Praca
| Dystans całkowity: | 117652.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6188:02 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3004 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
62.00km
-
Czas
03:05
-
VAVG
20.11km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7 na starcie. W porównaniu z wczorajszymi +15 to niemal zima. Na klatę kurtka polarowa ale i tak jazda szła opornie bo nogi (zwłaszcza kolana) odczuwają spadek temperatury. Do tego jeszcze dziś wyjazd grubo poza oknem startowym bez szans nadrobienia w drodze.
Za to rozbebeszone wczoraj wieczorem koło sprawuje się dużo lepiej. Wymiana kilku szprych i trochę zabawy z centrowaniem jednak dało efekt. Szkoda tylko, że mi to tak dużo czasu zajęło. Przydałaby się przyzwoita centrownica bo na odwróconym rowerku to strasznie mozolna robota.
Jeszcze przerzutce muszę się przyjrzeć bo od czasu kiedy urwałem hak nie pracuje zbyt dobrze. Zrzucanie z w stronę "ósemki" nie działa jak powinno. W stronę "jedynki" jest ok.
Po pracy pod Urząd Miejski w Sosnowcu na zbiórkę do objazdu trasy na sobotnie obstawianie. Włóczenie po mieście zajmuje nam coś do 19:00 z przerwami na pogaduchy, podziwianie wyczynów rolkarzy i takie tam. Rozjeżdżamy się spod górki środulskiej. Jadę na w stronę Placu Papieskiego i dalej ścieżką rowerową aż do DorJana. Potem wbijam na drogę i obok Expo Silesia jadę na Dombrowę Górniczą i dalej pod molo na Pogorii 3. Tam zwrot w stronę Zielonej i dalej przez Preczów i Sarnów do domu.
Dzień dość zmienny. Około 17:00 wyglądało jakby miało zaraz padać. Bez upałów. Po 18:00 raczej chłodnawo. Zaczyna się pora wożenia extra ciuchów :-/
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
20.71km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+15 na starcie. Mokro po nocnych deszczach. Wrażenie oporności jazdy. Pewnie przez spadek temperatury i wilgoć. Poza tym raczej bezproblemowy dojazd do pracy.
Po pracy do Marcina odebrać zapomniany u Darka w samochodzie pasek od sakwy. Potem przez Dąbrowę Górniczą, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+16 na starcie i postraszyło deszczem. Ostatecznie jednak dojechałem na sucho. Zauważalnie chłodniej ale jechało się całkiem przyjemnie. Na zwracanie uwagi na detale nie było czasu bo znów wyjechane poza krawędzią okna startowego.
Na nowym ustąpie na Lenartowicza stłuczka. Policja. 2 lawety. Nie widziałem kto drugi dostał i w co.
Po pracy trochę powrót motałem w nadziei sprawnego dojazdu do bankomatu ale się okazało, że chłopaki od rozkopywania dróg postanowili mi trochę poprzeszkadzać i narozstawiali świateł przy swoich stanowiskach pracy. Tak więc wyszło kluczenie. W bankomacie okazało się, że ludzie wyżarli całą gotówkę więc bujnąłem się do drugiego w centrum i tam już chyba też gotowizna się kończy bo samymi "50" sypało. Załatwiwszy ten punkt programu jadę przez "dworzec" kolejowy w Dąbrowie Górniczej w stronę Koszelewa i dalej na ścieżkę wzdłuż wałów Czarnej Przemszy. Porzucam ją zjeżdżając w stronę Teatru Dzieci Zagłębia i dalej do serwisu. Tam zaopatruję się w szprychy do tylnego koła i nowe rękawiczki. Wczoraj już odebrałem zapasowy hak do przerzutki.
Całą drogę pochmurno i lekko zawiewa. Momentami troszkę coś mży. Ruszam w stronę targu i dalej do Łagiszy. Zaczyna nieco kapać. W drodze do Sarnowa jest jeszcze ok ale w Psarach już rozpędza się deszczyk, który towarzyszy mi do samego domu. Tak dokumentnie to mnie nie zlało ale suchy też nie byłem. W ogóle jazda raczej oporna bo temperatura spadła zauważalnie i nogi gorzej podają. Lewe kolano ma duże "ale" do tej zmiany aury.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dobre się skończyło. Czas zacząć rzeźbić do pracy. Po nierowerowej niedzieli pierwsze kilometry do pracy. Wyjechane na krawędzi okna startowego. Podciągam się trochę za "104". Po drodze mijam Noibastę. Jeszcze go nie widziałem o tej porze. Poza tym bezproblemowy dojazd do pracy. Ciepło.
Po pracy przez Mydlice do Będzina do serwisu. Zaopatruję się w zapasowy hak do tylnej przerzutki. Potem lekko zaginając przez Zamkowe, Grodziec i Wojkowice do domu. Zrzut balastu i jeszcze mikrokółeczko do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPDS
-
DST
48.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
21.33km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nieustannie +20 na starcie ale słoneczko dziś już tak nie dawało z powodu gromadzących się chmurek. Wyjechane poza krawędzią okna startowego. Mimo tego nie chciało mi się naginać no bo w końcu w ostatni dzień przed urlopem? To by było chore.
