limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPND

Czwartek, 29 grudnia 2022 | dodano: 29.12.2022

Dziś trochę późniejszy start - 7:30.
Jest już jasno. Do tego +1 w powietrzu, ale przy glebie minus. Woda pozamarzana. Jezdnie suche.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie. Jakieś 1,5km od celu jeden czubek zajeżdża mi drogę skręcając przed nosem. Aż mnie korci żeby wyciąć filmik i posłać na Policję.

Powrót bez kombinowania przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów. Całkiem sprawnie mimo tego, że sporo trasy pod wiatr i przy nadciągających chmurach.
Po drodze chwila pogawędki z klubowym kolegą w przejeździe na Konopnickiej i potem, w Sarnowie, wjazd na szybko do weterynarza.


Kategoria Praca

DNPND

Środa, 28 grudnia 2022 | dodano: 28.12.2022

W sobotę ścięło mnie krótkie przeziębienie i dwa dni przespałem. Wczoraj padało więc też odpuściłem jeżdżenie. Dziś już nie było za bardzo argumentów przeciw jeździe. Za to sporo za.
Wytaczam się o 5:56.
Rześko. Termometr zeznał -2. Jezdnie suche. Trochę lekkiego ruchu powietrza ale nieprzeszkadzającego.
Trasa przez Będzin w wersji ścieżki małobądzkiej, Środuli i Mecu. Sama jazda szła ok ale przerwy wywoływało zalewanie wlotu powietrza, co przełożyło się na obsuwę na mecie w ilości 5 min.
Poza tym dość spokojny przejazd.

Powrót w nieco przyjemniejszych warunkach. W szczegółach to cieplej. Za to wiało. Mniej więcej z zachodu czyli część trasy opornie.
Tempo niespieszne, żeby kontrolować oddech i się nie zagotować. Jeszcze nie zwalczyłem przeziębienia więc muszę delikatnie.
Trasa przez Mortimer i Reden na Zieloną. Potem przez Preczów i Sarnów do mojej wioski. Po drodze haczenie o piekarnię i wsiowego Lewiatana żeby zdobyć coś na miejsce wyżartej do cna Polopiryny.
Stamtąd grzecznie prosto do domu żeby szybciutko się przebrać w suche ciuchy i wygrzać.


Kategoria Praca

Po pieczywko

Sobota, 24 grudnia 2022 | dodano: 24.12.2022

Pod osłoną nocy zwykłe kółeczko do wsiowej piekarni. Powrót w deszczu. Zgodnie z prognozą. Poza tym nieco zawiewało z zachodu. Termicznie powiedziałbym +5.


Kategoria Inne

DNPND

Piątek, 23 grudnia 2022 | dodano: 23.12.2022

Start mi dziś nie poszedł. Wytaczam się dopiero o 6:01.
Plus taki, że na termometrze plus. +3. Nie zwróciłem uwagi na to, czy wiało. Nie było na to czasu.
Cała trasa jezdniami żeby mieć szansę nadgonić. Tym razem przez nerkę w Będzinie, 11-go Listopada i Kościuszki. Nie ścieżkami, bo nimi się nie dało jechać. Zawalone topniejącym śniegiem. Potem przez Mec. W połowie drogi do pracy odbijam jeszcze w lewo żeby objechać światła na moście.
Ostatecznie na mecie mam 2 min. obsuwy.

Powrót przez centrum Zagórza, Mortimer, Park Hallera, Mydlice, Ksawerę i od targu po własnych śladach.
Śnieg już dość wytopiony ale jeszcze tu i ówdzie pojawiają się na trasie łaty zlodowaciałego białego. Większość trasy asfaltami żeby się nie guzdrać za bardzo.
Przelot w miarę sprawny i spokojny.
Z pozytywów, to dnia przybywa. Teoretycznie. Na razie jeszcze nie widać.


