limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 39.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.53km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 września 2017 | dodano: 26.09.2017

Rozruch bardzo niemrawy. Chyba trochę przyczyniają się do tego ciemności, dziś dodatkowo potęgowane przez mgły. Ostatecznie na kołach jestem o 6:13. Po obraniu docelowego kierunku zaczynam podejrzewać, że musi chyba trochę podwiewać ze wschodu. Wniosek ten pojawia mi się po stwierdzeniu, że aby utrzymać zwykłą kadencję muszę zrzucić jeden bieg. Przekłada się też to nieco na mniejszą prędkość. Takie przynajmniej mam wrażenie. Czasy pośrednie na światłach na "86", na Zielonej i na "dworcu kolejowym" w D. G. zdają się to potwierdzać. Trochę podganiam w parku Hallera i załapuję się na zieloną falę od Alei Róż do Mortimeru. Przy Shellu mam na zegarku 6:50. Bez marudzenia ciągnę dalej i ostatecznie na finiszu jestem równo o 7:00. W sumie jechało się dobrze mimo wrażenia, że opornie. Muszę tylko się pilnować by nie jechać siłowo bo wtedy napęd zaczyna się buntować. Dziś 2x się zapomniałem.

Po pracy słonecznie ale nie aż tak ciepło. W sumie chyba tyle, ile wieszczył ICM czyli około +17. Da się odczuć też lekki wiaterek mniej więcej ze wschodu. Nie jest zbyt ciepły. W cieniu jest nawet dość chłodno. Ale mimo tego kurtka jedzie w plecaku. Utrzymując dostatecznie wysoką kadencję daje się utrzymać odpowiednią temperaturę. Powrót kręcę przez centrum Zagórza i Mortimer do ściany płaczu na Redenie. Potem przedzieram się przez dąbrowskie wykopki w stronę Zielonej i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Stąd standardowo przez Sarnów w stronę domu. Nim tam jednak docieram, robię jeszcze wjazd do stomatologów umówić wizytę i kończę zagięciem przez Strzyżowice. Przyjemny, spokojny i niezbyt spieszny powrót do domu.


Kategoria Praca

DP PTTK D

Poniedziałek, 25 września 2017 | dodano: 25.09.2017

Wczoraj za dnia ładnie zdążyło podeschnąć na jezdniach ale w nocy znów polało i dziś na starcie mokro. Na szczęście bez opadów. W powietrzu unosiło się jedynie trochę drobnych kropelek, które osiadały mi na okularach. Zbieram się do startu na 6:13 i kręcę standardową trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Czasy pośrednie mam takie sobie. W D. G. trafiam na szlaban ale nie stoję długo bo pociąg do Częstochowy właśnie rusza. Ostatecznie na miejsce zataczam się z minutą obsuwy. Mogło być gorzej. W sumie jechało się całkiem przyjemnie. We wdzianku "na długo" było dość ciepło. Wiaterek miałem mieć południowo-wschodni przechodzący we wschodni ale nawet jak był, to bardzo słaby bo nie odniosłem wrażenia, że przeszkadza. ICM obiecuje, że na dłuższą chwilę deszcze ustępują. Oby się sprawdziło bo jeżdżenie w opadach lekko zniechęca mnie do ruszenia się potem w weekend, nawet jak jest sprzyjająca pogoda.

