Praca
| Dystans całkowity: | 117399.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.38%) |
| Czas w ruchu: | 6175:44 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2996 |
| Średnio na aktywność: | 39.20 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
42.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
22.91km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Znów mi się rozruch zamulił. Wytaczam się o 6:17.
+21 na termometrze. Nieco chmurek. Sporo słońca. Raczej bez podmuchów. Przyjemnie.
Trasa jak zwykle ostatnimi czasy przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie i nawet dość szybko. Od samego startu starałem się podgonić i się udało.
Na mecie z zapasem 1 min.
Na powrocie znów miłe ciepełko. Dużo słoneczka. Nieznaczny ruch powietrza mniej więcej z północy.
Powrót trochę gięty. Początek przez Mortimer i Reden w stronę Zielonej. Potem odbicie na bieżnię P3 w stronę Łęknic i dalej przez Piekło na bieżnię P4 w drodze do Preczowa. Dalej Strzyżowice i na wiosce zwykłe zagięcie od remizy do Dino i Lewiatana. Finisz przez Kasztanową i Belną w drodze do paczkomatu. Finisz prosto do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
21.92km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dobry, ale obsunięty. Wytaczam się o 6:16.
+20 na termometrze. Raczej bez podmuchów. Słońce jeszcze nie daje pełną mocą.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie i bez ekscesów. Na mecie równo o 7:00.
Na powrocie miłe ciepełko. Nogi same chciały kręcić. Zresztą poniżej 22km/h robiło się odrobinę za ciepło.
Trasa oklepana przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów. Na wiosce wjazd do piekarni i potem wygięcie od remizy do Dino i Lewiatana.
Na drogach pustawo, jeśli chodzi o rowerzystów. Albo wszyscy w klimatyzowanych pomieszczeniach albo gdzieś nad wodą.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
22.29km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pracuje ktoś, by odpoczywać mógł ktoś. Dziś padło na mnie, że do roboty.
Zbieram się umiarkowanie sprawnie i wytaczam o 6:08.
+19 na termometrze ale odczuwalnie powiedziałbym +21. Bezwietrznie. Trochę niegroźnych chmurek. Dużo słońca.
Trasa do targu w Będzinie jak zwykle. Dalej zebrało mi się na odmianę. Przez Nerkę na 11-go Listopada i dalej Kościuszki w stronę Środuli. Przed cmentarzem odbijam na ścieżkę Blachnickiego. Finisz Lenartowicza do mety.
Długi weekend w wakacje. Na drogach pustki. Bardzo dobrze się jechało. Na mecie zapas 6 min.
Na powrocie przyjemna lampa i nieznaczny ruch powietrza.
Kręcę przez Mortimer na Aleję Róż i przez Park Hallera do centrum Dąbrowy. Dalej obok dworca w stronę przejazdu pod torami na Konopnickiej i na zwykłą trasę przez Zieloną, Preczów i Sarnów. Na wiosce wjazd na chwilę do piekarni i potem na finiszu wygięcie od remizy do Dino i Lewiatana.
Całkiem przyjemnie się kręciło. Ale jakoś tak pusto.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
47.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
20.29km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku taki sobie rozruch i start o 6:11.
Rześko. Nawet bardzo rześko. Optymista zeznał +11. Mimo tego krótkie wdzianko w akcji. Dało radę choć wolałbym, żeby było +20.
Trasa zwykła przez Ksawerę (chwila stania na przejeździe) i Mydlice. Na mecie równo o 7:00.
Chyba znów zacznę jeździć z kamerką bo dziś mały zgrzyt na Szymanowskiego. Jeden klient wyjeżdżał z osiedla, a drugi zaczął mnie w tym momencie wyprzedzać. Raz, w tym samym miejscu, już miałem taką akcję. Wtedy skończyło się na tym, że obaj mieli spotkanie najwyższego stopnia.
Powrót w prawie idealnych warunkach. Słoneczko, lekkie podmuchy. Jedynie mogło by być jeszcze ze 2-3 stopnie cieplej.
