PN PTTK ND
-
DST
26.00km
-
Czas
01:19
-
VAVG
19.75km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy zbiorkomem bo czekał tam na mnie zostawiony w piątek Błękitny.
Po pracy umawiam się z Marcinem przy targu niedaleko Placu Papieskiego i razem kręcimy przez Klimontów na Ludwik i do oddziału PTTK. Tu szybko czas leci na klubowych sprawach oraz rozmowach różnych. Robi się sporo po 18:00 nim kończymy zebranie.
Jednak wyruszam dopiero nieco przed 19:00. Powrót solowy w ciemnościach. Przez Milowice do Czeladzi a stamtąd do Wojkowic. Dziś bez doginania przez Strzyżowice tylko grzecznie, od Skrzynówka, zjazd na prostą do domu. Spokojnie, przyjemnie, niespecjalnie spiesznie.
Warunki takie, że ciemno, nieciepło, raczej bez wiatru i raczej sucho. Czyli dalej nieźle. Niestety już jakieś słuchy chodzą, że ma się do nas dobrać jakiś niż. Na szczęście Mamut gotowy do boju i od jutra zaczynam go używać do dojazdów. Pogoda już mnie nie zaskoczy.
Kategoria Praca
Z
-
DST
4.00km
-
Czas
00:12
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko nieco bardziej wygięty kurs po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana. Chodziło mi po głowie większe jeżdżenie jak patrzyłem za okno na słoneczko, ale jak się przewiozłem ten kawałek do sklepu, to chłodek i wiaterek ostudziły entuzjazm dla tego pomysłu. Jeszcze się w tygodniu nakręcę.
Kategoria Inne
DNPSND
-
DST
34.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
18.38km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku szło ciężko na rozruchu. Ostatecznie cza startu nienajgorszy - 6:09.
Warunki pośrednie między wczorajszymi, a przedwczorajszymi, tzn. jezdnie schnące, niespecjalnie zimno. Jest też wiaterek mniej więcej z kierunku przeszkadzającego. Przekłada mi się to na słabszy czas dojazdu i ogólne wrażenie, że szło jakby bardziej opornie, niż wczoraj.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum D. G. (po drodze trafiam na szlaban na "dworcu"), Mortimer i centrum Zagórza.
Przejazd spokojny. Na mecie z obsuwą 3 min.
W ciągu dnia dostaję info, że Mamut zrobiony. Po pracy magicznym sposobem przenoszę się do Będzina, do serwisu. Nowa przerzutka. Poprzednia zacinała się i pomimo różnych prób jej przywrócenia do poprawnego działania, nie udało się. Oprócz tego wymiana napędu. Zmiana korby na 3 blaty z przodu. Poza tym kilka drobiazgów typu linki, pancerze. Ogólnie Mamut gotowy na kolejną zimę.
Powrót z Będzina w tonacji testowej. Na początek 12% na Syberkę. Potem kładką do M1 i dalej obok magazynów do centrum Czeladzi. Stamtąd zwykła trasa do Wojkowic i od Orlenu prosta do domu. Jest dobrze choć muszę się przyzwyczaić do tego, że na przodzie 3 blaty.
Przy okazji biorę na zapas pedały (platformy na maszynach). Obecne w Mamucie dwuznacznie hałasują.
Kategoria Praca, Kaseta, Korba, LinkaP, Łańcuch, Pancerz, Pedały, Serwis
DNPNOD
-
DST
42.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
19.53km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie zakończony startem o 6:09. Warunki nieco odmienne od wczorajszych. Jest cieplej ale też jest i mokro. Na starcie nawet coś tak wody z nieba leci.
Trasa jak wczoraj. Spokojnie i bez sensacji. Na miejscu z zapasem 2 min.
W trakcie pracy raz, że popadało, dwa, że dostałem info o gotowym do odbioru zakupie. Tak więc trasa powrotna ustaliła się przed wyjazdem. Kręcę przez górkę środulską i Pogoń do czeladzkiego M1. Tu temat załatwiam błyskawicznie i ciągnę między magazynami w stronę centrum Czeladzi. Stamtąd do Wojkowic. Wystartowałem pod kościół i przez chwilę chciało mi się zawalczyć ze strzyżowickimi pagórkami ale przed wypożyczalnią sprzętu budowlanego mi przeszło i objechałem podjazd pod Skrzynówek bokiem wbijając po drodze na prostą do domu.
