limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DP - Czyżby czas się leczyć? ;-) - OD

  • DST 57.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 23.11km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 lipca 2013 | dodano: 03.07.2013

Pytanie dręczy mnie z tego względu, że już drugi dzień z rzędu w drodze do pracy widziałem Ducha w Będzinie ;-p
A poza tym to +16 na starcie. Wyjechałem z lekką obsuwą czasową i na odcinku do Będzina trzeba mi było podkręcić tempo. Przelot przy średniej 28km/h i wbijam się w bezpieczne ramy czasowe w przewidywanym punkcie.

Przyszło dziś kapinkę dłużej w pracy posiedzieć i jak wychodziłem, to już mi się poza jeżdżeniem na rowerku nic nie chciało. W związku z tym zdecydowałem się pozaginać powrót do domu. Na początek przez Kazimierz. Ciągle jeszcze rozkopany za światłami. Potem przez Gołonóg, wzdłuż torów przy Pogorii 1 na Piekło. Pogorię 4 objeżdżam asfaltem wentylując nieco płuca przy 30+ (km/h nie st. C). Powodem był jeden biker, który był mię wyprzedził. Zajął tym samym miejsce dzisiejszego króliczka. I tak sobie popylał trochę ponad te 30km/h ale jakoś tak pod koniec nieco zwolnił więc ja wziąłem stanowisko i do końca asfaltu on podciągnął się za mną. Niestety pewnie robił P4 dookoła a mnie droga wypadła z Wojkowic Kościelnych dalej do Toporowic, Dąbia-Chrobakowego, Malinowic i mojej wiochy. Od Wojkowic już sobie spokojniej jechałem 30 przekraczając tylko tam, gdzie było z górki. Coby sobie spokojnie dojechać.
Powrocik całkiem przyjemny. Ciepło, słonecznie. Choć ma to swoje wady. Przy Pogoriach trzeba było uważać i często uskuteczniać slalom.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 21.47km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 lipca 2013 | dodano: 02.07.2013

+12 na starcie i słoneczko, które zapowiada super popołudnie. Trochę szkoda, że lipcowe popołudnia zajęte i nie będzie okazji do dłuższych objazdów. Ale może choć weekendy uda się wykorzystać jak należy.

Po pracy powrót bez zaginania. Dąbrowa Górnicza - Pogoria 3 - Preczów - Sarnów.
Przyjemne ciepełko.


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 40.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 21.05km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 lipca 2013 | dodano: 01.07.2013

+8 na starcie. Słoneczko mignęło przez chwilę po 5:00 ale potem wzniosło się nad chmury. Wiaterek nieznaczny. Pogoda nie jest jakaś tragiczna ale do ideału to jej bardzo daleko. Pocieszeniem jest to, że nie pada przynajmniej.
Dojazd do pracy wyjątkowo spokojny. Na drogach wręcz pusto.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą Mydlice i Będzin Warpie do Kauflanda. Z przeciętnie dużym tonażem na bagażniku przez Łagiszę i Sarnów do domu. Zrzut ładunku i jeszcze rundka do wsiowego Lewiatana.
Powrót raczej spokojnym tempem. Trochę wiaterku niezbyt ciepłego było ale ładne słoneczko nie pozwoliło wystygnąć.
Po drodze trochę bajkerów. Na skrzyżowaniu przy Nemo (od strony Expo Silesia) przyuważa mnie Rysiek z Cyklozy. Na światłach przed szpitalem na Mydlicach ktoś za mną jechał ale tylko kątem oka widziałem człowieka na rowerze i jeśli to ktoś ze znajomych, to nie poznałem. Po wsiach mnóstwo dzieciaków na rowerkach. Widać, że wakacje.


