limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DNPD

Poniedziałek, 11 stycznia 2021 | dodano: 11.01.2021

Miałem ruszyć wcześniej, tak gdzieś 5:45, ale się nie udało. Wytaczam się o 6:01. Na szczęście tragedii nie ma bo warunki nawet nienajgorsze. Co prawda, temperatura na minusie ale przynajmniej nie wieje i jezdnie są suche.
Trasa krótka, przez Będzin z opcją małobądzką. Spokojnie, nawet przyjemnie.
Na mecie 2 min. zapasu i lekko wychłodzone stopy.
Na jutro będzie się trzeba w ekstra warstwę wbić bo ICM wieszczy zauważalne podmuchy.


Powrót formalnie zakończony po zachodzie słońca ale jeszcze było całkiem jasno jak stanąłem u celu. Wszystko to dzięki temu, że odpuściłem sobie objazdy. Zresztą chłodek nie nastrajał mnie do tego. Trasa: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów.
Spokojnie, bez sensacji. Całkiem sporo ludzi w okolicach P3 i Zielonej.


Kategoria Praca

Z

Sobota, 9 stycznia 2021 | dodano: 09.01.2021

Dziś tylko krótki kurs do wsiowego Lewiatana.
Samopoczucie lekko szwankuje.
Warunki na jezdni dobre. Nieco spadłego śniegu ale nie na tyle, żeby zachęcał do jakiegoś większego śmigania. Kulawa ta zima.


Kategoria Inne

DNPND

Piątek, 8 stycznia 2021 | dodano: 08.01.2021

Start o 6:06 choć wypadałoby wcześniej choćby ze względu na ewentualnie niepewne warunki na drodze. Wyszło, jak wyszło.
Trasa przez Będzin w wariancie małobądzkim. Spokojnie, bez sensacji. Jezdnie okazały się w całkiem dobrym stanie. Do Będzina mokre. W Będzinie coś tam pod kołami chrupało ale nie doświadczyłem uślizgów. W Sosnowcu tak pół na pół.
Na mecie minuta zapasu. Całkiem przyjemny dojazd.


Powrót przy zachodzącym słoneczku ale chyba nieco niższej temperaturze niż rano. Ewentualnie lekki ruch powietrza takie wrażenie dawał. Na jezdniach zrobiło się sucho. I dosyć biało. Profilaktycznie wywalili mnóstwo soli. Miejscami aż chrzęściło pod kołami.
Trasa powrotna zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Tempo niespieszne. Przejazd spokojny.
Finisz już formalnie po zachodzie słońca ale było jeszcze dość jasno. Widać już, że dzień powoli się wydłuża.


Kategoria Praca

DNPOND

Czwartek, 7 stycznia 2021 | dodano: 07.01.2021

W miarę dobry rozruch i toczenie rozpoczynam o 6:01.
Warunki są niezłe. Jezdnie, co prawda, nie są suche ale nie ma też tej wilgoci na tyle dużo, by się uflejać. Temperatura na plusie. Wiatr chyba lekko sprzyjający.
Dojazd w wariancie krótkim, przez Będzin z opcją małobądzką. Spokojnie, bez sensacji. Na mecie zapas 6 min.
Na ICM-ie pokazywali jakoweś opady śniegu ale nic nie spadło.


Na powrocie nieco bardziej mokro niż na dojeździe. Wszystko przez całodniowy opad szczątkowego śniegu. Przy dodatniej temperaturze wszystko to się topiło i gromadziło. Trochę też podwiewało jakby z południa.
Powrót z questem więc trasa trochę nietypowa. Na początek do centrum Sosnowca ścieżkami przy Blachnickiego, Kombajnistów, Narutowicza i 1-go Maja. Quest załatwiony błyskawicznie i od razu zaczynam odwrót. Tym razem w stronę Pogoni (gdzie się dało to ścieżkami) i potem od klubu Kiepury do będzińskiej Nerki też ścieżką. Przez Zamkowe na ścieżkę pod grodziecki browar i dalej chodnikami do Gródkowa, gdzie wracam przy podstawówce na własne ślady. Wykończenie nieskończoną, jeszcze, "913" z haczeniem o piekarnię.
Mimo "takich se" warunków kręciło się nawet całkiem nieźle. Może dlatego, że nie miałem już presji czasu i bardziej mogłem dostosować tempo do oddechu anie na odwrót, jak to zwykle bywa rano, na dojeździe.
Trochę rowerzystów po drodze spotkałem, jest nas więc jeszcze trochę walczących za sprawę :-D


