limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6128:54
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2969
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD +kanonada

  • DST 34.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 20.40km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 2 maja 2012 | dodano: 02.05.2012

Rano standardzik do pracy: 16km. +14. Pogoda miodzio do jechania.

Po pracy miałem plan powrotu przez Siewierz ale się porobiły chmury i rozpoczęła się kanonada. Terenem poleciałem do Dąbrowy. Dalej obok mola, przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. W Dąbrowie tylko trochę pokropiło. Na 3km przed finiszem znowu zaczęło. Wpadłem na chwilę do sklepu, wyszedłem ruszyłem - niecały kilometr o domu - i oczywiście zlało mnie na amen.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 19.43km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 | dodano: 30.04.2012

Rano standardzik: 16km. O 06:00 +14 stopni. Jechało się rewelacyjnie. Mniodzio po prostu.

Po pracy bez objazdów i spokojnie. Przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów, Sarnów. Solidna lampa. Zaczynam wyglądać jak pasy dla pieszych. Na przemian miejscami biały, miejscami "przypalony".


Kategoria Praca

Masa Krytyczna w Katowicach

  • DST 81.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:12
  • VAVG 19.29km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 kwietnia 2012 | dodano: 27.04.2012

Dziś dzień bogaty w wydarzenia.

Rano standardowo do pracy 16km. Jeszcze w długich spodniach, kurtce i czapce.

Powrót to już inna bajka. Nawet w spodenkach i koszulce bez rękawów bardzo ciepło.
Najpierw na Mec na 16:30 gdzie zastałem tylko Damiana. We dwóch w miarę spokojnie potoczyliśmy się pod dworzec PKP w Sosnowcu. Na miejscu już niezły skład. Był Marcin, Olo i dwie osoby, których nie znam z imienia. W chwilę potem zjawił się Paweł a po nim jeszcze Rafał (albo na odwrót).
Poczekaliśmy jeszcze na jednego spóźnialskiego na szosie i gdzieś tak o 17:10 ruszyliśmy grupką do Katowic standardową drogą. Dojechaliśmy niemal pierwsi.
Do 18:00 zebrała się nawet spora grupka masowiczów, może nie tłum ale jednak sporo.
Tradycyjnie szukanie przewodnika i próba ustalenia przebiegu trasy. W końcu udało się wytypować przewodnika i ruszyliśmy na objazd. Jak zwykle spontaniczny choć tym razem sporo znajomych punktów po drodze. Na pętli Słonecznej przez dobre chęci wywołałem małą kraksę. Wyjechałem tak, że by zastawić jeden z pasów od strony stacji benzynowej i jeden z masowiczów siłą rozpędu na mnie najechał. Chusteczkowo to wyszło trochę ale brakowało mi tego, że nie ma "zastawiaczy" i chciałem za jednego porobić. Nie bardzo wyszło. Przepraszam poszkodowanego.
Reszta objazdu już bez większych (chyba) problemów. Skończyło się miej więcej po godzinie na Rynku. Indi rzekł słowo na dobranoc i powoli zaczęliśmy się rozjeżdżać.
Nas zebrała się mała grupka w składzie: Kosma100, t0mas82, gozdi89, Doms, Nekor, Olo81 i ja. Tuż przed samym startem odkrywam, że urwał mi się jeden nit z mocowania zaczepu sakwy i na szybko musiałem zrobić serwis. Usunięcie usterki poszło gładko. Po tym razem pognaliśmy najpierw na Siemianowice Śląskie, potem na Czeladź, dalej do Grodźca, przez Łagiszę na Zieloną i na molo przy Pogorii 3. Tam się rozstałem z ekipą i solo wzdłuż P3, przez tory, obok P4 (otwarli bramkę na tamie na P4) pojechałem do Preczowa, Sarnowa i do domu. Tempo było takie żeby pojechać, dojechać a się nie zajechać czyli w sam raz. Kosma się zarzekała, że wolno jeździ a jakoś nie dało się tego zaobserwować. Równo trzymała się peletonu a sporymi kawałkami też prowadziła. To samo Damian, niby się zarzekał, że przeziębiony, że szybko nie poleci a tu cisnął równo. Za to Tomek wyraźnie się nudził :-p Jechał spokojnie w środku grupy ale widać było, że zapas mocy ma. Olo tradycyjnie już na swoim ostrym kole jak czasem wyrwał do przodu to ciężko było go dogonić. Właściwie dało się go dogonić tylko dlatego, że na nas czekał.