Spokojnie, niespiesznie i całkiem przyjemnie kręciło się powrót. Nawet mimo tego, że ciemno i mokro. Na szczęście nie padało, nie wiało i temperatura była do przyjęcia. Listopad na razie dopisuje.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
35.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
21.21km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch przeciętnie sprawny. Chodził mi po głowie pomysł z dużo wcześniejszym startem i większe zagięcie dojazdowe ale jakoś się nie zebrałem ostatecznie. Start o 6:07 i w związku z tym trasa taka jak ostatnimi czasy dość często używana: Sarnów, Preczów, Zielona, centrum D. G., Mortimer, centrum Zagórza.
Warunki całkiem niezłe. Co prawda temperatura musiała być nawet przez chwilę poniżej zera, bo na szybach mijanych samochodów widzę szron, ale zdążyła się podnieść do wartości dodatnich, choć o stanie niskim. Nie wieje. Jezdnie suche. Przyjemnie.
Dojazd bez problemów. Zaskoczyła mnie lekko mgła w Dąbrowie Górniczej na odcinku od Zielonej do Alei Kościuszki. Była też chwila niepewności czy kierownik pędzący od strony Będzina ustąpi mi na rondzie pierwszeństwa.
Powrót bez objazdów w warunkach tylko nieco lepszych termicznie. Przez centrum Zagórza w stronę Makro, las mydlicki, Koszelew, Ksawera, fabryka domów, światła na "86". Chciałem dalej pojechać "913" ale zaraz za Lidlem taki się korek zrobił, że wróciłem i pojechałem przez las gródkowski. Od szkoły znów "913" już bez kluczenia prosto do domu. Spokojnie, przyjemnie, niespecjalnie spiesznie.
Kategoria Praca
DNPNOD
-
DST
47.00km
-
Czas
02:23
-
VAVG
19.72km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Troszkę słabiej dziś z rozruchem i na kołach jestem dopiero o 6:09. Warunki podobne do wczorajszych czyli jak na listopad, przyjemne.
Czasu mniej więc trasa z konieczności krótsza. Sarnów, Preczów, Zielona, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer, centrum Zagórza. Spokojnie, bez sensacji.
Na mecie równo o czasie.
Powrót zrobiłem sobie objazdowy. Niezbyt spieszny. Warunki takie, że sucho, nie za ciepło, raczej bez wiatru i dzień zmierzający ku zachodowi ale do kręcenia całkiem zdatnie.
Wyginanie przez górkę środulską, Pogoń, Czeladź, Wojkowice, Rogoźnik i Strzyżowice. Spokojnie, przyjemnie.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
21.82km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sprawny rozruch, sprawny start. Ruszam o 6:01. Warunki dość przyjemne. Może nie za ciepło ale raczej nie odczuwam wiatru, jest sucho, na niebie chmury, które gwarantują ładny spektakl związany ze wschodem słońca.
Trasa kolejno przez Sarnów, Preczów, Pogorię 4 i 3, Łęknice, Most Ucieczki, Reden, Mortimer i centrum Zagórza. Spokojnie, przyjemnie. Na miejscu ze 2 min. zapasu. Całkiem sporo rowerzystów dziś po drodze spotkałem.
Dzień jakiś taki szary się zrobił. Ani ciepło, ani wietrznie, ani słonecznie. Przynajmniej sucho.
Trasa powrotna w sporej części po swoich śladach. Kolejno: centrum Zagórza, Mortimer, Reden, trochę inaczej niż na dojeździe pod Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów i finisz do domu. Spokojnie i przyjemnie choć miejscami dynamicznie. Jeszcze się da to trzeba korzystać. Spadnie śnieg, temperatura to będzie trzeba się wyzbyć szaleństw.
