Do brata
-
DST
37.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z małą wizytą biznesową i pogadać do brata na Ujejsce. Tam przez Dąbie, Przeczyce i Wojkowice Kościelne. Powrót przez Antoniów, Piekło, Preczów i Sarnów.
Całkiem przyjemna pogoda. Ciepło, słonecznie. Trochę dość konkretnego wiaterku ale przy tej temperaturze nie robił mi on specjalnie różnicy. Rozgrzewane słoneczkiem mięśnie doskonale pracowały przy młynkach umożliwiając skuteczne przebijanie się nawet w kierunku na wiatr z przyzwoitą prędkością.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
19.46km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Noc słaba. Późno poszedłem spać, mało spałem i start wyszedł nędznie. Ruszam o 6:14. Jest pochmurno z nieśmiałymi zapowiedziami, że może słoneczko się jednak przebije. Jezdnie mokre po deszczach, które padały jak wstawałem i pewnie przez kawałek nocy. W powietrzu jednak dalej sporo wilgoci i jestem psychicznie przygotowany na to, że może nagle lunąć. Kręcę bez wielkiego ciśnienia ale też i bez ociągania bo rezerwa czasowa jest prawie żadna. Przetaczam się standardową trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Światła nieznacznie mnie tylko spowalniają. W sumie jednak spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na miejscu jestem z rezerwą 3 min. I na sucho. Kilkanaście minut po 7:00 pojawia się blade słoneczko. Czyżby jednak dzisiejszy dzień był jeszcze do uratowania?
Wychodząc z pracy widzę chmury i drobne kropelki z dodatkiem wiatru. Ruszam na krótko tylko z pokrowcem na plecaku. Kilkaset metrów dalej jednak staję pod wiatą przystankową i czekam aż opad nieco osłabnie wdziewając jednocześnie kurtkę. Kilka minut później znów lecą tylko pojedyncze kropelki. Kręcę do centrum Zagórza i przez Mortimer na Reden pod ścianę płaczu. Test nowej karty wypada pomyślnie. Stamtąd standardem w stronę Mostu Ucieczki i dalej na bieżnię przy Pogorii 3. Ze względu na pogodę ścieżka dziś cała dla mnie. Dotaczam się do Świątyni Grillowania i tu zatrzymuję się kolejny raz by przeczekać chwilowy wzrost intensywności opadu. Kilka minut później jestem na bieżni przy Pogorii 4. Na śluzie zatrzymuje się terenówka strażaków. Od śluzy do zabudowań RZGiW rozłożone węże strażackie. Przy RZGiW kilka samochodów straży. Chyba jakieś ćwiczenia. Nie zatrzymuję się jednak bo nie dzieje się nic ciekawego. Toczę się do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Na tym odcinku trochę niegroźnych kropelek. Do domu dotaczam się tylko lekko okapany. W sumie spokojny i, przyjemny i niespieszny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udaje mi się poprawić godzinę startu o 5 min. Mając ciut większą rezerwę czasu nie muszę wkładać specjalnie dużo uczucia w kręcenie. Pogoda zmienia się zauważalnie. Na niebie jest sporo chmur. Jeszcze są wysoko i niedeszczowe ale sugeruje to duże prawdopodobieństwo spełnienia się prognozy ICM-u na jutro i ryzyko dojazdu w deszczu. Jest też chłodniej niż wczoraj i wiaterek jest bardziej zauważalny. Wciąż są to jednak warunki do jazdy "na krótko". Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Dziś niewspółpracowały tylko światła na "86". Poza tym przejazd bez przestojów. Spokojny. Przyjemny. Na miejscu jestem z rezerwą 7 min.
