Praca
| Dystans całkowity: | 116431.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6127:15 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2968 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+4. Wiatr w plecy. Pochmurno. Miejscami dość mokro po wczorajszych opadach. Przejazd bezdeszczowy i spokojny.
W pracy schodzi dziś trochę dłużej i już nie mam ochoty na objazdy. Wertepkami jadę do Dąbrowy Górniczej i dalej pod molo na Pogorii 3. Stamtąd na Zieloną i dalej przez Preczów i Sarnów do domu. Ładne słoneczko ale zimny wiatr z północy nieco przeszkadzał. Za to drogi suche.
Kategoria Praca
DP PTTK D
-
DST
44.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
18.86km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+3. Pochmurno. Zauważalny wiaterek mniej więcej z kierunku na plecy. Chłodny. Wyjechałem tak na krawędzi okna startowego ale dzięki owemu wiaterkowi udało się utrzymać w czasie przelotu i na miejsce dojechać punktualnie. Po drodze bez większych sensacji choć kilka razy miałem wrażenie, że "kierowniki" mogliby mnie wyprzedzać z nieco większym zapasem. Miejscami na jezdniach jeszcze ślady wczorajszych opadów. Dziś kurs przez Gródków, Łagiszę, Zieloną i Dąbrowę Górniczą.
Po pracy na początek do Prezesa i potem razem bokami do centrum Sosnowca na spotkanie klubu. Tam nam schodzi trochę na różnych różnościach. Odbieram m. in. Małą Złotą odznakę KOT PTTK. Potem planowanie najbliższych wyjazdów. Na koniec Marcin opowiada o planach sosnowieckiego Urzędu Miasta co do rozbudowy ścieżek i szlaków rowerowych. Sensowne choć przedstawiona perspektywa czasowa trochę gasi entuzjazm. Chciało by się już mieć to, co dopiero jest w planach. Mimo tego trzymam kciuki za realizację tych planów bo w wyniku powstaną przydatne ciągi komunikacyjne. Po spotkaniu, na które tylko my dwaj przyjechaliśmy na rowerach, ruszam do domu a Marcin postanawia mnie odprowadzić na Pogoń. Potem odprowadzanie przeciąga się do Będzina. Dalej odprowadzanie wiedzie nas do Grodźca skąd zostaję odprowadzony pod szkołę w Gródkowie :-) Fajnie się jechało, fajnie gadało (trochę wspominek ze wspólnych wyjazdów, trochę dyskusji nad tym jak wyglądają ścieżki, którymi jechaliśmy) ale potem droga nam się rozeszła. Ja już prościutko do domu a Marcin tak kombinował żeby do 40km dobić. Trochę mu brakowało i w planie miał Zieloną i rundkę po bieżni. Ciekawe czy wyszło i czy uszło mu to na sucho. Jak dojeżdżałem do domu to nade mną kłębiły się średnio ciekawe chmury.
Małe rowerowe sukcesy. Komplet Małych Kolarskich Odznak Turystycznych oraz Odznaka za przejechanie Wiślanej Trasy Rowerowej. Teraz został do zdobycia komplet Dużych KOT-ów i na koniec KOT za wytrwałość. Jeszcze kilka lat jeżdżenia przede mną :-)
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
41.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
18.64km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Pochmurno ale sucho i bezwietrznie. Dziś spokojnie przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zielona robi się zielona. Odczuwalnie cieplej. Bardzo przyjemnie się dziś kręciło do pracy.
Nim dzień w pracy się skończył za oknem było całkiem ciekawie: deszcz, grad, wiatr, słoneczko, chmurki. Kiedy się przebierałem do startu w firmie rypnęła się dostawa zasilania i musiałem posiedzieć dłużej żeby powyłączać co trzeba nim się skończy zasilanie rezerwowe i potem powłączać jak już zasilanie wróci. Tak mi schodzi prawie do 17:00. Kiedy ruszam jest już całkiem przyzwoicie. Miejscami mokro, wieje z kierunku wmordewindu ale niespiesznym tempem jedzie się całkiem nieźle. Powrót przez Mec, Środulę, Będzin (na ścieżce obok Prospera III tradycyjnie parkujący zgon buraków), Grodziec i Wojkowce. Dojazd uchodzi mi na sucho. W domu zmiana konfiguracji sakw i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Nim dojechałem do sklepu na horyzoncie widać było już ścianę deszczu. Kiedy wyszedłem ze sklepu rowerek konkretnie zlany czyli jednak musiała ściana deszczu przelecieć nad sklepem. Kilometr do domu mokrą jezdnią ale udaje się dojechać nieuflejanym.
