Praca
| Dystans całkowity: | 117685.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.36%) |
| Czas w ruchu: | 6189:43 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3005 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:28
-
VAVG
18.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano 16 do pracy.
Powrót przez wertepy za PKM-em, Dąbrowę Górniczą, Pogorię III, Pogorię IV, Wojkowice Kościelne, Marcinków, Przeczyce, Toporowice, Dąbie, Goląszę Dolną, Strzyżowice.
Mokro. Ciepło. Ciemno. Jak na grudzień to pogoda ciągle niezła do jazdy.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:39
-
VAVG
18.87km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standarodwe 16 km do pracy.
Po pracy najpierw szybki przejazd do Będzina. Udało mi się przed 16:00 dojechać do centrum ubezpieczeniowego. Wykupiłem sobie ubezpieczenie na Nowego Rumaka. Niestety to pakiet więc trzeba było drugi raz zapłacić OC i NNW :-/ Na szczęście to drobne przy Casco roweru i bagażu.
Dalej już spokojnie objazd przez Syberkę, Czeladź, Wojkowice, Dobieszowice, Bobrowniki, Rogoźnik, Siemonię, Strzyżowice.
Kategoria Praca
DPO(bjazdy)D
-
DST
51.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:45
-
VAVG
18.55km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano 16 do pracy.
Powrót nieco okrężny przez Plac Papieski, Dańdówkę, rowerowy w plastrach w celu zakupu Brunoxa do amorka, Będzin (centrum ubezpieczeniowe już niestety zamknięte), Syberka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowcie, Rogoźnik, Strzyżowice.
Całkiem fajnie się jechało. Niemal ciepło. Wiatr niezauważalny. Gdyby śmietnik nie zaczął się domagać wypełnienia to bym może jeszcze z godzinkę pokręcił ale z takim przeciwnikiem zmagania są bezcelowe i trzeba się poddać jego dyktatowi ;-)
Nowy Rumak znowu ze stopką. Ta, co to się niby sp... suła to się okazała dobra. Wziąłem ją sobie dziś do pracy w celu reklamowania ale zanim do tego doszło, to się z nią trochę poszarpałem i wyszło na to, żem technicznie niepełnosprytny. Wystarczyło ździebko pokręcić i wyszło na to, że wszystko jest ok. Tak to jest, jak coś proste, to najbardziej skomplikowane. Skoro się okazała sprawna, to wróciła na swoje miejsce. I w sumie dobrze, bo ciągle musiałem kobinować gdzie tu się ustawiać, żeby rumaka o coś oprzeć. A z sakwą to nie zawsze takie proste, bo pojazd nierówno ciężki.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
18.64km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowa "16".
Powrót obok Placu Papieskiego, obok Plejady, przez Chemiczną do Będzina. Tu wstąpiłem do centrum ubezpieczeniowego w celu opłacenia Casco za Nowego Rumaka ale zrobiły się schody bo program twierdził, że nie da się samego Casco za rower i ubezpieczenia za bagaż zapłacić. Liczył też OC i NNW a to mam już przy ubezpieczeniu na Srebrną Strzałę. Nic nie załatwiłem poza tym, że dowiedzą się czy da się ten problem jakoś rozwiązać.
Dalej pojechałem wzdłuż Przemszy pod bibliotekę, potem pod serwis ale był zamknięty więc dalej przez Zamkowe, lasek grodziecki, Grodziec i Wojkowice do Psar.
Kategoria Praca
Generalnie DPD
-
DST
41.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.16km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16km do pracy. Ciemno. Mokro. Wietrznie. Zupełnie jak w horrorze.
Po pracy najpierw gra w ping-ponga z Marcinem tak mniej więcej do 17:00. Potem razem jedziemy najpierw do Real-a w Dąbrowie Górniczej (ale nie do tego w "Pogorii"). Potem na Pogorię III przy molo. Stamtąd ścieżką od strony "czwórki" do przystani żeglarskiej. Na Piekło i ścieżką do zapory na Pogorii IV. Tam jeszcze chwila rozmowy i w końcu się żegnamy. Wracam przez Preczów i Sarnów do siebie.
Powrót pod zimny wiatr z zachodu. Zdecydowanie lepiej pod wiatr się pokonuje podjazdy niż zjeżdża.
Kategoria Praca
PD
-
DST
23.00km
-
Czas
01:22
-
VAVG
16.83km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś niestandardowo. Do pracy autobusem ale z zamiarem pojeżdżenia. W pracy czekała ponad tydzień Srebrna Strzała i czas było nią zjechać do domu. Tak też i zrobiłem. Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię III i IV, Preczów, Sarnów. Na "czwórce" chwilę pokropiło. Wietrznie ale nie to co rano.
Chyba się już bardzo przyzwyczaiłem do Meridy bo jak wsiadłem na Strzałę, to jakoś tak dziwnie mi się jechało pierwsze 2-3 km. Nieco inna pozycja i przełożenia.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano std. 16.
Po pracy terenem na Klimontów, potem asfaltami na Wawel, Grota-Roweckiego, Czeladź, Wojkowice i do domu.
Po drodze "surprise". Na Klimontowskiej rozebrany most między rondkiem a Wawelem. Blaszakiem tam się jeszcze nie przejedzie ale dla rowerka to żadna przeszkoda.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano zwykłe 16.
Powrót przez D. G. obok mola na Pogorii III, Zieloną, Preczów i Sarnów.
3a na BW to się trzeba było spieszyć :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
42.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano 16. Jak zwykle.
Po pracy powrót przez Dąbrowę Górnicza, Pogorię III i IV (aktywność przeciwnika niemal żadna). Potem Preczów, Sarnów, Malinowice, Dąbie, Goląsza, Strzyżowice.
Bramki na przepuście na Pogorii IV dalej zamknięte.
Kategoria Praca
DPD +bonus
-
DST
50.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano 16.
Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię III (kilku bikerów i biegaczy), Pogorię IV (ze 2 rowerzystów i jakiś biegacz), Wojkowice Kościelne, Przeczyce, Toporowice, Dąbie, Goląszę i Strzyżowice.
Jechało się nawet całkiem fajnie. Może bym i większy dystans zrobił ale w okresie niższych temperatur śmietnik domaga się nieustannego uzupełniania.
Niby dziś dzień życzliwości ale ja to bym niektórym nogi z dupy powyrywał za głupotę. Nie wiem czy tak wszędzie jest ale na wioskach to już chyba norma. Mają ludzie ładny, równy, oświetlony chodnik, to nie. Lezą jezdnią po drugiej stronie. Poubierani na ciemno. Bez odblasków. Aż się prosi by jednego i drugiego rogiem zahaczyć. Zresztą rowerkowcy wioskowi nie lepsi. Jeżdżą na jakichś starych chrumplach, bez hamulców, bez światełek i nierzadko pod prąd. Czy tylko ja mam takiego pieprzonego pecha ich spotkać czy to w tym kraju taka norma?
I jeszcze apropos życzliwości: ktoś życzliwie zamknął bramki na przejeździe nad śluzą na Pogorii IV. Dobrze, że tam latarnie są bo bym się wpierdolił w nie przy 30km/h w ciemnościach.
Kategoria Praca






















