę przez Gródków, Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Kilka razy po drodze zirytowali mnie "kierownicy", którzy wyprzedzali mimo tego, że z przeciwka jechały samochody. Tym sposobem nie było szansy na to, by między mną a wyprzedzającymi był choć 1m przestrzeni. Obeszło się na szczęście bez ucieczek na krawężniki, do rowu czy coś w tym stylu. Poza tymi drobiazgami dość spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na miejscu ze sporym zapasem czasu.
Na powrocie stwierdzam, że się znacznie ochłodziło. Do tego wieje i to z każdego możliwego kierunku. Mimo tego dokładam sobie odrobinę km-ów. Kręcę przez centrum Zagórza na Reden i dalej pod Most Ucieczki. Stamtąd na bieżnię przy Pogorii 3, którą to ciągnę do przystani i potem asfaltem jadę na Piekło, gdzie wbijam na bieżnią przy Pogorii 4. Kręcę nią do Preczowa i dalej standard przez Sarnów do domu. Mimo tego, że dmuchało w gębę i było raczej mało sympatycznie jechało się przyjemnie. Na wiosce trochę kluczę by dobić do 41km. Spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
19.12km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
ICM na dziś obiecał mi dojazd na sucho. I się udało. O poranku lekki przymrozek przygruntowy bo trawy oszronione. Ale powietrze już nie sprawiało wrażenia bardzo chłodnego. Bez wiatru. Trochę chmur na niebie, które dały ładne tło dla spektaklu wschodzącego słońca. Kręcę dziś przez Sarnów i Preczów do Dąbrowy Górniczej. Na rondku, na Zielonej dmuchanie kontrolne ale, jak to pisze Tomek, "rowerzyści nie byli targetem". Na "dworcu kolejowym" muszę chwilę odstać na szlabanie bo turla się towarowy. Ale ciągle mieszczę się w oknie przelotowym. Przed rondem w centrum Zagórza dowód na to, że są uprzejmi kierowcy. Zostaję wpuszczony przez kierującego białym dostawczakiem na lewy pas, dzięki czemu udaje mi się płynnie, bez redukcji prędkości przejechać rondo i zjechać do skrętu w ul. Szymanowskiego. Na miejscu jestem z minutą zapasu. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Powrót rozpoczynam w drobnym, nieistotnym dla rozwoju akcji, deszczyku. Zresztą ustaje po jakichś 2km. Trochę też podwiewa z kierunku niewłaściwego ale na szczęście niezbyt mocno. Temperatura taka sobie. W sumie nienajgorsze warunki do jazdy. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. W Będzinie znów gęsto w okolicach Ronda Unii Europejskiej. Na wiosce lekkie wygięcie niestandardowe do wsiowego Lewiatana. Przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
20.65km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na wyjściu mam wrażenie, że jest dużo chłodniej niż wczoraj. Odczuwalnie może nawet poniżej zera choć trawy nie są zmrożone. Całkiem jasno, pogodnie, raczej bezwietrznie. Startuję o 6:04. Trasa standardowa. Światła współpracowały dziś słabo ale i tak udaje mi się wykręcić lepszy czas dojazdu. Może ma na to wpływ fakt, że dobiłem trochę luftu w kółka Srebrnemu. Przejazd spokojny i bardzo przyjemny. Na miejscu ze sporym zapasem czasu.
