limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116431.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6127:15
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2968
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DP - biking in the rain ;-p - D

Środa, 11 września 2013 | dodano: 11.09.2013

+11 na starcie i deszcz. Mimo tego dziś twardo na rowerku. Jechało się super. Do tego zielona fala. Stosunkowo mały ruch na drogach. Do pracy dojeżdżam nawet nie taki przemoczony, prawie nie ma czego wykręcać. Jedynie w butach nieciekawie.

Powrót zapowiadał się już bez deszczu ale w Dąbrowie Górniczej jeszcze mnie trochę okapało. Na szczęście niezbyt mocno i nie za długo. Jedynie buty znowu nieco nasiąkły.
Ze względu na podejrzenie, że bierze mnie przeziębienie zero zaginania na powrocie. Przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu, gdzie profilaktycznie 2 Polopirynki i wiadro gorącej herbaty.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 37.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 17.76km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 września 2013 | dodano: 10.09.2013

+10 na starcie i pieruńskie mgły. Wczorajszy deszcz spowodował, że wybebeszyłem całą sakwę, narzędzia i inne gadżety wożone (czasem trzeba czy nie) do pracy i poranne pakowanie nieco się przeciąga. Do tego jeszcze podsuszanie wypranych butów, które jednak ciągle wilgotne. W efekcie ruszam mocno poza krawędzią okna startowego. Nawet nie próbuję nadgonić. Zresztą mgła nie ułatwia. Ciągłe przecieranie okularów. Jedzie się jednak całkiem fajnie i bezproblemowo.
Dziś czas przelotu i dystans będę musiał policzyć tak na oko bo GPS w drodze do serwisu a na Srebrnej Strzale nie mam licznika. Chyba się jeszcze w jakiś doposażę i na ten rowerek.

Dystans i czas za dzień tak na oko bo dziś na rowerku bez licznika a GPS w drodze do serwisu. Ale powinno się mniej więcej zgadzać.
Z pracy do Decathlonu przez rondo obok Makro. Plany zakupowe były inne a skończyło się tylko na zakupie smaru.
Stamtąd do Kauflanda po zaopatrzenie. Schodzi chwilkę dłużej bo spotykam dawno niewidzianego kolegę z poprzedniej pracy. Może uda się go wciągnąć do towarzystwa rowerowego :-D
Potem przez Łagiszę i Sarnów do domu. Ale to jeszcze nie koniec spotkań na dziś.
Jadąc sobie w stronę gimnazjum w Psarach na podjeździe przyczaja się za mną samochód. Słyszę go ale się nie oglądam bo tak sobie myślę, że wyjedziemy na prostą to mnie wyprzedzi. A tym czasem na prostej się zrównuje i szyba zjeżdża na dół. W środku Włodek z Duchów. Zatrzymujemy się na poboczu. Pies za ogrodzeniem nieco zbity z tropu bo on tu ujada a my go ignorujemy spokojnie rozmawiając. Włodek jedzie po ekipę do śmigania po trasie byłego XC w Rogoźniku. Jeszcze chwila rozmowy i ja w swoją stronę a on w swoją.


Kategoria Praca

DPOD

Poniedziałek, 9 września 2013 | dodano: 09.09.2013

+8 na starcie. Wyjazd "na długo". Dwa dni przerwy sprawiły, że jechało się nadzwyczaj dobrze pomimo takiej sobie temperatury.

Jeszcze w pracy zaczęło padać i nie zanosiło się na to, że przestanie. Tak więc wyszło na to, że powrót cały w deszczu. Na początek na pocztę przy Lenartowicza wyprawić Garmina do serwisu. Jednak tam sprawy powoli się toczyły więc ruszam do Będzina do ubezpieczalni. Jedna z polis rowerowych OC mi się kończy. Trochę nie posiałem. Poprzednio miałem 2 polisy bo każda miała też Casco na rower. Z marszu, nie zastanawiając się przedłużyłem jedną we wrześniu a potem drugą w grudniu. Ale już bez opcji Casco. Dopiero teraz tak się przyjrzałem i zastanowiłem i mnie "olśniło", że zupełnie niepotrzebnie drugą przedłużałem. Tak więc teraz ta wrześniowa dobiegnie do końca. Przedłużę sobie grudniową. Z ubezpieczalni na pocztę do Będzina. Tym razem idzie sprawniej i GPS rusza w drogę do serwisu. Mam nadzieję, że albo zrobią tak, żeby ten się nie wyłączał albo jeśli przyślą nowego, to nie będzie miał takich samych odchyłów.
Potem już droga do domu przez Łagiszę i Sarnów. Cały czas w deszczu. O dziwo, jechało się całkiem dobrze i szybko. Zlało mnie jednak do gołej skóry. Wszystko od razu do prania.


