limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPOND

  • DST 45.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 listopada 2012 | dodano: 21.11.2012

+3 na starcie. Mglisto. Nie zdążyłem na "107" i trzeba było się wlec we własnym zakresie. A brakło ledwie 15 sekund :-/ Jechało się raczej opornie. Niewielki wiaterek ze wschodu utrudniał podróż. Poza tym po drodze jeden "muzykalny". Musiał sobie zatrąbić na rowerzystę choć miał drugi pas cały wolny. Nie rozumiem tych ludzi. Ani trochę. Po drodze nie trafiła się żadna inna okazja do wbicia w tunel.

Po pracy wertepkami w stronę Placu Papieskiego, dalej obok Plejady i do Czeladzi. Z Czeladzi do Wojkowic. Koło orbitalnej zwrot w stronę Rogoźnika i stamtąd przez Strzyżowice do domu. Dopóki kręciłem w kierunku mniej więcej zachodnim to jechało się fajnie ale przy nawrocie na wschód dawał nieco oporu wmordewind. Nie za mocny ale jednak zniechęcający.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 20 listopada 2012 | dodano: 20.11.2012

+5 na starcie. Początkowo opornie. Między Łagiszą a Będzinem podłączam się pod linię "16" i w tunelu podciągam się za nerkę w Będzinie. Potem już nie udaje mi się złapać żadnego autobusu po drodze. Na podjeździe pod Środulę jadę poboczem robiąc miejsce dla wymijających się autobusów linii "188". Kierowca jadącego w moim kierunku pojazdu miga w podziękowaniu. Sympatyczny gest. Dojeżdżam na miejsce punktualnie pomimo obsuwy na starcie.

Po pracy do Będzina obok Makro. Przy Decathlonie rozpirz na drodze. Pewnie przeróbki pod kątem usprawnienia ruchu w tym miejscu. Faktem jest, że lubi tam się zakorkować czasem. Dla rowerka to nie problem myknąłem tu chodnikiem, tam pod prąd i jakoś to objechałem. Robię wjazd do serwisu w celu wymiany klocków a tu zonk. Remanent. Ale chwilę pogadałem z właścicielem i umówiłem się, że wpadnę w piątek jak odkopie towar.
Jadę nad Przemszę zakotwiczyć przy stoliku do szachów. Rozkładam narzędzia, odpinam wszystko co trzeba od rowera i zabieram się za założenie klocków wyjętych z tylnego hamulca. Te z przodu zdarte do cna, te wyjęte z tyłu jeszcze coś okładziny mają. Na te kilka dni może ich wystarczy jak będę delikatny.
Potem przez Łagiszę i Sarnów do domu. Miałem pojeździć więcej ale mnie zmuliło jakieś żarcie i presja dotarcia do kwatery była kalibru najwyższego z możliwych. Zupełnie nie do negocjacji.


Kategoria Praca

DPOND - ciekawe jak blisko było?

  • DST 79.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:57
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 listopada 2012 | dodano: 19.11.2012

+5 na starcie. Miejscami lekko mglisto. Dwa dni przerwy były więc nogi powinny podawać wyśmienicie a tymczasem jest jakbym wczoraj "dwusetkę" zrobił. Przynajmniej udało się wyjechać wcześniej i nie było presji czasowej. Powrót dziś planuję nieco wyciągnięty: Siewierz, Zendek, Świerklaniec, Dobieszowice. Zobaczymy czy będzie ochota na takie kółeczko.