Po pracy milutko ciepło, zauważalny wiatr mniej więcej z zachodu i trochę fruwających chmurek, od czasu do czasu, przesłaniających słoneczko. Kręcę powrót początkowo jak wczoraj czyli do centrum Zagórza, obok Makro i w teren do Mydlic. Nieco inaczej wyginam terenem ale ostatecznie i tak docieram w to samo miejsce co wczoraj, czyli pod płot Johnsons Electric i wracam na asfalt obok cmentarza. Potem dalej w stronę Alei Kołłątaja i do Nerki. Stamtąd przez Zamkowe na ścieżkę do Grodźca ale dziś bez wjazdu na Dorotkę. Reszta drogi to standard przez Gródków. Wychodzi w miarę krótki powrót na dość spokojnej i urozmaiconej trasie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
20.38km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przedstartowe grzebanie szło mi dziś opornie i w efekcie ruszam dopiero o 6:15. To z kolei sprawia, że w kręcenie dojazdowe wkładam nieco więcej uczucia niż kiedy mam dużą rezerwę czasową. Na szczęście warunki ku temu są bardzo sprzyjające. Jest ciut chłodniej niż wczoraj, jest trochę wiaterku i nieco chmurek okresowo przesłaniających słoneczko. Trasa standardowa. Światła współpracują jak nigdy. Na tych na "86" nawet nie muszę zwalniać. Na Alei Róż i Mortimerze nieznacznie tylko zwalniam. Szlaban na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej też otwarty. Na mecie sprawdzam czasy. Przejazd 40 min. Zapas 5 min. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Po pracy znów miłe ciepełko. Trochę więcej wiatru. Przez przypadek wyszedł mi inny wariant powrotny bo się zamyśliłem i skręciłem nie tam gdzie planowałem ale potoczyło się dobrze. Wracam w stronę ronda w centrum Zagórza. Tu miałem odbić w stronę kościoła i dalej na Środulę ale się zagapiłem i pojechałem w stronę Makro. W sumie kierunek też dobry. Za rondem wbijam na wprost w teren i przetaczam się nim na Mydlice dalej utrzymując kierunek. Przypominam sobie jednak, że teren zaprowadzi mnie pod Decathlon mniej więcej, a nie tam chciałem dojechać. Widzę jednak wąziutką ścieżynkę odbijającą w prawo. Kierunek mi pasuje więc czynię eksplorację. Ostatecznie dotoczyłem się do ogrodzenia Johnsons Electric. Z terenu wybyłem na wysokości cmentarza na Koszelewie. Tu już asfaltem staczam się w stronę Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie. Na Nerce odbijam na Zamkowe i za osiedlem wjeżdżam na ścieżkę rowerową do Grodźca. W Grodźcu nieco kluczenia. Wjeżdżam dziesięcioma procentami na zbocza Dorotki i objeżdżam ją prawie dookoła przy okazji robiąc foto centrum logistycznego Lidla i budującego się w Sarnowie kolejnego obiektu tego typu. Na razie jedna hala ale słyszałem, że tamten kompleks ma być jeszcze większy od Lidla. Będę śledził postępy budowy i focił z Dorotki co jakiś czas. Ze wzgórza staczam się do skrzyżowania, z którego mogę pojechać dalej w stronę Biedronki i Wojkowic. Odbijam jednak w prawo wcześniej i klinkierkiem przetaczam się na zielony szlak biegnący w stronę mniej więcej Strzyżowic. Fajnym zjazdem docieram do ul. Brzeziny w Wojkowicach, która na granicy z Psarami przechodzi w Graniczną. Prostą docieram do domu. Bardzo fajny i spokojny powrót do domu. Gdyby nie zagięcie o Dorotkę to byłoby może nawet ze 2km mniej na liczniku. Widzę, że zaprawa z Bieszczad daje efekty. Podjazdy pod górki robię teraz na "dwójeczce" z przodu, kiedy wcześniej robiłem je na "jedyneczce". Ciekawe jak długo utrzyma się efekt górski :-) Nawet te 10% na Dorotkę wjechałem na "dwójce" w ogóle się nawet nie spinając. Piękna sprawa taki rozruch po górach.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.09km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:09. Po wyjściu na zewnątrz jedna myśl: cieplusio :-) Lekki wiaterek, dużo słońca. Bajkowa pogoda na dojazd do pracy. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Wszystko dziś na trasie współpracuje, światła, szlabany, ronda. W Parku Hallera jestem na tyle wcześnie, że poważnie zrzucam z tempa a i tak na mecie jestem z zapasem prawie 10 min. Bardzo przyjemny dojazd do pracy.