Kategoria Praca
Z
-
DST
4.00km
-
Czas
00:12
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na dworze całkiem ciepło choć wietrznie. Jest też trochę słoneczka. Jednak dziś tylko nieco bardziej wygięte kółeczko zaopatrzeniowe do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Inne
DNPOND
-
DST
47.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
20.58km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda dopisuje więc wciąż jeszcze nie spieszę się z wyjazdem. Dziś start o 6:05.
Warunki takie, że pierwsze wrażenie, że cieplej niż wczoraj. Ale to tylko przez moment. Jak już zaczynam się toczyć i obieram właściwy kierunek, to czuję, że będzie przepychanka z wiatrem. Nie za mocny ale odczuwalny. Opór na korbie jest wyczuwalny a licznik pokazuje słabszą prędkość. Trudno. I tak nie jest źle. Jezdnie suche
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Spokojnie. Na mecie minutę przed 7:00.
Troszkę mi się w pracy jedna rzecz dłużej robiła niż zakładałem i przez to wybywam do domu 45 min. później niż powinienem. Powrót nocny murowany. Bez chęci do zaginania więc krótko przez Mec, Środulę do Będzina. Na wylocie w stronę Łagiszy pojawia się króliczek a zaraz potem dopada mnie telefon, że jest, co chciałem ale wypadałoby wpłacić zaliczkę. Skoro tak, to nawrotka (króliczek dawno już zniknął) i przez Zamkowe kręcę do czeladzkiego M1. Tu załatwiam sprawę błyskawicznie. Skoro jestem już w Czeladzi to kręcę powrót dalej na kierunku do Wojkowic. Nie skręcam tym razem w teren przy Orlenie tylko ciągnę pod kościół i tam dopiero robię zwrot na Strzyżowice. Wyginam jeszcze przez ul. Belną i dopiero z niej zjazd do domu.
W sumie wyszło fajne, nie za spieszne kręcenie powrotne. Warunki takie, że nie za ciepło ale jak na listopad to jest całkiem ok.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
43.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
20.31km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze dziś obroty korbą czynię o 6:07. Warunki klasyfikuję jako lepsze od wczorajszych bo nie pada. Ale jest zauważalnie chłodniej. Jezdnie mokre po wczorajszych opadach.
Trasa początkowo taka sama jak zwykle czyli Sarnów i Preczów. W Preczowie coś mnie bierze na spontaniczną odmianę i kręcę w stronę Pogorii 4. Tu napotykam założoną na zimę bramę na tamie. W sumie się tego spodziewałem. Potem skręcam na dziki zjazd do Pogorii 3. Próbują ludziom obrzydzić to przejście. Między dwoma nitkami torów wbite na sztorc podkłady kolejowe. Ale jest ich raptem kilka i widać, że ludzie się nie przejmują i dalej korzystają z tego skrótu. Musiałby tu być mur długi na 100m w każdą stronę, żeby skutecznie zablokować to przejście.
Dalej kręcę bieżną do Mostu Ucieczki i przez Reden na Starocmentarną i Mortimer. Od tego miejsca już zwykłą trasą tyle, że chodnikami po stronie przeciwnej niż ścieżka rowerowa. Zaliczam jeszcze jeden zator - chodnik zastawiony samochodami. Potem jeszcze pieszy prawie na czołowym na ścieżce i w końcu jestem w pracy. Na mecie z obsuwą 4 min.
Wystartowałem z pracy oszukany. Przez widok za oknem. Ładne słoneczko dawało złudne wrażenie ciepłego dnia. Zasugerowałem się też tym, że wczoraj było bardzo przyjemnie o tej porze. Wdziałem pod kask bandankę. Długo w niej nie wytrzymałem. Po zjechaniu ścieżką na Blachnickiego i przedostaniu się na drugą stronę świateł przystaję i zakładam czapkę. Strasznie pizgało złem po uszach.
Dalsza trasa to górka środulska, Plejada, Pogoń, Czeladź, Przełajka, Wojkowice i prosta do domu. Finisz już po zachodzie słońca choć jeszcze nie w pełnych ciemnościach. Powietrze bardzo szybko się ochładzało. Aż nie mogę jakoś uwierzyć, że w sobotę będzie +15. Mimo chłodu i ciemności powrót przyjemny i spokojny.
Kategoria Praca






