Takie coś tego dnia poleciało.
Coś dla fanatyków walki z gejami. W sam raz do palenia :-)
Ściana deszczu na horyzoncie tuż przed wjazdem do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
17.85km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj dałem sobie spokój z jazdą do pracy na rowerku. Nie było jakiegoś super mocnego deszczu ale jednak kapało i na jezdniach było dość sporo wody. Zupełnie nie miałem natchnienia do przebijania się przez tą wodę. Po południu było lepiej ale mimo tego nie pojeździłem.
Dziś na starcie +2 i mgły oraz zamglenia. Nie jakieś straszne ale zauważalne. Dojazd do pracy spokojny i bez sensacji.
W trakcie pracy zadzwonił Rysiek czy się na Pogorię przypadkiem nie zakręcę. Jednak plany powrotne mam dziś takie, że nie przewidują bajorka na swojej drodze. Wracam przez Mec, Środulę, Zamkowe, Grodziec i krawędź Wojkowic. Troszkę nowatorskiego zaginania włączając ciut terenu. Po drodze kilka fotek bo słoneczne światło i chmurki wraz z rozwijającą się zielenią tworzą ciekawe kompozycje.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7. Pochmurno ale bez opadów. Miejscami tylko ślady po wczorajszych deszczach. Dziś wrażenie z jazdy bardzo pozytywne. Bez akcji ze strony "kierowników".
Powrót przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec i Gródków. Ładne słoneczko ale za to chłodny wiaterek i tym razem z kierunku wmordewindu. Przez moment w Będzinie miałem wrażenie, że zaraz mnie deszcz zleje ale na szczęście mi się upiekło. Dziś jakoś bez chęci na objazdy.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
49.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
02:24
-
VAVG
20.42km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prawie +7. Lekkie zamglenia miejscami. Wiaterek nierejestrowalny. Wyjeżdżam mniej więcej w czasie i na miejsce udaje się dotrzeć ciut przed czasem. Jazda dość spokojna. Po drodze tylko trzech narwańców ale na szczęście niegroźnych. Dziś znów miałem nadzieję na ufocenie wschodu słońca ale chmury i mgiełki zamysł ubiły. Może i dobrze, bo czasu nie było zbyt wiele.
Powrót z pracy dziś w odwrotną stronę. Ruszam na Kazimierz. Start piękny a potem do świateł wlokę się w tempie spacerowym. Za światłami chwilę dalej zaczynają się wykopki. Wykopki dalej na Gołonogu. Potem wertepki wzdłuż Pogorii 1 do Piekła. Asfaltem objeżdżam Pogorię 4 do Preczowa gdzie odbijam na Częstochowę. Kawałkiem "86" wracam na wjazd do lasu w stronę Dąbia-Chrobakowego i do Malinowic. Obok osiedla wbijam w teren. Deszczyk, który obserwowałem od Dąbia zaczyna pokapywać. Wdziewam kurtkę ale i tak po dwóch kilometrach zacinającej w gębę wody jestem mokry. Prognoza się sprawdziła co do joty. Miało padać przed 17:00 i padało. Czyli pewnie jutro będzie syfnie.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
58.00km
-
Czas
02:46
-
VAVG
20.96km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+3 na starcie. Lekkie zamglenia, które sprawiły, że z focenia wschodu słońca wyszło nic. Start lekko obsunięty ale był do nadrobienia. Jednak nic z tego nie wyszło bo dziś jakieś niechcenie na jeżdżenie i na miejscu, w związku z tym, ciut po czasie. Po drodze dziś spokojnie. Jedynie na Szymanowskiego przez chwilę miałem wrażenie, że mnie blondynka weźmie na czołowe ale odpuściła jednak wyprzedzanie.
Po pracy standardzikiem w stronę bieżni. Skręcam za Expo Silesia i lecę sobie dalej normalnie. Mijam cmentarz i zonk. Zakaz wjazdu. Kierowcy też chyba nieco zdziwieni bo niektórzy kombinują jak tu zawrócić i robi się młyn. Przeciskam się między samochodami i mykam pod zablokowanym mostem. Dalej już bez problemów. Od mola do Piekła bieżnią. Potem asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Dalej przez Podwarpie do Tuliszowa. Stamtąd do Przeczyc i dalej przez Sadowie i Zawadę do Nowej Wsi. Tam skręcam na Twardowice i Górę Siewierską skąd już tylko zjazd prosto do domu. Przyjemne słoneczko cały czas ale i wiaterek. Pod koniec już chłodny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
22.80km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Musiało w nocy popadać bo jezdnie mokre w sporej części. Wiaterku nie zarejestrowałem. Słoneczko wyszło nad chmury dopiero jak dotarłem do pracy. Po drodze tylko na krótkie chwile objawiało się jako czerwona kula w prześwitach. Jechało się bardzo dobrze i spokojnie. Na miejscu ze sporym zapasem czasu.
