limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 | dodano: 28.08.2017

Po górskim weekendzie dziś nawet nieźle mi się wstawało. Przed wyjazdem sprawdzam jak na zewnątrz i z zachwytu nie pieję. Chłodno. Mam jednak nadzieję, że nogi dadzą radę. Wygrzebany do startu jestem o 6:14. Mikroskopijna rezerwa więc od razu staram się jechać z uczuciem. Jeszcze na punkcie kontrolnym na Zielonej mam nieco tyły czasowe ale już obok DorJan-a jestem o 6:49 a do celu niedaleko więc tu nieco odpuszczam z tempa. Ostatecznie jestem na miejscu z rezerwą 1 minuty. Przejazd spokojny i przyjemny. Jedynie raz na ścieżce musiałem ostro hamować jak mi pies wyleciał. Teraz tylko dotrwać do końca dniówki.

Po pracy cieplej ale szału nie ma. Trochę wieje i te podmuchy nie są za ciepłe. Jeszcze w słoneczku, stojąc, jest nawet przyjemnie. W ruchu, zwłaszcza powyżej 25km/h, już tak miło nie jest. Na szczęście dziś nie muszę się spieszyć i nie chce mi się spieszyć. Kręcę spacerowo przez Mec, Środulę, Stary Będzin do serwisu zapytać o ceny amorków dla Tomka, który był wczoraj sobie złamał ówże na klubowej ustawce do Wadowic. Potem niespiesznie przetaczam się przez Łagiszę i Sarnów w drodze do domu. Na podjeździe pod światła na "86" czuję, że mnie odcina. Zajeżdżam do piekarni w Psarach i poza pieczywem funduję sobie shota 33ml z Coli. Pomaga. Resztę drogi kręci się już normalnie acz dalej bez pośpiechu. Powrót przyjemny i spokojny. Kilka najbliższych dni to będzie pewnie tylko kręcenie na trasie DPD aż nie zregeneruję sił po Istebnej.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 41.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 19.37km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 sierpnia 2017 | dodano: 23.08.2017

Udało mi się dziś pozbierać na tyle sprawnie, że wyruszam o 6:06. Decyduję się od razu na objazdy i ruszam w stronę Sarnowa. Dalej kolejno przez Preczów na Zieloną i do centrum Dąbrowy Górniczej. Tutaj też drobna zmiana bo przez Al. Kościuszki wyginam na 3-go Maja i kręcę w stronę Muzeum Miejskiego. Właśnie wyprowadzali czołg T-34 (Nr 212) gdzieś na spacer na lawecie. Kręcę dalej w stronę świateł na Alei Róż i wracam na standardową trasę dojazdową Braci Mieroszewskich i Szymanowskiego. Na miejscu jestem z zapasem kilku minut. Bardzo przyjemne i spokojne, choć dynamiczne kręcenie do pracy. Pogoda dziś jakaś taka niewyraźna. Słońce schowane za chmurami, minimalny podmuch dla mnie chyba w plecy. Temperatura jakby odrobinę wyższa niż wczoraj bo nogi nawet podawały nieźle.

Po pracy termicznie szału nie ma. W ciągu dnia było trochę słońca, trochę też pokapało. Na wyjściu nie jest źle. Chmury na przemian ze słońcem, wiatr. Powrót robię trochę wygięty i wyciągnięty. Przez Plejadę jadę na Pogoń, gdzie wbijam na ścieżkę rowerową do Będzina. Korzystam z całej jej długości czyli aż do nerki. Tu spotykam Adama, Szefa Ghostbikersów. Chwilę rozmawiamy. Potem on w swoją stronę a ja dalej na Zamkowe i ścieżkę do Grodźca. Potem korzystam jeszcze z kawałka ścieżki spod Biedronki do Wojkowic i za Orlenem wbijam w teren, który wyprowadzi mnie już na prostą do domu. Kręcenie powrotne przyjemne, niespieszne i spokojne. Mogłoby być tylko trochę cieplej bo na zestaw krótki momentami było mało sympatycznie.


Kategoria Praca

DPDZDS

Wtorek, 22 sierpnia 2017 | dodano: 22.08.2017

Udaje mi się dziś nieco podkręcić przedstart i na kołach jestem o 6:08. Sukces na razie nieduży ale za to pozwala spokojnie kręcić do pracy. Pogoda podobna jak wczoraj. Chłodno, wiaterek w plecy, trochę chmur, trochę słońca. Jedyna różnica to suche jezdnie. Kręcę trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nogi mówią, że warunki pracy są niekomfortowe więc ich nie forsuję i kręcę delikatnie na młynkach. Mimo tego udaje mi się trzymać przyzwoity czas przejazdu. W parku Hallera nieco zrzucam z tempa bo mam jeszcze ponad 22 min. i jakieś 5km do celu. W centrum Zagórza jeszcze bardziej zrzucam z tempa. Ostatecznie na miejscu jestem z zapasem 7 min. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Pogoda trochę przetrzebiła rowerzystów. Ostali się jedynie regularnie dojeżdżający, których widuję niezależnie od pory roku i pogody.

