limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116431.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6127:15
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2968
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPOD

  • DST 46.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.44km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 października 2013 | dodano: 21.10.2013

+10 na starcie czyli ciepło. Wyjeżdżam minutę po 6:00 więc spory zapas czasu do dyspozycji i dlatego też tempo niewyśrubowane. Robię upgrade śniadania w Będzinie. Rezerwa czasowa wciąż spora więc decyduję się na rondzie Unii Europejskiej odbić na lewo i pojechać przez Dąbrowę Górniczą. Kolejno górka na Koszelewie, podjazd pod szpital na Mydlicach i dalej pod Makro. Stamtąd prosto na Zagórze i do pracy.
Całkiem sympatycznie się jechało pomimo podłego samopoczucia i ciemności. Może jeszcze coś z tego dnia będzie. Po pracy szybki powrót do domu i kurs z Błękitnym Rumakiem do serwisu.

Jednak Rumak dziś do serwisu nie pojechał. Jakieś takie zmęczenie mnie dopadło. Potem jeszcze z Marcinem się umówiłem na rozliczenie kasy za kamizelki klubowe i wyszło na to, że na początek pojechałem pod Bike Atelier w Sosnowcu. Po drodze pogrzebałem przy tylnym hamulcu Strzały tracą prawie całkowicie hamowanie na tylnym kole i skończyło się na zakupie nowych klocków i natychmiastowym montażu. Za to przy nowych klockach hamowanie brzytwa :-) Potem z Marcinem jedziemy w stronę Milowic ale zaraz za autostradą skręcamy w prawo i jedziemy równolegle do niej aż prawie pod rozgałęzienie. Po drodze na garażach focę Szedzkiego.
W Czeladzi trochę wertepkami przebijamy się za M1 i tu się żegnamy. Marcin do siebie a ja przez Czeladź i Wojkowice do siebie. W sumie jutro też jest dzień i równie dobrze mogę odstawić Rumaka do przeglądu we wtorek.


Sfocony Szwedzki.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 52.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 19.14km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 października 2013 | dodano: 17.10.2013
Uczestnicy

+8 na starcie. Wciąż ciemno. Nie pada a drogi miejscami suche. Dziś udaje mi się wyjechać stosunkowo wcześnie więc tempo niezbyt spieszne. Zresztą wilgoć w powietrzu i nie za wysoka temperatura sprawiają, że nogom nie chce się podawać.
Na światłach w Łagiszy koncertowy pokaz buractwa w wykonaniu pojazdu srebrne Audi A2 na numerach (o ile dobrze zapamiętałem) SBE 22581. Czerwone światło. 2 samochody już czekają. Ja powoli dojeżdżam już nie kręcąc bo i tak będę stał więc równie dobrze mogę się dotoczyć. Z prawej mam linię ciągłą. I tu mi się ryje z prawej strony tym złomem. Miejsce niby jeszcze miał ale samochodem wyprzedzanie z prawej strony jest raczej niedozwolone o ile wyprzedzany pojazd nie sygnalizuje skrętu w lewo. Chyba, że coś się ostatnio zmieniło w przepisach.
Poza tym przejazd spokojny i bezproblemowy.

W trakcie pracy tel. do Marcina żeby zapytać o sprawy klubowe. Mówi, że ma wolne i na objazdówkę by się jakąś wybrał. Spotykamy się na Zagórzu i razem jedziemy obok Makro do Będzina i przez Syberkę pod M1 w Czeladzi. Ja wdeptuję do MediaMarkt by zakupić statywik do aparatu a Marcin idzie sprawdzić promocje na ciuchy rowerowe.
Potem bokami jedziemy do Czeladzi i dalej w stronę Grodźca. Odbijamy na teren i tak się bujamy aż do cmentarza. Tam czerwonym szlakiem przez Brynicę w stronę Michałkowic gdzie skręcamy na asfalt do Wojkowic. Przy Netto skręcamy na klinkierek i jedziemy do Rogoźnika i dalej do Strzyżowic. Tu jeszcze krótki kawałek terenowy i potem już prosto do Psar. Zawijamy pod mojego wsiowego Lewiatana. Marcin wrzuca ekstra kalorie na dalszą drogę (ma jeszcze do domu min 14km a mówi coś o objazdach Pogorii 3) a ja robię uzupełnienie do lodówki. Chwilę jeszcze gadamy ale raz, że robi się zimno, dwa, że ciemno a trzy jestem głodny więc szybko kończymy. Właśnie mija 18:00. Marcin uderza w stronę Sarnowa a ja do siebie delikatnie kręcę ostatni kilometr.
W sumie nie planowałem objazdu na powrocie ale jakoś tak samo wyszło. Pogoda sprzyjała. Było z kim pogadać po drodze. W sumie dobrze.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 17.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 października 2013 | dodano: 16.10.2013
Uczestnicy