Kategoria Praca

DPOD

Piątek, 28 czerwca 2013 | dodano: 28.06.2013

+10 na starcie. Drogi mokre. Po drodze kilka razy popadało tak więc dojazd nie uszedł mi dziś na sucho. Tragicznie jednak też nie było. Pomimo czerwonej fali czas jazdy całkiem niezły. I to bez podciągania się za autobusami. Jednak Błękitny Rumak jest szybszy od Srebrnej Strzały. Pewnie nie bez znaczenia jest również to, że świeżo przeserwisowany.
Po drodze, w Będzinie, przyuważam noibastę jak rozpoczyna start. Tuszę, iże ze swoją lepszą połówką szedł do pojazdu ;-) Ciągle jednak powraca pytanie: CZEMU DO PRACY NIE NA ROWERZE! :-p

Plany były takie, żeby po pracy jechać na Masę albo do Katowic albo do Bytomia ale na wylocie leciała mżawka i ochota do objazdów odeszła. Pojechałem przez Dąbrowę Górniczą w stronę Pogorii 3 skąd przeskoczyłem na Piekło i asfaltem wzdłuż Pogorii 4 miałem jechać do Preczowa i dalej do domu. Jednak jako, że asfalcik wzdłuż P4 był suchy to nieco zagiąłem podróż powrotną i pojechałem w stronę Wojkowic Kościelnych odbijając wcześniej na Kuźnicę Piaskową. Dalej już standardzik przez Warężyn, Dąbie-Chrobakowe i Malinowice. W Malinowicach też zaczęło konkretnie padać. Zanim minąłem gimnazjum w Psarach byłem już zauważalnie mokry. Dopiero na ostatnich 2km deszcz zniknął.
Pogoda jakaś taka barowo-łóżkowa. Nic się nie chce. Na dodatek znów pada :-/


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 52.00km
  • Czas 02:36
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 czerwca 2013 | dodano: 26.06.2013

Termometr nie mógł się rano zdecydować czy temperaturę zaliczyć już na +11 czy jeszcze +10. Generalnie zimno. Do tego jeszcze mokro. Przez większość drogi w gębę mżawka. Wiatr chyba sprzyjający bo jakoś nie musiałem się z nim szarpać za bardzo.
Poza tymi drobiazgami to jechało się całkiem fajnie. Szkoda tylko, że trzeba się było naubierać jak na zimę.

Że po pracy nie padało to zdecydowałem się na zagięcie nieco powrotu. Początek jak wczoraj: Dąbrowa Górnicza, Łęknice, Piekło, asfaltem wzdłuż Pogorii 4 ale tym razem do samych Wojkowic Kościelnych. Stamtąd przez Podwarpie, Tuliszów, Przeczyce do Toporowic i dalej przez Dąbie do Strzyżowic i do domu. Wiatr z zachodu czasem dawał się we znaki i miejscami poleciało trochę mżawki ale generalnie dało się jechać. Tylko temperatura nieco nędzna. Tempo raczej spacerowe. Za to była okazja podziwiać widoki. Nisko wiszące chmury miejscami dawały ciekawy efekt ale nie zebrało mi się tym razem na focenie. Częściowo dlatego, że za Wojkowicami zasobnik na energię powiedział, że wsad się kończy.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 44.00km
  • Czas 02:12
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 czerwca 2013 | dodano: 25.06.2013

Na starcie +16 na termometrze. Do tego dywan chmur i coś prawie jak mżawka. Drogi mokre. I wmordewind. Padało jakoś tak do 4:30. Kiedyś bym takie warunki zakwalifikował jako nie do jazdy. Cóż, wszystko jest względne.
Jednak spadek temperatury daje o sobie znać. Nogi nie podają jak wczoraj chociażby. Te poranne +20 z poprzedniego tygodnia mam nadzieję, że szybko wróci i to na dłużej.

Po pracy łamałem się nad dłuższym powrotem bo tak, i chciało się, i warunki średnie w postaci wiatru i nisko wiszących chmurek grożących deszczem. W końcu zdecydowałem, że zobaczę jak się potoczy. Na początek do Dąbrowy Górniczej wyszarpać coś z bankomatu i potem dalej na Pogorię 3 od strony Łęknic i przystani żeglarskiej. Dalej przeskok na Pogorię 4 na Piekle i asfaltem w stronę Wojkowic Kościelnych ale po drodze odbijam na Kuźnicę Piaskową. Dalej przez Warężyn, Dąbie-Chrobakowe i Malinowice do mojej Wioski.
W sumie jechało się nieźle ale wiaterek znacznie ograniczał prędkość. Do tego moje kolana jednak zauważyły dość spory spadek temperatury i nogi ogólnie wolały robić na młynkach niż siłowo. Powrót udał się na sucho.


