Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
51.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
22.01km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+19 na starcie. Wyjątkowo przyjemnie się dziś kręciło. Bezchmurne niebo. Aż szkoda, że to droga do pracy a nie na jakieś byczenie nad wodą :-)
Wpisy z trasy wzdłuż Wisły i powrotnej uzupełnione o zdjęcia i mapki.
W pracy pomieszczenie klimatyzowane więc poza relacjami z drugiej ręki zero świadomości jak jest na dworze. Wychodzę i miłe zdziwienie. Tak ze 30 na plusie a w słońcu to może i lepiej. To lubię. Robię sobie z tej okazji nieco dłuższy powrót do domu. Przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię 3 od strony Łęknic, Piekło i objazd asfaltem Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd do Preczowa, Twardowic, Dąbia, Malinowic i do domu. W sumie prędkości nie jakieś super ale sporą część drogi tak między 24 a 28 km/h udawało się trzymać bez większego wysiłku, podniesionego jakoś zauważalnie oddechu i mroczków przed oczami ;-)
Od Twardowic zaczęły mi się formować od północy chmury jak na burzę ale do domu udało się dotrzeć na sucho.
Kategoria Praca
DP - powrót do rutyny - OD
-
DST
43.00km
-
Czas
02:06
-
VAVG
20.48km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Urlopu koniec czas wrócić do codziennego rzeźbienia. Standardzik do pracy. Na termometrze tyle stopni co km do pracy czyli 16. Poza tym jazda spokojna. Światła: c3/z1.
Powrót nieco objazdowy. Na początek wyszarpać trochę gotowizny w Dąbrowie Górniczej. Potem do banku w Będzinie wymienić token i na koniec do serwisu po zapas smaru do łańcucha. Potem jeszcze podjechałem pod graffiti, które sfocił na Syberce noibasta. Jest tam kilka więcej niż u noibasty na wpisie ale akurat u niego są te najciekawsze.
Potem lekkimi zakosami przez Zamkowe, Łagiszę i Sarnów do Gródkowa na mini zakupy i jeszcze gnąc już do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.60km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie. Na finiszu dochodzę do wniosku, że musiało chyba nieco wiać z kierunku wmordewindu bo na zjeździe na Lenartowicza nie udało się dobić nawet do 45 km/h. Początek zresztą oporny. Dopiero po jakichś 4 km jazda zrobiła się nieco lżejsza. Światła: 3 czerwone/1 zielone.
Po pracy pogoda zrobiła się niewyraźna. Jakieś chmury. Jakieś pokapywanie. Jakoś dziwnie. Tak więc zamiast planowanego dłuższego powrotu, krótszy z załatwieniem paru drobiazgów. Na początek do Dąbrowy Górniczej pod Centrum "Pogoria" na spotkanie z Marcinem. Zostawiam mu kamizelkę klubową dla Maćka i chwilę rozmawiamy. Potem Marcin podjeżdża ze mną jeszcze pod bankomat. Wstępnie się umawiamy, że wieczorem zdecydujemy czy jedziemy do Bytomia na nocny objazd i rozjeżdżamy się w swoje strony. Ja przez Zieloną, Preczów do Sarnowa do weterynarza. Potem bez postojów do domu.
Przedurolopowe przygotowania sprawiają, że rezygnuję z wypadu do Bytomia. Dzwonię do Marcina ale też mówi, że się nie wybiera. Może innym razem. Pokusa jest ale czasu wąsko na wszystko co zostało mi jeszcze do zrobienia a do wyjazdu na 2 tygodnie jednak trzeba się trochę przygotować. Może jutro coś się uda ukręcić jak pogoda pozwoli.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
20.94km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Zdecydowanie "na długo". Coś musiałem wczoraj przy zgrywaniu śladów pomerdać na GPS-ie bo dziś się zresetowały ustawienia i musiałem trochę czasu przed startem zmarnować na ponowną konfigurację. Nici wyszły ze spokojnej jazdy i trzeba było gdzie się dało cisnąć. W sumie może to i dobrze, bo wczoraj poczułem efekty sobotniej gleby. Jakiś taki ponaciągany jestem. Mając mało czasu nie było okazji przejmować się tym, że coś tam boli tylko trzeba było kręcić żeby się w czasie zmieścić.
Jazda bez ekscesów ale też i bez zielonej fali. Całe szczęście, że tych świateł po drodze mam całe 4 szt.
Po pracy bez zaginania bo i pogoda nie zachęca. Przez Dąbrowę Górniczą, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów do domu. Nieco wmordewindu i tempo generalnie spacerowe.
Kategoria Praca
PD
-
DST
19.00km
-
Czas
01:02
-
VAVG
18.39km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano zbiorkomem do pracy. Powrót rowerkiem zostawionym wczoraj. Pogoda nędzna: pochmurno, chłodno, mokro, coś tam z nieba kapiącego. Zero ochoty na objazdy. Tylko powrót do domu przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów. Nawet na zjazdach jakoś mi się nie chciało kręcić. Tempo generalnie spacerowe.
