limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DOPOND

  • DST 50.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 18.40km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 listopada 2012 | dodano: 07.11.2012

Dziś trochę nietypowo. Wyjeżdżam o 5:30 by spotkać się z Moniką i Tomkiem w celu odebrania odblaskowych logo BS. Lecę przez Sarnów, Preczów do D. G. pod Jimmy Hendrix-a. Przy okazji krótka rozmowa i kilkaset metrów przejechanych wspólnie ;-)
Potem wzorem noibasty jadę po bułki. Żeby nie było, rasowy rowerzysta nie jedzie do najbliższego sklepu. Jadę do Będzina, w miejsce, w którym zaopatruję się co rano. Potem już standardowo przez Środulę i Mec do pracy.
Nie wiem ile dziś na termometrze było ale chyba mniej niż wczoraj. Za to na pewno był zimny i dość silny wiatr głównie z kierunku wmordewindu. Mimo tego jechało mi się zadziwiająco dobrze.

Na wyjściu z pracy mżawka. Rezygnuję z jazdy asfaltami na rzecz wertepków. Terenem do Dąbrowy Górniczej. Przeskok na Pogorię 3, na molo. Już, już miałem skręcić na Zieloną ale kompletne pustki sprawiły, że skusiłem się na kółeczko wokół P3 w spokojnym tempie. Po drodze ledwo kilka osób spotkałem. Kawałek ścieżki z kostki przy przystani rozebrany. Jakieś wykopki chyba pod jakąś instalację.
Po kółeczku tak jak wstępnie planowałem na Zieloną, gdzie również pusto, i dalej przez mostek na Czarnej Przemszy, wertepkami do Łagiszy i dalej do Psar. Po drodze wjazd do sklepu po parę drobiazgów i jeszcze małe zagięcie żeby się 50 km zrobiło.
Siąpienie trochę męczące ale jazda w sumie przyjemna. Na finiszu już nieco dawał się we znaki deficyt energetyczny.


"Hitchcock-i" na brzozach przy P3.


"Hitchcock-i" na wodzie.


Logo BS na plecaku. Tu było łatwo zainstalować.


Służbowa kamizelka była nieco większym wyzwaniem. Skończyło się na użyciu aluminiowego nita.


Kategoria Praca

DPOSND

Wtorek, 6 listopada 2012 | dodano: 06.11.2012

+5 na starcie. Jazda sprawiała wrażenie opornej: co trochę gdzieś chłodem zawiewało, kolano lewe miało jakieś "ale", tu i tam coś się buntowało (w sensie mięśni). Chyba sobotni atak i niedzielna gleba dają o sobie trochę znać. Tym bardziej zdziwiło mnie na miejscu to, że czas przejazdu 41 min. Wydawało mi się, że będzie grubo powyżej 45.
Dziś zakładam nowe kółeczko do Błękitnego Rumaka a obecne zostaje w serwisie do regeneracji. I chyba pójdą do wymiany klocki w przednim hamulcu bo już coraz bardziej trzeba klamkę ściągnąć. Jak tak patrzę, to mają już ponad 9k km. Tylne padły jakiś czas temu w Beskidzie Niskim.

Po pracy na początek do Dąbrowy Górniczej wyszarpać z bankomatu kasę na nowe kółko. Potem do Będzina (przez Koszelew, wzdłuż Przemszy i koło Teatru Dzieci Zagłębia) do serwisu. Tam zostawiam stare tylne koło do regeneracji (uzupełnienie szprychy i "rewitalizacja" piasty) i zakładam nowiutkie, jeszcze ociekające czystością (230 zetów). Czynię też zdjęcie, które oddaje kontrast nowego elementu na tle całokształtu Błękitnego Rumaka noszącego na sobie jeszcze ślady harców wokół Krzeszowic i Rudawy.
W międzyczasie zdążyło się zrobić ciemno ale to nie powód by wracać. Trzeba objechać nowe koło, żeby się dobrze kręciło. Ruszam na Syberkę, potem obok M1 do Czeladzi. Stamtąd klinkierkiem do Grodźca i dalej przez Wojkowice do Psar. Na odcinku z Grodźca do Wojkowic zaczęło padać - deszcz ze śniegiem. Nie jakoś tragicznie mocno ale zauważalnie w połączeniu z zachodnim wiatrem, który również musiałem zwalczyć. U siebie na wiosce jeszcze zawijam do Lewiatana. Ostatni kilometr do domu był chyba najgorszy. Mokre ciuchy kontra zachodni wmordewind sprawiają, że momentalnie marznę. Na szczęście chwilę potem jestem już w domu.