+9. Mokro ale nie pada. Może tylko jakieś takie pojedyncze, niegroźne kropelki. Za to zdecydowanie bardzo ciemno. Dziś trasa niestandardowa. Wczoraj umówiłem się z Tomkiem, że podam mu pod "Dżimmim" pendrive-a ze zdjęciami od Oli dla Moniki. Jadę więc przez Sarnów, Preczów, Zieloną, gdzie chyba wyminąłem się z Mario ale głowy za to nie dam bo raz, że jestem mocno ślepawy nocą, dwa: po świecącej w oczy lampce trudno poznać, trzy: mignął mi tylko kątem oka więc pewności nie mam ale kierunek i pora - kilka minut po 6:00 - mogłyby być godziną jego dojazdu. Zobaczymy czy przeczyta i potwierdzi.
W centrum D. G. trochę mi schodzi na oczekiwaniu Tomka. Wpada z grubą obsuwą w czasie. Szybko załatwiamy przekazanie i razem jedziemy kawałek w stronę Mydlic. Na światłach przy zjeździe do Nemo żegnamy się, Tomek odbija na Mydlice a ja dalej prosto na Zagórze i z małym zjazdem do spożywczego po upgrade śniadania, jadę do pracy.

Jednak pogoda zdecydowała się wykrzaczyć po całości. Przez cały dzień padało mocniej lub słabiej. Wychodzę ciut później przeczekując chwilowy intensywniejszy opad. Powrót robię bez kombinowania trasą prawie identyczną jak standardowa do pracy. Trzymam się, gdzie to tylko jest możliwe, chodników. Na jezdniach koleiny pełne wody. Chodniki przeważnie tylko mokre a kałuże zwykle udaje się przejechać bokiem. Deszczyk pokapuje całą drogę. Do tego wieje zauważalnie. Wszystko to zniechęca do objazdów. Do domu docieram nieco mokry ale w butach sucho więc nie było tak tragicznie. Tyle, że mało przyjemnie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 48.00km
  • Czas 02:14
  • VAVG 21.49km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 października 2013 | dodano: 15.10.2013

+8 na starcie. Mgły ale na szczęście nie jakieś super mleczne. Widoczność jednak gorsza. Dlatego też do sakwy przypinam znalezioną gdzieś na szlaku na Mazurach lampkę. Na świeżo naładowanych akumulatorach dość dobrze ją widać.
Po drodze do Będzina i w samym mieście spotykam w sumie 4 kontrole policyjne. Na jednej nawet mnie kazali dmuchać :-p Czyżby rasa nauczycieli była aż tak rozrywkowa? Za to w Sosnowcu nic.
W sumie jechało się całkiem nieźle choć ze względu na ciemności i mgłę nieco wolniej.

Po pracy ładna słoneczna pogoda. Lekki wiaterek. Może nie Kalifornia czy Hiszpania ale jak na nasze warunki to całkiem nieźle.
Dziś objazdowo. Na początek na Kazimierz Górniczy odebrać od Oli drugą rundę foto z wypadu na Roztocze. Tym razem reszta zdjęć autorstwa Edyty. Musiałem na 2x brać bo na wyjazd wziąłem za małego pendrive'a :-p Chwilę rozmawiamy nim Ola w swoją stronę a ja w swoją. Przez Staszica jadę pod Urząd Miasta na Granicznej i dalej w stronę Pogorii 3. Objeżdżam od strony Łęknic na Piekło i asfaltem wokół Pogorii 4 do zjazdu na Kuźnicę Piaskową. Od RZGW wiszę na kole "króliczkowi". Wyprzedził mnie jak sobie spokojne 23-25 jechałem i myślał, że pokaże. Tak do 32-33 dociskał ale jechał bardzo siłowo aż widać było, że mu kolana na boki chodzą z wysiłku. Tymczasem u mnie jeszcze były dwa kółka w zapasie na tyle. No ale jak na starszego ode mnie to i tak nieźle ciągnął. Jednak nie po drodze nam było. Dalej przez Dąbie, Dolne Brzękowice i Goląszę do Strzyżowic i do domu.
Coraz bardziej widać jak dzień się skraca. Powroty mam jak na westernach: w stronę zachodzącego słońca :-/


