Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPDZ
-
DST
44.00km
-
Teren
11.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
21.12km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+13 na starcie. Bezchmurne niebo. Lekki wiaterek. Rześko. Niemal idealne warunki do jazdy :-) Start 6:12. Na drogach pustawo a mimo to znaleźli się dwaj gazeciarze. Generalnie jednak przejazd spokojny. Na większości świateł udaje się przejechać bez zatrzymywania. Postoje jedynie na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej i na foto hotelu. Dziś budowę ronda w Zagórzu przejeżdżam asfaltem i zaraz potem odbijam na ścieżynkę przez osiedle. Na miejscu z zapasem 8 min.
Po pracy ładne słoneczko ale bez upałów. Wieje wiaterek, który do ciepłych nie należy i w sumie tych +30 z prognozy raczej nie ma. Ale jest przyjemnie. Wracam dziś częściowo terenowo. Na początek przez lasek zagórski do Dąbrowy Górniczej. Potem kawalątkiem ścieżki przy Pogorii 3 by dostać się na Zieloną. Stąd czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej w stronę szlaku żółtego aż do Urzędu Gminy gdzie robię zwrot w teren do Strzyżowic i zjazd do domu. Smarowanie amorków i Rzeźnik idzie na odpoczynek. Wyciągam Błękitnego, zarzucam mu sakwę i robię nieco większe zagięcie do wsiowego Lewiatana zahaczając o Wojkowice, Grodziec i Gródków. Z zapasem prowiantu na jutro wracam prosto do domu.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
38.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na wylocie termometr pokazał coś, co mi baaaardzo pasowało :-) +17. Wiaterek nieznaczny. Słoneczko na pełnej mocy rażenia. Warunki do jazdy po prostu bajkowe. Startuję tak na styk o 6:15 ale jedzie się bardzo dobrze więc nie ma strachu, że będzie obsuwa. Dziś na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej trafiłem obydwa szlabany opuszczone więc chwila oddechu. Potem foto hotelu i kolejna chwila oddechu na światłach na Alei Róż. Potem już płynnie do celu z ominięciem chodnikami budowy ronda. Na miejscu równo o czasie. Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Chyba pierwszy raz w tym roku całkiem na krótko i bez zapasowych ciuchów na wypadek ochłodzenia.
Po pracy przyjemne ciepełko. Słońce na full. Trochę mocniejszego wiatru ale za to ciepłego. Warunki przepiękne do kręcenia. Jednak nie robię dziś większych objazdów. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec (ścieżka od Zamkowego od Browaru coraz bliżej ku ponownej przejezdności), Wojkowice. W Grodźcu trochę wygiąłem inaczej niż zwykle. Nie pojechałem w stronę Orlenu w Wojkowicach tylko przed Biedronką skręciłem w klinkierek i dalej obok stadionu pojechałem w stronę Gródkowa i tam odbiłem na Wojkowice. W domu zrzucam plecak, zapinam sakwy do Błękitnego i robię jeszcze małe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DP - znowu szprycha :-/ SDOD
-
DST
89.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
04:31
-
VAVG
19.70km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyjemne +15 na starcie, słoneczko. Wyruszam o 6:15 ale nie obawiam się obsuwy bo warunki do jazdy rewelacyjne i spokojnie powinienem się w czasie zmieścić. Udaje się dziś trafić między szlabany na "dworcu" w Dąbrowie. KŚ pojechały, IC jeszcze nie przyjechał. Potem foto hotelu i przy stacji na Mortimerze wbijam na "ścieżkę rowerową". I się to dziś zemściło. Na tej cholernej pseudościeżce rowerowej, która jest tylko mazniętym farbą chodnikiem przez pomyłkę oznaczonym jako ścieżka, od kilku lat już nie udaje się nikomu sprawić by krawężniki przy stadionie na Zagórzu obniżyć. Dziś przy zjeździe znowu wywaliłem tam szprychę na tylnym kole. Zorientowałem się niemal od razu, że coś jest nie tak bo koło zaczęło lekko bić na boki. Przystanąłem, obejrzałem, znalazłem, sfociłem, pojechałem dalej. Znacznie już ostrożniej. Na miejscu równo o czasie. Wkurzony. Jestem coraz bliżej decyzji o zakupie nowego, gęściej plecionego koła. Pytanie tylko, czy to coś pomoże w takich sytuacjach?
