limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 21.77km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 sierpnia 2020 | dodano: 21.08.2020

Przy piątku i przed urlopem nie chciało się wstawać, oj, nie chciało. Dlatego też start obsunięty na 6:16. Nie ma rady, trzeba będzie pociskać choć trochę. Na szczęście od samego rana zakładałem, że dziś dojazd Rzeźnikiem.
Warunki o poranku takie, że na polach mglisto, czyste niebo, rześko i chyba bez wiatru albo sprzyjający.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Ogólnie bez sensacji. Jednie na rondzie w centrum D. G. chwila niepewności czy kierownik naginający od strony Będzina raczy się zatrzymać. Zatrzymał się.
Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.


Powrót raczej niespieszny poza odcinkiem od Łęknic do zjazdu na Preczów. A w ogóle trasa częściowo spontaniczne zaginana.
Zaczynam przez las zagórski zwykłym wariantem. Potem Reden i Łęknice. Przejazd z P3 na P4 i dalej do Preczowa. W Sarnowie zbiera mi się na eksplorację więc za rurą zaginam w prawo. Ładny zjazd, który potem muszę odrobić. Na dziko przez "86" przebijam się pod szklarnie w Borach Malinowskich i stamtąd terenem do granicy Psar i Malinowic. Terenowo ciągnę do Strzyżowic nie dojeżdżając do nich tylko spontanicznie zaginając w ul. Kasztanową. Dopiero potem, już asfaltami, grzecznie do domu.
Przyjemnie i spokojnie na powrocie. Pogoda lampiasta.


Kategoria Praca

DPOD

Czwartek, 20 sierpnia 2020 | dodano: 20.08.2020

Zanosiło się na start z zapasem czasowym. Wyszło tak, że ruszam o 6:12. Czyli jazda na styk.
Warunki dość różne od wczorajszych. Przede wszystkim sporo mgieł. Miejscami dość gęste. Termicznie przyjemnie. Raczej bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez ekscesów.
Na mecie równo o 7:00.


Powrót okraszony spontanicznymi zwrotami w warunkach bardzo miłych termicznie.
Początek przez las zagórski ale wariantem wzdłuż Rowu Mortimerowskiego i dawnym nasypem kolejowym. Wypadam z lasu na Staszicu koło Bachusa. Potem zjazd pod "94" i dalej przez Reden na Łęknice. Przejazd z P3 na P4 i do Preczowa. Tu mi się odechciewa podjazdu do Sarnowa i odbijam w stronę czarnego szlaku Zielona-Łagisza. Ciągnę szlakiem do Stachowego i potem pod magazyny DL Invest.
Stamtąd asfaltem po swoich śladach do żółtego szlaku. Nim do terenowego łącznika od urzędu gminy do Strzyżowic i dopiero stamtąd zjazd prosto do domu.
Generalnie niespiesznie, przyjemnie, spokojnie. Jedynie na bieżniach nieco dynamiczniej żeby się stamtąd szybko zwinąć, bo ruch dziś znacznie większy niż wczoraj. Wczoraj właściwie było kompletnie pusto.


Kategoria Praca

DPOD

Środa, 19 sierpnia 2020 | dodano: 19.08.2020

Rozruch "taki se". Ruszam o 6:10.
Warunki nie takie straszne, jak jeszcze wczoraj na wykresach ICM obiecywał. W nocy dość konkretnie lało i na zewnątrz są tego ślady ale o poranku jest już dość ok. Jezdnie mokre, pochmurno, raczej nie wieje, nawet ciepło, sporo wilgoci w powietrzu. Przyjemnie do jazdy.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie jestem równo o 7:00.
Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Nogi podawały zdecydowanie lepiej niż wczoraj.


Powrót lekko zaginany w towarzystwie.
Początek zwykły przez Mortimer i Reden w stronę Pogorii 3. Chwila przerwy na browarku w "13". Szczęśliwie udaje się przeczekać ulewę przy tej okazji. Dalej przejazd na Pogorię 4 i bieżnią aż do zjazdu przed mostem. Potem Warężyn, Dąbie, Goląsza Dolna, Góra Siewierska i zjazd do Strzyżowic.
Niespecjalnie spiesznie na podjazdach, umiarkowanie na płaskich i ile samo leciało z górki.
Pogoda generalnie dopisała choć trzeba było się trochę z wiatrem siłować gdzie wypadło jechać na zachód.
Ogólnie przyjemny powrót.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 18 sierpnia 2020 | dodano: 18.08.2020

Rozruch taki sobie. Start też o 6:11.
Warunki trochę nijakie. Słońce przesłaniane przez chmury, na polach mgły, jakby delikatny ruch powietrza ze wschodu. Nie za ciepło. Nogi nie podawały zbyt dobrze. Może dlatego też, mam wrażenie, że jazda szła opornie. Przełożyło się to na czas dojazdu i obsuwę.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Generalnie bez sensacji.
Na mecie z obsuwą 5 min.


