Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPSOD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
19.29km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start niby nienajgorszy - 6:03 - ale sama jazda oporna. Gdzieś całą noc wył alarm i spanie było takie sobie. Z przerwami.
Poza tym mokre jezdnie. Temperatura tak w okolicach +10. Lekkie parcie powietrza momentami.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Tempo nieambitne. Na bagażniku koło od Mamuta więc starałem się jechać delikatnie.
Na mecie obsuwa na 4 min. i nieśmiało przebijające słoneczko.
Po pracy zbiorkomem transportuję siebie i koło z fatbike-a do serwisu i po odbiór Błękitnego.
A temu sporo było zrobione. Cały nowy napęd, nowe pedały, nowe linki i pancerze, kółeczka w przerzutce, stery, uchwyty, zacisk i ogólne regulacje (np. ciśnienia w amorze).
Powrót czerwonym szlakiem do Milowic, potem ścieżkami przez Czeladź do Wojkowic. Przez Skrzynówek do Strzyżowic i zjazd do domu z haczeniem o piekarnię.
Miodzio się jechało, wszystko pracuje gładko, bez szmeru. Nie ma stracha, że łańcuch po zębach przeleci i można depnąć.
Po serwisie ładnie i czysto wygląda. Jedzie jak nowy.
Kategoria Praca, Kaseta, Korba, LinkaP, Łańcuch, Pancerz, Pedały, Serwis
DPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
17.68km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Oj! Nie chciało się wstawać, nie chciało...
Startuję o 6:13.
+7. Raczej bez podmuchów. Nieco chmurek. Suche jezdnie.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie z obsuwą na 2 min.
Zgodnie z prognozą na powrocie kapanie przez większość trasy. Na szczęście takie, że obyło się bez przeciwdeszczów. Gdzie się dało kręcę ścieżkami i chodnikami. Jezdnie były jednak mokre.
Powrót po własnych śladach w tempie mocno niezobowiązującym.
Przyszło info, że Błękitny gotowy do odbioru :-) Przy okazji podam koło od Mamuta do obejrzenia i pewnie wymiany bębenka.
Kategoria Praca
Z
-
DST
7.00km
-
Czas
00:24
-
VAVG
17.50km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tylko rundka po pieczywo, ale za to naciągana. Najpierw zwyczajne zagięcie do najbliższej piekarni. Powrót zagięty przez Gródków i obok remizy.
Termicznie tak sobie. Trochę podmuchów. Nieśmiałe przebicia słoneczka. Na tak krótkim dystansie sporo rowerzystów wymijałem. Był nawet jeden twardziel w krótkich spodenkach.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
18.24km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch swobodny i start o 6:08.
Jezdnie niesuche. +8. Pochmurno. Powietrze niemal w bezruchu.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie 4 minuty straty.
Powrót pod chmurami, częściowo ze znaczącym wiatrem w plecy. Trasa przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów (most jeszcze nie jest rozebrany).
W domu chwila przerwy, przepak i zwykłe kółko po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
18.21km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nawet nieźle mi się rozruch potoczył i startuję o 6:03.
Trochę niegroźnych chmurek, suche jezdnie, +5, lekkie parcie chłodnego powietrza.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Wrażenie z jazdy takie, jakby jechało się opornie. Na mecie równo o 7:00.
W ciągu dnia było ładne słoneczko ale też i wiało. I przywiało chmury. Na powrocie pochmurno, wietrznie, niezimno.
Trasa nieco kombinowana. Przez Mortimer i Park Hallera do centrum Dąbrowy Górniczej. Potem obok dworca w stronę Zielonej i dalej do Łagiszy. Mniej więcej od świateł na "86" wracam po swoich śladach.
Tempo nieambitne.
Kategoria Praca
DPS
-
DST
25.00km
-
Czas
01:19
-
VAVG
18.99km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyzwoity rozruch i start o 6:05.
Pochmurno. Jezdnie schnące. +6. Raczej bez zauważalnych podmuchów.
Trasa przez Ksawerę i Mydlice bez skracania po terenie. Wczoraj poumywałem Błękitnego z zamysłem, że może uda mi się dziś gdzieś odstawić go do serwisu na przeszczep napędu.
Na mecie 2 min. po czasie.
Mój normalny serwis na chorobowym więc, zmuszony okolicznościami, toczę się do konkurencji z nadzieją, że wezmą Błękitnego na przegląd.
Tam przez ścieżki Blachnickiego, Kombajnistów, Narutowicza i 1-go Maja.
Ufff... Rowerek przyjęli. Powrót zbiorkomem. Z poziomu autobusów widać było ile rowerków się wytoczyło wraz z nastaniem lepszych warunków.