Po pracy jeszcze bardziej cieplusio. Normalnie w takich warunkach jeździ mi się rewelacyjnie ale dziś mi jakoś nie podeszły. Może trochę za sprawą intensywnego, i na finiszu męczącego, dnia w pracy. Wracam w tempie spacerowym przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę małobądzką w stronę Nerki. Przy Biedronce obok Nerki przyuważam nowe arty na ściankach więc zawracam i staczam się w ich kierunku focąc większość. Niektóre nawet całkiem fajne ale ogólnie te z pierwszych w tym miejscu robiły jakoś większe wrażenie. Po tym małym spowolnieniu przetaczam się przez Zamkowe do lasku grodzieckiego i dalej na światła na "86" w stronę Gródkowa. Za centrum Lidla skręcam w teren do lasu gródkowskiego i bokami dalej przebijam się w stronę domu. Właściwie całą drogę przeciągnęła mnie tylko świadomość, że w lodówce stoi zimne piwo w ilościach wystarczających by się kompletnie zaprawić jeśli by mi przyszła tylko taka fantazja. Ostatecznie wystarczyło jedno ale za to weszło jak mało kiedy :-]
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.19km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chyba zadziałało to, co mówiłem na wypadzie w Bieszczady, że mamy się tam tak wyrypać, żeby chciało się wracać do pracy :-) Dziś start przebiegł sprawnie i na kołach jestem o 6:08. Warunki bardzo dobre. Słonecznie, lekki wiaterek, temperatura może nie za wysoka, powiedziałbym, że rześko ale przyjemnie. Spokojnie można jechać "na krótko". Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na drogach spokojnie. Do pracy zataczam się bez sensacji i przygód z zapasem czasu około 5 min. Bardzo przyjemny dojazd do pracy.
Wychodząc z pracy stwierdzam, że jest milusio ciepło. W sam raz na powrót terenowy bo w lesie powinno być deczko chłodniej. Tak więc od razu skręcam za PKM i przez las zagórski (z pokrzywową chłostą) przebijam się w stronę przejazdu pod DK "94" przy ul. Starocmentarnej. Potem standard przez Most Ucieczki na Zieloną i szlak czarny rowerowy do Łagiszy. Tam na drugą stronę w terenową dróżkę wzdłuż torów i do przejazdu pod DK "86". Przez Stachowe szlakiem pod ośrodek zdrowia w Psarach i terenem na granicy z Malinowicami w stronę Strzyżowic. Ostatni kilometr asfaltem do domu. Przyjemny i bardzo spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
Dookoła Sosnowca
-
DST
86.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
06:04
-
VAVG
14.18km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś kręcenie w ramach klubowych wycieczek dla ludności ;-)
Zbieram się do startu na 8:00 ale wychodzi dopiero o 8:20. Zahaczam o piekarnię po zapas drożdżówek i picia nim ruszam w drogę na miejsce zbiórki. Dojazd bez finezji, najkrótszą drogą przez Będzin i Pogoń. Na miejscu jestem z kilkoma minutami zapasu. A tu tłum. Ostatecznie pełna lista uczestników to prawie 60 osób. Dawno tyle na objazdach nie mieliśmy. Zapewne przyczyniła się do tego pogoda (słonecznie, termicznie w sam raz) i niezbyt ambitny dystans.
Kwadrans akademicki i Marcin rozpoczyna krótką przemową w zakresie technicznych detali przejazdu. Ruszamy zgodnie z planem przejazdu czwartkowego, który w paru miejscach został w loci zmodyfikowany pod kątem tak licznej grupy (odpadły single, które mogły być kłopotliwe i czasochłonne).
Grupa jedzie dość sprawnie i w sumie trzymamy się planu kolejno zmierzając spod fontanny przy PTTK do Milowic. Po drodze zatrzymujemy się tu i tam by Grzesiek mógł nam opowiedzieć nieco o zakamarkach miasta. Z Milowic przemykamy się w stronę Pogoni i Pałacu Schoena. Tu dla zainteresowanych jest czas na zwiedzanie. Reszta odpoczywa, kawi, itp.
Kiedy zwiedzanie jest za nami przetaczamy się przez zakamarki tajne Środuli w stronę Zagórza gdzie Grzesiek opowiada pewną legendę dotyczącą budowy zagórskiego kościoła. Wysłuchawszy tej opowieści ruszamy dalej w stronę niebieskiego szlaku wiodącego w stronę Kazimierza.
Stamtąd przez Maczki i zielony szlak kierujemy się w stronę Niwki. Parkujemy na chwilę przy Biedronce by zrobić zakupy na grilla i kończymy wspólny objazd na Trójkącie Trzech Cesarzy zbiorowym zdjęciem. Potem grill dla zainteresowanych, który w sumie trwa prawie do 17:00.
Zostają już właściwie tylko klubowicze i starzy znajomi. Sprzątamy po sobie pozostałości, gasimy ogień i zbieramy się do powrotu.