Kategoria Praca

DPOD

Piątek, 6 września 2013 | dodano: 06.09.2013

Na starcie +8. Wdzianko kombinowane: kurtka polarowa i spodenki. W związku z tym początek raczej oporny. Zanim dłonie i uszy się rozgrzały to tak ze 4km musiałem się pomęczyć. Potem jakoś się już toczyło.
Dziś niestandardowo. Na początek do Będzina zrobić upgrade śniadania i potem dalej do Dąbrowy Górniczej-Gołonoga na oddział powalczyć z awarią. Przed 9:00 powrót do centrum dowodzenia na Zagórzu i tym sposobem zrobiły się prawie trzy "dyszki". Po drodze pomagam gościowi zepchnąć unieruchomiony pojazd (chyba Laguna). Na jednego dziebko ciężka fura do pchania po krawężnikach.

Po pracy, ze względu na to, że już dziś w Dąbrowie byłem powrót przez Sosnowiec, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 5 września 2013 | dodano: 05.09.2013

+12 na starcie i solidna warstwa chmur. Jedzie się jednak całkiem fajnie zwłaszcza, że dziś udało się wyjechać ze sporym zapasem czasu. Mogę sobie pozwolić na delikatne kręcenie. Cała droga bez szczególnych zdarzeń. Na miejscu minuty przed czasem czyli tak jak miało być.

Po pracy bez zbędnego zaginania przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Jakoś dziwnie nie zgadza mi się prognoza pogody ICM-u z realem. Wydaje mi się, że wieje nieco mocniej niż na ich wykresach. Ale może to ja taki przewrażliwiony jestem.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 20.17km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 września 2013 | dodano: 04.09.2013

+6 na starcie. Słoneczko robiło z chmurami ładny spektakl o wschodzie. Wyjazd "na długo". Na początku nawet przez chwilę zastanawiałem się czy to już nie czas przypadkiem na nowo zakolegować się z czapką ale szybko udaje się rozgrzać i odkryte uszy nawet przydają się jako radiatory odprowadzające nadmiar ciepła ;-)
Wyjechałem niby w oknie startowym ale jednak na miejscu o minuty spóźniony.

Po pracy standardowo omijam chodnikiem korek od Expo Silesia do remontowanego obok Real-a mostu i dalej przez D. G. jadę pod molo na Pogorii 3. Tym razem spotykam klubowicza Janusza. Wymieniamy w locie machnięcia końcówkami górnymi. Jadę wzdłuż Pogorii 3 do "13" i dalej na Piekło gdzie przeskakuję na Pogorię 4 i jadę do RZGW. W Preczowie odbijam w kierunku na Częstochowę w celu przypomnienia sobie, gdzie prowadzi taka jedna boczna dróżka. Wypadam nią w Sarnowie. Resztę powrotu robię w większości terenem. Tempo niespieszne, spacerowe. Ostatnio nie mam jakoś zacięcia do ganiania. Pewnie przez to, że już nie te temperatury, które lubię.


Kategoria Praca

DPOD

Wtorek, 3 września 2013 | dodano: 03.09.2013

+11 na starcie. Mokro. Chmurki gnają pędzone prawie północnym wiatrem. Jednak, o dziwo, jedzie się całkiem dobrze. Zamontowany wczoraj błotnik całkiem nieźle zatrzymuje wodę z przedniego koła. Wyjechałem nieco na krawędzi okna startowego ale udało się dojechać na czas. 4 stopnie różnicy na plus i zupełnie inna jazda.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą, Łęknice na Piekło i objazd Pogorii 4 z odbiciem na Kuźnicę Piaskową i dalej przez Dąbie i Strzyżowice do domu. Zmiana sakwy i kółko do wsiowego Lewiatana. Na Pogoriach fajnie pusto. Tak pusto, że aż Duchy ;-) straszą. Tym razem rolkowo.
Poza tym wietrznie więc tempo zrobiłem sobie raczej spacerowe.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 września 2013 | dodano: 02.09.2013

+7 na starcie. Wersja wdzianka na długo. Jeszcze trochę i nawet czapkę będzie trzeba uruchomić :-/ W drodze do Będzina na dodatek coś tam pokapywało.
Kolano lewe mówi, że warunki do jazdy nędzne. Niby wyjechałem w oknie startowym ale pociskać mi się zupełnie nie chciało. Potem się zrobiła obsuwa przy zakupie upgrade-u do śniadania. Noibasta też chyba opornie tydzień zaczął bo go jeszcze mijałem pod domem. Ogólnie to chyba czas zacząć się przyzwyczajać do nieco wcześniejszego wyjeżdżania. Reszta drogi właściwie bez większych wrażeń. No może poza dwoma wypadkami wyprzedzania. Jeden jak wyjeżdżałem spod wiaduktu obok cmentarza na Środuli. Furgonetka mi śmignęła jak na mój gust nieco za blisko.
Potem jeszcze na Lenartowicza. Ruszam z "ustąpa" a tu z lewej wyprzedza mnie samochód z prawej skuter. Słów brakuje.