W pracy zostaję dziś kapinkę dłużej bo o 17:30 jest spotkanie "Cyklozy" i nie opłaca mi się kręcić do domu. Wybywam około 17:00. Trochę słoneczko próbuje się przedrzeć ale chmur sporo i tylko momentami mu się udaje. Na szczęście chmury bardziej fotograficzne jak deszczowe. Jest całkiem ciepło. Decyzja zapakowania kurtki do plecaka przed wyjściem okazuje się bardzo trafiona. Przez górkę środulską i Ludwik kręcę do siedziby PTTK w Sosnowcu. Po drodze nie rozpoznaję Damiana bo nie dość, że w cywilu to jeszcze w samochodzie. Ujawnia się dopiero na miejscu, że to on mnie otrąbił powitalnie przed rondem E. Gierka. Obrady trwają ponad 2 godziny. Pomysły, plany, opowieści - gwarno, wesoło czyli tak jak zwykle i jak powinno być. Rozchodzimy się stopniowo w okolicach 19:30. Żegnam się przed budynkiem z ostatnimi osobami i solo kręcę w stronę Milowic. W trakcie naszych obrad popadało i jezdnie są mokre ale już tylko ze śladami wody w koleinach. Założony na plecak pokrowiec okazał się na finiszu suchy. Z Milowic jadę do Czeladzi. Tym razem nie jadę do Wojkowic tylko skręcam na rynek i dalej do Grodźca. Stamtąd zjazd do Gródkowa i prosto do domu. Po drodze jest górka do zrobienia w Grodźcu ale dystansowo wychodzi krócej niż przez Wojkowice. Trasa ma jeszcze ten plus, że cała oświetlona i bez terenu więc mniej ufaflany jestem na koniec jazdy. W sumie przyjemne powrotne kręcenie.


Kategoria Praca

DPDZD

Piątek, 22 września 2017 | dodano: 22.09.2017

Znalazłem przestrzeń, w której czas biegnie inaczej i to z jej powodu mam co trochę obsuwę w godzinie startu. Dziś ruszam o 6:20 bo jeszcze trzeba mi było posmarować amorek i łańcuch Błękitnemu. Jezdnie mokre po całonocnych opadach. Z chmur kapie już tylko trochę drobnych, nieistotnych dla przebiegu akcji, kropelek. Trasę kręcę standardową przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nieco zaskakuje mnie mały ruch na drogach. Jedzie mi się dobrze. Chyba pomagają nieco podmuchy wiatru. Mimo tego zakładam, że będę na miejscu nieco po czasie. To nie są warunki do nadrabiania strat. Ostatecznie na mecie mam 4 minuty w plecy. Dojazd całkiem przyjemny. W butach, mimo tego że nie doschnęły od wczoraj, względnie sucho.

W ciągu dnia trochę się ślimaczyło ale już na powrocie woda jedynie na jezdni. Zamiast wody miałem do zwalczenia wiaterek głównie z kierunku przeciwnego. Niezbyt mocny ale za to chłodny, nieprzyjemny. Z tego też powodu tempo spacerowe, delikatnymi młynkami. Wracam przez centrum Zagórza, Mortimer, Reden (trochę inaczej niż zwykle), Most Ucieczki, bieżnię przy Pogorii 3 i 4, Preczów i Sarnów. Na bieżnię zdecydowałem się bo przy takiej pogodzie zwykle jest tam pusto i jedzie się bardzo spokojnie. Tak też i było dzisiaj. W domu zostawiam plecak, zapinam sakwy i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Z ładunkiem zjazd prosto do domu. Pomimo takich sobie warunków całkiem przyjemne i spokojne kręcenie. Jedynie w okolicach Redenu jakby ruch nieco bardziej nerwowy ale to chyba tylko takie moje wrażenie wynikające z dużej ilości samochodów.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 17.74km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 września 2017 | dodano: 21.09.2017

Zaraz po przebudzeniu sprawdzam warunki na zewnątrz metodą organoleptyczną, a potem wróżby ICM-u i radary. Organoleptycznie ok. Wróżby dają szansę na dojazd na sucho. Radar mówi, że opady idą z kierunku, w którym będę jechał. Czyli dalej nic nie wiem :-/ Zbieram się jednak tak jak na rower i, po szybkim smarowaniu rdzewiejącego znowu amora, ruszam w drogę. Jest 6:09. Jezdnie są mokre, schną po opadach. Im bliżej Dąbrowy Górniczej tym bardziej sucho. Jedzie mi się dobrze. Pierwsze kilka km wiatr nieźle mnie pcha i do świateł na "86" mam całkiem niezły czas bez większego wysiłku. Potem już tak nie pomagał ale też i nie przeszkadzał. W parku Hallera mam na tyle dużą rezerwę, że zrzucam sporo z tempa. Na Mortimerze pojawia się kilka kropelek ale do końca drogi wiele więcej nich nie spadło. Na miejscu jestem z zapasem 5 min. Profilaktycznie założony przed startem pokrowiec na plecak tym razem nie był potrzebny. Na szczęście. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Powrót niestety w deszczu. Jednostajny, równy opad towarzyszył mi przez całą drogę. Jedynie pod osłoną drzew zdawał się mieć siłę ulewy, taki czynił hałas padając na liście. Tempo powrotne spacerowe. Gdzie się dało to korzystałem z chodników brukowanych kostką bo na nich jest mniej wody. Dzięki temu w butach mokro ale do przyjęcia. Trasa jak wczoraj: Mortimer, park Hallera, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów. Mimo tego, że mnie zmoczyło to jednak powrót przyjemny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 19.43km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 września 2017 | dodano: 20.09.2017