Powrót  sporej części pod wiatr. Nie było sensu się szarpać więc tempo niezbyt imponujące. Sporo młócenia młynkami.
Trasa nieco terenowa. Początek przez las zagórski. Z Redenu na Łęknice i bieżniami do Preczowa. Stamtąd przez Sarnów do Parku Żurawiniec i terenem do Strzyżowic. Finisz asfaltowy.
Przyjemnie, spokojnie.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 17 sierpnia 2020 | dodano: 17.08.2020

Prawie sprawny rozruch i start o 6:09. Warunki rześkie, pochmurno, tylko miejscami nieco przebija słoneczko. Jeśli jest jakiś ruch powietrza, to dość minimalny.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na Robotniczej niebieskie coś wyprzedzające spod łokcia. Poza tym spokojnie.
Na mecie równo o 7:00.


Powrót niespecjalnie spieszny, lekko zaginany.
Wytaczam się z pracy jak zwykle. Chwila wahania nad wariantem powrotnym i decyduję się przelecieć przez las zagórski ale trochę inaczej niż zwykle, choć dystansowo podobnie. Potem Reden i Łęknice. Dalej bieżnia P3, przejazd na P4 bieżnią do Ratanic. Korciło dalej ale w planach jeszcze miałem wjazd do wsiowej piekarni więc trzeba było się nieco pohamować.
Z Ratanic jadę w stronę "86" i wracam się kawałek by wbić na płytową drogę, która by mnie w efekcie zaprowadziła do Malinowic. Jednak nie miałem zamiaru się mordować na betonach i pokręciłem bardziej na północ przez las by wybyć na Chrobakowym. Dopiero stamtąd do Malinowic i dalej do wsiowej piekarni. Finisz już asfaltem do domu z szybkim wjazdem do wsiowego Lewiatana. Tu zapominam włączyć Garmina i ostatni kilometr się nie doliczył do przebiegu ale w pamięci był więc go uwzględniłem w rachubach.
Pogoda na powrocie bardzo przyjemna i sprzyjająca kręceniu. Choć też jakby mająca się ku burzy. ICM tego nie wykluczał. Zaś na jutro... Nie wiem czy rower, czy płetwy... Może jeszcze do kolekcji dołączyć rower wodny?


Kategoria Praca

Test klocków EBC

Piątek, 14 sierpnia 2020 | dodano: 14.08.2020

Dziś wolne za jutrzejsze święto wypadające w sobotę. I w sumie dobrze, bo jakiś przymulony jestem od wczoraj wieczora. W ogóle miałem nie jeździć ale mi się komórka przypomniała, że przyszła przesyłka do paczkomatu.
Zaczynam więc kręcenie od kursu do paczkomatu chwilę po 12:00. Tam i nazad niecały kilometr.
Zakładam klocki EBC zamiast obecnych Ashim do tylnego hamulca Mamuta. Na Ashimach hamowanie było już słabe i na dodatek towarzyszył mu odgłos dartego metalu. Po wymianie przyszedł czas na test.
Do tego dobrze nadaje się garb tarnogórski bo jest na nim kilka ładnych zjazdów.
Na początek kręcę na Równą Górę od strony Ligęzy. Tam chwila na podziwianie widoku i dalej przez pola w stronę Czerwonego Kamienia oraz Brzękowic-Wału. Kawałek szlaku i zjeżdżam do Goląszy Dolnej i dalej do Dąbia. Tu miałem pojechać na Chrobakowe ale jakoś tak dobrze się kręciło więc pomyślałem, że polecę do Toporowic i skręcę w pierwszy zjazd do Przeczyc. Przypomniało mi się po drodze, że ładny zjazd, w sam raz na test hamulca, jest obok cmentarza w Dąbiu. Skręcam więc na kościół, potem podjazd i zjazd. Hamulec działa pięknie.
Dalej jedzie się dobrze i na Przeczyce skręcam dopiero za remizą w Toporowicach. Potem kolejny zwrot za remizą w Przeczycach. Tym razem na Warężyn. Znów kombinowałem, że tam nawrócę na Chrobakowe, ewentualnie przez Kuźnicę Piaskową polecę na P4. Jednak na szczycie podjazdu zanęca mnie polna droga, której wylotu spodziewałem się na niebieskim szlaku do Wojkowic Kościelnych. Jadę sprawdzić. I jest jak myślałem.
Skoro byłem już na szlaku, to postanowiłem nie ryzykować życia przy przejeździe obok Finezji tylko pokręciłem na światła w Wojkowicach obok kościoła. Stamtąd bieżnia P4 aż do zjazdu na Preczów. W Preczowie za remizą robię zwrot w stronę czarnego szlaku Zielona-Łagisza i nim kręcę w stronę Stachowego. Stamtąd przez pola do wsiowego DINO i na moment wjazd do wsiowego Lewiatana za lodami. Potem już szybki zjazd do domu wciągnąć część zakupu.
Pogoda lampiasta, dlatego też naszła mnie ochota na lody. Potem jeszcze będzie zimne piwko :-) Troszkę wiatru ale wiele niewnoszącego do przebiegu akcji. Na finiszu samopoczucie jakby ciut lepsze.