Po pracy przez Mydlice do serwisu w Będzinie. Zakupuję zapas linek do przerzutek w ilości 3 oraz nową lampkę tylną do Niebieskiego Rumaka. Poprzednia z jedną diodą i na słabych bateriach jest praktycznie niewidoczna a teraz będzie coraz więcej jeżdżenia o szarówkach i po zmroku więc trzeba się postarać o uwidocznienie. Jeszcze mi się wspomina, że w Meridzie nie mam przedniego błotnika (który był się urwał na Mazurach) więc doposażam się i w ten element. Z serwisu na chwilę do Lidla i potem przez Łagiszę i Sarnów do domu. Na końcóweczce zaczyna lekko kapać i tak się przez chwilę zastanawiałem, czy znowu mnie zleje na ostatnim kilometrze ale na szczęście wytrzymało. Za to potem całą noc coś tam siąpiło.


Kategoria Praca

DPD - awaria

  • DST 38.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 22.80km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 sierpnia 2013 | dodano: 30.08.2013

Termometr zeznał +22. Byłoby piękne gdyby prawdziwe ale niestety to tylko efekt tego, że już była godzina 8:00 i termometr znalazł się centralnie na słońcu. Faktycznie na oko jakieś chłodne +15. Niemniej jechało się całkiem dobrze.
Na światłach między Gródkowem i Łagiszą przyuważa mnie Marcin Nieprezes. Niestety nierowerowo więc tylko wymieniamy szybkie "cześć" i ja dalej w stronę Łagiszy a on na trasę w stronę Katowic.
Dziś bez wjazdu po upgrade więc kręcenie płynne bez zatrzymywania. Pozostałe światła udało się przejechać bez postoju. Inna pora, inny ruch.

Powrot bez giecia przez D. G., obie Pogorie, Preczow i Sarnow. Po drodze wpadam na chwile do wsiowego Lewiatana. Ruszajac spod sklepu urywam linke od przedniej przerzutki. Dobrze, ze do domu tylko kilometr i lekko z gorki. Jutro serwisowy poranek mnie czeka.


Kategoria Praca

DPD - GastroUstawka - Siewierz - Karczma na Rynku

  • DST 99.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 04:32
  • VAVG 21.84km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 sierpnia 2013 | dodano: 29.08.2013

+13 na starcie ale odczuwalnie nie za rewelacyjnie. Wyjeżdżam w oknie startowym więc w planach spokojna jazda. Plan kończy się na najbliższym skrzyżowaniu, gdzie pojawia się króliczek. Nie mogę mu od razu wsiąść na koło, bo muszę przepuścić trochę pojazdów z lewej i prawej oraz autobus, który zasłania nieco widoczność. Kiedy ruszam, króliczek ma tak z kilometr przewagi. Ścigam go do świateł między Gródkowem i Łagiszą utrzymując średnią powyżej 30 :-)
Potem do magazynów w Łagiszy ciągnę się za króliczkiem. Do nerki wzajemne wyprzedzanie przy użyciu tuneli za autobusami. Potem króliczek na pasach zjeżdża chyba w stronę Dąbrowy Górniczej a ja już spokojnie bez ciśnienia standardową drogą z wjazdem po upgrade śniadania jadę do pracy. Noibasta chyba jeszcze w lesie ze startem bo samochód pod blokiem ;-)
GPS -2 :-/
No i 10 "tysi" właśnie się ukręciło już w tym roku :-] Czyżbym miał przebić wynik z roku minionego? Rokowania na taki wynik są całkiem dobre.

Po pracy w miarę bez objazdów do domu. Chwila oddechu (niemal mi się przysnęło) przed rundką pod molo na Pogorii 3 na Gastro-Ustawkę. W sumie nas się ośmioro zebrało. Jakoś tak wyszło w praniu, że do Siewierza prowadziłem skład. Przez Zieloną, wzdłuż Czarnej Przemszy do Preczowa. Dalej kawałek trasą w stronę zjazdu na płytową drogę do Malinowic ale tu zaraz odbicie za "drzwi do lasu" i wertepkami dojeżdżamy do Dąbia-Chrobakowego. Dalej asfaltami i terenem do Przeczyc skąd asfaltem do Mierzęcic. Wbijamy w las i ciągniemy nim aż do samego Siewierza gdzie zakotwiczamy się w Karczmie na Rynku (przepomniała mi się nazwa :-/ ). Tam izotonik, barszczyk czerwony z uszkami i zestaw kierowcy czy jakoś tak. W każdym bądź razie dobre choć jak zwykle dla mnie mogłoby być odrobinę więcej dodatków. Ale i tak jestem w sumie najedzony. Robi się w międzyczasie ciemno.
Standardową trasą jedziemy do Podwarpia i dalej przez Wojkowice Kościelne na Pogorię 4 gdzie wzdłuż zachodniego brzegu dojeżdżamy do budynków RZGW. Tam żegnam się z ustawkowiczami i jadę już niemal prosto do domu przez Preczów i Sarnów. Na końcóweczce zawijam odrobinę. Licznik pokazuje 101 km. GPS 98 ale po drodze kilka razy się wyłączył więc wyciągam coś jakby średnią i dystans wpisuję 99. Teren też tak na oko ale generalnie trochę go było i myślę, że tyle by się uzbierało.
Znów fajny wypadzik wyszedł. Dobrze, że w okolicy jest jeszcze trochę celów odpowiednich na GastroCzwartki. Dzięki wszystkim z wspólne kręcenie :-)


Kategoria Praca