Po pracy miały być dziś objazdy ale dzwonię do Prezesa, że ze względu na kółko chcę do serwisu podjechać i mogę się nie wyrobić na objazd klubowy przed imprezą w niedzielę. Okazuje się jednak, że reszta chłopaków też wolałaby godzinę późniejszą i staje na tym, że spotkamy się o 17:00 pod halą sportową na Milowicach. Skoro tak, to uda mi się zaliczyć serwis i zmienić rowerek. Tak więc przed końcem dniówki wyszarpuję urwaną szprychę i ruszam na zdezelowanym kółku do Będzina do serwisu (Mec, Środula, Stary Będzin). Z garścią szprych (w ilości 10 szt. "na zaś") wracam przez Łagiszę i Gródków do domu. Bez gięcia, najkrótszą drogą i najszybciej jak daję radę. W domu montaż uchwytu do Rumaka na nowego Garmina. Rzeźnik zostaje zaparkowany do czasu zrobienia kółeczka a ja Błękitnym ruszam przez Wojkowice i Czeladź na Milowice. Pod halą jestem pierwszy. Potem zjawia się Adrian prosto z pracy. Kilkanaście minut później zjawiają się Maciek, Krzysiek i Prezes. Coś im się na początek pomerdało bo od knajpy chcieli zacząć ale im ten pomysł z głowy wybiłem i w końcu ruszamy na objazd trasy. Czerwonym szlakiem jedziemy na początek pod Egzotarium. Potem dalej pod Stadion Ludowy. To kolejne punkty na trasie. Dalej szlakiem przebijamy się aż na Niwkę do Trójkąta Trzech Cesarzy. Spod TTC na stadion i wałem Białej Przemszy jedziemy dalej w stronę Dańdówki skąd przebijamy się na ścieżki w stronę Środuli i tamtejszej górki narciarskiej. Tu kończymy wspólny objazd. Jest już po 19:00. Trochę jeszcze gadek okołorowerowych, ustaleń i w końcu się rozjeżdżamy. Z Prezesem jedziemy przez Będzin do Łagiszy i dalej do Sarnowa. Po drodze raz szybciej raz wolniej sporo gadając. Na górkach podjazdowych między Łagiszą a Sarnowem robimy sobie młynkowe wyścigi na podjazdach aż do granicy urwania tlenu. Miodzio! Żegnamy się w Sarnowie. Marcin zjeżdża do Preczowa i Pogorii 4 a ja przez światła na "86" kręcę do domu. Dziś wyszło sporo więcej kręcenia niż zwykle, kręcenia bardzo przyjemnego, z ludźmi, z którymi już niejedno jeździłem i wiadomo było, że będzie fajnie. Bardzo pozytywne popołudnie pomimo tego, że kręcenie było służbowe w ramach klubu :-) Takich może być więcej.
Link do galerii z dziś
Nim mi się koło wysypało.
Za dnia było przez moment bardzo ekstremalnie (ulewa, grad, wiatr).
A potem już objazd czerwonym szlakiem.
Tu, dla odmiany, "dzieło" jakiegoś bezdennie głupiego osobnika. Zdewastowana tablica informacyjna o szlaku.
Wjazd na stadion na Niwce. Z tego co pamiętam, to na znaku zakazu był kiedyś symbol rowerka :-)
Ciekawe, czy ten prawie zabytek jeszcze jeździ?
Finisz na środulskiej górce.
Wynik za dziś. Idzie na konto Błękitnego Rumaka bo na Rzeźniku tylko jakieś 33-34km przejechane.