A jednak rowerkiem. Poranne badanie organoleptyczne warunków atmosferycznych wykazało, że powinno się dać jechać. Co prawda jakieś kropelki leciały ale gorzej było na wczorajszym powrocie. ICM dalej upierał się, że popada ale radary pokazywały, że jest dziura w opadach i dawały nadzieję, że może udać się dojechać na sucho. Profilaktycznie zbieram się sprawniej by w razie "w" mieć możliwość skorzystania ze zbiorkomu ale nie zachodzi taka konieczność. Smaruję przed startem łańcuch i ruszam. Na kołach jestem o 6:04. Drogi dość pustawe. Może to przez te kilka minut wcześniejszy wyjazd. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Do Łagiszy wody z nieba niewiele. Jednak za biedronką zaczyna lekko padać. Przystaję by założyć pokrowiec na plecak i kręcę dalej. Opad ustala się na poziomie, który uznaję za do przyjęcia i niewymagający dodatkowej warstwy. Przetaczam się do celu spokojnie i niespiesznie. Na ul. Szymanowskiego mały slalom między pojazdami ekipy tnącej drzewa oraz wystającymi studzienkami. Na miejscu mam w zapasie 9 min. Niestety gdzieś na finiszu złapałem kapcia i przed powrotem czeka mnie jeszcze wymiana dętki :-/

Przed startem wymiana dętki. Znalazłem w oponie cieniutki płatek szkła, który w dętce zrobił nielichą dziurę. Operacja przebiega sprawnie i ruszam w powrót do domu. Niestety cała droga w opadzie, który wahał się od czegoś słabszego niż mżawka do konkretnego deszczu. Ostatecznie jednak na mecie nie jestem jakoś potężnie przemoczony, w butach właściwie sucho. Wydawało się, że jest gorzej niż był faktycznie. Sama jazda nawet przyjemna tyle, że w tempie raczej spacerowym. Trasa na odcinku do ronda na Zielonej prawie taka sama jak na dojeździe do pracy. Dopiero od parku zmieniam na przelot przez czarny szlak do Łagiszy i stamtąd przez Sarnów do domu. Było trochę spokojniej. W parku pusto, na szlaku też. W ogóle rowerzystów wymiotło.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 19 września 2017 | dodano: 19.09.2017

Start znów grzebany i na kołach jestem dopiero o 6:15. Zero miejsca w czasie na marudzenie. Warunki zbliżone do wczorajszych. Różnica taka, że wilgoć zamiast na jezdniach jest w powietrzu pod postacią mgieł i zamgleń. Widoczność słabsza ale nie taka bardzo zła. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Jedzie mi się lepiej niż wczoraj. Droga spokojna i raczej pustawa. Na miejscu jestem równo o 7:00.