Kategoria Praca

DNPNDZD

Czwartek, 22 grudnia 2022 | dodano: 22.12.2022

Start taki sobie - 5:47.
Termometr zeznał +2 ale na jezdniach miejscami było widać ściętą wodę. Chyba nie dmuchało, bo jakoś tego nie zarejestrowałem.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na dwóch odcinkach było dość ślisko i jeden z nich częściowo z buta, bo nie dało się podjechać. Poza tym starałem się unikać ścieżek i chodników. Zbity śnieg, zamarznięty i wyślizgany. Kiepskie podłoże dla dwóch punktów podparcia. Na jezdniach było o wiele bezpieczniej.
Na mecie z zapasem 2 min.


Powrót po trasie jak wczoraj. Trochę mniej wody na jezdni i mniej śliskich miejsc ale też i maksymalnie ograniczyłem ścieżki i chodniki.
W domu szybki przepak i standardowe kółko do wsiowego Lewiatana po zakupy.
Ogólnie jest cieplej, wietrzniej wciąż jednak sporo śniegu.

Przebite 9k km w tym roku. 10k już nie dokręcę. Wniosek taki, że trzeba się bardziej latem spiąć żeby tyle było.


Kategoria Praca

DNPND

Środa, 21 grudnia 2022 | dodano: 21.12.2022

Minimalnie dziś poprawiam start. Na kołach jestem 5:44.
Warunki dość podobne do wczorajszych: dodatnie zero w powietrzu, ujemne przy gruncie, wiatr z południa. Jezdnie w dobrym stanie. Ścieżki i chodniki dalej w tragicznym i korzystam z nich tak mało jak tylko się da.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. W miarę sprawnie, bez ekscesów. Na mecie 2 min. po czasie.

Na powrocie dla odmiany kapanie. Na tyle silne na starcie, że wdziewam przeciwdeszcza górnego. Potem nieco osłabło ale i tak przeciwdeszcz się przydał. Na jezdniach bagienko, strumienie. Spod kół czasem dość mocno leciało.
Trasa powrotna jak wczoraj głównie jezdniami ale tempo dalekie od ambitnego. Głównie dlatego, żeby się nie uflejać za mocno.
Przelot bez ekscesów.


Kategoria Praca

DNPND

Wtorek, 20 grudnia 2022 | dodano: 20.12.2022

Na kołach jestem o 5:48. Późno.
Ale sprzyja pogoda. Termometr zeznał dodatnie zero. Zauważalnie wieje mniej więcej z południa. Odczuwalnie nawet przyjemnie. Drogi w większości czyste. Miejscami już pojawia się śniegowe błoto. Chodniki i ścieżki rowerowe dalej w tragicznym stanie. Kompletnie zasypane lub rozdeptane w wąskie ścieżki. Przy przejściach i przejazdach pryzmy śniegu. To tyle, jeśli chodzi o bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu drogowego.
Trasa bez udziwnień przez Ksawerę i Mydlice. Bez ekscesów. Na mecie z obsuwą na 5 min. i nawet niezmarznięty mimo lżejszego zestawu.

Na powrocie też dmuchało ale jakby chłodniejszym powietrzem. Poza tym jaśniej bo chmur mniej. Termicznie powyżej zera.
Trasa niewydumana, przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Kościuszki, 11-go Listopada i od targu po własnych śladach.
Tym razem prawie nie korzystałem ze ścieżek i chodników. Cisnąłem jezdniami bo na nich po prostu było łatwiej i bezpieczniej mimo sporego ruchu samochodowego.
Szybciej też udało mi się dociągnąć do domu. Obyło się bez uślizgów i gleb.