Foto rowerka z nowym kołem zrobiłem jeszcze w serwisie bo szanse, że takie ładne i nowe dojedzie do domu były praktycznie zerowe. I się nie pomyliłem. Deszczyk już zdążył sprawić, że jest uflejane. Plus deszczyku jest taki, że reszta rowerka stała się nieco mniej uflejana. Ale tylko nieco.


Kategoria Praca, Serwis

DPOND

Piątek, 2 listopada 2012 | dodano: 02.11.2012

+5 na starcie. Drogi mokre ale za to puste. Jechało się bardzo fajnie.

Na wylocie z pracy drogi dalej mokre ale generalnie aura sprzyjająca do jazdy. Początek standardowo do Pogorii 3. Miałem niby prosto do domu jechać ale tak fajnie się kręciło, że poleciałem wzdłuż P3 pod "Trzynastkę", tam w stronę Pogorii 4 i asfalcikiem po zachodniej stronie do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd na Podwarpie, Hektary, Przeczyce, Chrobakowe, Malinowice i do domu.
Po drodze ładny zachód słońca się uskutecznił. Trochę irytowali mnie tuptusie, zwłaszcza TE tuptusie, co to one do kościoła deptały. Poubierane "galowo", na czarno, zupełnie niewidoczne w ciemności. Dopiero na jakieś 3-5 metrów przed celem człowiek się orientował, że coś ma przed sobą. A najgorsze w tym to, że łażą jezdnią, kiedy po drugiej stronie mają szeroki chodnik. Nie zrozumiem tych ludzi nigdy. Toto musi chyba wyginąć, jak dinozaury. Innej rady chyba nie ma bo strzelać do tego nie wolno :-/


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 44.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 21.64km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 października 2012 | dodano: 31.10.2012

+ 2 na starcie. Mokre jezdnie. Wyjechane z opóźnieniem. Dobrze, że znowu na kołach :-) Wczorajsza próba bycia o określonej porze w domu przy użyciu zbiorkomu nieudana. Jeden korek i wszystko w piz... Rowerkiem na pewno byłbym dużo wcześniej. No nic. Nauczka na przyszłość by nie kombinować.

Po pracy pogoda wyglądała na bardzo przyjazną. I taka też była. Jeden polarek wędruje do sakwy i ruszam w stronę Kazimierza. Stamtąd w kierunku Gołonoga i Pogorii 1. Po drodze słońce chowa się za horyzont i robi się chłodno. Polarek z sakwy wchodzi w użycie. Gdzieś w okolicy Gołonoga pada znowu szprycha w tylnym kole :-/
Z Pogorii 1 przeskakuję na Pogorię 4. Na wodzie ładne kolorki nieba o zmierzchu. Niespiesznym 22 km/h jadę i podziwiam. W Preczowie już całkiem ciemno. Przez Sarnów jadę do siebie.


Kategoria Praca

DPND

  • DST 34.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 15.34km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 października 2012 | dodano: 29.10.2012

-2 na starcie. Bezwietrznie, bezmgielnie. Ale jazda już nie ta. I nogi nie podają jak by mogły i napowietrzanie też nie to. Trochę tak dziwnie dojechać na miejsce za dnia jak się jeszcze w piątek dojeżdżało po ciemku. Niby w "dobrą" stronę czas przesunięty ale organizm i tak wie swoje, że coś jest nie tak.