Kategoria Inne, KlockiT, Serwis

DPDZD

Czwartek, 13 sierpnia 2020 | dodano: 13.08.2020

Deczko nieskładny rozruch i wyjazd dopiero o 6:13. Nie miałem za bardzo zacięcia do pociskania, do tego załadowany plecak, więc od razu założyłem, że będzie obsuwa. Jaka, to się dopiero na miejscu miało okazać.
Warunki dzisiaj takie, że powiedziałbym chłodnawo. Przynajmniej na tle temperatur dziennych. Ale wdzianko całkowicie na krótko i dało radę. W ogóle to słonecznie, raczej bezwietrznie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie 4 minuty w plecy.


Powrót w przyjemnej lampie niespecjalnie spieszny.
Trasa oklepana przez Mortimer i Reden na Łęknice i dalej do przejazdu między Pogoriami. Korciło mnie by polecieć w stronę Ratanic i dalej ale w plecaku miałem sporo balastu, a po drodze jeszcze chciałem zakupić pieczywko. Tak więc przez Preczów do Sarnowa, wygięcie przez Park Żurawiniec przed wjazdem do wsiowej piekarni i znów przez Park na teren do Strzyżowic. Stamtąd zjazd do domu.
Tu mi się przypomniało, że w paczkomacie czeka przesyłka więc dokładam kolejne metry do dziennego przebiegu. Choć tym razem niewiele. Nawet kilometra nie było.
Po dłuższej przerwie kurs po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana. Tym razem bez zaginania bo sucho jak pieprz i na rozgrzebanej "913" fruwają tumany kurzu. Z balastem już prosto do domu.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 12 sierpnia 2020 | dodano: 12.08.2020

Były widoki na wcześniejszy start ale ostatecznie zaczynam toczenie dopiero o 6:09.
Warunki przyjemne, rześko, słonecznie, lekki podmuch ze wschodu (ICM twierdził, że na poziomie 7km/h).
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie równo o 7:00.
Chyba zaczyna lekko napęd się zużywać. Ze 2x przeskoczył łańcuch na 7. No chyba, że to wina przerzutki. Nie pracuje za dobrze. Rozważam jej wymianę na nową. Jakaś XT mi chodzi po głowie.


Powrót niespecjalnie spieszny w warunkach termicznie mocno przyjaznych.
Tym razem kręcę przez Blachnickiego na górkę środulską i dalej obok Plejady na Pogoń. Stamtąd do Piaski, przecinam "94" centrum Czeladzi i odbijam w stronę Przełajki. Zostaję jednak po naszej stronie Brynicy przebijając się terenem na granicę Czeladzi i Grodźca. Stamtąd pod wojkowicki Orlen i prosta do domu. Na finiszu najpierw ja robię za króliczka, potem ja gonię za króliczkiem. Podciągnął mnie pod samą furtkę w ładnym tempie :-)
Spokojny powrót z pracy. No może poza jednym kierownikiem wyprzedzającym spod łokcia.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 11 sierpnia 2020 | dodano: 11.08.2020

Rozruch nie tak dobry, jak wczoraj, ale jeszcze w granicach przyzwoitości, jak na panujące warunki. Startuję o 6:10.
Jest przyjemnie rześko, słonecznie i z minimalnym ruchem powietrza.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. W centrum D. G., na zjeździe z ronda, chwila niepewności czy kierownik pędzący od strony Będzina, zechce przelecieć mi przed nosem, czy jednak stanie. Stanął ale widać było z twarzy, że niemal dla niego obraza majestatu, że musi rowerzyście ustąpić.
Reszta trasy bez sensacji. Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.