Popołudnie słoneczne, trochę wiaterku. We wdzianku porannym odrobinę ciepło.
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
17.90km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę mi się na finiszu rozruch rozlazł w szwach i startuję dopiero o 6:10.
Warunki takie sobie. Kreska na termometrze nie sięgnęła +5. Pieruńskie mgły. Mokro. Raczej bez podmuchów.
Trasa przez Ksawerę i Mydlice ale wcześniej skrót wertepkami od Odkrywkowej. To bardziej żeby się odseparować od ruchu samochodowego niż z innych względów. Przyszło nieco w błocie się potaplać.
Na mecie z obsuwą na 3 min. Wszystko przez to, że ciągle musiałem przecierać okulary.
Powrót niezbyt spiesznie trasą nieco giętą ale dystansowo nieambitną.
Kręcę przez Mec i Środulę do Starego Będzina. Ścieżką Kościuszki pod serwis. Zamknięte na głucho. Dalej przez Zamkowe na ścieżkę do Grodźca. Objeżdżam bokiem Dorotkę w stronę Wojkowic wypadając przy Orlenie. Na Skrzynówku odbijam już prosto do domu z haczeniem o piekarnię.
Cieplej ale jeszcze nie tak, żeby zachęciło mnie to do dalszych objazdów. Poza tym trochę wiało z północnego zachodu niespecjalnie ciepłym powietrzem. Powoli też traciło się słoneczko. Sam powrót ogólnie przyjemny.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
37.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
16.95km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
W założeniu, że rano mogą być podłe warunki na dojeździe zbieram się nieco sprawniej i wytaczam o 6:03.
Pogoda? To skomplikowane. Na trawach śnieg. Jezdnie mokre i na całej trasie nie spotkałem odcinka zamarzniętego. Woda wszędzie w stanie płynnym. Może te +2 na termometrze nie było kręcone. Podmuchy jakieś tam były, ale na tyle nieistotne, że nawet ich kierunku nie zarejestrowałem. Być może sprzyjające. Przez pierwsze, mniej więcej, 5km coś jakby mżawka. Przez następne 2km lekki deszczyk momentami z kulkami śniegu.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Umiarkowanie spiesznie. Na mecie z zapasem 5 min. i zmarzniętymi końcówkami dolnymi.
Na powrocie smętna pogoda. Pochmurno. Z nieba leci coś w okolicach mżawki. Temperatura na nędznym plusie. Dobrze, że nie wiało do tego.
Trasa po własnych śladach. Wolałem nie skracać żeby się nie taplać w błocie. Zanim w domu zawitałem podjazd jeszcze na pocztę i wjazd do piekarni.
W domu zmiana przestrzeni ładunkowej i zwykłe kółko do wsiowego Lewiatana.
Całe jeżdżenie powrotne w mocno spacerowym tempie. Zero chęci do naciągania trasy i szybkiego kręcenia.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
16.70km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się ciut sprawniej niż wczoraj i na kołach jestem o 6:06.
-6. Bez wiatru. Suche jezdnie.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Tym razem bez skracania.
Na mecie 3 min. po czasie i zmarznięte wszystkie końcówki.
Na powrocie niby cieplej ale odczuwalnie dalej wujnia. Do tego wieje większą część drogi prosto w gębę, a z tym podmuchem lecą płatki śniegu. Na razie jeszcze topnieją ale po nocy może i będzie biało.
Nie miałem zupełnie chęci na naciąganie powrotu. W tempie niezobowiązującym i skracając wertepkami kręcę prosto do domu po własnych śladach.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
30.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie udaje mi się poprawić startu. Znów wytaczam się o 6:10.
Dziś jeszcze ujdzie, bo warunki w miarę dobre. Tzn. temperatura zawodzi i wisi w okolicach -4. Ale nie wieje. Na jezdniach sucho. Nieco niegroźnych chmurek.
Trasa o kilometr krótsza. Zamiast wjechać na Brzozowicką przy targu w Będzinie cisnę do końca Odkrywkową i kawałek wertepkami wybijam się niedaleko mostu na Czarnej Przemszy. Czasowo zysku nie ma wielkiego. Reszta trasy jak zwykle przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie z zapasem 1 min. i zmarzniętymi końcówkami dolnymi.
Powrót dokładnie po swoich śladach. Pogoda przez szybkę wyglądała na genialną. Badanie organoleptyczne wykazało, że to podpucha. Słoneczko nie równoważyło zimnego wiatru, który na dodatek część drogi wiał z kierunku przeciwnego. Dlatego też tempo spacerowe.
Kategoria Praca






