Kategoria Praca

DNPND

Wtorek, 5 stycznia 2021 | dodano: 05.01.2021

Niby od wczoraj już wiedziałem z prognoz ICM-u, że dziś dojazd w kropli, ale do ostatniego momentu miałem nadzieję, że jednak nie. Niestety w kropli.
Zestaw gumowy na siebie i do przodu. Ruszam o 6:05. Przy kropli w grę wchodzi tylko wariant krótki, przez Będzin. Tym razem z wariantem ścieżki przy 11-go Listopada i Kościuszki. Pełno tam rozlewisk ale w zestawie gumowym to mi to nie robi różnicy.
Przejazd spokojny ale zdecydowanie nie da się zakwalifikować do przyjemnych.
Na mecie 3 min. rezerwy. Od zewnątrz mnie nie przemoczyło ale suchy i tak nie byłem. Taki urok zestawu gumowego. Za to przynajmniej nie zmarzłem. Zresztą temperatura zdecydowanie była na plusie.


Powrót w warunkach zgodnych z prognozami ICM-u. Do niemrawego kapania doszła szczątkowa obecność śniegu. Do tego wiatr nieco na gębę. Z tego też powodu tempo znacznie spokojniejsze niż na dojeździe. Dzięki temu nie byłem taki mokry na finiszu.
Trasa przez Mortimer i Reden do Mostu Ucieczki. Potem Zielona, czarny szlak do Łagiszy i skrótem na Stachowe. Za magazynami powrót na asfalt i grzecznie prosto do domu.
Plus taki, że przejazd spokojny. Przy magazynach lekkie zaskoczenie. Powstaje kolejny.


Kategoria Praca

DNPND

Poniedziałek, 4 stycznia 2021 | dodano: 04.01.2021

Powrót do zwykłego rytmu. Co prawda, ten tydzień jeszcze będzie kulawy, ale mniej więcej wracam do normalności.
Start 5:55. Jest nieźle. Termometr zeznał +3. Raczej bez wiatru. Jezdnie mokre. Powietrze zamglone ale widoczność nienajgorsza. Ogólnie, jak na styczeń, to zadziwiająco dobre warunki.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Cicho, pusto, spokojnie. Pewnie sporo ludzi zrobiło sobie długi weekend. Dodać do tego okołoepidemiczne znieruchomienie i w sumie nie ma się co dziwić.
Na mecie z zapasem 4 min. Jechało się dobrze ale jednak nie są to wymarzone warunki do kręcenia.
Po drodze nowość w postaci oświetlenia. Jadąc od Preczowa na Zieloną, przed przejazdem nowe, ledowe latarnie. Bardzo mi się to spodobało, bo zwykle tam psińco widać.
Też mi się przypomniało, że w Wojkowicach trochę zmian na drogach. Przy parku powstało nerkowate rondo. W końcu będzie się dało płynnie zmieniać kierunek jazdy w tym miejscu. Skończyły się też prace na ul. Harcerskiej. Rondo skończone, ładny, gładki asfalt, chodnik dla pieszych. Do Granicznej jedzie się jak po stole.


Powrót mniej więcej w takim samym tempie jak dojazd i w sporej części po własnych śladach.
Kolejno: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Spokojnie, przyjemnie.
Warunki na powrocie nieco bardziej sympatyczne niż o poranku. Mniej wilgoci w powietrzu. Za to jakby lekkie parcie powietrza z północy.
Zauważalnie dłuższy dzień choć finisz już sporo po zachodzie słońca ale jeszcze nie przy zupełnych ciemnościach.


Kategoria Praca

O

Niedziela, 3 stycznia 2021 | dodano: 03.01.2021

Zaczerpnąć endorfinek.
Dziś kółeczko zgodnie z ogólnym zarysem. Na początek przez Strzyżowice do Rogoźnika i dalej przez Dobieszowice do Piekar Śląskich.
Stamtąd na rynek w Bytomiu i potem mniej więcej równolegle do "94", przez Dąbrówkę Wielką do Wojkowic i do domu.
Udało się wystartować nieco wcześniej niż wczoraj - przed 13:00 - i dzięki temu cały objazd w świetle dnia. W niemałej też części w ładnym słoneczku. Co prawda, nie dawało za wiele ciepła, ale za to było jakoś tak pozytywniej.
Sporo rowerzystów po drodze. Zwłaszcza w Rogoźniku.