Po pracy ruszam do centrum Dąbrowy Górniczej i dalej do Pogorii 3. Dojeżdżam do Piekła i asfaltem wzdłuż Pogorii IV do Wojkowic Kościelnych. Dalej Podwarpie i ścieżka rowerowa do Siewierza. Przy zamku robię kilka nocnych foto ale nic szczególnego. Zamek generalnie słabo oświetlony, nie tak jak będziński. A szkoda. Byłaby fajna wizytówka miasta i coś przyciągającego wieczorem.
Dalej ruszam przez las w kierunku Zendka. Jazda w ciemnościach po lesie ma coś w sobie. Raz na jakiś czas fajnie sobie takie coś zapodać tym bardziej, że w naszych lasach raczej nie grasują wilcy, wilkołaki, misie i inne takie ;-)
Wychynąwszy na asfalt w Zendku zaczynam podejrzewać się o wyczerpywanie rezerw sił ale postanawiam jeszcze trochę podciągnąć nim zarzucę coś do śmietnika. Udaje mi się dotoczyć całkiem sprawnie pod bramę przy zachodnim końcu pasa startowego lotniska w Pyrzowicach. Tam wciągam tabliczkę czekolady. Przez ten czas 2 samoloty zdążyły wylądować i jeden wystartował tyle, że widać było w sumie tylko światła. Próbowałem coś sfocić ale szybko dałem spokój. Za dnia może jeszcze by coś z tego wyszło. A przy okazji... 3 grudnia ma w Pyrzowicach lądować polski Dreamliner. Tak mi podrzucili pomysł żeby się tam wybrać i pofocić.
Spod lotniska jadę przez Ożarowice do Sączowa. Wdrapawszy się na górkę słyszę nagle za sobą pisk opon. Jakiś śpieszący musiał w ostatniej chwili mnie zauważyć i ostro hamował. Pewnie jechał dużo za szybko i gdyby nie to, że byłem i oświetlony i w odblaskach i w kamizelce to by mnie najzwyczajniej zgarnął. A tak skończyło się tylko na ścierpniętej skórze. Wyprzedziwszy mnie mignął ale wolałbym, żeby zamiast tego po prostu uważał. Aż strach pomyśleć co by się mogło stać, gdyby to był jeden z "batmanów", których wielu dziś po drodze widziałem. Bardzo jestem ciekaw ile brakło do tego, by sytuacja była nieciekawa. Wolałem jednak nie sprawdzać tylko od razu jak usłyszałem pisk, to uciekłem na trawkę. Dobrze, że było gdzie bo chwilę wcześniej musiałbym wykombinować coś, żeby się wybić nad 10 cm krawężnik.
Dalej w stronę Siemoni, Dobieszowic i Rogoźnika. Na zjeździe z Rogoźnika do Strzyżowic zadzwonił telefon. Sprawdzam. Marcin. Mówi, że zagina też trasę i właśnie jest na skrzyżowaniu niedaleko mojej kwatery. Mnie do tego miejsca brakuje może ze 2 km zjazdu. Spotykamy się na przystanku i chwila gadki. Potem jedziemy w stronę Lewiatana w Psarach i tam znowu dłuższa chwila gadki m. in. o planach przyszłorocznej wyprawy wzdłuż Wisły nad morze. Oj! Będzie ten przyszły rok ciekawy. I to bardzo jeśli plany tylko wypalą: Bieszczady, nad morze wzdłuż Wisły, Mazury... W końcu się żegnamy. Marcin rusza w stronę Pogorii 4 "ukręcić" jeszcze jakieś 20 km. Ja prosto do domu na futrunek, którego domaga się śmietnik.
Dzionek całkiem fajny do jazdy choć przy nawrotach w kierunku na wschód jakiś taki zawiewający wiaterek. Na szczęście nie za mocny.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 48.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:36
  • VAVG 18.46km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 listopada 2012 | dodano: 16.11.2012

-3 na starcie. Im bliżej pracy tym większe mgły. Spadająca temperatura sprawia, że jazda przy coraz mniejszej prędkości :-/ Jeszcze z 5 stopni w dół i tempo będzie spacerowe. Nie zdążyłem się dziś załapać na 125 ale na Środuli kawałeczek podciągnąłem się w tunelu za 188. Żeby tak cały czas mieć jakiś autobus na trasie... Cieplej, mniejsze opory powietrza... ehhh... marzenia...

Po pracy wertepkami pod Plac Papieski i dalej obok Plejady, na Chemiczną i do Czeladzi. W Czeladzi zwiedzam nieco wertepków (znanych częściowo) i jadę dalej do Wojkowic. Przy odbiciu na Przełajkę jadę w teren. Odrobinę fotek. Wyjeżdżam już po ciemku w Wojkowicach obok kościoła i Netto. Nie przekraczając granicy jadę klinkierkiem po wschodniej stronie Brynicy do Rogoźnika. Stamtąd do Strzyżowic i do domu.
Póki słoneczko jest jeszcze nad horyzontem to jest fajnie ciepło ale jak tylko zniknie to temperatura zaczyna wyraźnie spadać. Mimo to jeszcze ciągle niezłe warunki do jazdy.

LLink do pełnej galerii


Sosnowieckie ruinki.


Most się sypie? No problem. Walniemy światła i jakoś wytrzyma.


Czeladź.


Czerwone? A to cyknę sobie fotkę. Czeladź.


Noibasta: rura dla Ciebie jakbyś miał jakieś zaległości ;-)


Może nie widać ale to już prawie granica.


