Praca
| Dystans całkowity: | 117685.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.36%) |
| Czas w ruchu: | 6189:43 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3005 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DP + "Nocą" po Zagłębiu + D
-
DST
63.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
03:30
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Co mogło być rano? No co jak nie standardowa "16"? Jedyne niestandardowe było to, że zamiast sakwy wziąłem dziś plecaczek ale bez bukłaka.
Po pracy pojechałem na Mec, na umówiony z t0masem82 "Nocny" przejazd po Zagłębiu. Niespodziewanie na miejscu zastałem Damiana :-) Bardzo fajna niespodzianka. Dzwoniłem jeszcze do Marcina ale miał na dziś inne plany. Wkrótce zjawił się Tomek. Jeszcze chwila rozmowy i ruszyliśmy trasą jak była opisana na zmk.wikidot.com post: "Nocą" po Zagłębiu
Przy molo na Pogorii III fota. Kolejna przy zamku w Będzinie i potem jeszcze dwie: jedna na górce narciarskiej na Środuli a druga na tle "Rycerza" na Zagórzu.
Większość trasy prowadziłem ja. Od Plejady Tomek z Damianem. Pod "Rycerzem" rozstaliśmy się i każdy z nas ruszył w swoją Stronę. Ja obok Makro i Decathlonu do Będzina, potem przez Łagiszę i Sarnów do Psar.
Niby było chłodno ale jakoś to nie przeszkadzało. Wróciłem nieźle rozgrzany.
W grupie fajnie się jedzie takie trasy w ciemnościach. I tym razem było całkiem przyjemnie.
Pogoria III - molo.
Będzin. Zamek.

I jeszcze ślad trasy, którą zrobiliśmy.
Kategoria Praca
DPD+komercha+objazdy
-
DST
53.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:43
-
VAVG
19.51km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś zupełnie niestandardowa "19". Rano jechałem do pracy na oddział w Dąbrowie przez Będzin. Potem z Dąbrowy do Sosnowca i już było 28 km. Mglisto.
W trakcie dnia rzucam do t0masa82 pomysł na piątkowy "nocny" objazd po Zagłębiu.
Zamieszczam wpis na zmk.wikidot.com z przybliżonym opisem. Jeszcze tylko godzina startu do ustalenia.
Po pracy wybrałem się na sprawdzenie terenowego odcinka jutrzejszej "nocki" przy okazji ustrzeliwując drugą sprawę czyli dojazd do Będzina w celu nawiedzenia Kauflanda. Jechało się nawet całkiem, całkiem. W ciemnościach może być jeszcze ciekawiej :-)
Po zapakowaniu sakw zakupami stateczny powrót do domu przez Łagiszę i Gródków.
Kategoria Praca
DPSD. Cykloza powiedziała...
-
DST
46.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
... że zasłużyłem na kilka browców, do których też zamierzam się zabrać po zrobieniu wpisu :-)
Rano standardowa "16". Posłuchałem pomysłu Tomka z kominem. Sprawdza się idealnie. "Ucha" nie marzną. W pełni zazbrojony w różne izolatory dojechałem do pracy z lekko tylko omarzniętym dziobem czyli praktycznie bez strat. Nieco tylko mnie irytowało zachowanie napędu (zwłaszcza na podjeździe spod izby wytrzeźwień na Środulę i potem dalej za cmentarzem na Środuli na Dworską) tzn. lecący po ząbkach łańcuch.
Po pracy wystartowałem równo o 15:00 i potoczyłem się do serwisu. Podjazd na Lenartowicza sprawiał te same problemy co rano Środula. W 25 min. jakoś dotoczyłem się do Będzina. Najpierw wymiana samego łańcucha i szybki test koło szpitala. Niestety dalej łańcuch leciał przy depnięciu. Nie pozostało nic innego jak wymienić też wolnobieg (na oko wydawał się ok ale po zdjęciu i uważniejszym "oglądzie" widać było jednak, że jest wyjechany). Szybki test i tym razem wszystko było już w porządku. Jak tak spojrzałem na zapiski na bike-u, to wyszło, że łańcuch i wolnobieg zrobiły ponad 2300 km w niejednokrotnie wymagających warunkach. A że nie były z wysokiej półki cenowej to w sumie miały prawo się rozsypać.
Z serwisu pojechałem do ProLine-a w Dąbrowie kupić rezerwowe akumulatorki do przedniej lampki (teraz już ciągle jazda na oświetleniu więc co trochę trzeba je ładować). Potem przez Pogorię III (5 szt. pieszych "batmanów") i IV (zero aktywności przeciwnika) do Preczowa, przez Sarnów do domu. Korciło mnie jeszcze by odbić w Psarach na Malinowice i przelecieć się podjazdem przez Dąbie i Goląszę ale śmietnik powiedział, że trzeba do niego nasypać bo inaczej braknie zasilania więc odpuściłem. Jutro będzie więcej czasu to sobie pomykam może trochę.
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
18.38km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe "16". -2. Trochę mgieł. Bezwietrznie. Ciemno.