Kategoria Praca, Szprycha
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
20.40km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12 na starcie. Trochę chmurek ale generalnie słonecznie. Chyba też podwiewało lekko. Start 6:10 po uprzednim, bardzo pobieżnym omieceniu rowerka szczotką żeby choć trochę piachu zeszło. Potem na szybko smarowanie amorów i łańcucha. Dziś wdzianko już na letniaka. W ruch idzie też plecak z Lidla (ale nie ten z ostatniej oferty tylko taki sprzed 2 lat albo i starszy). Ten Decathlonowy umknął mi przy praniu. Trochę inne szelki, taśma spinająca na klacie w innym miejscu. Taki sobie, jeśli chodzi o wygodę. Ale przynajmniej nie trąca ;-p Przejazd dziś dość spokojny i niespecjalnie spieszny. Postój na "dworcu" w D. G. W parku Hallera wielkie sprzątanie syfu po dniach Dąbrowy. Kolejny postój na światłach na Alei Róż po uprzednim foto hotelu. Budowę ronda w Zagórzu ścinam przez działki. Na miejscu z zapasem 8 min.
Po pracy przyjemna letnia pogoda. Do moich ulubionych upałów trochę brakuje ale i tak miło. Jednak objazdów nie czynię żadnych ekstra. Po prostu dziś jakoś tak nie wycelowałem z drugim śniadaniem i mniej więcej od 13:00 zacząłem się robić poważnie głodny. Z tego też powodu powrót krótko terenem do Dąbrowy Górniczej. Na Zieloną i czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej pod lasek w Gródkowie, który to objeżdżam od północy kierując się do szlaku żółtego. Tenże przecinam i wypadam na klinkierówce wiodącej w stronę OSP w Psarach i tu zwrot w lewo na asfalt i prosto do domu. Nim zabrałem się za kalorie to jeszcze pobieżne czyszczenie i smarowanie Rzeźnika. Powrót bardzo przyjemny i niezbyt spieszny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
O 5:00 +3. Na starcie o 6:12 +7. Termicznie słabo choć odczuwalnie nie było źle. Za to dla odmiany słoneczko w pełnej sile rażenia. Kręcenie dość spokojne i takiż przejazd. Postoje na "dworcu" w D. G., na foto hotelu i światłach na Alei Róż. Budowę ronda w Zagórzu omijam przez działki. Na miejscu z zapasem minutek. Trochę się przegrzałem czyli chyba temperatura cały czas rosła i te zapowiadane na popołudnie +20 jednak nie jest takie niemożliwe :-) Będzie okazja zakręcić coś ekstra.
Po pracy jeszcze nie upały ale już przyjemnie na tyle, że występ w krótkim wdzianku spokojnie można zrobić. Nim wybyłem zadzwonił Prezes, że jest w pobliżu i kawałek mnie może odprowadzić bo dobija do 2k km. Startujemy razem w stronę Zielonej trochę kręcąc tu i tam. Po drodze gadki na tematy, jakże by inaczej, powiązane z rowerem. Rozjeżdżamy się w parku. Ja wbijam na czarny szlak do Łagiszy i ciągnę nim aż do Urzędu Gminy w Psarach. Potem przerzucam się na teren w stronę Strzyżowic i potem zjazd do domu. Pogoda ładna ale na jutro wykrystalizowały się konkretne plany i lepiej dziś się oszczędzić by jutro zaszaleć :-) W domu tylko czyszczenie rowerka, shake łańcucha w benzynie i smarowanie amorów.