Na powrocie, podobnie jak wczoraj, wietrznie. Dziś jednak wiaterek jest delikatnie cieplejszy. Ruszam "na krótko" i całą trasę udaje się w ten sposób przejechać mimo tego, że było miejscami centralnie pod wiatr. Nawet przyjemnie się kręciło. Trasę obrałem początkowo standardową przez Mortimer i Reden ale dziś nie skręcam potem pod Most Ucieczki tylko jadę w stronę Łęknic i tam dopiero wbijam na bieżnię przy P3. Nią dociągam do przystani i dalej jadę na Piekło. Tu wbijam na bieżnię przy P4 i nią dokręcam do Preczowa. Potem już standardowo przez Sarnów do domu. To chwila szarpaniny ze śrubą trzymającą klocki w przednim hamulcu. Wyrobił się łebek i imbus nie daje rady jej ruszyć. Nacinam i próbuję śrubokrętem ale nie puszcza. Chwilowo odpuszczam. Zarzucam sakwy i kręcę standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem wracam do domu. Jeszcze raz zabieram się za śrubę i ta w końcu puszcza. Może pomogła odrobina Brunoxa do amorów, którym ją kapnąłem. Wymieniam klocki i sprawdzam jak się zmieniło hamowanie przodem. Jest o niebo lepiej. Stare klocki nie były jeszcze zdarte do blachy ale tak niemiłosiernie zapaprane, że nie dziwota iż prawie nie trzymały. Hamulec zrobił się też odrobinę twardszy, czyli taki jak lubię. Łapie niemal od razu jak się za klamkę złapie.


Kategoria Praca, KlockiT, Serwis

DPD

Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 | dodano: 21.08.2017

Przygotowania do startu zacząłem ze sporym zapasem czasu ale jakoś tak siłą przyzwyczajenia wszystko się obsunęło do zwykłego wyjazdu na ostatnią chwilę. Na kołach jestem o 6:15. Na dworze jest zauważalnie chłodniej niż w piątek. Do tego w powietrzu unosi się sporo wilgoci. Jezdnie są w sporej części mokre. Wiatru na szczęście nie da się odczuć. Słoneczko świeci ale niezbyt grzeje. Trochę chmurek na niebie. Nogi od razu mówią, że nie ma szans na intensywne podawanie. W związku z tym obieram trasę dojazdową przez Będzin. Zawsze to 1km mniej i 3 min. mniej potrzeba na dotarcie do celu. Jedzie się dobrze i spokojnie. Cel osiągam równo o 7:00.

Wracam niespiesznie przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, bieżnię przy Pogorii 3 i 4, Preczów i Sarnów. Niby nieco cieplej niż rano ale ogólnie jednak słabo. Wystartowałem w krótkim rękawku ale po kilkuset metrach jednak wdziałem bluzę z długim rękawem. Dmuchało lekko na dziób niezbyt ciepłym powietrzem. Powrót spokojny i przyjemny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 sierpnia 2017 | dodano: 18.08.2017

Przedweekendowe spowolnienie daje o sobie znać. Dokłada się do tego jeszcze podługoweekendowe zmęczenie. Z tego wszystkiego rozruch bardzo powolny i w efekcie późny wyjazd - 6:16. Decyduję się na dojazd przez Będzin. Ciut krócej więc jest spora szansa zmieścić się w czasie. Kręci się dobrze i pomimo podjazdów na Środuli udaje się dojechać w dobrym czasie. Na miejscu mam 5 min. zapasu. Jechało się bardzo przyjemnie. Na dworze rześko.

Po pracy przyjemne ciepełko. Wracam sobie niespiesznie przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i dalej jego przedłużenie w stronę Stachowego. Tam wracam na czarny szlak i jadę w stronę lasku psarskiego. Wybywszy na asfalt i zahaczywszy o piekarnię resztę drogi do domu przekręcam asfaltem. Jechało się bardzo przyjemnie i spokojnie. Na kawałku czarnego szlaku od Stachowego króliczek przede mną. Trochę krótki ten odcinek był żeby go dogonić ale powoli go doganiałem. Potem on poleciał dalej w stronę Malinowic więc mnie nie bardzo po drodze. Ale w końcu króliczek jest po to by go gonić, a nie złapać :-)


Kategoria Praca

DPD

  • DST 41.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 19.37km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 sierpnia 2017 | dodano: 17.08.2017