Kategoria Praca

DPSOD

Poniedziałek, 24 czerwca 2013 | dodano: 24.06.2013

Na starcie +18 ale w porównaniu do minionego tygodnia odczucie jakby było dużo chłodniej. Mimo tego jechało się super. Nieco późno się wygrzebałem i po drodze skorzystałem z autobusu linii "104". Od Gródkowa do Łagiszy podciągnąłem się za nim z prędkościami powyżej 50 km/h. Fajnie się leciało. I dlatego też czas dojazdu całkiem niezły.
Dziś Błękitny Rumak idzie do serwisu. Wczoraj nieco go poczyściłem i przy tej okazji uważnie przyglądnąłem się napędowi. Łańcuch wyciągnięty jak diabli. Na kasecie "piątka" spiłowana w szpileczki a "4" i "6" też w nie lepszym stanie. Na korbie blat to samo. Zupełnie nie dziwiło mnie więc dziś rano to, że łańcuch skakał jak chciał. Do tego jeszcze jedna szprycha z tyłu do wymiany i koło do centrowania. Wydawało mi się, że to jakoś za szybko ale z zapisów na BS wynika, że ponad 4k km zrobione w tym dwa długie wyjazdy: Bieszczady i wzdłuż Wisły.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą-Mydlice do Będzina do serwisu zostawić Błękitnego Rumaka. Zbiorkomem do domu, chwila przerwy i Srebrną Strzałą do wsiowego Lewiatana przy lekkim zagięciu trasy.
Na zewnątrz jakieś takie chmury się porobiły i wyglądało jakby miało mnie zlać przy tym zaginaniu ale udało się na sucho wrócić. Za to prognoza na jutro i pojutrze jakaś porąbana jest. W nocy deszcz a w środę +10. Szoku termicznego dostanę jak to się sprawdzi. Będzie trzeba w zimowych ciuchach jechać :-(


Kategoria Praca, Serwis

DP PTTK OND

  • DST 70.00km
  • Czas 03:56
  • VAVG 17.80km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 czerwca 2013 | dodano: 21.06.2013

Na starcie +22. Ciekawe czy to już tegoroczny rekord czy jeszcze będzie więcej? :-)
Jechało się bardzo dobrze i czas, pomimo niewspółpracujących świateł, nienajgorszy.

Po pracy na początek do PTTK-u na zebranie klubowe Cyklozy. Potem wspólnie jedziemy przez Katowice do chorzowskiego parku, gdzie ma się odbyć "Świętojańska Noc Rowerowa". Przybywamy nieco przed startem i przy tej okazji spotykamy dawno niewidzanych znajomych. Zapisy do konkursów, losowań i rozmowy zajmują czas do 20:00. Potem wspólny przejazd przez park (około 6km) i losowanie gadżetów. Potem nasza grupa, powiększona o innych Sosnowiczan (ale nie tylko) jedzie pod knajpę niedaleko Żyrafy z zamiarem zasiednięcia i skonsumowania rozsądnych (albo i nie) ilości izotoników. Jednak wredne komary niweczą plan i decydujemy się wracać. Żegnam się ze wszystkimi i przez park jadę w stronę wieży telewizyjnej i dalej przez Siemianowice Śląskie w stronę Michałkowic. Po drodze wykopki i nieco muszę drogę wyciągnąć. Od Michałkowic już bez problemu przez Wojkowice i Strzyżowice do domu. Jazdę kończę około 23:00. Jeszcze całkiem przyjemnie ciepło o tej porze. Jedyny minus jazdy w ciemnościach to nasze kochane, polskie drogi. Dziurawe i krzywe w nocy dobrze się z tym kryją przysparzając czasem bardzo niemiłych i gwałtownych niespodzianek. Kilka razy nie przyuważyłem a to dziury, a to jakiegoś uskoku i nieźle mną telepnęło. Za dnia takie miejsca z pewnością dałoby się bezpiecznie ominąć. Dobrze, że miałem czołówkę bo bez niej to kto wie jakby się to nocne pomykanie skończyło ;-)


