limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Inne

Dystans całkowity:18272.00 km (w terenie 3208.00 km; 17.56%)
Czas w ruchu:1025:58
Średnia prędkość:17.81 km/h
Maksymalna prędkość:62.00 km/h
Liczba aktywności:602
Średnio na aktywność:30.35 km i 1h 42m
Więcej statystyk

ZDPND

Czwartek, 30 kwietnia 2020 | dodano: 30.04.2020

O poranku rześkim zagięcie do najbliższej piekarni i standardowo do wsiowego Lewiatana. Widać w powietrzu sporo wody i czuć chłodek. Ale jest też i słoneczko. Może przynajmniej dojazd do pracy będzie w przyjemnych warunkach.


Start znów lekko opóźniony - 13:36. Trasa dokładnie jak wczoraj tyle, że mniej zawałów na światłach po drodze. Spokojnie i mniej dynamicznie. Na mecie minuta zapasu.
Warunki dość przyjemne, odpowiednie na wdzianko "na krótko" ale do upałów daleko. Trochę wieje nieciepłym powietrzem. Ciekawe czy i dziś popada jak w prognozach stoi. Jeśli tak, to finisz może mi wypaść w sporej kropli.


Powrót dziś po nawierzchniach zdecydowanie stabilnych. Na dojeździe kawałek terenu okazał się ostrzeżeniem, że w lasku zagórskim może być bagienko. Nie miałem ochoty tego sprawdzać. Sporo trasy powrotnej po własnych śladach.
Na początek przez centrum Zagórza na Mortimer. Tu odbijam na Starocmentarną i przetaczam się w stronę Łęknic, gdzie wbijam na bieżnię P3. Kręcę nią do przejazdu na P4. W końcu otwarty przejazd na tamie więc można zaoszczędzić trochę energii nie zwalniając.
Bieżnię P4 opuszczam w kierunku na Preczów i już bez kombinowania przez Sarnów lecę prosto do domu.
Przyjemnie i nie tak chłodno, jak się spodziewałem, że może być. Początkowo tempo spokojne ale jak już się rozbujałem w okolicach Starocmentarnej, tak już potem poleciało wartko.
Krople przesunęły się na dzień jutrzejszy.


Kategoria Inne

Za chlebem +DPND

Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 | dodano: 27.04.2020

O niewczesnym poranku (około 8:30) rundka do wsiowej piekarni po pieczywo. Zagięcie przez teren pod Urząd Gminy a powrót przez las gródkowski, tyłem tartaku i slalomem przy DINO i Lewiatanie.
Nie zimno, nie ciepło, trochę wiaterku, trochę chmurek, słoneczko. Przyjemnie.


Do pracy startuję z lekkim opóźnieniem - 13:38. Początek kręcę jak za dojazdem po chlebek czyli w stronę Urzędu Gminy. Potem dalej przez Park Żurawiniec do świateł na "86" i stąd już standard przez Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Prace ze ścieżką przy Braci Mieroszewskich postępują. Ciekaw jestem jak rozwiążą przejazdy rowerowe.
Na metę zataczam się równo o 14:30. Przyjemnie się jechało. Tylko pod koniec jazdy, na Szymanowskiego, nerwus w BMW musiał koniecznie mnie wyprzedzić mimo nadjeżdżającego z przeciwka samochodu i pomimo tego, że właśnie objeżdżałem zaparkowanego dostawczaka. No i jak tu nie mieć złego zdania o kierowcach BMW?


Powrót wyszedł trochę inny niż planowałem ale też nieźle.
Na początek przetaczam się przez las zagórski na Reden. Tu nie załatwiam jednej sprawy. Muszę pofatygować się do centrum. Tu się udaje. Potem po swoich śladach, przez Zieloną, kręcę na czarny szlak do Łagiszy. Jest już po zachodzie ale coś tam jeszcze widać. W Łagiszy już odpuszczam teren i grzecznie asfaltem przetaczam się do Sarnowa. W mojej wiosce robię małe zagięcie by mieć pewność, że przebiję dziś 50km przebiegu. Odbijam przy remizie do Gródkowa i wykańczam dojazd "913".
Na powrocie chłodniej niż za dnia. Przydają się długie spodnie podróżujące do pracy w plecaku. Dnia przybywa.