Kategoria Praca
DPSZD
-
DST
28.00km
-
Czas
01:19
-
VAVG
21.27km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na termometrze poniżej +10. Dla pewności otwieram okno, by przekonać się czy faktycznie tak chłodno. Niestety jest. Odczuwalnie nawet jeszcze mniej. Czyli dziś "na długo". Jedzie się zadziwiająco dobrze. Na starcie tylko jeszcze zamieniam rękawiczki na pełne bo po dłoniach zimno. Dziś czerwona fala ale mimo tego czas dojazdu nienajgorszy. Pewnie z powodu wiatru w plecy, który poczułem jak czekałem na światłach na Mecu. Zimny :-(
Po pracy zbiorkomem do Będzina do serwisu po odbiór Srebrnej Strzały. Przestawienie nieco tylnego koła na osi żeby nie tarło o ramę jak zawieszę ciężką sakwę z jednej strony tylko. Potem podjeżdżam pod Lidla po małe zaopatrzenie i potem przez Łagiszę i Sarnów prosto do domu. Po rozładowaniu balastu jeszcze chwila dłubania przy tylnym hamulcu żeby był bardziej brzytwiasty i szybki test. Jest ok :-)
Kategoria Praca, Serwis
DPSOD
-
DST
42.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
24.95km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie zerknąłem ile rano na termometrze ale po wczorajszych opadach wilgoć sprawiła, że odczuwalny chłodek. Mimo tego jechało się całkiem dobrze. Niedaleko domu złapałem "125" i podciągnąłem się 2 przystanki w tunelu. Niestety potem "125" skręca i skończyło się dobre. W tunelu nie dość, że jechało się łatwiej to było też cieplej.
Przed wyjazdem łatanie dętki i wymiana opony na przodzie. Oryginalna Meridowa oponka miała już przebieg grubo ponad 15 tys. km. Jeszcze nie była łysa ale już nieco pocięta i za często na niej łapałem kapcie. Na przodzie wylądowała Schwalbe, którą kupiłem w zeszłym roku razem z nowym kołem w Ostrowie Wielkopolskim. Jej przebieg to jakieś 1000 km więc powinna na trochę wystarczyć. Nieco węższa niż oryginalna.
Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do serwisu do Będzina. W końcu paczka znalazła drogę do celu i mogłem się zaopatrzyć w nowe pedałki na łożyskach maszynowych do Błękitnego Rumaka. Od razu instalacja na miejscu i nieco zagięty powrót przez Syberkę, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice do domu. Zmiana pedałków sprawiła, że rowerek wydaje mniej irytujących odgłosów czyli wychodzi na to, że stare albo niedosmarowane albo na etapie rozsypywania się. Zmiana jednak głównie z powodu tego, że były niesymetryczne i jak mi się źle ustawiły na starcie to potrafiła stopa ujechać. Poza tym były już też nieco pogięte w wyniku kilku gleb.
Na powrocie nieco przyszło się pozmagać z wiatrem. Na szczęście zaznaczone w prognozie możliwe burze nie miały miejsca albo miały miejsce tam, gdzie mnie nie było. Cała droga w każdym bądź razie uszła mi na sucho.
Kategoria Praca, Serwis, Pedały, Opona
DPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
19.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na starcie +9. Odczuwalnie dużo chłodniej niż wczoraj. Dłonie na początku marzną. Poza tym wrażenie z jazdy takie, jakby opornie szła. Nie za ciepły wiaterek miejscami. Na polach mgły.
Dziś w pracy nieco dłużej ze względu na rodzaj zadania do wykonania. Wyjeżdżam dopiero przed 19:00. Zaraz na wyjściu coś miękko mi się wydaje w przednim kole. No i oczywiście. Znowu kapeć. A jeszcze rano było ok. Pewnie w Będzinie znowu gdzieś szkło zaliczyłem :-/ Kilka tyrpnięć pompką i jadę przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Na ostatnim zakręcie przednie koło idzie zupełnie nie tak jak powinno. Znowu miękko. Chyba czas zmienić oponę na przodzie bo na tej coś to ostatnio za często ta sama historia.
Kategoria Praca
DPS
-
DST
29.00km
-
Czas
01:23
-
VAVG
20.96km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+14 na starcie. Przed wyjazdem popadało i połowę drogi przyszło mi jechać celując między koleiny żeby się za bardzo nie ufajdać. Ale i tak okulary na mecie upaprane.
Dziś jeden "miszcz" kierownicy pokazał co potrafi w lasku w Gródkowie. Wyskoczył zza tira "na czołowe". Zmieścił się ledwo ledwo.
Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina do serwisu. Tam zostawiam Srebrną Strzałę do przesunięcia tylnego koła na ośce żeby nie tarło o ramę. Zbiorkomem do domu i jeszcze małe kółeczko na Błękitnym Rumaku do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca, Serwis
DP PTTK D
-
DST
48.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
24.20km/h
-
VMAX
55.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+11 na starcie. Bez zielonej fali ale i tak jechało się dobrze.
Po pracy niebo zaciągnęło się jakby miało padać i nawet niektóre samochody gdzieś trochę zmokły jednak mnie udało się tego uniknąć.
Na początek obok Makro do Będzina do serwisu sprawdzić czy dojechały pedały. Nie dojechały. Krążą gdzieś po Polsce albo nawet jeszcze nie wyjechały. Się zaczynam lekko irytować i jeszcze 2 nieudane podejścia i idę do konkurencji :-p
Po serwisie jadę na spotkanie "Cyklozy" do siedziby PTTK w Sosnowcu. Tam schodzi na różnych sprawach do 18:30. Powrót przez Milowice, Czeladź i Wojkowice. Tym razem nieco pokropiło ale na szczęście niegroźnie.
Kategoria Praca






