Na powrocie coś podkusiło mnie, żeby polecieć przez las zagórski w stronę Redenu. I to pomimo tego, że mniej więcej na wprost kierunku jazdy widać było, że leje. Łudziłem, się, że zdążę ominąć. Nie zdążyłem. Lunęło mniej więcej chwilę wcześniej nim przekroczyłem tory. Na dodatek z przeciwdeszczy miałem tylko pokrowiec na plecak. Błąd. Pod przejazd pod "94" trafiam już z bagnem w butach i przemoczonymi ciuchami. Tak z 10 minut czekam aż przestanie lać. Kilkaset metrów dalej jezdnie suche jak pieprz.
Kręcę dalej bez objazdów w stronę Mostu Ucieczki, Zielonej i czarnym szlakiem do Łagiszy. Potem wzdłuż torów na Stachowe i przez pola w stronę DINO. Na "913" pełno maszyn budowlanych zastawia zwężenie więc odbijam na Lewiatan i wykańczam asfaltem.
Zdążyłem podeschnąć tu i tam, przed dotarciem do domu ale nie całkowicie. Buty do czyszczenia, ciuchy do prania. Szczęśliwie grzmoty i ściana wody na południowy zachód od mojego kierunku jazdy do mnie nie dotarła.
Jednak trzeba wozić przciwdeszcze cały czas. Albo moknąć.


Kategoria Praca

DPODOD

Poniedziałek, 10 sierpnia 2020 | dodano: 10.08.2020

Dość sprawny rozruch zakończony startem o 6:06.
O poranku bardzo przyjemne warunki. Miłe, chłodne powietrze, bezchmurne niebo, słoneczko, bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie z zapasem 2 min. Przyjemny dojazd do pracy.


Na powrocie przyjemna lampa, która gdzieś po drodze skusiła mnie na lekkie wygięcie i przez to mi się plany deczko posypały.
Zaczynam standardowo przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Dalej do przejazdu między Pogoriami i tak na wysokości odbicia do Preczowa pomyślało mi się, że zagnę przez Ratanice. Ale. Przy Ratanicach miałem taką ładną prędkość, że żal było aż marnować klocków na jej wytracenie i poleciałem dalej, aż do Kamienia Ornitologa (nie bez znaczenia była obecność króliczków). Tam odbijam na Kuźnicę Piaskową.
Kolejne zawahanie odnośnie trasy przeżywam przy odbiciu na Dąbie-Chrobakowe. Znów jednak żal było strzępić klocki na wytracanie prędkości. Sama się zredukowała na finiszu ulicy. Potem jeszcze skusił mnie pierwszy podjazd na Brzękowice-Wał. Stamtąd lecę za ciosem w stronę Góry Siewierskiej i wciągam się na Czerwony Kamień. Tu mi się przypomina, że miałem zahaczyć o wsiową piekarnię po chlebek. No trochę daleko się wracać więc dociągam terenem do drogi z Góry Siewierskiej do Strzyżowic i staczam się nią w kierunku remizy w Strzyżowicach i dalej do piekarni. Potem do domu.
Jednak tu sobie uświadamiam, że jak ktoś nie ma w głowie, to musi mieć w kołach. Miałem jeszcze oprócz wsiowej piekarni nawiedzić weterynarza. Skoro i to nie załatwione to trzeba zrobić extra kółko. Nie, żeby mnie to jakoś bolało :-)
Terenem przetaczam się pod Urząd Gminy i dalej przez Park Żurawiniec do celu. To dłuższą chwilę czekam aż zwierzątka przede mną zostaną uleczone, załatwiam lekarstwo i wracam do domu. Też nie najkrótszą drogą. Staczam się przy magazynach DL Invest w stronę Stachowego i stamtąd przez pola w stronę Gródkowa i dalej pod DINO. Na kierunku jazdy widzę tumany kurzu na rozgrzebanej "913" więc odbijam asfaltami w stronę Lewiatana wsiowego i dopiero stamtąd do domu.
Bardzo fajne warunki do jazdy dziś były. Moje ulubione.


Kategoria Praca