DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
18.20km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Warunki jak ICM przewidywał: mokro, mniej więcej do 5:00 padało, temperatura +10, niemal nieruchome powietrze. Mogło być gorzej.
Startuję o 6:05.
Trasa przez Będzin w wersji małobądzkiej. Większość po ścieżkach i chodnikach żeby się za bardzo nie uflejać.
Na mecie z minutą zapasu. Całkiem przyjemny dojazd do pracy. Pewnie dzięki temu, że była rezerwa czasowa i mogłem sobie kręcić po lekku.
Powrót na sucho. Poza tym pochmurno, trochę wiało, zdecydowanie nieciepło.
Trasa przez Mortmer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów. Na wiosce dodatkowo haczenie o piekarnię.
Tempo niespieszne. O ile pobieranie tlenu bez problemu, to nogi zdecydowanie protestują przeciwko spadkowi temperatury i nie podają zbyt rewelacyjnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
17.78km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 na starcie. Pod koniec jazdy jest już słoneczko. Nieznaczny ruch powietrza.
Start o 6:08. Trasa przez Będzin w wariancie małobądzkim.
Niespiesznie, bo nogi nie lubią takich temperatur.
Pierwotnie powrót miałem zrobić na kierunku przez Dąbrowę Górniczą ale akurat tam wisiała przeciekająca chmura. Wracam więc przez Będzin, prawie całość po swoich śladach. Jedyna różnica to zamiast ścieżki małobądzkiej, ścieżka przy Kościuszki i 11-go Listopada.
Tempo niespieszne. Sporo pod wiatr. Trochę też pokapało. Niegroźnie, na szczęście.
Były po drodze dwa króliczki ale za to we mnie nie było za grosz chęci walki czy pogoni. Może "innom razom".
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
18.92km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czarna noc na wstawaniu i niewiele jaśniej na starcie. Zachmurzone niebo. +11 na termometrze. Niewielki ruch powietrza. Sucho.
Ruszam o 6:08.
Trasa krótka, przez Będzin. Wariant małobądzki. Przelot bez ekscesów. Nogi niespecjalnie chciały podawać. Tak na dobrą sprawę, to samopoczucie takie, że nic tylko spać do 10:00. Albo i dłużej.
Na mecie 1minuta zapasu.
Powrót wymęczony.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów.
Po drodze trochę niegroźnych kropelek.
Generalnie warunki niezachęcające do wyginania trasy.
Kategoria Praca
ZMK
-
DST
42.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:34
-
VAVG
16.36km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś kręcenie w tabunie. Obsunięta, ze względu na pandemiczne okoliczności przyrody, Zagłębiowska Masa Krytyczna.
Startuję przed 14:00 żeby z zapasem dotrzeć na miejsce startu. Przez Będzin dotaczam się pod pomnik Jana Kiepury, gdzie witam się z ekipą z klubu i nie tylko. Pogaduchy aż do momentu startu.
Przez Środulę, Zagórze i Mortier toczymy się na Aleję Róż w Dąbrowie Górniczej, przez centrum na Koszelew i dalej do Będzina na Nerkę. Główny peleton jedzie na wały Czarnej Przemszy. My, w gronie klubowym, toczymy się za targ i ul. Brzozowicką docieramy na plażę miejską przy Czarnej Przemszy.
Tutaj smażenie kiełbasek, pogaduchy vol. 2. Po 17:00 zaczynamy się powoli rozjeżdżać. Solo kręcę przez las i wzdłuż rury pod elektrownię w Łagiszy. Dalej do Sarnowa i prosto do domu.
Warunki były dokładnie takie jak ICM zapowiadał. Temperatura w okolicach +10 stopni. Pochmurno. Bez opadów. Raczej bez podmuchów. Momentami przeświecało słońce. Generalnie do jazdy warunki niezłe ale postać chwilę w bezruchu i robiło się niemiło.
Link do pełnej galerii
Kategoria Inne
Z
-
DST
3.00km
-
Czas
00:12
-
VAVG
15.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko zaopatrzeniowo. Wietrznie, nie za ciepło. Momentami przebijało słoneczko ale na krótko.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
17.50km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prognozy ICM-u nie pozostawiały złudzeń co do warunków na dojeździe. Mokro, wietrznie, pochmurno. Jedynie temperatura była w miarę ok. Termometr zeznał +16. Płaszczo-peleryna i kapciedo chodzenia w wodzie, i w drogę. Start o 6:12.
Trasa krótka, przez Będzin. Opcja małobądzka. Bez sensacji i w tempie niezbyt ambitnym. Przy wodzie jedzie mi się zauważalnie słabiej.
Na mecie obsuwa na 3 min.