Powrót z jazdą extremalnie zachowawczą a to dlatego bo ponieważ sprawdziła się prognoza pogody i zaczęło sypać. I to SYPAĆ. Sypać z kierunku wmordewindu. Jazda wyglądała więc tak, że co trochę stop, przecieranie okularów i pobieranie namiaru orientacyjnego gdzie jestem. I tak sobie spacerkiem porzeźbiłem na początek do Dąbrowy Górniczej. Wyszarpawszy nieco z bankomatu poturlałem się w stronę Zielonej (po drodze dwie siksy wlazły mi w ostatniej chwili pod koła, w myślach, i chyba nie tylko, dostały na odlew parę qrew). Miałem nadzieję, że drzewa nieco osłabią opad. W parku pusto. Teraz można by wszędzie horrory kręcić. Scenerie są w sam raz. Wertepkoma poturlałem się najpierw do Łagiszy i potem polami przez Gródków do swojej wiochy. Na finiszu jeszcze małe zakupy.
O dziwo, do domu dotarłem niemalże suchy i w zasadzie niezmarznięty. Zupełnie nie tego się spodziewałem. Za to rowerek oblepiony śniegiem. Przednia przerzutka oblodzona i zamarznięta. Teraz stoi bidak w garażu i obcieka.
Zastanawiam się czy po dzisiejszych opadach jutro będą warunki na jazdę rowerem. Raczej to nie spłynie. A jak samochody rozjeżdżą i potem zamarznie, to się porobią koleiny i jazda będzie nieco trącać loterią. Poza tym pewnie zaczną sypać sól.


Kategoria Praca

DPD

Piątek, 26 października 2012 | dodano: 26.10.2012

Na starcie +7. Dziś trochę inną trasą. Część do Będzina przez Sarnów i Łagiszę. Od Będzina przez Środulę i Mec. Zmiana ze względu na to, że po pracy będzie mi trzeba się spieszyć bo na 16:00 do dentysty i powrót musi być po najkrótszej możliwej trasie a strasznie nie lubię jeździć 2x dziennie tą samą drogą.
Jechało się zadziwiająco dobrze. Albo wiaterek znikomy albo sprzyjająco-neutralny. Drogi delikatnie mokre.

Powrót całkiem szybki. Obok Macro, przez centrum Będzina i Gródków. Udało się dojechać do dentysty z zapasem czasowym i nieco ostygnąć przed remontem.
Wahałem się czy wybyć na Masę do Bytomia ale wyszedłszy z gabinetu wydało mi się, że coś za bardzo spadła temperatura i sobie odpuściłem. Zwłaszcza, że w prognozie stało, że powrót z Bytomia miałbym już w deszczu. Średnia perspektywa.


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 33.00km
  • Czas 01:39
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 października 2012 | dodano: 25.10.2012

+7 na starcie. Jak na tą porę roku i porę dnia to całkiem przyjemnie się jechało. Coś mam podejrzenia, że wykończyłem środkową tarczę w korbie. Za często mi na niej łańcuch leci :-/ Pozostaje dorżnąć pozostałe dwie tarcze i wymiana.

Wychodząc z pracy pogodę zastałem nieco niewyraźną. Były nawet ślady jakichś opadów. Skróciłem drogę powrotną jednocześnie starając się ją nieco zamotać. Powrót obok Makro do Będzina. W Lidlu zakupy uzupełniające i prosto do domu. Na wyjściu ze sklepu mżawka, która potem się rozkręciła na odcinku do Łagiszy i potem osłabła w drodze do Gródkowa. Tempo raczej spacerowe.


Kategoria Praca

DPOSZND

  • DST 38.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 października 2012 | dodano: 24.10.2012

+7 na starcie. Bardzo dobra widoczność. Wiaterek nieco w twarz ale nie za mocny więc jechało się całkiem dobrze. Patent na 20 groszy w latarce sprawdził się znakomicie. Żadnego niekontrolowanego przełączania trybów świecenia na wertepach.