Powrót zaczynam w niegroźnym pokapywaniu, które ostatecznie z różną intensywnością towarzyszy mi przez całą drogę. Jest pochmurno, trochę podwiewa. Ogólnie warunki zniechęcające do większego gięcia. Z tego też powodu trasa jedna z krótszych: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Tempo niespieszne, przejazd spokojny. Jutro chyba zbiorkom bo na razie prognoza jest mało sympatyczna. Co prawda mógłbym powalczyć w zestawie gumowym ale na chwilę obecną nie podejrzewam się o to, że mi się będzie chciało.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 18 września 2017 | dodano: 18.09.2017

Start obsunięty - 6:14. Jezdnie mokre. Wiaterek niezbyt silny z kierunku zachodniego. Niebo wyczyszczone z chmurek ale słoneczka jeszcze nie widać. Wstać ma jakieś 12 min później. Kręcę standardową trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Jakoś opornie to idzie i szybko mam obsuwy na punktach kontrolnych. Na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej jestem o 6:46 i muszę czekać aż przejedzie KŚ do Gliwic. Ostatecznie na mecie jestem 6 min. po czasie. Jakiś ten dojazd dziś do pracy taki wymęczony. Chyba czas podkręcić tempo przedstartu i ruszać wcześniej.

Powrót przy nieco przyjaźniejszej temperaturze choć akurat na tym mi nie zależało bo do dyspozycji miałem tylko wdzianko poranne, które na upały nie nadawało się w ogóle. Ze 2x nawet miałem wrażenie, że się zagotuję jak musiałem na światłach przystanąć. W ruchu było lepiej choć momentami też nieco za ciepło. Niestety zaczynają się jesienne wahnięcia temperatury od porannych chłodów do popołudniowych ciepełek.
Wracam tempem spacerowym przez centrum Zagórza i Mortimer do Redenu. Stąd kręcę standard pod Most Ucieczki. Wkrótce będę musiał sobie znaleźć inną trasę na tym kierunku bo obecna częściowo rozkopana. Na bieżniach przy Pogorii 3 i 4 pustawo. Odcinek od Preczowa do Sarnowa jedzie mi się z powrotu najgorzej. W sumie to mam ochotę zamknąć oczy i zasnąć. Do domu zataczam się z małym przystankiem w piekarni co nieco mnie orzeźwia łamiąc monotonię kręcenia.
Po drodze musiało nieźle lać. Drogi od Dąbrowy Górniczej do samego domu mokre.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 41.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 19.22km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 września 2017 | dodano: 15.09.2017

Start dziś lekko obsunięty do 6:15. Chyba piątunio się odezwał. Na niebie sporo chmur, wieje, temperatura znacznie niższa niż wczoraj. Organoleptyczne badanie warunków skłania mnie do wdziania dziś zestawu "na długo". Trasę kręcę standardową kilka razy po drodze przystając na foto wschodzącego słońca. Trochę mnie to spowalnia i wydłuża całkowity czas podróży. Na miejscu jestem ostatecznie z sześcioma minutami obsuwy. Przyjemny i raczej spokojny dojazd do pracy.

Link do pełnej galerii





Powrót z pracy w warunkach podobnych jak poranne. Pochmurno, wietrznie ale całkiem przyjemnie. Wracam początek podobnie jak wczoraj: centrum Zagórza, Makro, Mydlice, Warpie ale do nerki już nie docieram. Kręcę dalej na Syberkę i do czeladzkiego M1. Szybki wjazd do MediaMarkt za futerałem na aparat. Poprzedni rozłazi się już na zamku wkurzając mnie niemożebnie i grożąc zgubieniem aparatu. Potem przez Czeladź kręcę do Wojkowic i spod Orlenu prostą do domu. Tu zostawiam plecak, zarzucam Błękitnemu sakwy i kręcę standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem zjazd do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 33.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.60km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 września 2017 | dodano: 14.09.2017

Poranne organoleptyczne badanie warunków atmosferycznych wykazało, że dziś jadę "na krótko". Co prawda jest pochmurno i dość konkretnie wieje, do tego mokre miejscami jezdnie, ale za to jest ciepło. Niestety zaczyna się dojeżdżanie na światełkach. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Niestandardowo spotykam dziś kolegę z poprzedniej pracy na Zielonej. Przystaję na chwilę by zamienić kilka słów. Na "drodze dla rowerów" przy Braci Mieroszewskich płoszę dwóch zawianych jak mi pod koła wchodzą. Ostatecznie na miejscu jestem równo o 7:00 bo już mi się nie chciało finiszu naginać. Przez część drogi z nieba spadały jakieś przypadkowe krople ale nie przerodziło się to w regularny opad. Przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy iście letnia pogoda. Cieplutko, dużo słońca, trochę niegroźnych chmurek, ciepły wiaterek. Jednak mimo tego nie robię objazdów. Dziś zależy mi na szybkim powrocie więc wybieram maksymalnie krótki wariant: centrum Zagórza, Makro, lasek mydlicki, Mydlice, Warpie, Zamkowe, lasek grodziecki, Gródków. Trochę z wiatrem musiałem się miejscami poszamotać ale i tak powrót był przyjemny i dość spokojny.