Powrót niby w warunkach lepszych ale jakoś bardzie mnie zmęczył niż dojazd. Przestało padać około 11:00 i do mojego startu przeschnęło ładnie. Temperatura nie zmieniła się jakoś zauważalnie ale powrót pod lekki podmuch powietrza, które nie było za ciepłe. Tempo spacerowe.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
00:46
-
VAVG
44.35km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:11.
Pochmurno ale ciepło i bezwietrznie. Wdzianko na krótko wystarczyło choć do komfortu odrobinę brakowało.
Trasa przez Będzin. Ścieżka małobądzka. Sprawnie i bez sensacji.
Na mecie minuta zapasu. Trochę spowalnia mnie tylny hamulec. Klocki jeszcze niedotarte stawiają lekki opór. Tarcza nieco ciepła. Muszę się wybrać na jakiś dłuższy, stromy zjazd i przytrzeć je konkretnie.
Powrót w przyjemnych warunkach choć na oko nie wyglądały szczególnie. Pochmurno. Lekki wiaterek. Przez moment kilka niegroźnych kropelek.
Trasa przez Mortimer, Park Hallera, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe i polami w stronę DINO. Na finiszu podjazd pod paczkomat.
Przyjemnie, spokojnie, niespiesznie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
21.08km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Taki sobie start - 6:13. Kot nie mógł się zdecydować, czy spędza dziś dzień w domu, czy na dworze. Zanim wyszło, że w domu, to minutek kilka uciekło.
Warunki mocno rześkie. Dla nóg, powiedziałbym, że chłodno. Poza tym dużo słońca i mgiełki nad polami.
Trasa krótka, przez Będzin. Ścieżką małobądzką.
Przelot sprawny i bez sensacji. Na mecie z zapasem 4 min.
Dziś Mamutowi stuknęło 18k km przekręcone.
Powrót w przyjemnych warunkach. Słoneczko lekko zamglone, lekki ruch powietrza, przyjemna temperatura.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Na wiosce zagięcie przez Park Żurawiniec do wsiowej piekarni.
Tempo niespecjalnie ambitne. Spokojny powrót z pracy.
Przed startem do powrotu wymieniam jeszcze klocki w tylnym hamulcu. Poprzednie jakoś podejrzanie szybko się zjechały i hamowanie było już symboliczne. Teraz jest ok.
Kategoria Praca, KlockiT
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
22.57km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start taki sobie - 6:11.
Poranek zauważalnie chłodniejszy od wczorajszego, ale jeszcze zdatny do jazdy w krótkich gaciach. Na niebie trochę niegroźnych chmurek, słoneczko pojawia się zgodnie z planem. Na polach lekkie zamglenia. Raczej bez wiatru.
Trasa krótka, przez Będzin. Wariant małobądzki.
Na mecie 6 min. zapasu. Przelot bez sensacji, sprawny i nawet przyjemny.
Powrót w przyjemnych warunkach i, choć to jeszcze lato, to już dość trąca jesienią. To nie te ulubione moje ciepełka. Ale słońce jest, temperatura na krótki zestaw wdzianka, lekki ruch powietrza.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Sprawnie. Nieszczególnie spiesznie. Bez ekscesów. Na finiszu zagięcie o paczkomat.
Kategoria Praca
DP PTTK D
-
DST
42.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
20.83km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę grzebany start - 6:17.
Warunki nawet przyjemne. Co prawda, pochmurno, ale za to ciepło. Trochę wilgoci w powietrzu głównie widocznej jako mgły nad polami. Lekko mokre jezdnie. Raczej bez wiatru.
Trasa krótka, przez Będzin. Wariant małobądzki. Kręcone z zaangażowaniem, żeby nadrobić późny wyjazd. Udaje się dobić na metę równo o 7:00.
Z pracy dziś dla odmiany do PTTK na spotkanie Cyklozy. Chyba pierwsze od lutego 2020r. Nawet dość liczne.
Tam przez ścieżkę Blachnickiego, dołem górki środulskiej na Kombajnistów i od Ludwika ścieżką prosto do celu.
Spotkanie i pogaduchy pociągnęły się aż za 19:00. W międzyczasie szybko zaczęły zapadać ciemności.
Prezes odprowadza mnie przez Stawiki i Milowice do Czeladzi. Większość ścieżkami przy niejakiej irytacji z powodu "batmanów".
Mniej więcej od Urzędu Miasta w Czeladzi już solo do Wojkowic i spod Orlenu prosta do domu. Finisz już w regularnych ciemnościach.
Warunki nawet niezłe. Założyłem na korpus lekką warstwę z długim rękawem ale spokojnie mogłem się bez niej obejść. Zwłaszcza, że nie oszczędzaliśmy się do Czeladzi z tempem. Potem już jednak spokojniej.
Kategoria Praca






