Razem z Damianem i Grześkiem kręcimy w stronę Zagórza. Po drodze żegnamy się z Grześkiem, któremu odezwała się kontuzja ręki po niedawnym wypadku i zdecydował, że pojedzie swoim, spokojniejszym tempem. My z Doms-em wrzucamy nieco twardsze przełożenia i kręcimy równo przez Dańdówkę w stronę Zagórza gdzie w centrum żegnamy się.
Solo kręcę oklepaną drogą przez Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i dalej terenem w stronę Psar. Do domu zataczam się lekko zmachany ale za to zadowolony z przyjemnie spędzonej niedzieli.
Link do pełnej galerii
Kategoria Jednodniowe
Z
-
DST
5.00km
-
Czas
00:23
-
VAVG
13.04km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko 2 krótkie zagięcia. Jedno do wsiowego Lewiatana i drugie do wsiowego Dino. Obydwa kółeczka niemal identyczne w dystansie bo droga właściwie ta sama. A poza tym regeneracja. Zresztą, w momencie wklepywania wpisu widzę na południowym wschodzie ołowiane niebo. Pokrywa się to z wróżbami ICM-u, że może być burza więc nie mam motywacji by wyszarpać więcej kilometrów.
Kategoria Inne
Objazd trasy
-
DST
80.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
04:51
-
VAVG
16.49km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejsze jeżdżenie to objazd trasy na wycieczkę klubową w najbliższą niedzielę.
Na
zbiórkę pod fontanną ruszam około 15:25. Czasu na dojazd mam niewiele
więc kręcę od razu z dużym uczuciem wymiatając 3 króliczki po drodze do
Gródkowa. Będzin przelatuję nawet nie wiem kiedy. Potem jeszcze jakiś
króliczek w Sosnowcu ale też nawet nie zipnął. Na miejscu jestem z
minimalnym zapasem czasu. Okazuje się, że mogłem się nie spieszyć bo
jeszcze czekamy na naszego przewodnika, Grześka. Tymczasem na miejscu
już spora gromadka i jeszcze dwie osoby mają się dotoczyć. Kiedy
jesteśmy w komplecie, ruszamy.
Detali trasy nie będę opisywał by
nie zdradzać za wiele przed niedzielą ale powiem tak, że kilka razy nie
wiedziałem gdzie jestem. Znów nas Grzesiu przeciągnął po takich
miejscach, że trudno było uwierzyć, że jesteśmy ciągle w Sosnowcu. W
galerii kilka na szybko strzelonych foto.
Po drodze była drobna
awaria. Grześkowi złamało się mocowanie amortyzowanej sztycy do
siodełka. Trochę kombinowania, trochę siły i za pomocą prowizorki udało
się naszemu koledze mimo przeciwności losu objechać z nami trasę. Poza
tym bez ekscesów.
Objazd zajął nam ponad 3 godziny. Kończymy na
Niwce ustalając ostatnie detale i żegnamy się. Z Maćkiem wracamy
najkrótszą drogą pod jego []. Tam się z nim żegnam i solo kręcę
asfaltami do Milowic i dalej przez Czeladź i Wojkowice do domu. Na mecie
jestem już znacznie po zachodzie słońca ale jeszcze za jakiej takiej
jasności.
Link do pełnej galerii
Kategoria Inne
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
20.41km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem straszne niechcenie na wstawanie. W efekcie wygrzebałem się do wyjazdu dopiero na 6:15. Czasu mam na styk więc kręcenie obowiązkowo bez ociągania. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowa Górniczą. Jedzie mi się zadziwiająco dobrze i płynnie. Światła współpracują całkiem nieźle. Żadnych ekscesów po drodze. Na miejscu mam zapas 5 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Czas rozpocząć długi weekend. Najlepiej jak najszybszym dojazdem do domu. Kręcę powrót przez Mec, Środulę, Będzin, lasek grodziecki i Gródków. Po drodze, na zjeździe terenowym wpadam na piasek ubity przez traktor i gdzieś ucieka mi przednie koło. Akcja toczy się w stronę krzaków i tam też kończy porysowaniem lakieru na prawej ręce i nodze. Niegroźnie. Zniechęca mnie to jednak do szarżowania po terenie. Spokojnie wytaczam się przez pola na "913" i niespiesznie zajeżdżam do domu. Fiknięcie zrzucam na karb zmęczenia. Drogę znałem, wiedziałem, że tam jest piach i wiele razy jechałem ten kawałek bez problemów. Dziś coś nie poszło jak należy. Poza tym całkiem przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca






