Po pracy gonitwa z czasem. Przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów szybko do domu żeby zdążyć przesiąść się na zbiorkom do Będzina. 10 min. po tym jak dotarłem do domu ulewa. I cały ładny plan w ... Idę na późniejszy. Na przystanku przyuważa mnie Jagaryba pędząca gdzieś w stronę Strzyżowic. Chwila rozmowy. Potem zbiorkomem do Będzina. Po drodze ulewa. Do serwisu docieram w lekkim deszczu około 17:30. Rowerek gotowy ale rezerwowego haka nie mam bo ten co został założony zdemontowali z rowerka na wystawie. Zamówione przyjdą dopiero po niedzieli. Poza tym wymieniona szprycha i wycentrowane tylne koło. Nowe linki do przerzutek. Tylna przerzutka ucierpiała nieco poprzedniej niedzieli ale udało się ją uratować i w czasie testowego powrotu pracowała całkiem nieźle.
Powrót przez Syberkę, Czeladź, Grodziec i Gródków. Lekko pokapywało ale deszczem bym tego nie nazwał. Dojechałem raczej suchy jak mokry. Oby było tak jutro rano jak będę jechał na zbiórkę ekipy wyjeżdżającej na zlot w Wilkasach. Prognozy są tak średnio obiecujące.
Kategoria Praca, Serwis
DPD GastroCzwartek - Chata z Zalipia w Sarnowie
-
DST
90.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
04:35
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+20 na starcie. Początkowo kręcenie oporne. Gdzieś tak dopiero od Będzina poszło lepiej. Na Rondzie Unii Europejskiej nawrotka w stronę Dąbrowy Górniczej i do Sosnowca wjeżdżam od Expo Silesia. Na miejscu nieco spóźniony :-/
Po pracy na początek do Agencji Reklamowej PRIOR odebrać kamizelki z logo Cyklozy. Potem do Marcina przekazać mu paczkę z tymiż kamizelkami. Stamtąd przez "dworzec" kolejowy w Dąbrowie Górniczej, Łagiszę i Gródków do domu. Zrzut części balastu i ruszam na zebranie ustawki z cyklu GastroCzwartek. Jadę przez Sarnów, Preczów i Zieloną. Dojeżdżam nieco spóźniony po drodze mijając grupkę Ghostów.
Ruszamy. Jakoś nie przypominam sobie, by ktoś nas policzył ale tak na oko to z 10 osób było. Jak Wudz wrzuci gdzieś galerię to podlinkuję.
Jedziemy mniej więcej traską jaką wcześniej objeżdżałem. Przez Zieloną, pod oczyszczalnię ścieków, wzdłuż torów na Ksawerę. Dalej asfaltem w stronę targu w Będzinie odbijając po drodze na ścieżkę na wale Czarnej Przemszy i przed mostkiem w prawo. Ekipa chce pojenia więc zaginamy do ABC przy nerce a potem dalej bocznymi uliczkami do lasku grodzieckiego, pod trasą Katowice-Częstochowa na drugą stronę i polami do Gródkowa. Wypadamy przy restauracji "Pod Lwem" i jedziemy na drugą stronę do lasku gródkowskiego. Jego obrzeżem pod szkołę podstawową i skręcamy w prawo. Teraz cały czas prosto na przemian trochę asfaltami, trochę terenem. Wypadamy niedaleko urzędu gminy w Psarach i lasem i wertepkami przedzieramy się do Sarnowa pod światła a potem już trasą do naszego celu.
Na miejscu żarełko. Nie wszystko było dostępne co w karcie i zamiast racuchów wciągam podwójne naleśniki z wiśniami i bitą śmietaną. Bardzo dobre. Ale spokojnie mogłem poprzestać na pojedynczej porcji :-) Jedna w menu było 2 szt. więc się zaasekurowałem. Jak się okazało, niepotrzebnie.
Potem przeskakujemy na drugą stronę trasy i jedziemy trochę asfaltem, a trochę wertepkami i przez las na Zieloną. Tam pierwsze pożegnania. Uszczuplona grupka jedzie jeszcze pod parasole na Zielonej gdzie raczymy się Radlerkami. Jednak trwa to krótko bo komary się rozkręcają. Chłopaki uderzają jeszcze na Pogorię 3 zrobić kółeczko a ja się żegnam i najkrótszą drogą, przez Preczów i Sarnów, wracam do domu. Po zachodzie słońca robi się nieco chłodniej ale nie na tyle jeszcze, by można powiedzieć, że zimno. Po prostu widać różnicę temperatur. Jest jednak przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD PTTK Szwedzki?