Kategoria Inne

ON

Sobota, 2 stycznia 2021 | dodano: 02.01.2021

Trochę późno zbieram się na koła, bo prawie o 14:00. Nim zrobi się ciemno powinienem dać radę ukręcić jakieś 30km.
Ruszam na rozgrzewkę najpierw do Góry Siewierskiej. Potem zjeżdżam do "913" i jadę ścieżką przez Siemonię do Sączowa pod kościół.
Tam skręcam na Tąpkowice i grzbietem przetaczam się do Niezdary. Chciałem dalej do Świerklańca ale zaraz za Brynicą ściąga mnie do lasu i tak kręcę się po leśnych duktach zahaczając prawie o Miasteczko Śląskie. Robi się jednak już późno i żeby jak najmniej jechać po nocy zaczynam odwrót. Dalej lasami kręcę do Świerklańca. Objeżdżam park od północy i wzdłuż wału Kozłowej Góry.
Przystaję nawet na chwilę ze 2x zrobić foto. Efekt zamglenia i zachmurzenia jest taki, że wygląda jakby zaraz za wałem było niebo zamiast wody. Dużo jednak czasu na to nie poświęcam bo robi się coraz ciemniej.
Przez Wymysłów kieruję się do Rogoźnika. Zamiast wybrać drogę przez las, decyduję się na równoległą asfaltową, która tylko na małym odcinku jest terenowa, a wyprowadza od razu na most nad A1. Niestety straszne tam bagno zastałem i trochę czasu zmarnowałem usiłując nie wyglebić się centralnie w którąś z licznych kałuż. Udało się ale kosztem czasu. Robi się już regularnie ciemno. Na szczęście finisz trasy przez Rogoźnik i Strzyżowice już w większości oświetlonymi asfaltami więc leci dobrze.
Poza tym dziś były jakby lepsze warunki. Lekkie zamglenia ale widoczność nienajgorsza. Nie zarejestrowałem wiatru. Całkiem fajnie się kręciło. Nawet trochę żałuję, że nie wystartowałem wcześniej, bo bym sobie po lasach mógł dłużej pośmigać. A fajnie tam było, klimatycznie, jak w horrorach. Bardzo niewielu ludzi spotkałem po drodze.



Napoczęcie roku

Piątek, 1 stycznia 2021 | dodano: 01.01.2021

Mam nadzieję, że smętna pogoda pierwszego dnia roku nie wróżbą na całokształt tegoż.
Od wczoraj mgły. Czekałem dość długo licząc na to, że może jednak trochę się rozejdą ale po 13:00 dalej nic się nie zmieniało więc ruszyłem na koła.
Trasa bez planowania tylko tak mniej więcej kierunek od północy do zachodu.
Kolejno: przez Goląszę Dolną do Brzękowic Wału (łagodniejszym podjazdem) i dalej do Góry Siewierskiej zobaczyć wieżę widokową. Jeszcze nieotwarta do użytku ale już stoi. Tyle, że dziś i tak by z niej nic nie było widać. Obok mały plac zabaw.
Dalej staczam się w stronę Twardowic i przez Nową Wieś kręcę do Mierzęcic. Spontanicznie podjeżdżam pod wieżę kontrolną lotniska i potem wzdłuż niego kręcę do Pyrzowic i dalej do Ożarowic. Koniec z kierunkiem zachodnim. Robię zwrot na południe do Sączowa. Mam wrażenie, że lekko dmucha z tego kierunku. Z Sączowa ścieżką do autostrady i potem dalej ścieżką w stronę tamy w Rgoźniku.
Stopy już mam w tym miejscu dość wychłodzone i bez zaginania toczę się, przez Strzyżowice, prosto do domu.
Jechało się w sumie przyjemnie choć to wybitnie nie moje klimaty jeśli chodzi o aurę. Ale co robić? Taki mamy klimat, a jeździć się chce.
Po drodze napotkałem kilku rowerzystów.


Kategoria Inne

NZ +podsumowanie roku

Czwartek, 31 grudnia 2020 | dodano: 31.12.2020

Krótki kurs przedpracowy po zaopatrzenie. Wsiowy Lewiatan i najbliższa piekarnia.
Temperatura na plusie ale odczuwalnie zimno. W powietrzu dużo wody pod postacią mgły. Raczej bez wiatru.


Przebieg się zrobił ale ogólnie nieciekawy. Niemal samo jeżdżenie praca-dom i zaopatrzeniowo. Ledwo jedna setka. Normalnie nędza. Kompletnie nie wypaliły plany rozjechane przez okołopandemiczny cyrk, który zupełnie mi odebrał ochotę do wyjazdów.
Na rok następny planów nie robię, bo jeszcze się zanosi na to, że przynajmniej przez kilka miesięcy normalnie nie będzie. Może pod koniec lata uda się coś dłuższego pojechać. Na wcześniej się nie nastawiam.
Teraz najważniejsze abyśmy wszyscy tą epidemię przeżyli i zdrowi byli, czego wszystkim życzę.