Z
-
DST
6.00km
-
Czas
00:20
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zwykłe zagięcie do Lewiatana i potem zwykłe zagięcie do najbliższej piekarni i paczkomatu.
Słonecznie, lekki ruch powietrza. Przyjemne warunki.
Poza tym bez większych zapędów do objazdów.
DNPOND
-
DST
45.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyzwoity rozruch i start o 6:05.
Chłodnawo, lekkie zamglenia, raczej bez wiatru, suche jezdnie. Niezłe, jak na listopad, warunki.
Dziś wytaczam się na Rzeźniku. We wtorek odebrany z serwisu przyzwyczaił mnie do żyletek hamulców. Jazda w środę na Mamucie uzmysłowiła mi, że mu się hamulce praktycznie skończyły. W czwartek pogrzebałem przy nich trochę i doszedłem do dwóch wniosków: trzeba wymienić przednią tarczę, bo zwichrowana i koniecznie potrzebna dolewka oleju w tylnym hamulcu. Taile zamówione. Pytanie: kiedy dojadą? Sobota czy raczej już po weekendzie?
Tymczasem do pracy przelot przez Będzin w wersji małobądzkiej i z Nerką po drodze. Zagórze przez centrum. Tu stwierdzam, że jeszcze jest spory zapas czasu i decyduję się na małe wygięcie. Kręcę w stronę lasu zagórskiego i do Firmy podjeżdżam od tej strony. Dzięki temu ekstra kilometr więcej.
Sam przelot sprawny, zupełnie bez sensacji. Właściwie to na drogach pusto.
Powrót niespecjalnie spiesznie i lekko naciągany.
Przez ścieżkę przy Blachnickiego kręcę do Plejady i dalej na Pogoń. Kontynuuję ścieżką spod Klubu Kiepury aż do będzińskiej Nerki i dalej przez Zamkowe do Grodźca. Objeżdżam bokiem do ścieżki z Grodźca do Wojkowic. Stamtąd asfaltami przez Strzyżowice i wykończenie wygięciem przez ul. Kasztanową.
Przyjemnie. Bez sensacji. Warunki o tyle lepsze od porannych, że mniej wilgoci w powietrzu i chłodek nie był tak odczuwalny. Ale ciepło nie było. Zwłaszcza po za chodzie słońca.
Kategoria Praca
DNPNDZD
-
DST
41.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
18.92km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się przeciętnie sprawnie i wytaczam o 6:05.
Chłodno. Powietrze chyba na plusie ale przy gruncie przymrozek - oszronione trawy. Raczej bez podmuchów i dość czyste niebo.
Trasa przez Będzin w wersji małobądzkiej i z przejazdem przez Nerkę. Przez całe miasto we mgle. Finisz przez centrum Zagórza.
Na mecie z minutą rezerwy i lekko wychłodzonymi stopami. Sam przejazd spokojny i przyjemny.
Tempo jeżdżenia spada, zwłaszcza na powrocie, kiedy to już nie muszę stawić się na określoną godzinę. Będę, to będę.
Trasa niewymyślna: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, Preczów i Sarnów. Na wiosce wyginam od remizy do DINO i na szybkie zakupy uzupełniające do wsiowego Lewiatana. Na finiszu podjazd pod piekarnię. Zajeżdżam do domu zostawić balast i jeszcze zwykłe kółko do DINO. Nieuzupełniony asortyment w Lewiatanie zmusza mnie do ekstra wizyty w sklepie.
Warunki na powrocie nienajgorsze. Bez wiatru, znośna temperatura, sucho.
Kategoria Praca
SOND
-
DST
20.00km
-
Czas
01:02
-
VAVG
19.35km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy i z pracy do serwisu zupełnie nierowerowo.
Z serwisu odbieram Rzeźnika po zwyczajowym przeszczepie - kaseta, korba, łańcuch. Do tego odpowietrzenie tylnego hamulca i poprawki przy blokadzie przedniego hamulca.
Oczywiście mały test na powrocie. Niestety w ciemnościach więc niespecjalnie ambitny.
Staczam się w stronę dworca kolejowego w Będzinie i stamtąd kręcę na 12% na Syberkę. Stamtąd kładkę w stronę M1 i dalej do centrum Czeladzi. Potem Wojkowice - Orlen - kościół - i zwrot do Strzyżowic. Na finiszu wygięcie przez ul. Belną.
W odwodzie była jeszcze Kasztanowa, jakby miało km-ów zabraknąć do równej dziesiątki, ale nie było konieczności skorzystania z tego wariantu.
Na powrocie warunki nienajgorsze. Raczej bez wiatru. Temperatura znośna. Jezdnie raczej suche. Nawet przyjemnie się kręciło. Może bym nieco naciągnął jeszcze kółeczko, ale w domu czekał już drapieżnik. Od 6:00 rano sam, więc się ograniczyłem.
Kategoria Inne, Kaseta, Korba, Łańcuch, Serwis
DNPD
-
DST
39.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
19.18km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udało mi się dziś nieco sprawniej rozruszać i na kołach jestem o 6:04.