Trasa przez ścieżkę Blachnickiego, nowy stadion na Środuli, Plejadę, Pogoń, Czeladź i Wojkowice. Doginam przez Skrzynówek do Strzyżowic i staczam się od strony Belnej.
W domu dłuższa przerwa, przepak na sakwy i wygięcie obok remizy do wsiowego Lewiatana. Na powrocie jeszcze malutkie ucho żeby nie brakło kilkuset metrów do dzisiejszego wyniku.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
22.74km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch trochę nie wyszedł i na kołach jestem dopiero o 6:16.
Pochmurno. Mgły. +15 na obu termometrach. Raczej bez zauważalnych podmuchów. Mimo warunków decyduję się na krótkie wdzianko.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie. Bez ekscesów. Na mecie minuta zapasu.
Tak sobie planowałem jak to pozaginam na powrocie. Niestety, nim wytoczyłem rowerek, przy odruchowym sprawdzaniu ciśnienia w oponach stwierdziłem, że na przodzie flak. Na oko nie było widać nigdzie przebicia więc trzeba było wszystko rozebrać. Dość długo mi zeszło na znalezieniu dziury. W oponę wszedł drucik ledwo nieco grubszy od włosa. Zakładam zapas i ruszam w drogę.
Nim dotarłem do centrum Zagórza odkrywam, że się opona źle poukładała i czuję jak koło bije. Zatrzymuję się, spuszczam powietrze, poprawiam i pompuję jeszcze raz. Jest dobrze.
Odechciało mi się jednak objazdów. Wracam zwykłą trasą przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów. Na wiosce tylko odchyłka do piekarni i grzecznie prosto do domu.
Przynajmniej na powrocie dopisała pogoda. Dużo słońca. Trochę wiaterku jeszcze niezbyt ciepłego. Ogólnie przyjemnie.
Kategoria Praca, Serwis
PD
-
DST
21.00km
-
Czas
01:15
-
VAVG
16.80km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy zbiorkomem. Powrót Mamutem.
Warunki takie, że ostatecznie nieco mnie namoczyło, nie do gołej skóry, ale znacznie. Na zasadzie gotowania żaby.
Trasa bez większego zaginania. Przez Mortimer i Reden w stronę Zielonej. Tu małe ucho. Odbijam na bieżnię P3 i przejeżdżam wzdłuż plaży przy molo. Pusto. Jedynie ratownicy na leżakach pełnią służbę. Wracam ścieżką na Zieloną i dalej zwykły przelot do Preczowa i Sarnowa. Na wiosce odbicie do piekarni, skąd prosto do domu.
Kropla narastająca mniej więcej pół drogi. Na szczęście nie wiało zbytnio i temperatura była znośna.
Kategoria Praca
DPSD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
20.56km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Grzebany start i na kołach jestem dopiero o 6:14.
Rześko. Oba termometry wskazywały +14. Trochę podmuchów. Słońce przezierające miedzy chmurami. Na jezdniach ślady wczorajszych opadów. Był też deszczyk tak przez jedną trzecią drogi, ale niegroźny.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie ze stratą 5 min. i lekko naznaczony opadem.
Dzień jednak idzie na konto Błękitnego. W ciągu dnia dzwonię do serwisu z zapytaniem jak tam Merdia moja. Okazuje się, że gotowa. Czyli Mamut zostaje w pracy a ja zbiorkomem do centrum Sosnowca. Suport rozebrany przesmarowany ale jakichś uszkodzeń brak. Czyli albo się coś tam wcisnęło albo poluzowało. Na powrocie test.
Kręcę czerwonym szlakiem na Milowice i stamtąd zwykłą trasą przez Czeladź do Wojkowic. Dalej przez Skrzynówek do Strzyżowic i do domu wykańczam przez Belną. Jest po drodze kilka podjazdów, które doskonale nadają się na pole testowe. Przed serwisem to by tam Błękitny strzelał jak fajerwerki. Teraz błoga cisza.
Powrót w przyjemniejszych nieco warunkach niż rano. Słoneczko na przemian z chmurkami. Zauważalnie cieplej. W krótkim wdzianku dało radę jechać. Trochę też podwiewało. Termometr przy drzwiach pokazał +20. Ze 3-4 stopnie więcej i byłoby całkiem przyjemnie.