Po pracy standardem w stronę Pogorii 3 jednak tam nie dojeżdżam tylko odbijam terenem na Zieloną i dalej terenem do Łagiszy skąd dalej wertepkami przez Gródków do Psar. Słoneczko ładne i w miarę ciepło. W domu zmiana konfiguracji sakw i kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
21.39km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+3. Odczuwalnie dość ciepło. Miał być wg prognozy wiatr ze wschodu więc spodziewałem się oporu w czasie jazdy ale miło się rozczarowałem. Jechało się bardzo przyjemnie. Wsiowa piekarnia już drugi raz w tym tygodniu mnie rozczarowała (we wtorek było rano zamknięte). Tym razem puste półki. Dostawa jeszcze nie dotarła. Zmusza mnie to do modyfikacji planu i zamiast przez Zieloną i Dąbrowę Górniczą znów przez Będzin, gdzie robię upgrade do śniadania. Jedzie się ładnie, sprawnie i dziś bez dzikich zagrywek ze strony "kierowników". Liczyłem, że przy porannych chmurkach i właściwej porze uda mi się pstryknąć wschód słońca. Niestety warstwa chmur dość szczelna. Przez jakieś 2 minuty na Środuli słońce przebiło się przez niewielką lukę ale niestety aparat nie zebrał tego tak, jak oko widziało. Na miejscu z lekkim zapasem.
Po pracy standardem na bieżnię, bieżnią do Świątyni Grillowania. Przeskok na dziko przez tory na P4 i przez Preczów do Sarnowa. Tam po przejechaniu "86" wbijam w teren i ciągnę nim do Strzyżowic. Ostatni kilometr asfaltem i jestem w domu. Dużo cieplej niż wczoraj na powrocie i wiatr z zachodu czyli nieco oporna jazda. Jeszcze mi trochę przeziębienie wyłazi bo mocy w nogach i płucach nie ma.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
43.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
20.31km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Słabe +1. Odczuwalnie raczej chłodniej. Sucho. Wiaterek nierejestrowalny. Wyjeżdżam z obsuwą wynikłą ze smarowania tego i owego. Po drodze nieco mi się jeszcze tyły czasowe robią bo kilka razy staję zrobić znęcanie nad wschodem słońca. Niestety ze względu na to, że późno to nie wychodzi jak chcę. Potem jeszcze czasu trochę ucieka na światłach w Dąbrowie Górniczej (zatrzymały mnie chyba wszystkie możliwe jakie miałem po drodze). Na zjeździe z Braci Mieroszewskich w Karola Szymanowskiego jakieś babsko wyprzedza mnie z prawej strony i zajeżdża drogę. Poza tym spokojny dojazd do pracy.
Efekt znęcania się nad wschodem słońca.
W trakcie pracy buractwo polskie znów się objawia pod postacią podpalonych traw za ogrodzeniem firmy. Straż zdążyła przyjechać i zatrzymać ścianę ognia. Potem jeszcze jak wracałem to widać było łunę już na Pogorii 4. Paliło się gdzieś między Malinowicami a Dąbiem.
Powrót standardowo do Expo Silesia. Potem dalej zacząłem kombinować żeby przebić się pod molo na Pogorii 3. Trochę przeszkadzał remont na Majakowskiego i potem koparka za mostem ucieczki. Na bieżni przypinam się do czerwono-białego fulla i podciągam się za nim na Piekło. Potem asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa. Tam odbijam w kierunku Częstochowy. Robię kawałek eksploracji i wbijam do lasu po drugiej stronie "86" w stronę Malinowic. Lasem przebijam się pod ośrodek zdrowia w Psarach i potem dalej wertepkami do Strzyżowic i do domu. Spokojny powrót do domu. Wiosna w natarciu, kwiatki, listki, chmary jakiegoś robactwa przy P4.
Kategoria Praca






