Kategoria Praca

DNPND

Poniedziałek, 19 grudnia 2022 | dodano: 19.12.2022

Rześko.
Zbieram się sprawnie i wytaczam o 5:37. Termometr zeznał -14. Na szczęście bez podmuchów. Od soboty nie sypało więc na jezdniach jest ok. Na ścieżkach i chodnikach tragedia. Tam, gdzie musiałem z nich skorzystać, tempo prawie piechura.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Z niespodzianek, to postawili zapory betonowe na jednym z dojazdów do ronda na Paryżu. Rowerem się przecisnąłem ale widać było ślady samochodów, które musiały zawrócić.
Na mecie z obsuwą na 8 min. i porządnie zmarzniętymi końcówkami dolnymi.

Na powrocie znacznie cieplej ale i tak jadę we wdzianku jak rano. Tempo słabe. W wielu miejscach porzucam walkę na ścieżkach i chodnikach bo mimo, że zdeptane, to jedzie się fatalnie.
Trasa zwykła przez Mec, Będzin i finisz po swoich śladach.


Kategoria Praca

Z

Sobota, 17 grudnia 2022 | dodano: 17.12.2022

Miało być do wsiowej piekarni ale teren był tak zakopany w śniegu, że zamiast tego kręcę Kasztanową do Szkolnej i przy remizie odbijam do Gródkowa. Stamtąd za torami do Wojkowic. Z Wojkowic prosto do piekarni i do domu.
W domu łopatowanie. Napadało nieco mniej niż ostatnio, ale dość żeby było co odrzucać.
Poza tym temperatura koło zera. Raczej niewielki ruch powietrza i ciągle lecące drobne płatki.
Nie spotkałem ani jednego rowerzysty. Śladów też nie.


Kategoria Inne

DNPNDZD

Czwartek, 15 grudnia 2022 | dodano: 15.12.2022

Gleba, gleba, gleba...
Poza tym to zbieram się na tyle nieskładnie, że na kołach jestem dopiero o 5:47.
W nocy dosypało. Z zeznań termometra to -1. Nawet przyjemnie. Na jezdniach słabo. Ścieżkami tylko tam, gdzie nie było innej opcji.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Przez moją wioskę i Będzin jechało się dobrze i w miarę szybko. Dopiero na Mydlicach zaczęła się masakra. Nieposolone, nieodśnieżone. Niemal przy każdym skręcie utykałem w rozjeżdżonym śniegu albo w koleinach i musiałem z buta się wytaszczyć z rowerem na prostą żeby ruszyć. Na Zagórzu to samo. Na Szymanowskiego chciałem podgonić. Z górki nieco się rozpędzam do zawrotnych 22 km/h. I tu niespodziewajka. Pod rozjeżdżonym śniegiem ukryła się lodowa koleina. Przednie koło przeszło gładko, tylne zjechało po krawędzi i mi się spod tyłka rower wywinął. Ze 2-3 metry na tyłku przejechałem. Szybko pozbierałem się na nogi żeby nie straszyć kierowcy jadącego z przeciwka.
Kiedy ogarniałem na chodniku czemu nie mam napędu (spadł był łańcuch), zima obdarowała niespodziewająką dwa dostawczaki, które macnęły się tak, że jeden stracił lusterko.
Ostatnie niecałe 2 km. jadę w tempie mocno spacerowym. Jeszcze kilka razy koła chciały jechać w różne strony, ale przy mniejszej prędkości dało się to opanować.
Na mecie prawie 20 min. obsuwy i lekko stłuczony tyłek. Innych strat nie stwierdziłem.

Powrót tempem słabym. Trochę więcej ścieżkami i chodnikami bo były już poodśnieżane. Ale też sporo jezdniami. Obyło się bez gleby choć czasem koła szły niepewnie.
Trasa przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę małobądzką i za targiem po własnych śladach.
W domu chwila przerwy na rozgrzanie. Potem odłopatowanie wjazdu, który mi pług zasypał i standardowa rundka do wsiowego Lewiatana.
Jutro wolne na okazję zapowiedzianych opadów i pewnie po południu kolejna runda łopatowania.
Jeszcze się ta zima formalnie nie zaczęła, a już mam jej serdecznie dość.


Kategoria Praca, Gleba