Pogoda dziś rewelacyjna. Albo miałem dobry dzień albo ta pogoda mi wyraźnie służy bo nogi jakoś całkiem nieźle podawały i napowietrzanie też nie miało zwisów.

Ślad z GPS-a.


Foto wrzucę innym razem bo już pora się robi późna a tu przed jutrem trzeba się nafutrować i wyspać.

I foty z Masy. Link do pełnej galerii


Na finiszu dwa słowa od Indiego.


Powrót z Masy. Czeladź. Oświetlamy się. Tomek i Damian próbują stracić zęby na ostrym kole Ola.


Grupa powrotna z Masy jeszcze w komplecie przy molo na P3.


Otwarta bramka nad tamą na P4.


Kategoria Praca

DPZD vol. 2

  • DST 39.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 19.50km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 kwietnia 2012 | dodano: 26.04.2012

Rano 16km. Jeszcze w czapce i rękawiczkach. Piecuch jestem.

Po pracy nie wypalił wspólny z Marcinem kawałek objazdu bo on w inną stronę i o innej porze. Z pracy wertepkami na Plac Papieski. Dalej ścieżką rowerową tak do połowy Kombajnistów i odbicie w prawo, potem w lewo, znowu w prawo i tak dociągnąłem od torów linii tramwajowej 24 i wyjazdu z Plejady. Dalej na przejazd kolejowy, stamtąd koło pałacyku w stronę "Żylety". Kawałek w stronę Będzina asfaltem a potem ścieżką wzdłuż Przemszy (Czarnej zresztą). Wjazd do Kauflanda. 20kg towaru do sakw i już spacerkowym tempem, z obciążoną dupą nie-prosto do domu przez Łagiszę i Sarnów.
Pogoda kusi do jeżdżenia ale z ładunkiem sobie odpuściłem. Dziś pora się nafutrować i wyspać bo jutro Masa Krytyczna w Katowicach a po niej... diabli wiedzą co się będzie działo. Może znowu o północy wrócę do domu. A kto wie, czy i nie później. Z góry mówię, żadnego rzucania monetą.


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 38.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 19.83km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 kwietnia 2012 | dodano: 25.04.2012

Rano jak zwykle: 16km. Trochę wiatr się stawiał i odrobina wody na jezdni ale generalnie nieźle.

Po pracy najpierw do centrum Dąbrowy Górniczej a potem do Będzina kolejno zedrzeć nieco skalpu a potem do Lidla po wkład do lodówki. Powrót przez Łagiszę i Sarnów, coby trochę pojeździć choć ta jazda, to jak prowadzenie składu towarowego. Dupa obładowana, ciężka. Zebrać się niełatwo, wtoczyć pod górkę toż samo. Jedynie na zjazdach masa nieco pomaga. Pomimo słoneczka jakoś upałów na razie jeszcze nie czuję. Jutro ma być o +5 stopni więcej :-)


Kategoria Praca

DPD zamiast DPZD

  • DST 33.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 19.80km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 kwietnia 2012 | dodano: 24.04.2012

Rano standardzik: 16km. +6. Coś tam chwilę kapnęło w Będzinie ale niegroźnie.

Po pracy miałem zrobić wjazd do Lidla w Będzinie ale okazało się, że karta została w domu i by trzeba chyba towar w sklepie wyżebrać. Jako, że dziś mam jakiś taki sobie dzień, to dałem spokój z objazdami i przez centrum Dąbrowy Górniczej, Zieloną, Preczów i Sarnów wróciłem do domu. W Preczowie do kompletu zaczęło jeszcze kapać i tak już do końca trzymało.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 18.22km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 kwietnia 2012 | dodano: 23.04.2012

Rano standardzik do pracy. +6 ale po deszczach wyczuwalna wilgoć sprawiała, że wydawało się chłodniej.

Po pracy najpierw do centrum Dąbrowy Górniczej do ProLine-a po ładowarkę do akumulatorów (taką bardziej wypasioną). Potem zakosami do Będzina po obrożę przeciw insektom dla domowego tygrysa i potem już nie-prosto do domu. Lasami, polami i różniastymi ścieżynkami sobie chwilę pokluczyłem tu i tam. Wiaterek nieco oporu stawiał. W słoneczku już całkiem przyjemnie.