Ruinka w Rogoźniku. Specjalnie dla Olo81 ;-)


Jakby komuś armata była potrzebna to w Rogoźniku są dostępne.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 53.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:37
  • VAVG 20.25km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 listopada 2012 | dodano: 15.11.2012

-2 na starcie. Na jezdniach sucho. Jechało się dobrze ale już nie te prędkości. Nogi szybko się wychładzają i nie podają już tak dobrze. Jednak co lato, to lato. Przy ciepełku myka się dużo sprawniej. W Będzinie jakby zimniej niż u mnie i w Sosnowcu. Trzeba będzie rozpoczynać start z domu kilka minut wcześniej.

Po pracy częściowo wertepkami do Dąbrowy Górniczej. Dalej na molo przy Pogorii 3 i w stronę tamy na Pogorii 4. Dalej zachodnim brzegiem P4 do Wojkowic Kościelnych, dalej na Podwarpie, Hektary, Przeczyce, Warężyn, Dąbie-Chrobakowe, Malinowice i do Psar. Zanim zaszło słońce temperaturka całkiem przyjazna. W ciemnościach chłód daje się już we znaki. Chyba będę musiał się zastanowić nad jakimiś opaskami na kolana. Właście to nawet nie zastanowić tylko kupić.


Kategoria Praca

DPOSZND

  • DST 36.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 18.78km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 listopada 2012 | dodano: 14.11.2012

+/- 0. Dziś Strzałą do pracy. Nie dość, że opornie ze względu na niższą niż wczoraj temperaturę to jeszcze na dodatek napęd w Strzale dziczeje. Wygląda na to, że środkowa tarcza na korbie wyżarta bo depnąć się już nie da. Tylko delikatnie na młynkach jeszcze jakoś trzyma. Na "blacie" i na "jedyneczce" da się jechać ale to dość skrajne przełożenia i rozbujać się jest czasem ciężko. Cóż, korba już przynajmniej drugi łańcuch i kasetę ma na sobie. Muszę popatrzeć w zapisach co i kiedy było zmieniane.

A w ogóle, to ze mną jest już chyba źle. Wczoraj wieczorem zacząłem się zastanawiać czy bym dał radę BB Tour zrobić. I doszedłem do wniosku, że jakbym pod rząd 2x zrobił po 300 km na rowerku MTB to mając szosę sprawa jest całkiem realna. Wychodzi na to, że w przyszłym roku spróbuję zrobić taki eksperyment.

Po pracy do Dąbrowy Górniczej. Obok oczyszczalni ścieków wzdłuż torów na Ksawerę i dalej do centrum Będzina. Najeżdżam serwis, gdzie się wstępnie umawiam na wymianę napędu w Srebrnej Strzale. Skacze łańcuch już na wszystkich możliwych układach. Próba ruszenia nawet na 1/1 pod górkę grozi wybiciem zębów :-/ Potem do Kauflanda i z pełnymi sakwami oraz przeskakującym napędem przez Łagiszę i Gródków do domu w tempie raczej spacerowym.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 46.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 20.44km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 listopada 2012 | dodano: 13.11.2012

+6 na starcie. Wyjechałem tak, że udało mi się złapać autobus linii 125. Odcinek, który normalnie pokonuję z prędkością 22-27 km/h przeleciałem w jego tunelu przy 35 km/h. Chyba częściej będę wyjeżdżał na autobus :-) W ogóle jechało się dziś rewelacyjnie. Temperatura w sam raz. Wiatru zero. Widoczność jak na ciemności przyzwoita.

Po pracy jak wyszedłem na dwór to wrażenie miałem jakby się chłodniej zrobiło niż było rano. Ponieważ jednak pogoda była mimo wszystko bardzo sprzyjająca to drogę do domu postanowiłem nieco pozaginać. Na początek do Dąbrowy Górniczej. Potem obok oczyszczalni ścieków do Będzina (przez Ksawerę i potem wałami Czarnej Przemszy). Dalej przez Syberkę i obok M1 do centrum Czeladzi. Stamtąd już w ciemnościach do Wojkowic skąd przez Strzyżowice do domu. Tak mnie korciło żeby jeszcze gdzieś zajechać extra ale powiedziałem nałogowi, że nie jest jedyny i inne też trzeba zaspokoić. Poza tym wkrótce po powrocie do domu śmietnik zaczął znowu domagać się wsadu :-/


Kategoria Praca

DPOND - znowu zrobiłem wiochę

  • DST 51.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 18.77km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 listopada 2012 | dodano: 12.11.2012

+8 na starcie. Zanim wyjechałem zdążyło popadać więc drogi mokre. Dzień ciągle coraz krótszy :-/ Wczorajsze niejeżdżenie spowodowane porannym złapaniem za czytnik ebooków sprawiło, że dziś nogi bardzo dobrze podawały i jechało się rewelacyjnie.