Po pracy ruszyłem na Dąbrowę Górniczą z myślą przejechania przez nią w drodze do Będzina. Niestety utkwiłem w niej nieco dłużej gdyż z powodu awarii. Była się urwała linka od przedniej przerzutki. Dobrze, że akurat dojeżdżałem do przejścia dla pieszych, przy którym zapaliło się czerwone światło. Spokojnie zjechałem sobie na bok i przeprowadziłem operację wymiany linki. W końcu opłaciło się wożenie zapasu.
Wykonawszy zabieg reanimacyjny podjąłem drogę ku celowi ogólnemu czyli do Będzina. Przy czym w założeniu jechałem tam zrobić zaopatrzenie a wyszła jeszcze przy okazji wizyta w serwisie po zapasowe linki do przerzutek gdyż był się zapas wyprztykał. Przy okazji zamówiłem kółeczko do Meridy.
Potem do Kauflanda i z wypakowanymi sakwami, przy zapadających ciemnościach statecznie przez Łagiszę i Sarnów do domu.
Patent 20-groszowy w latarce sprawdza się idealnie.


Kategoria Praca, Serwis

DPOD

Wtorek, 23 października 2012 | dodano: 23.10.2012

+6 na starcie. Mgły ale już nie takie mleko jak wczoraj. Jechało się dużo szybciej. Tylne kółko mnie wkurza. Albo dziś zostawię rowerek w serwisie albo jutro samo kółko zawiozę.

Po pracy do Dąbrowy Górniczej zassać z bankomatu. Potem przez Ksawerę, Łagiszę i Sarnów do domu.
Tak coś ludzie mówili o załamaniu pogody i jakieś takie teksty leciały ostatnio a tu pogoda całkiem, całkiem. Fakt, mniej słońca, nie ma upałów ale do jazdy w sam raz. Nie wieje, nie leje. Jakby się tak do wiosny utrzymało nie miałbym nic przeciwko temu.
Się dziś zdecydowałem na zakup drugiego zadniego kółka do Meridy. Będzie na przekładkę jak znowu polecą szprychy. Zamówię sobie w czwartek i w poniedziałek lub wtorek odbiorę. Tzn. nowe do rowerka po przełożeniu kasety a obecne do serwisu. A jak się coś posypie, to na odwyrtkę. Coby przestojów za długich nie było. Może to nieco zbytkowne rozwiązanie ale co tam. Nie będę walczył z nałogiem a on wymaga nieustannej gotowości sprzętu.


Kategoria Praca

DPOD

Poniedziałek, 22 października 2012 | dodano: 22.10.2012

+5. Sakrameckie mgły. Miejscami jazda "na pamięć" jak okulary zaszły mgłą. Poza tym całkiem przyjemna droga do pracy. Dojechane z lekką obsuwą w czasie ale w granicach dopuszczalnych. W pracy wszyscy chwalą się co też porabiali przez ostatnie 2 dni.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina (przez Koszelew i Warpie) do serwisu. Okazało się, że zrobili sobie wolne. Pewnie korzystają z pogody a ruch w interesie teraz mniejszy to i w sumie się za bardzo nie zdziwiłem. Niedługo do serwisu będzie trzeba się umawiać jak na audiencję :-P Nic nie załatwiwszy przez Zamkowe do Grodźca, po górkach w Gródkowie i do domu. Pogoda całkiem sympatyczna choć to już nie te upały, co to je lubię. A już zupełnie nie lubię takiej różnicy temperatur. Połowę wdzianka trzeba wieźć potem jako balast :-/
Tak w ciągu dnia zerkałem czy ktoś jakiejś ustawki nie uruchomi ale niczego takiego się nie doczytałem. Pewnie po weekendzie wszyscy dohasani na full.


Kategoria Praca