Kategoria Praca, Inne

Za chlebem +DPND

  • DST 48.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 20.87km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 kwietnia 2020 | dodano: 23.04.2020

Dziś na początek rundka mniej więcej zwykła do piekarni we wsi czyli terenem pod Urząd Gminy i powrót obok magazynów i przez las Gródkowski z wygięciem koło wsiowego Lewiatana.
Słonecznie, przyjemnie. Chyba dalej wieje ze wschodu ale jakby już nie tak mocno.



Start do pracy na popołudnie. Coraz bardziej ku warunkom letnim się ma ale jeszcze mimo tego jadę w długich spodniach i dwóch lekkich warstwach na górze. I wcale nie jestem jakoś przegrzany. Podmuchy wiatru, które dalej zdają się być z kierunku wschodniego, nie są zbyt ciepłe. Na szczęście nie za mocne. Jest całkiem sporo słoneczka.
Trasa dojazdowa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na mojej wiosce i w Sarnowie sporo "szoszonów". W ogóle ruch jakby się wzmagał.
W pracy jestem z zapasem 7 min.



Powrót bez większego gięcia w kierunku dystansu. Jedynie by uniknąć zrytej i zwężonej drogi. Za to na raczej krótkiej trasie.
Kręcę przez Mec i Środulę do Będzina. Ścieżką przy Kościuszki do ronda UE i przebijam się na skróty na Zamkowe. Stamtąd do lasu grodzieckiego, na drugą stronę (zachodnią) "86" i za centrum Lidla do lasu gródkowskiego. Ten kawałek już dzisiaj grałem ale pasował mi do pomysłu objechania zrytego odcinka "913" między szkołą a tartakiem. Wydostaję się przy nieistniejącym już dworcu kolejowym w Gródkowie i zawijam najpierw pod DINO a potem pod Lewiatana, skąd już prosto do domu.
Niespiesznie, przyjemnie, bez sensacji. Jedyne co mnie dziś, jak również wczoraj, zatrzymało to zachodzące słońce znajdujące się dokładnie nad skrzyżowaniem na Mecu. Niestety aparat nie do końca widział to tak jak ja.


Kategoria Inne, Praca

Za chlebem oraz DPND

  • DST 51.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 20.68km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 20 kwietnia 2020 | dodano: 20.04.2020

Miało być dziś na 1 zmianę ale się okazało, że jednak jest potrzeba żebym szedł na drugą więc o poranku trochę czasu na różne działania.
Zaczynam od śniadania i potem małe zagięcie do piekarni po świeży chlebek. Oczywiście zagięcie nieco większe. Terenem w stronę Urzędu Gminy, piekarnia, potem przy DL Invest w stronę lasu gródkowskiego i objazd do podstawówki.
Dalej zdzierają klinker między szkołą a tartakiem. Z daleka widzę przewężenie. Nie zamierzałem się tam pchać a ten widok jeszcze mnie w tym upewnił. Zamiast tego przelatuję południową część lasu gródkowskiego, na tyłach tartaku i wypadam prawie przy wylocie ul. Wspólnej. Wspinam się na jej dwa wybrzuszenia i zjeżdżam do samego dołu skręcając na Wojkowice.
Wpadam na chwilę na cmentarz zobaczyć jak się spisał kamieniarz i potem już prosto do domu.
Na własnym placu jeszcze 2 kółeczka żeby dobić do 14km.
Warunki takie odrobinę dwuznaczne. Jest ładne słoneczko ale wieje ze wschodu nie za ciepłym powietrzem. Jak już się rozruszałem, to mi nie przeszkadzało. Jednak w cieniu było tak sobie.




Dojazd do pracy nietypowo ale dystansowo niemal jak zwykle. Kręcę początek terenem jak rano po chlebek ale od parku Żurawiniec dalej terenem aż do wylotu przy światłach w Sarnowie. Reszta standardowo przez Preczów, Zieloną, centrum D. G., Mortimer i centrum Zagórza.
Na Zielonej całkiem sporo ludzi, jeśli porównać to do niedawnej pustki, ale też bez przesady. Bywało więcej. Za to wielu nie bardzo przejmuje się utrzymywaniem dystansu i maskowaniem. Cóż. Chyba będzie musiało być jak sądzę, że musi, czyli po prostu trzeba będzie kiedyś tego Covida złapać, przechorować i się uodpornić albo przejść na tamtą stronę. Ludzie są nie do upilnowania, tym bardziej wirus. Szczepionka czy lekarstwo wydaja się tylko takim uspokajaniem nastrojów a realnie patrząc, to wariant z przechowaniem jest dużo bardziej prawdopodobny w krótkiej perspektywie niż medykamenty. Zobaczymy jak to będzie ale optymistą trudno być.
Na mecie melduję się z zapasem 2 min. Troszkę po drodze dawał się we znaki wiaterek ze wschodu. Zdecydowanie zimny.