Kategoria Praca

DPOND - przedzlotowa objazdówka

  • DST 66.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 18.50km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 kwietnia 2012 | dodano: 20.04.2012

Rano standardzik do pracy. +6. Na 4km przed celem objawił się deficyt energetyczny po wczorajszym ganianiu. Simply: nie było się kiedy nażreć :-)

Po pracy najpierw do PTTK na 16:30 na spotkanie klubowe. Różniaste sprawy do obgadania i znika 1,5h. A tu jeszcze mieliśmy zrobić objazd jutrzejszej trasy dla grupy rowerowej na zlot śląskich oddziałów PTTK. Ruszamy najpierw na miejsce startu we trzech: Marcin, Paweł i ja. Start ze stadionu na Niwce. Badamy różne warianty w drodze na Środulę. Po drodze do siebie odbija Paweł. Z Marcinem dojeżdżam do świateł obok Auchan. Tam się żegnamy. Ja dalej obok izby wytrzeźwień, huty Będzin, obok zamku, przez Łagiszę i Sarnów do siebie.
Szczegółowa trasa będzie w jutrzejszym wpisie. Dziś już nie mam więcej sił na rozpisywanie się.


Kategoria Praca

Nawet nie za garść dolarów, po prostu przez głupie 5 zł.

  • DST 106.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 05:17
  • VAVG 20.06km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 kwietnia 2012 | dodano: 19.04.2012

DPOND
A zaczęło się jak zwykle poranną "szesnastką". Upałów nie było i wdzianko zimowe.

Dnia poprzedniego na Pogorii wstępnie umówiliśmy się na jeżdżenie więc dziś około 14:00 zadzwoniłem najpierw do Marcina, potem do Damiana, do Pawła i do Tomka. Wyszło z tej konferencji, że Marcin dziś nie jeździ, ja spotykam się z Damianem na Mecu o 15:40 i jedziemy do Katowic na spotkanie z Tomkiem a Paweł, jak da radę, to do nas po drodze gdzieś dołączy. Z info na bikestats jeszcze dowiaduję się, że pojedzie z nami też Krzysiek.
Przejazd do Katowic dość sprawny, tempem w sam raz. Przyjechaliśmy 10 min. przed umówioną 16:30. Tomek już czekał. Krzysiek, podobno tradycyjnie ;-p , miał się spóźnić. Ja tradycyjnie za szamanie a chłopaki zagłębili się w techniczne dysputy na tematy rowerowe. Tak nam zleciał czas do przyjazdu Krzyśka.
A potem trzeba było rozstrzygnąć gdzie jedziemy. Mnie chodził po głowie plan taki: do Chorzowa, potem Bytków, na Michałkowice ale przed Michałkowicami w teren na Przełajkę, do Czeladzi i stamtąd każdy do siebie. Jednak Tomek z Krzyśkiem chcieli Tychy. Stanęło na tym, że Tomek rzuca monetą. Orzeł - Tychy, reszka - mój plan. Przez Tomkowe 5 zł dziś wyszła setka.
Trasy nie będę w detalach opisywał, bo jest ślad (kilka razy przerwany na krótko :-/). Generalnie było sporo terenu, błoto, piasek, lasy.
Obiecałem, że obsmaruję Tomka i Krzyśka i teraz to robię. To są harpagany, mutanty jedne, dostają amoku jak tylko wsiądą na rower. Jeśli ktoś z Was nie należy do tej samej kategorii to niech się zastanowi czy z nimi jechać. Jak się zapomną to nagle zaczynają lecieć 30+ i nieważne czy po drodze jest górka, teren czy co tam może być. Popylają jak opętani. Nie wiem jak Damian, ale dla mnie to oni są dużo za wysoka liga. Czasem udawało się dotrzymać im tempa jak zaczynali o czymś rozmawiać. Jak im się chwilowo tematy kończyły to było wiadomo, że teraz czekają nas ciężkie chwile próby dotrzymania im tempa. Innymi słowy mnie dali w dupę. I to solidnie.
Ale poza tym fajnie się jechało :-)


Kategoria Praca

DPOD czyli ..uj i Garmin jedynie wiedzą gdzie byłem

  • DST 72.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:04
  • VAVG 17.70km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 kwietnia 2012 | dodano: 18.04.2012

Rano standardzik do pracy - 16km. Zero na termomierniku. Wdziałem komplet jak do jazdy zimą (ocieplacze na stopy, ocieplane spodnie, komin) i wcale się nie przegrzałem w czasie jazdy. Ze wschodu zimny wiatr.