Po pracy jadę na molo przy Pogorii 3 na spotkanie z Mariotruckiem i Domino. Zjawia się tylko Mario. Domino jednak się nie wyrobił jak się zastrzegał, że może tak być. We dwóch jedziemy na Zieloną, przez mostek na Przemszy, kierujemy się w stronę Łagiszy lasem. Po drodze wesoła rozmowa. Dojeżdżamy do złomnicy obok mostu i przeskakujemy na drugą stronę. Asfaltem pod trasą Katowice-Częstochowa i dalej wzdłuż lasu w kierunku zajazdu "Pod Lwem". Stamtąd polami do Grodźca. Przeskok do lasku grodzieckiego i przez Zamkowe do Będzina. Na Zamkowym stwierdzam, że cosik "miętko" z przodu. Kapeć. Chwilę jadę ale w końcu decyduję się dopomopować. Dojeżdżamy do stadionu Sarmacji Będzin, gdzie dziś ma spotkanie Klub Ghostbikers. I tu robię wiochę bo ponownie zjawiam się na spotkaniu klubu rowerowego NA ROWERZE. Do tego jestem jeszcze tak bezczelny, że robię sobie serwis przedniego koła - wymianę dętki. Na szczęście wiochę robię wspólnie z Mariotruckiem i Domino. Zebranych całkiem sporo i lwia część to znajome twarze. Spotkanie jest okazją między innymi do wręczenia złotych (dużych i małych) jaj za osiągnięcia różnorakie w tym zawodnicze ale nie tylko. Niektórzy też dostają pamiątkowe dyplomy. Poza tym zwykłe sprawy klubowe typu plany przyszłoroczne i imprezy. Gdzieś po godzinie z okładem żegnamy się i rozchodzimy i ROZJEŻDŻAMY NA ROWERACH. Kawałek do nerki jadę jeszcze z Domino. Potem on odbija na D. G. a ja przez Łagiszę i Sarnów do siebie po drodze zahaczając jeszcze o sklep. Nieustanne parcie na żarcie już nieco mnie martwi. Ile bym nie zjadł, to po 3-4 godzinach max znowu mam ochotę coś wszamać. Czyżby to był jeden z objawów cyklozy?


Kategoria Praca

DPSND

Piątek, 9 listopada 2012 | dodano: 09.11.2012

+6 na starcie. Drogi mokre. Wiatr, jeśli jakiś był, to sprzyjający bo jechało się całkiem dobrze. Z serii technicznych potyczek: dla odmiany mam podejrzenia co do stanu przedniego koła. Przy małych prędkościach, tak do 10 km/h przednie kółko dziwnie "pływa". Podejrzewam, że coś może z piastą już jest nie tak.

Po pracy do Dąbrowy Górniczej znowu wyszarpać coś z bankomatu i potem do Będzina (przez Mydlice i Warpie) do serwisu. Tam odbieram kółeczko. Pływanie przodu okazuje się niedociągniętym zaciskiem. Po ostatnich jazdach coś musiałem chyba krzywo założyć i się poluzowało. Powrót przesz Łagiszę i Sarnów do domu.
Jezdnie dalej mokre. Czasem jakaś krótka mżaweczka.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

  • DST 40.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 21.24km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 8 listopada 2012 | dodano: 08.11.2012

+6 na starcie. Jakieś takie wiaterki dymały tu i tam ale nie miałem dziś za bardzo czasu się nimi przejmować bom spóźniony wyjechał i starałem się nadrobić. Mokrawo na jezdniach.

Po pracy do Dąbrowy Górniczej. Obok dworca kolejowego w stronę oczyszczalni ścieków i dalej wzdłuż torów na Ksawerę. Asfaltem pod targ w Będzinie i dalej prosto przez osiedle do lasku grodzieckiego. Tam obok leśniczówki na drugą stronę trasy Częstochowa-Katowice i dalej do Grodźca. Z Grodźca przez Wojkowice i Strzyżowice do domu. Całkiem fajne warunki do jazdy. Trochę zawiewało ale i tak jak na tą porę roku całkiem niezła pogoda.


Kategoria Praca