Trzecia część dzisiejszego jeżdżenia - powrót z pracy. Formalnie już po zachodzie słońca ale faktycznie jest na tyle jasno, że udaje mi się przemknąć przez las zagórski, Reden, Most Ucieczki, Zieloną i czarny szlak do Łagiszy nim porzucam terenowanie i grzecznie kończę asfaltem przez Sarnów. Część trasy powrotnej po swoich śladach.
Warunki na powrocie takie, że chłodnawo ale jako, że chciało mi się żwawo kręcić to wdzianko z dojazdu w zupełności wystarczyło. Nawet deczko się zgrzałem. Czas powrotny na tyle dobry, że podciąga zauważalnie średnią z dnia.
Po oficjalnym otwarciu lasów wszędzie pełno ludzi. Nawet jak się już ciemno zaczęło robić. I też nie przejmują się ani grupowaniem, ani maskowaniem. Oj! Pożyjemy z tą epidemią jeszcze spory kawałek czasu. Trzeba będzie to jednak przechorować.


Kategoria Inne, Praca

Z i za chlebem oraz DPND

Piątek, 17 kwietnia 2020 | dodano: 17.04.2020

Poranne kręcenie to zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie i zjazd do domu. Po rozładunku i zmianie zasobnika ruszam w zwykłe kółko do piekarni w Psarach (przez teren pod Urząd Gminy i dookoła lasu gródkowskiego na powrocie).
Na początku rześko ale im dalej w dzień, tym cieplej. Choć też trochę wieje nie za ciepłym powietrzem.
Na "913" wybierają klinkier, który był pod zdartym asfaltem. Na razie pas północny na odcinku od szkoły podstawowej w Gródkowie do ul. Kolejowej (przed Ośrodkiem Kultury).



Druga część dzisiejszego kręcenia to dojazd do pracy. Startuję przed 13:30. Warunki bardzo przyjemne. Dużo słońca, nieistotne chmurki, trochę wieje ale po obraniu docelowego kierunku pomagająco.
Trasa trochę kombinowana. Zaczynam od terenowego skrótu ze Strzyżowic pod Urząd Gminy i dalej do świateł w Sarnowie. Potem standard przez Preczów na Zieloną i dalej przez centrum Dąbrowy Górniczej na Mortimer. W centrum Zagórza stwierdzam, że jest jeszcze sporo przed czasem więc wspinam się na Mec, zjeżdżam do Blachnickiego i ścieżką podciągam się na Lenartowicza. Niąże już zjazd prosto do pracy. Wycyrklowane idealnie. Na miejscu jestem na 30s. przed czasem :-)
Przyjemnie i spokojnie się kręciło mimo jakby większego ruchu. Prawie przypominał zwykły o tej porze. Po drodze sporo ludzi, którzy wciąż nie przejmują się maskaradą. Zwłaszcza na wsiach i odludziach. Jak tak będą sobie olewać to z tym wirusem będziemy się bujać tak długo, aż wszyscy go nie złapią, a co niektórzy nie przeżyją.



Trzecia część jeżdżenia dzisiejszego to powrót z pracy. Start po zachodzi. Jest rześko ale wdzianko pozostaje w komplecie dojazdowym. Ostatecznie okazuje się, że kurtki nie musiałem wdziewać.
Zaczynam od przelotu przez las zagórski na Reden i dalej pod Most Ucieczki. Szybko przez Zieloną i dalej do Preczowa. Finisz zwykły przez Sarnów. Zupełnie bez gięcia i bez zamulania.
Po drodze spokojnie. Sporo niezamaskowanych i zgrupowanych.


Kategoria Inne, Praca

Za chlebem i po zaopatrzenie

Sobota, 11 kwietnia 2020 | dodano: 11.04.2020

Dziś bez gięcia bo robota czeka. Do najbliższej piekarni - 300m w jedną stronę. Do tego zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana - niecałe 3km.
Rześko, słonecznie, bezwietrznie.
Chciało by się więcej...