Warunki nawet przyjemne. +5. Na jezdniach minimalna wilgoć. Wiatr jakoś nie zwrócił na siebie uwagi więc albo jego brak, albo sprzyjający.
Trasa przez Będzin w wersji małobądzkiej i przez centrum Zagórza.
Spokojnie, niespecjalnie spiesznie. Na mecie równo o 7:00.
Warunki takie, że powrót już w tempie nieambitnym, a z dnia na dzień będzie jeszcze słabiej. Temperatura mniej więcej jak o poranku ale za to trochę wiatru przeciwnego. Pochmurno. Pod koniec trochę niegroźnych kropelek. Finisz o ciemności.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Na wiosce trochę zagiąłem przy remizie i miałem jeszcze ku Lewiatanowi ale jakoś tak się zawiesiłem i ostatecznie nie udało się dobić do pełnej czterdziestki przebiegu za dzień.
Kategoria Praca
OZ
-
DST
13.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
00:48
-
VAVG
16.25km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niespieszne standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Potem równie niespieszne zagięcie do wsiowej piekarni. Tym razem tam terenem w stronę granicy Malinowic i Psar. Powrót przy magazynach i dookoła lasu gródkowskiego. Od szkoły ścieżką.
Słonecznie i wietrznie. Powietrze chłodne ale w sumie przyjemnie.
DNPD
-
DST
35.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.26km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Słabo poszedł rozruch i wytaczam się dopiero o 6:14.
Warunki takie, że +4 na termometrze. Do tego pizga zimnym powietrzem i to z kierunku dla mnie niepomagającego lub przeciwnego. Tyle dobrze, że jest sucho i, z braku chmur, w miarę jasno.
Trasa przez Będzin w opcji małobądzkiej i przez Mec. Spokojnie i zdecydowanie niespiesznie. Na mecie obsuwa na 5 min.
Ładne słoneczko z dnia zniknęło gdzieś nim wyruszyłem w powrót. Do tego zimny wiatr. Zupełnie niezachęcające do zaginania warunki.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Stachowe.
Tempo niespieszne. Przelot spokojny.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
36.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.78km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:09.
Jezdnie mokre. Padało jeszcze chwilę przed tym, nim wyruszyłem. Do tego jest jakiś opór powietrza, który na ostatnich kilometrach trochę spowalniał. W miarę ciepło.
Trasa przez Będzin w opcji małobądzkiej i finisz przez centrum Zagórza.
Spokojnie i bez ekscesów. Na mecie 3 min. obsuwy.
W ciągu dnia było nawet całkiem przyjemnie dlatego na wyjściu z pracy zaskoczył mnie zimny wiatr. Znaczy się jutro będzie rano pizgawica. Poza tym jest sporo słoneczka. Wiatr mam z kierunku zdecydowanie przeszkadzającego. Dlatego też tempo niezbyt ambitne.
Trasa bez zbytniego naciągania: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, Preczów i Sarnów.
Po drodze pitstop u weterynarza i potem pod paczkomatem.
Sam przelot spokojny i nawet przyjemny.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
20.54km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie. Start o 6:10.
Warunki dziś lepsze jeśli chodzi o wodę. Jezdnie tylko lekko mokre. Nie pada. Za to temperatura nieco niższa. Nie sprawdzałem na termometrze ale powiedziałbym, że gdzieś tak +5, +7. Raczej bez wiatru.
Trasa przez Będzin. Prawie pełna Nerka i ścieżka małobądzka. Zagórze przez centrum.
Na mecie jestem minutę po czasie. Przelot bez większych ekscesów.
Na powrocie sucho, cieplej niż rano i szybko zachodzące słońce.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów.
Na finiszu wjazd do piekarni i paczkomatu.
Przelot spokojny, niezbyt spieszny, całkiem przyjemny. Szkoda tylko, że zaraz jak wejdę do domu to robi się ciemno.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
32.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
16.70km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch przeciętny i start o 6:07.
Na zewnątrz mokro. Kapie niegroźnie. Termometr zeznał pod +10. Jeszcze ciemno.
Kręcę trasę przez Będzin w wersji małobądzkiej i przez Mec.
Na mecie 4 min. obsuwy. Gdyby nie przebieranki w przeciwdeszcze na wlocie do Będzina, to bym był o czasie. Opad jednak w tym miejscu wyraźnie przyspieszył. Kilometr dalej już nie padało. Po drodze bez sensacji. Może dlatego, że w wielu miejscach posiłkowałem się chodnikami i ścieżkami.
Powrót po mokrych jezdniach i częściowo kapany. Temperatura mniej więcej jak rano. Szaro, buro i ponuro. Zupełnie niezachęcająco do objazdów i energicznego kręcenia.
Wracam dokładnie po własnych śladach w tempie spacerowym. Żeby się nie uflejać. Płaszczopeleryna jedzie w plecaku ale ze stuptutów nie zrezygnowałem.
W sumie jechało się dobrze. Gdzie tylko była okazja to chodnikami i ścieżkami. Pewnie dzięki temu bez ekscesów.
Kategoria Praca