Kategoria Praca

DP Senioriada D

  • DST 63.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:07
  • VAVG 15.30km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 września 2017 | dodano: 13.09.2017
Uczestnicy

Wczorajszy dzień bezrowerowy bo radary nie dawały złudzeń zgadzając się całkowicie z prognozami ICM-u i obiecywały solidne opady prawie przez pół dnia. Trochę się łamałem czy by jednak na dwóch kołach się nie potoczyć ale inne sprawy zadecydowały, że odpuściłem.

Prognoza na dziś była za to bardzo pomyślna i radary się z nią zgadzały. Rano rześko ale dało się w krótkich spodenkach pojechać. Wiatr, nawet jak był, to musiał sprzyjać. Na niebie trochę chmurek ale nie na tyle dużo by przesłonić wschodzące słońce. W Łagiszy przez chwilę miałem okazję zawiesić oko na pięknym wschodzie słońca. W Dąbrowie Górniczej robię małe wygięcie od ronda w centrum, w kierunku CH Pogoria. Wczoraj, przy okazji sprawdzania asortymentu na stronie ProLine zauważyłem, że w info o dostępności w oddziałach nie ma Dąbrowy Górniczej. Na stronie z adresami oddziałów też ich nie było. Likwidacja? W tym celu przetoczyłem się koło dawnej lokalizacji sklepu i faktycznie, nie ma. Szyld zniknął, szyby lokalu zaklejone papierem. Ciekawe czy już tak na stałe czy tylko "remastering". Na stronie nie znalazłem żadnego info o likwidacji ani o remontach. Potem wracam na stały kurs i dalej toczę się przez centrum Zagórza do pracy. Na miejscu jestem równo o 7:00. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Po pracy kręcę bez większego pośpiechu w stronę kościoła na Pogoni, gdzie miała wystartować tegoroczna część rowerowa Senioriady, którą to Cykloza miała obstawiać. Po drodze dopada mnie lekki opad, który jednak w połączeniu z porywistym wiatrem czyni jazdę mało sympatyczną. Na Pogoni jest jednak już po deszczu. Dziś gromadka, którą prowadzimy, jest niewielka. O ile dobrze policzyłem to 8 osób plus nas pięcioro z klubu.
Objazd prowadzi Prezes. Ania, Tomek, Maciek i ja robimy za obstawę. Ja głównie wlokę się w ogonku pilnując by nam nikt nie został. Trasa bocznymi, spokojniejszymi drogami przez Sosnowiec, Będzin, Dąbrowę Górniczą i ponownie Sosnowiec. Kończymy na górce środulskiej po 18:00. Chyba ze względu na pogodę i fakt, że tym razem Senioriada odbyła się w dzień roboczy frekwencja niezbyt mocna. Chwilę na miejscu jeszcze rozmawiamy a potem we dwóch z Maćkiem ruszamy w powrót. Rozjeżdżamy się przed Plejadą. Dalej kręcę solo w stronę Będzina i dalej do Łagiszy. Miałem przez chwilę ochotę skrócić przez Gródków ale z tego kierunku wiało. Właściwie wiało mniej więcej z południowego-zachodu bo w stronę Sarnowa wiatr bardzo ładnie mnie pchał. Z Sarnowa zaś, od świateł, mam raczej z górki więc łatwiej było z wiatrem sobie poradzić. Do domu docieram jednak już sporo po zachodzie słońca. Pomysł jazdy w krótkich spodenkach był taki sobie. Niby nogi dobrze podawały ale chyba jednak trochę mi je przewiało. Jutro się okaże.


Kategoria Praca