W nocy popadało. Nad ranem jezdnie już schnęły. Słoneczka niewiele, wiatru ledwo ledwo, temperatura przyjazna. Ogólnie bardzo dobre warunki do jazdy. Wybywam na koła o 6:18. Ciągle utrzymuje się poweekendowe zużycie i nie mam ochoty gonić choć nogi mają się już znacznie lepiej.  Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. W sumie spokojnie i przyjemnie się jechało. Jedynie przed światłami na Mortimerze jakiś pacan na pszczyńskich blachach w obtłuczonym brązowym Punto (lewe drzwi czarne) wyprzedził mnie zdecydowanie za blisko, za szybko i na dodatek ściął w zjazd na trasę zajeżdżając mi drogę. Oby go karma dorwała. Na miejscu jestem z poślizgiem 3 min.

Po pracy przyjemnie ciepło choć słońca za wiele nie widać. Kręcę dziś powrót bardzo pokręcony. Nie mam ochoty na przepychanki z samochodami więc wybieram teren i boczne drogi. Zaczynam terenem w stronę Placu Papieskiego. Potem ścieżka w stronę C. H. Plejada i dalej przez Pogoń w stronę Czeladzi. Tu trochę eksploracji na oko w kierunku na Grodziec i dalej do Wojkowic. Potem prosta spod Orlenu do domu. Jechało się bardzo przyjemnie, spokojnie, spacerowo. W sam raz na regenerację.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 19.44km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 sierpnia 2017 | dodano: 16.08.2017

Wstałem o czasie ale podługoweekendowe przygotowania zabrały więcej czasu niż zakładałem (grzebanie przy rowerku, pakowanie ciuchów do pracy, przepakowanie plecaka itp.). Ostatecznie wyruszam mocno obsunięty w czasie - 6:26. Decyduję się na trasę przez Będzin bo to o kilometr krócej. Nogi po wczorajszym powrocie dają o sobie znać i długo trwa nim udaje mi się rozkręcić. Na dworze jest raczej chłodno, wiaterek nieznaczny, słoneczko. W sumie przyjemnie. Niestety mimo krótszego dystansu nie udaje mi się nadrobić strat. Na miejscu jestem 5 min. po czasie.

Powrót z pracy wystartowany nieco później. Wracam tempem spacerowym przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów. Jadę sobie delikatnie na młynkach żeby nieco dojść do siebie po weekendzie i zregenerować się na przyszły tydzień. Pogoda na powrocie bardzo przyjemna. Super ciepło, lekki wiaterek, dużo słońca, trochę chmurek. Po drodze wjazd na małe zakupy we wsiowym Lewiatanie. Powrót bardzo spokojny i przyjemny. Nawet nie bardzo miałem ochotę na ganianie króliczków choć kilka się nawinęło pod koła. Znaczy się, jest zmęczenie materiału więc weekend był zdecydowanie udany :-]


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 20.39km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 sierpnia 2017 | dodano: 11.08.2017

Przedstart bezproblemowy. Na kołach jestem o 6:11. Kręcę bez większego ciśnienia. Warunki całkiem całkiem. Lekki wiaterek, ciepło, słonecznie z elementami chmurek. Na drogach miejscami sporo śladów po wczorajszych burzach. Na Zielonej, o dziwo, nie jest źle. Większe rozlewisko napotykam na Zagórzu ale obydwa da się bezproblemowo objechać. Na miejsce zataczam się z zapasem 3 min. Przyjemny dojazd do pracy.

Wychodząc z pracy dokonuję z ludzkich warunków klimatyzowanego pomieszczenia w dość wymagające pod względem termicznym warunki zewnętrzne. Od asfaltu czuć zdecydowanie za wysoką temperaturę. Skłania mnie to do włączenia w trasę powrotną znacznej ilości terenu. Tak więc przetaczam się przez las zagórski do przejazdu pod "94" na Reden. Stamtąd przebijam się pod Mostem Ucieczki na Zieloną i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Tu dopiero wracam na asfalty, którymi toczę się przez Sarnów do domu. Mimo zauważalnego ciepełka jechało się bardzo przyjemnie zwłaszcza, że zaczyna się długi weekend, który jeśli się uda plan zrealizować, to będzie intensywny pod wieloma względami :-)


Kategoria Praca

DPDZD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:49
  • VAVG 20.37km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 sierpnia 2017 | dodano: 10.08.2017