Po pracy optycznie ładny dzień. Dużo słońca, bez wiatru. Jednak nie jest za ciepło. Powiedziałbym chłodne +5. Przyjemnie. Gdyby nie to, że dziś muszę ze zwierzaczkiem do weterynarza to bym może i coś pozaginał. A tak to najkrótszą drogą przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Łagiszę i Gródków do domu. Zaskoczyły mnie nieco korki w Będzinie. Zawalone Rondo Unii Europejskiej, zapchana nerka. Oczywiście dla rowerka to nie problem i przebijam się szybko i sprawnie przez miasto. Przyjemny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
39.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.50km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj zniechęcił mnie do jazdy opad o poranku. Potem już jakoś nie było okazji zakręcić na kole. Dziś o przebudzeniu fajne warunki, sucho, bez wiatru. Nim jednak zdążyłem wyjść przeleciał jakiś krótki ale znaczący opad i jezdnie na całej trasie mokre. W sumie jednak warunki były całkiem niezłe do jazdy. Ruszam 6:04. Trasa standardowa przez Gródków, Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Światła generalnie dziś współpracowały rewelacyjnie. Po drodze tylko jeden solidny wnerw. Na skrzyżowaniu ul. Robotniczej z Limanowskiego wyprzedziło mnie jakieś głupie babsko mimo tego, że sygnalizowałem skręt w lewo a widoczność w tym miejscu jest prawie żadna bo na narożniku stoi budynek. Nie dość, że wyprzedzała, to jeszcze ścięła zakręt. Taki manewr w tym miejscu przeżyłem już nie pierwszy raz. Korci mnie by się w kamerkę wyposażyć i takie akcje wysyłać na Policję bo tacy ludzie za kółkiem to zagrożenie dla wszystkich. Poza tym spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na miejscu ze sporym zapasem minutek.
https://www.google.pl/maps/@50.3311221,19.1855769,...
W tym miejscu mnie wyprzedzali. Zdjęcie trochę stare jeśli chodzi o oznakowanie i nawierzchnię ale reszta bez zmian. Pierwszeństwo jest w lewo.
W ciągu dnia pogoda taka, że popadało, wyschło, znów popadało i w efekcie na wylocie mam mokre asfalty. Ale tak niegroźnie. Kręcę powrót przez centrum Zagórza do Dąbrowy Górniczej w stronę Redenu i dalej na bieżnię przy Pogorii 3. Niąże do Świątyni Grillowania, przeskok na P4 i dalej standardem przez Preczów (gdzie mnie dopada krótki nalot deszczu z gradem) do Sarnowa i do domu. Tu zrzucam plecak zakładam sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego lewiatana. Z balastem zataczam się prosto do domu.
Druga część jeżdżenia byłaby spokojna gdyby nie jakiś furiat na ul. Szkolnej. Wyprzedzał na chama mimo tego, że z przeciwka jechał samochód a za chwilę było skrzyżowanie. Nic tym nie zyskał bo skręcił w stronę "913" i musiał stać i czekać aż się zrobi wolne. W tych samochodach czasem strasznie nerwowe ludzie jeżdżą. Walczą o metry i sekundy na tej drodze jakby od tego losy świata zależały.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
41.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
19.07km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po ciężkiej nocy spodziewałem się ciężkiego dojazdu ale nie było nawet źle. Na zewnątrz stosunkowo ciepło. Wiatr o wiele słabszy niż wczoraj. Mokre jezdnie. Kręcę ostatnio stosowany standard zaliczając punkty pośrednie w dobrym czasie. Czuję jednak, że niewyspanie daje o sobie znać. Ostatecznie metę osiągam z zapasem 2 min. Teraz tylko przetrwać jeszcze dzień w pracy i powrotne objazdy.
Warunki na wyjściu z pracy całkiem przyjemne. Stosunkowo ciepło, dużo słońca, wiatr zauważalny ale nie jakaś masakra. Ruszam w stronę Mecu ale potem już zmiana kierunku na Środulę i dalej do centrum Sosnowca. Pośredni punkt do odwiedzenia to laboratorium histopatologiczne niedaleko egzotarium. Muszę odstawić to, co wczoraj weterynarz wypruł ze zwierzaczka do sprawdzenia, czy przypadkiem nie jest złośliwe. Przydają się wycieczki z cyklu "Poznaj Swoje Miasto", dzięki którym szybko i bez problemu docieram do celu omijając najbardziej ruchliwe drogi. Załatwiwszy ten punkt podróży wracam na trasę powrotną. Tu już oklepany standard przez Milowice, Czeladź i Wojkowice. Spod stacji Orlena w Wojkowicach wjeżdżam w terenowy skrót żeby oszczędzić drogi i zorientować się przy okazji jak może być w terenie. Tu nie jest źle. W sumie przyjemny powrót z pracy choć pierwsza jego część nieco pośpieszna.






