Po pracy powrót przez centrum Dąbrowy Górniczej, Zieloną, Łagiszę i Gródków. Do Zielonej odprowadził mnie Marcin. Wcześniej graliśmy u mnie w pracy w ping ponga. W parku dłuższą chwilę porozmawialiśmy o różnych sprawach okołorowerowych związanych z klubem rowerowym przy PTTK w Sosnowcu. Sformował się pomysł żeby zrobić pod koniec listopada spotkanie członków w celu porozmawiania o planach wypadowych na przyszły rok (2 tygodnie nad morze i inne tego typu imprezy). Mile widziany każdy chętny do przyłączenia do nas. accjacek, t0mas82, Kysu, Krzychu22, andi333, Dariusz79 jesteście z Sosnowca i okolic może się przyłączycie? :-)
Dziś też zrobiłem test wczorajszego nabytku, tj. "neoprenków". Rewelacyjny patent. W stopy cieplutko. Teraz najbardziej marzną mi uszy :-p
Kategoria Praca
DPS(erwis)
-
DST
24.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano "16" emeryckim tempem. Depnąć się już nie da bo koło staje niemal bokiem i łańcuch po ząbkach z tyłu leci jak po gładkim. Strasznie dołujące. Dobrze, że jeszcze na młynkach na niskich biegach jakoś się toczyła Strzała do przodu.
Urwałem się godzinę z pracy (kiedyś będzie trzeba to odsiedzieć) i dopadłem serwis przed zamknięciem. Zabiegi reanimujące zaordynowane ale niestety operacja zakończy się dopiero w poniedziałek. W przyszłym roku pewnie będzie przekładka całego osprzętu na nową ramę żeby rezerwowy rowerek był pod ręką.
Za to jest plus bo już zdecydowałem się czym będę jeździł od końca listopada :-)
Będzie to Merida Matts 100-D 2011r. Ma to co mi potrzeba i da się do niego dołożyć to co mi potrzebne będzie, a do tego cena gołego roweru ze względu na posezonowe rabaty całkiem korzystna. Pozostaje doczekać do momentu napływu gotówki :-]
Kategoria Praca, Serwis
DPD. Macie pojęcie jak to boli?
-
DST
33.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
21.29km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pewnie macie. Środek sezonu w pełni. Pogoda do jazdy wymarzona. A ja, kurna, nie mam na czym jeździć. Marne 3 dyszki na liczniku. Kiedyś się zastanawiałem po co ludziom 2 rowery. Albo więcej. Teraz wiem po co. Jak się jeden spier(man)doli to się go odstawia do serwisu, bierze drugi i jeździ.
Rano "16" do pracy. Tempo emeryta. Jedynie na zjazdach rowerek jeszcze sam się toczy.
Po pracy podjechałem do serwisu i niestety nie zdążyłem przed zamknięciem. Klientów teraz mniej to i zamykają wcześniej. Jutro będę musiał spróbować urwać się godzinę wcześniej z pracy i może się uda tym razem Srebrną Strzałę zostawić do remontu. Na razie zrobię tylko to nieszczęsne tylne koło. Po zakupie nowego w Strzale na spokojnie wymiana ramy. Ale to już w przyszłym roku.
Oby tylko się udało przed weekendem operację wykonać. Jak się nie uda, to do poniedziałku dupa blada, zero jazdy.
Kategoria Praca
DPD z problemami
-
DST
37.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
18.50km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano 16 bez większych problemów choć nie za szybko.
Powrót to zupełnie inna bajka. Po pracy zostałem na sali gimnastycznej trochę pograć w ping-ponga z kolegą z pracy Sławkiem i z Marcinem. Zeszło nam do 17:00.
Potem pożegnaliśmy się ze Sławkiem i z Marcinem ruszyliśmy w stronę Dąbrowy.
Jeżdżę teraz tempem emeryta w mocno zaawansowanym wieku. Powodem jest moja coraz bardziej niedomagająca Srebrna Strzała. I tym razem przy powrocie pokazała co potrafi. Podjeżdżając pod przystanek Expo Silesia od strony Zagórza, tylna przerzutka przerzuciła łańcuch za największe kółko. Łańcuch się zwiną i zaklinował między szprychami a "jedyneczką". Ponieważ było to już nie pierwszy raz byłem przygotowany na taki wypadek. Wyjąłem rekawiczki robocze i zacząłem się z opornymi elementami szarpać. Zeszło coś ze 20 min. zanim udało się wydłubać łańcuch z pułapki. Resztę drogi do domu przejechałem głównie na "2" z przodu i "3" z tyłu. Tylko na zjazdach nieco podnosząc biegi. A tak, to młynkowanie i unikanie jak ognia "1" z tyłu żeby znowu mi łańcuch nie przeleciał.
Powrót przez Zieloną, Łagiszę, Sarnów.
Planowaliśmy z Marcinem jutro do Piekar Śląskich objazdówkę na kopiec zrobić ale z racji tego, że mój dwukołowy rumak niedomaga i nie mam chwilowo nic innego do dyspozycji plan upadł. Może jeszcze będzie pogoda zdatna do jazdy jak już będę miał sprawny pojazd to wtedy by się może ten plan udało zrealizować.