Po pracy podjechałem do Marcina. Miał w planach sprawdzić trasę przejazdu na sobotni zlot klubów PTTK w Sosnowcu. Pojechaliśmy więc najpierw na Niwkę. Po drodze odrobina terenu tak na smaczek ;-) Od Niwki zaczęło się wertepowo. Praktycznie do samych Maczek jechaliśmy to jednym, to drugim brzegiem Białej Przemszy. Z przygodami.
Przygody były w postaci takiej, że dwa psy. Dojeżdżamy do jakieś bramy a tu zza niej wyskakują dwa wielkie bydlaki i z mordami do nas. Aż mnie to wqrwiło niemiłosiernie. Ja też do nich z mordą. Takeśmy się obwarkiwali aże ich właściciel je odwołał. Potem trochę pokluczywszy znowu się wrąbaliśmy na te dwa same kundle. Znowu się z nimi obwarczałem. Uprzedziłem Marcina, że jak je spotkamy trzeci raz, to im wier... Mój zapas cierpliwości do durnych kundli jest mocno ograniczony. Kundle miały szczęście.
Musieliśmy się nieco wrócić. Rozkopanym przejazdem pod torami przedostajemy się na ich drugą stronę i wąziutką ścieżynką, kopiąc sobie od czasu do czasu w piachu, jedziemy wzdłuż torów. Potem było trochę po liściach. Trochę na skarpach. Trochę wzdłuż rzeki. Ogólnie fajna traska choć ni cholery nie wiedziałem gdzie jestem. W tamtym momencie to wiedział jedynie ..uj namalowany na jakimś mostku i mój Garmin.
W końcu dotarliśmy do Maczek. Stamtąd asfaltami przez Sosnowiec do Dąbrowy Górniczej. Po drodze Marcin postanowił się pościgać z grupą na szosach, która była się wyłoniła gdzieś z prawej strony, ale grupa nie chciała współpracować i po kilkuset metrach odbiła gdzieś w lewo.
Z Dąbrowy pojechaliśmy na Pogorię III na molo. Mieliśmy się tam spotkać z Pawłem. Tymczasem zaskoczył nas swoją obecnością Damian. Chwilę potem dojechał też Paweł. Chwilę pogadaliśmy a potem zrobiliśmy wspólne kółeczko dookoła P3. Znowu chwila rozmów obok mola i nieco przed zachodem słońca rozjeżdżamy się. Damian na kółeczko wokół P4, Marcin z Pawłem na centrum D. G. a ja przez Zieloną, Preczów i Sarnów do Siebie. Docieram nieco po zachodzie ale jest jeszcze dość widno. Od świateł w Sarnowie dosyć fajnie mi się pocinało.
Pogoda całkiem niezła, choć nie za ciepło. Kiedy przychodziło jechać pod ten wschodni wiatr, to robiło się tak średnio przyjemnie. Postać dłużej nie bardzo się dało bo zaraz chłód dawał się we znaki.




Wykopki przy torach.


A tak to z drugiej strony wyglądało. W tę stronę uderzyliśmy dalej.


Marcin wspiął się na nasyp ale z jego oglądu wniosek był jeden - wszędzie las.


To już ten łatwiejszy kawałek, po liściach. Na piasku nie miałem ochoty szarpać się jeszcze z aparatem.


A tu ładny kawałek skarpy, kawałek mostu i inksze różności.


A tu już zaczynamy się znajdować. Tzn. pojawia się więcej cywilizacji. Tubylcy itp. Za przejazdem jest mostek, na którym jest nasmarowany ów ...uj, co to on wie, gdzie jesteśmy w tej chwili.


Ona Przemsza, co tośmy jechali raz jej jednym, raz drugim brzegiem.


Toż samo miejsce co foto wyżej, tylko w innym kierunku.


I już Maczki, gdzie kończymy z terenem na jakiś czas.


Niewspółpracująca grupa na szosach.


Komplet do kółeczka na P3. Paweł, Damian i Marcin.


Komplet od zadniej strony w locie.


Komplet nacierający falangą.


Kategoria Praca