Niestety widać już, że lato powoli odchodzi. Na razie po tym, że o 4:00 jest już całkiem ciemno. Przed 5:00 widzę za oknem ładne światło więc skuszony tym wychodzę na taras oglądnąć zaczątki wschodzącego słońca. I tu niespodzianka. Owszem, na północnym wschodzie ładny widoczek podświetlonych chmur ale już na południowym wschodzie, mniej więcej nad Łagiszą, widzę wyładowania. Odwracam się na zachód a tam czarne chmury jakby zaraz miało solidnie lunąć. No ładnie. Sprawdzam prognozę ICM-u i widzę, że zakładają możliwość wystąpienia burz. Coraz lepiej. Zbieram się dalej. Około 5:30 zaczyna wiać i spada trochę kropelek ale ostatecznie nie przeradzają się w większe opady. Na starcie o 6:10 jest już tylko pochmurno i nieznacznie podwiewa. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na jezdni widać miejscami gdzie popadało. Droga dziś spokojna. Trochę wyginam w centrum Dąbrowy Górniczej bo mam w zapasie kilka minutek. Na miejscu jestem z zapasem pięciu. Dziś bez przerywników technicznych.

Powrót w milusim ciepełku. Ruszam z pracy w stronę centrum Zagórza. Od asfaltu bije gorąco ale dopóki się jedzie to nie przeszkadza. Dopiero kiedy trzeba gdzieś na światłach czy skrzyżowaniu się zatrzymać robi się jak w piekarniku. Z tego też powodu z centrum Zagórza kręcę w stronę Makro i uciekam na terenowy skrót do Mydlic. Potem znów kawałek asfaltu na Warpie i dalej Aleją Kołłątaja do będzińskiej nerki. Tu zjeżdżam na osiedle Gzichów i potem Zamkowe. Część drogi da się przejechać po chodnikach, które zdają się być mniej nagrzane, i po terenie. Z Zamkowego wjeżdżam do lasku grodzieckiego i przebijam się w jego cieniu do świateł na "86". Tu znów asfalt ale tylko do centrum logistycznego Lidl-a, za którym wbijam w teren i na żółty szlak przez las gródkowski w stronę Psar. Wypadam na ul. Łącznej i kręcę w stronę remizy. Potem zwrot na zachód i prosto do domu. Zostawiam Rzeźnika i wyciągam nieco zapomnianą Srebrną Strzałę. Jako, że Błękitny w serwisie tylko ona może obsłużyć kurs zaopatrzeniowy. Robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i z balastem staczam się do domu, gdzie w końcu mogę uraczyć się zimnym Żywcem ze zmrożonego w zamrażarce kufelka. Miodzio.


Kategoria Praca

DPSD

Środa, 9 sierpnia 2017 | dodano: 09.08.2017

Wszystko dziś szło pięknie i ładnie do Łagiszy. Przedstartowe przygotowania przebiegły sprawnie. Wyruszam o 6:12 czyli jest ciut zapasu na marudzenie. W sumie, to planuję zahaczyć o ścianę płaczu w centrum Dąbrowy Górniczej. Pogoda dopisuje. Nie ma, co prawda, za dużo słońca, nawet trochę chmurek się pojawiło ale jest zdecydowanie cieplej niż wczoraj i nie wieje. Kręcę drogę standardową przez Łagiszę. W Gródkowie na przejeździe kolejowym pierwszy znak, że coś nie tak z tylną przerzutką. Zrzucam biegi i coś strzela ale jeszcze działa. Kolejne ostrzeżeniem na światłach na "86". Pojawia się lekki luz na lince ale jeszcze jest ok. Fail pojawia się na skrzyżowaniu przy Biedronce w Łagiszy. Linka się urywa i z tyłu łańcuch ustawia się na najmniejszej zębatce. Ledwo mogę ruszyć ze skrzyżowania. Przetaczam się kawałek upewniając się, że to faktycznie padła linka i zjeżdżam na chodnik. Dłubanie przy defekcie zabiera mi 20 min. ale odzyskuję sprawność w biegach. Obsuwę mam już tak dużą, że nie cisnę. W centrum Dąbrowy lekko zaginam o bankomat i wracam na standardową trasę przelotową. Na mecie jestem ze stratą 24 min. Mimo wszystko przyjemny dojazd do pracy.

Powrót podobnie jak wczoraj. Kolejno Mec, Środula, Stary Będzin, serwis. Tu zostawiam Błękitnego na wymianę oleju w przednim hamulcu i odbieram Rzeźnika po wymianie łożysk suportu i tarczy hamulcowej na tyle. Okazało się też, że zgubiłem jedną ze śrub zawieszenia. Fartem mi się rama nie rozjechała gdzieś w locie :-) Z serwisu jadę podobnie jak wczoraj przez Łagiszę i Sarnów. Tym razem bez wjazdów na zakupy. Na powrocie zauważalny wzrost temperatury. Zgodnie z przewidywaniami ICM-u. Wychodzi na to, że jutro będzie jeszcze większa lampa.
Dzień idzie na konto Błękitnego bo na nim dziś przejechane 25km.


Kategoria LinkaP, Praca, Serwis, Suport, Tarcza