Jutro do pracy zbiorkomem i powrót Mamutem.
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:06
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę się łamałem jakie wdzianko na dojazd włożyć. Zakładałem, że kurtka i długie spodnie plus solidne buty, ale ostatecznie pojechałem "na krótko". I nawet nie było tak tragicznie.
Wytaczam się o 6:08.
Termometry mniej więcej zgodne. Jeden +16, drugi +17. Trochę wiało i generalnie było pochmurno. Tylko na kilka chwil przebiło się słoneczko przy starcie. Jezdnie mokre. W drodze uruchomiły się krople, ale nie osiągnęły poziomu deszczu.
Trasa zwykła przez Ksawerę (stanie na przejeździe) i Mydlice. Na mecie z dwoma minutami straty.
Powrót w takich sobie warunkach. Większość drogi pochmurno, podmuchy, schnące jezdnie. Termicznie powiedziałbym, że poniżej +20. Na miejscu termometr zeznał +19. Ale przynajmniej uszło mi na sucho.
Tempo niespieszne, trasa niewydumana. Przez Mortimer i Reden na Zieloną. Tym razem zamiast ścieżką to przez mostek na Czarnej Przemszy. Z Preczowa przez Sarnów do mojej wioski, gdzie robię wjazd do piekarni. Powrót z małym zagięciem do stomatologów zaklepać wizytę.
Nie jechało się źle, ale do komfortu, a tym bardziej przyjemności z jazdy, było daleko. Rowerzystów dość mocno przetrzebiła pogoda.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
41.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:14
-
VAVG
18.36km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch mało dynamiczny. Przekłada się to na starto dopiero o 6:17.
Na dworze pochmurno. +18. Bez podmuchów. Miejscami jeszcze ślady wczorajszych opadów ale generalnie jezdnie suche.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Całkiem sprawny przelot ale i tak na mecie 6 min. obsuwy.
Powrót minimalnie zakręcany ale bardziej dla urozmaicenia niż km-ów.
Ścieżką Blachnickiego pod stadion na Środuli. Potem przez Plejadę na Pogoń i ścieżką małobądzką do Nerki w Będzinie. Dalej przez Zamkowe do lasu grodzieckiego i na światła. Ze ścieżki zjeżdżam między magazyny i z małymi zawijasami na żółty szlak by przedostać się pod remizę. Stamtąd prosto do domu.
Przepak i zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem prosto do domu.
Termicznie nawet przyjemnie ale jakby sporo wody w powietrzu. Sporo chmurek. Słońce pojawiało się incydentalnie. Przez kawałek Będzina towarzyszyły mi symboliczne kropelki.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
18.15km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Licząc się z tym, że może prognoza ICM-u się sprawdzić, nie zamulałem rozruchu, żeby mieć w razie czego więcej czasu na dojazd.
Prognoza się sprawdziła. Zaczęło padać coś koło 5:00. Znaczy się dojazd w kropli. Poza tym lekkie podmuchy. Oba termometry zeznały +19. Wdziewam przeciwdeszcze i wytaczam się o 6:01.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na chwilę tylko kapanie osłabło prawie do zerowego jak się przemieszczałem z Ksawery na Mydlice. Poza tym równomierny deszczyk.
Na mecie z zapasem 2 min.
Powrót już na sucho ale pod pochmurnym niebem. Termicznie tak sobie, dało radę we wdzianku na krótko. Trochę wiało.
Trasa bez finezji. Mortimer, Reden, Zielona, Preczów i Sarnów. Po drodze mały serwis. Ciągle czułem w nogach, że coś w napędzie nie gra. Za Zieloną zatrzymuję się na małą inspekcję, która kończy się wykuciem kolejnego uszkodzonego ogniwa w łańcuchu i zastąpieniem spinką.
Tempo takie sobie. Na finiszu były jakieś pojedyncze kropelki.
Kategoria Praca






