Kategoria Inne

Za chlebem

Środa, 8 kwietnia 2020 | dodano: 08.04.2020

O pranku, niedługą chwilę po wschodzie słońca, małe kółeczko do piekarni.
Terenem ze Strzyżowic pod Urząd Gminy, piekarnia i powrót przy magazynach DL Invest, dookoła lasu gródkowskiego do "913" i finisz tąże do domu.
Rześko, bezwietrznie, słonecznie.


Kategoria Inne

Za chlebem

Sobota, 28 marca 2020 | dodano: 28.03.2020

Każdy pretekst by zakręcić jest dobry :-)
Piekarnię mam 300m od domu ale z tej samej sieci jest jedna 3km od domu, i w Sarnowie, i w Łagiszy, i w Grodźcu, i w...
Wybrałem tą 3km od domu. Toczę się tam terenem ze Strzyżowic pod ośrodek zdrowia w Psarach, przez Park Żurawiniec. Załatwiam zakup i wracam obok magazynów DL Invest, dookoła lasu gródkowskiego, przez las za tartakiem i kawałek terenem wzdłuż torów z odbiciem na DINO. Stamtąd jeszcze zawijas obok wsiowego Lewiatana i zjazd do domu. Na więcej nie ma czasu bo sporo rzeczy do zrobienia dzisiaj.
Pogoda przyjemna. Lżejsze wdzianko a i tak momentami było mi za ciepło. Choć były też i miejsca, gdzie czuć było chłodem. Zwłaszcza w czasie jazdy pod lekki wiatr. Ale słoneczko powinno szybko podgrzać atmosferę bo operuje bardzo ładnie.


Kategoria Inne

Za chlebem

Sobota, 14 marca 2020 | dodano: 14.03.2020

Zbieram się minuty po 8:00 na małe kółeczko do piekarni za chlebem, który wczoraj mi wykupili panikarze.
Kręcę terenem ze Strzyżowic pod granicę Malinowic i robię podejście do piekarni. Udane. Gdyby takie nie było to bym jeszcze pociągnął do Sarnowa i Łagiszy, ewentualnie na powrocie u siebie. Ale nie było potrzeby.
Wracam też bokami dookoła lasu gródkowskiego i wzdłuż "913" na finiszu z zakosami by choć ze 2-3 km dołożyć do przebiegu.
Wszędzie dość pusto. Trochę pewnie przez wirusa ale też i przez pogodę. Wiało zimnym powietrzem z zachodu. Prze chwilę też leciały płatki śniegu. Ogólnie jednak przyjemnie.


Kategoria Inne

Przegonić się kapkę

  • DST 43.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 marca 2020 | dodano: 07.03.2020

Ponieważ czwartek nierowerowałem to dziś postanowiłem wyrównać i zatoczyć małe kółeczko.
Na początek wspinam się w stronę Góry Siewierskiej odbijając na Dąbie. Stamtąd w stronę Warężyna, na niebieski szlak do Wojkowic Kościelnych i na bieżnię Pogorii 4. Tu się trafił króliczek więc była okazja nieco podkręcić tempo. Króliczka dognałem, mimo forów, jakie mu dałem na starcie, przegoniłem i odsadziłem.
Bieżnią toczę się do przejazdu na Pogorię 3 i kręcę w stronę mola. Stamtąd pod Most Ucieczki, do centrum pod Pałac Kultury i potem zawijasami w stronę Będzina. Przez Ksawerę pod Zamek, przez targ na Namiarkowe i dalej do Grodźca. Potem zjazd do Wojkowic i spod Orlenu prosta do domu.
Warunki takie sobie. Przez moment coś pokapało niegroźnie. Temperatura na plusie ale raczej odczuwalnie chłodno. Trochę też dmuchało. Jechało się jednak dobrze.


Na niebieskim szlaku z Warężyna do Wojkowic Kościelnych.


Budowa ronda na skrzyżowaniu ul. Granicznej i Alei Zagłębia Dąbrowskiego w Dąbrowie Górniczej.


Dwa Hendriksy w D. G.


Będzin. Syberka na horyzoncie.


Pozostałości kopalni w Grodźcu.


Link do pełnej galerii


Kategoria Inne