-
DST
70.00km
-
Czas
03:14
-
VAVG
21.65km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+20 na starcie. Przed wschodem na niebie chmury ale jak słoneczko już wystartowało nad horyzont to nagle zniknęły. Przyjemna pogoda do jazdy. Temperatura + lekki wiaterek i kręciło się całkiem fajnie. Na dodatek dziś wyjechane w oknie startowym więc nie miałem potrzeby naginać. Na Lenartowicza zmienili organizację ruchu. Jadąc od Mecu trzeba ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z Alei Ignacego Paderewskiego lub skręcającym w nią. Niby rozumiem trochę to rozwiązanie bo jadąc pod górkę dużym samochodem ciężarowym ciężko się potem zebrać by zdążyć skręcić w lewo ale lepszym rozwiązaniem w tamtym miejscu byłoby duże rondo. Tym bardziej, że jest tam dość sporo miejsca na takie rozwiązanie. Nawet można by jeszcze dołożyć jeden pas pod górkę. Tyle, że taniej jest maznąć asfalt farbą i rozwiesić kilka znaków. Ehhh...
Po pracy do Dąbrowy Górniczej najechać bankomat i dalej obok "dworca" kolejowego na Zieloną i przez Preczów do domu.
Po 17:00 przez Będzin do Sosnowca na spotkanie w PTTK w sprawie sobotniego wyjazdu na Mazury. Schodzi jakoś do 19:00.
Potem ruszam w stronę Milowic i potem lekkie zawinięcie w prawo by sprawdzić czy dobrze widziałem, że na ekranie dzwiękochłonnym jest Szwedzki. Noibasta? Szwedzki to?

Noibasta masz go w kolekcji?
Potem do Czeladzi i dalej przez Wojkowice, zawinięcie przez Strzyżowice by dobić do 70km i do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:35
-
VAVG
19.35km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+18 na starcie. Zero chmurek. Wyjeżdżam na krawędzi okna startowego w związku z czym do Będzina nieco naginania. Szybko załatwiam upgrade śniadania i udaje się utrzymać w normalnym czasie przelotu. Na miejscu niemal punktualnie. Trochę światła nie współpracowały.
Na forum Ghostów pojawił się już wpis odnośnie GastroCzwartku i dywagacje nad trasą. Nieśmiało zaproponowałem, że mogę zakręcić nieco trasę na odcinku molo przy Pogorii 3 a Chatą z Zalipia w Sarnowie. Powiedzieli tak, to po pracy pojechałem zrobić objazd czy przypadkiem gdzieś coś nie rozkopane albo nieprzejezdne. Na początek przez Dąbrowę Górniczą pod molo i potem już dalej według pomysłu. Detali nie opiszę bo w końcu ma być to niespodzianka na czwartek :-) Wyszło w każdym bądź razie 20 km. Styknie by nabrać apetytu.
Powrót już bez specjalnego gięcia.
Kategoria Praca
DPDS
-
DST
43.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
21.68km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+16 na starcie. Rześko. Przyjemnie się jechało. Wyjechane w oknie startowym więc jazda bez naginania.
Takie tam. Przy porannej kawie.
Po pracy bez marudzenia przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Wciągam na szybko nieco płynów i drożdżówkę i ruszam Błękitnym Rumakiem do serwisu. Wyruszam na przełożeniu 2/1 i tak jadę jakieś 500m ale szlag mnie trafia bo przy prędkości 19km/h w porywach do 22 to będę jechał wieki całe. Za pomocą poluzowania zacisku i noża przestawiam łańcuch na 3/4. Trochę lepiej udaje się utrzymywać 25km/h w porywach do 28km/h. Na zjazdach nawet do 32 dochodzi. Tylko ruszanie oporne bo muszę uważać by nie zerwać skróconego łańcucha. Dotaczam się do Będzina trochę po 17:00. I kanał. Haków w serwisie od groma tylko akurat takiego jak u mnie nie ma :-/ Trzeba będzie zamawiać czyli szybko nie będzie. Ordynuję również wymianę linek od przerzutek, pancerzy gdzie trzeba, dołożenie urwanej szprychy, centrowanie tyłu i ogląd przodu bo coś też bije w czasie jazdy. Okaże się też jak hak będzie czy przerzutka przeżyła. Jak nie, to też do wymiany. Choć wydaje mi się, że powinna być ok. Powrót zbiorkomem i podnoszenie morale niepasteryzowanym. W najbliższe dni Strzała się trochę narobi. Poza tym przyjemne ciepełko. Ludzie wyglądają na trochę zdechniętych :-p
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
17.44km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano rześko ale dokładnie ile to nie wiem. Obstawiałbym tak między 10 a 12 stopni. Znów wyjazd poza oknem startowym ale naginania dziś nie było. Niedospanie po GastroCzwartku nie nastrajało mnie do wysiłku. Dziś chyba pojadę sobie gdzieś na łączkę i rozwalę się w trawie na słoneczku żeby się wygrzać.
Takie tam, przedstartowe, przy porannej kawie.
Po pracy dopadło mnie znużenie. Noga za nogą wlokłem się do domu. Wertepkami do Dąbrowy Górniczej, potem na Zieloną i wertepkami do Łagiszy i dalej tymiż wertepkami do mojej wiochy. Końcówka asfaltem w spacerowym tempie. Chyba się starzeję bo już mi się we znaki dają coraz bardziej długie nocne harce.
Kategoria Praca






