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 63.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 23.33km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 czerwca 2013 | dodano: 20.06.2013

Na termometrze jak wczoraj: +20. Wyjechałem kilka minut wcześniej. Jechało się też dobrze i udało się nadrobić jeszcze kilka minut po drodze więc od Będzina dziś zmieniłem sobie trasę i zamiast przez Środulę pojechałem przez Dąbrowę Górniczą-Mydlice i centrum Zagórza. Na miejscu jeszcze z zapasem czasu.

Po pracy lampa, która bardzo dobrze robi na moje jeżdżenie. Dziś powrót też kombinowany. Na początek w stronę Kazimierza Górniczego. Na sporym kawałku jezdnia zdarta i kilka zwężeń. Jakoś udaje mi się przez to przebić i jadę dalej wypadając w końcu na Gołonogu przy zajezdni autobusowej. Stamtąd dalej w stronę Pogorii 1 i wzdłuż torów na Piekło. Asfaltem objeżdżam Pogorię 4. Zatrzymuję się w knajpie obok RZGW na małego izobronka. Dalej jadę do Wojkowic Kościelnych, przez Podwarpie i Tuliszów do Przeczyc. Kolejno jeszcze Toporowice, Dąbie, Strzyżowice i do domu.
Tak mnie korciło, żeby jeszcze deczko powrót zagiąć bo warunki do jazdy idealne ale niestety śmietnik znowu zaczął dawać sygnały, że mam sobie dać spokój albo będzie strajk.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 54.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:16
  • VAVG 23.82km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 19 czerwca 2013 | dodano: 19.06.2013

+20 na starcie :-) To lubię. Znaczy się, że po południu będzie piękna lampa i okazja zrobić dłuższy powrót.
Tocząc się przez Będzin w pewnym miejscu widzę cywila ładującego się do samochodu. Jak już byłem blisko, to mnie powitał :-) Nie wykazałem się za bardzo refleksem bo jarzenie włączyło mi się dopiero jak go minąłem. noibasta w cywilu. Jak to brak kasku człowieka zmienia :-)
Poza tym zwykły dojazd do pracy.

Po pracy lampa jak wczoraj. Na początek do Decathlonu uzupełnić braki w garderobie rowerowej. Innymi słowy jedne gacie mi się wytarły na zadku jeszcze w drodze nad morze a dziś drugie zaczęły dawać oznaki, że idą w tym samym kierunku. Tak więc by nie zostać z gołą d..ą musiałem tamże się pofatygować. Potem przez Chemiczną do Czeladzi i dalej do Wojkowic. Tu robię sobie kawałek terenowy aż do Netto w Wojkowicach. Stamtąd obieram kierunek na Bobrowniki, Dobieszowice, Rogoźnik. Wzdłuż zbiornika stroną wschodnią (czyli asfaltem) jadę do Siemoni i dalej do Góry Siewierskiej. Za skrętem doganiam dwóch rowerzystów. Przez chwilę miałem ochotę podkręcić tempo i ich wyprzedzić ale uznałem, że nie będę się nad nimi znęcał ;-) Spokojnie sobie za nimi podkręciłem do samej Góry Siewierskiej a potem dalej zjechałem do Strzyżowic i dalej do domu.
Fajnie się kręciło. Chociaż mam wrażenie, że w Błękitnym Rumaku przełożenia są jednak bardziej elastyczne niż w Strzale. Przy kręceniu młynków pod górę nie mogłem sobie znaleźć jakoś wygodnego przełożenia. No i swoje robi jednak brak amorka na przodzie. Byle drobny wybój, grubsza łata na asfalcie i wszystko to trzeba na rękach wybrać.


Kategoria Praca