Weekend zapowiada się ładny ale dla mnie niestety bezrowerowy. Chyba z żałości przytulę się do browarków czekających w lodówce na swoją kolej :-(
W poniedziałek do serwisu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
20.92km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano std. 16.
Powrót przez Pogorię III i IV, potem do Preczowa, Sarnowa i do domu.
Przy molo na Pogorii III spotkałem Sławka, z którym miałem okazję we wrześniu robić weekendowy wypad do Wisły (i z Jackiem). Właściwie, to Sławek zauważył mnie bo ja to ślepawy jestem zwłaszcza jak się zaczyna ściemniać. Ale poznał mnie po kamizelce i mojej Srebrnej Strzale :-) Dłuższą chwilę porozmawialiśmy na tematy różne. Potem się pożegnaliśmy i Sławek pojechał w swoją stronę a ja w swoją, dokładnie przeciwną.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
19.44km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano std. 16 do pracy.
Powrót przez Będzin. Podjechałem pod serwis rowerowy ale się okazało, że zamknięte. Trochem ślepawy więc nie doczytałem czy do 3.11 czy do 5.11 ale zakładam ten drugi wariant więc pojadę tam dopiero po niedzieli.
Powrót przez Łagiszę i bocznymi drogami między Gródkowem a Psarami.
Kategoria Praca
Co to się jutro będzie działo jak już dziś był kociokwik przy cmentarzach...
-
DST
69.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:38
-
VAVG
18.99km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano std. "16". Na ulicach pusto. Za to na przystanakch ludzie nieświadomi tego, że autobusy jeżdżą dziś jak w sobotę.
Po pracy, korzystając z pogody, wybrałem się na nieco dłuższy objazd.
Z pracy przemknąłem obok Placu Papieskiego, potem obok Plejady i na Milowice. Z Milowic dalej do Czeladzi i Wojkowic, gdzie wspiąłem się na ono wzgórze, gdzie droga kończyła się "ślepością" dla samochodów a dla rowerów i piechurów ścieżynką, co to jej koniec wypadał niedaleko Orbitalnej. Stamtąd dalej bokiem w kierunku Brynicy, mostem na drugą stronę i skręt na skrzyżowaniu do Bobrownik. Przejechałem Bobrowniki aż za kościoły i skręciłem w prawo. Było już całkiem ciemno. Kiedyś była to droga ślepa, przechodząca w gruntową. Zastanowił mnie brak znaku "ślepości" ale zapuściłem się w nią bez wahania bo chciałem dostać się do Wymysłowa. Jakież było moje zdumienie, kiedy okazało się, że spory kawałek jest wyasfaltowany. Dalej jednak trzeba było się przebijać gruntem. Miejscami ździebko błota ale niegroźnie. Dotarłem gdzie chciałem czyli do Wymysłowa (konkretnie to miejsce chyba się Wesoła nazywa). Stamtąd pojechałem w stronę zapory na Kozłowej Górze ale nie skręciłem na nią tylko wjechałem prosto w las na drogę do Ossów? Oss? diabli wiedzą jak się to odmienia. Jednak tam też nie pojechałem w prawo odbija droga brzegiem lasu w stronę Rogoźnika. Pojechałem tąże drogą. Wyjechałem niedaleko cmentarza w Dobieszowicach przecinając po drodzę budowę autostrady. Wygląda na to, że w tym miejscu nie będzie się jej dało później przejechać bo nie ma żadnego tunelu pod nią ani wiaduktu nad nią. W przyszłości będę sobie musiał znaleźć jakiś przejazd w tamtą stronę. Oby nie okazało się, że jedyny to droga Siemonia-Sączów albo most w Dobieszowicach. Trzeba by wtedy sporo nadkładać.
Wydostawszy się na asfalt pojechałem przez przepust na Rogoźniku i skręciłem w kierunku drogi Strzyżowice-Siemonia i dojechawszy do niej pojechałem do Góry Siewierskiej. Tym razem nie drapałem się na startowisko paralotniarzy tylko grzecznie asfaltem zjechałem do Dąbia. Tam skręciłem do Malinowic i potem do Psar czyli prosto do domu.
Szkoda, że już tak szybko jest ciemno bo temperatura do jazdy jest całkiem ok i to nawet sporo po zachodzie słońca. Niemal bezwietrznie. Jazda przez lasy albo pola przy świetle lampki diodowej to czasami niezła loteria. Zgadywanka czy ta ciemna plama przede mną, to kałuża? A może dziura? Albo tylko inny kolor asfaltu?
Miałem omijać cmentarze w drodze powrotnej ale jakoś tak wyszło, że miałem ich kilka po drodze. Pierwszy na Milowicach, potem dwa w Czeladzi, jeden na Przełajce i jeden w Dobieszowicach. Ruch tam panował już całkiem niemały.
Kategoria Praca






