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 21.65km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 października 2013 | dodano: 14.10.2013

I powrót do rutyny. +6 na starcie. Wiaterek jeśli był, to zdecydowanie śladowy bo go nie zauważyłem. Wyjechałem mocno poza oknem startowym ale rezygnacja z upgrade-u śniadania pozwoliła spóźnić się w granicach przyzwoitości. Do Będzina jeszcze na czołówce. Po pustych drogach Roztocza mam wrażenie, że tutaj jakiś nadzwyczajnych ruch. Pewnie będzie mi trzeba ze 2-3 dni pojeździć żeby się znów przyzwyczaić.

Po pracy na początek do Oli podać płytki ze zdjęciami do rozdania pomiędzy ekipę z roztoczańskiej wyrypy. Potem przez Będzin, Łagiszę i Sarnów do wsiowego Lewiatana żeby jakoś uciszyć świeżym wsadem echo w lodówce. I na tym koniec jeżdżenia.
We wdzianku zmiana tylko dwóch elementów: zamiast czapki bandaka i rękawiczki krótsze. Niby o 10 stopni cieplej ale jakoś tak bardzo tego nie daje się już odczuć. Pozytyw taki, że sucho i słonecznie. I oby tak jak najdłużej.
I jeszcze do kompletu kolejny tysiączek ukręcony czyli jak na razie 12k km. Przekroczę 15k? Czasu jest jeszcze sporo do końca roku i szanse na to całkiem spore.


Kategoria Praca

DPD

Piątek, 4 października 2013 | dodano: 04.10.2013
Uczestnicy

Rześkość zbliża się do ekstremum. -2 na starcie. Na szczęście nie padało, drogi suche więc ryzyko szklanki niewielkie.
Dziś wyjazd sporo wcześniej. Planowałem o 5:30 ale standardowo poranne wygrzebywanie się do drogi poszło opornie i ruszyłem 5:38. Wcześniejszy wyjazd ze względu na spotkanie z Tomkiem, z którym umówiłem się na odbiór klocków do tarczówek. Oddawał za te, co mu pożyczyłem w poprzedni weekend do jego full-a. Z tego też powodu na początek do Sarnowa i dalej przez Preczów, Zieloną i "dworzec kolejowy" w Dąbrowie Górniczej pod "Dżimmiego". Chwilę po mnie zjawia się Tomek. Na "ostrzaku". Moment rozmowy ale jako, że u niego okno startowe bardziej wyśrubowane ruszamy w drogę. Za rondem się rozjeżdżamy. Powolutku bokami rzeźbię sobie na Zagórze. W pracy dziś ponad 20 min. wcześniej.
Dziś zadziwiająco dużo ludzi na rowerach po drodze widziałem. Tak się zastanawiam czy przypadkiem nie wybrali rowerka zamiast skrobania szyb... ;-)

Powrót z pracy prawie standardową drogą do pracy czyli przez Środulę, Będzin, Łagiszę i Gródków. Jechało się całkiem dobrze. Dziś cieplej po południu niż wczoraj. Bardzo szybko musiałem zamienić rękawiczki i czapkę na lżejsze wersje. Po drodze 2 króliczki ale tylko ich dojechało bo potem skręcali nie w moją stronę.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 3 października 2013 | dodano: 03.10.2013

Na termometrze zero. Chyba nieco ze wschodu zawiewało. Ogólnie wrażenia termiczne nieciekawe. Mimo tego jechało się całkiem dobrze. Ruch umiarkowany. Chyba dziś przemknąłem się pod czujnym wzrokiem noibasty niezauważony :-)

Po pracy bez gięcia taką samą trasą jak wczoraj czyli Expo, Urząd, Zielona, Preczów, Sarnów. Z wjazdem do wsiowego Lewiatana. Jechało się przyjemnie ale upałów nie ma. Wdzianko identyczne jak rano i wcale nie zauważyłem by było jakoś cieplej.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 2 października 2013 | dodano: 02.10.2013

Dziś cieplej: +4. Jedzie się przyjemniej pomimo tego, że generalnie wiatr nie do końca sprzyjający. Po drodze mijam startującego już noibastę. Wzajemne machnięcie końcówkami górnymi w przelocie :-) Poza tym do zarzygania nudny dojazd do pracy.

Pod koniec pracy udaje mi się znaleźć chwilę luźniejszą i założyć nowy hak, przerzutkę i pancerz. Na powrocie testy i jest super. Poprzednia przerzutka 2x pogięta działała już z opóźnieniem. Czasem musiałem zrobić nawet kilka obrotów korbą żeby łańcuch przeskoczył. W okolicach 1-3 z tyłu i 8 z tyłu też nie wchodziło za dobrze. Teraz jest miodzio.


Nóweczka przerzutka po pierwszych kilku kilometrach.

Powrót obok Expo Silesia, Urzędu Miasta D. G., Zieloną, Preczów i Sarnów. Chłodno. Wiatr miał być sprzyjający ale jakoś tego nie odczułem za bardzo.


Kategoria Praca, Serwis, PrzerzutkaT

DPSD

Wtorek, 1 października 2013 | dodano: 01.10.2013

Rześki poranek czyli +1 na starcie. Miejscami musiało jednak zejść poniżej zera bo na trawach i podkładach kolejowych widziałem szron. Wyjechałem w dotychczasowym oknie startowym i ledwo, ledwo udało się dociągnąć na miejsce tak, by mieć spóźnienie w granicach przyzwoitości. Wniosek z tego taki, że czas przesunąć okno startowe o 10 min. bliżej środka nocy. Poza tym całkiem przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy byłem już totalnie wypruty ale potrzeba zmusiła mnie do drobnych objazdów. Na początek po gotowiznę do Dąbrowy Górniczej. Potem przez Mydlice i Warpie do serwisu w Będzinie, gdzie nabywam nowiutką przerzutkę i hak. Stamtąd przez Łagiszę i Sarnów do domu. Po drodze wjazd jeszcze do wsiowego Lewiatana.
Oj! Dały mi popalić te podjazdy w ostatni weekend. I jeszcze krótki sen do kompletu sprawiły, że dopadło mnie zmęczenie. Dziś dzień futrowania i odsypiania. I może uda mi się przełożyć przerzutkę. Ale najpierw micha.
Wyjazd na Roztocze krystalizuje się :-)


Kategoria Praca, Serwis

DP Porąbka

  • DST 83.00km
  • Czas 03:35
  • VAVG 23.16km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 września 2013 | dodano: 27.09.2013
Uczestnicy

+5 na starcie. Generalnie sucho. Wyjechałem poza oknem startowym ale udało się spóźnić bardzo minimalnie. W ogóle bardzo dobre warunki do jazdy i całkiem sprawny dojazd do pracy. Dziś jedynie piechota nieco spowalniała włażąc w tor jazdy.

Po pracy ruszam na spotkanie z Tomkiem. Umowilismy sie na rynku w Myslowicach. Docieram pierwszy bo wczesniej koncze prace. Tomek sie zjawia niedlugo potem. Maly futrunek, mini serwis i ruszamy. Cisniemy asfaltami. Ruch spory i czasem nieco trzeba sie schowac przed szarzujacymi tirami. Jedzie sie nawet calkiem fajnie do Oswiecimia. Tam na rondzie Tomek wola zeby stanac. Okazuje sie, ze flak na tyle. Poza serwisem wciagamy nieco kalorii i jedziemy dalej. Robi sie ciemno. Temperatura nieco spada. Predkosc rowniez. Na miejsce docieramy juz bez przygod nieco po 20:00. Zakupy na szybko w centrum i robimy ostatnie 2,5 km. Po drodze zaskakuje nas Monika i truchtem eskortuje pod sama kwatere.


Kategoria Praca, Kilkudniowe