Kategoria Praca
DP - telewizor na rower - D
-
DST
38.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
20.73km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7. Pochmurno ale sucho. Trochę delikatnego wiaterku zupełnie nieprzeszkadzajacego. Start 6:11. Zadziwiające pustki na drodze w porównaniu do dnia wczorajszego. Z tego też powodu przejazd wyjątkowo spokojny. Przymusowy postój przy szlabanie na "dworcu kolejowym" w D. G. Potem foto hotelu i światła na Alei Róż i następne na Mortimerze. Dziś ścinam przed budową ronda na Zagórzu i przejeżdżam przez działki do ul. Kosynierów. Spokojniej. Na miejscu z zapasem minutek. Po drodze drażnił mnie odgłos czegoś trącego o asfalt jak skręcałem w lewo ale na pierwszy rzut oka nie było w oponie żadnego kamyczka ani nic się nie przykleiło. Za którymś razem jednak już mnie to tak zirytowało, że przystanąłem dla dokładniejszego oglądu. W przedniej oponie znalazłem kolec. Wyglądał na dość gruby i głęboko wbity. Pozostałość po wczorajszych eksploracjach. Zadziwiające tylko było, że powietrze nie zeszło. Postanowiłem nie ruszać aż nie dojadę na miejsce. Na finiszu okazało się, że kolec był gruby ale krótki i chyba nie sięgnął dętki bo po wyjęciu ciśnienie się utrzymało. Może wulkanizatorka nie będzie potrzebna. GPS zaliczył dziś dwie wpadki. Jedna na drobnej dziurze przy zablokowanych amorach, druga na zjeździe również na delikatnym uskoku przy odblokowanych amorach. Łącznie uciekł z pomiaru jakiś 1km. Potem na dużo większych wertepach było ok. Bardzo dziwne i jeszcze bardziej irytujące.
W ciągu dnia dociera do mnie przesyłka, którą zamówiłem i opłaciłem wczoraj. I oto jest! Nowy Garmin. Bardzo wypaśny. I bardzo duży. Przed wyjazdem zmieniam układ kokpitu i oczywiście pierwsze testy. Ruszam w teren z pracy do Dąbrowy Górniczej. Potem wzdłuż Pogorii 3 od mola do Piekła i przeskok na Pogorię 4 i powrót asfaltem do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Po drodze kilka postojów by pozmieniać ustawienia nowej nawigacji i przy okazji sprawdzić niektóre nowe funkcje. 
Kokpit ze starym Garminem.
Kokpit w nowym wydaniu.
Pierwsze kilometry odmierzone nowym komputerem :-)
O wiele wygodniejszy w użyciu dzięki ekranowi dotykowemu. Większy wyświetlacz więc też i lepiej widać mapę. Poza tym mapa wbudowana bardziej aktualna i chyba na całą Europę bo jak na chybił-trafił sprawdziłem kilka lokalizacji to się okazało, że mapa tam sięga. Choć swoją cenę to miało. Teraz tylko przetestować urządzonko w boju na dłuższej trasie :-)
Kategoria GPS-, Praca
DPOD
-
DST
70.00km
-
Teren
13.00km
-
Czas
03:44
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Na niebie chmurki ale spośród nich przebija się też nieśmiało słoneczko. Przyspieszający wiatr. Start 6:13. Po chwilowym uspokojeniu ruchu, wraz z wejściem nowych przepisów o karach, już ani śladu. Kierowcy po staremu nap....ją ile wlezie i gdzie tylko się da. Dziś też kilku wyprzedzało dużo za blisko jak na prędkość, którą jechali. GPS zaliczył fail-a. Wyłączył się po przejechaniu nieco ponad 1km na zupełnie gładkiej drodze. Wkurzające. Poza tym przejazd bardzo przyjemny i dość sprawny. Na światłach w Gródkowie udało się przelecieć na pełnej prędkości dzięki czemu czas na Zielonej całkiem niezły. Potem chwila postoju w oczekiwaniu aż na peronie zaparkuje pociąg KŚ. W kolejności foto hotelu i foto robót przy rondzie w centrum Zagórza. Na miejscu z zapasem minutek.
Po pracy pogoda taka sobie. Zauważalny wiaterek, dywan chmur. Dziś miałem biznesa w Boguchwałowicach więc powrót nieco wyciągnięty. Na początek standardem w stronę Pogorii 3, którą objeżdżam od strony Łęknic. Dalej przez Piekło objazd terenowy Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych gdzie porzucam teren na rzecz asfaltu i przez Podwarpie kieruję się na czerwony szlak rowerowy do Siewierza. Potem kawałek asfaltu i znów szlak, tym razem zielony. Przez rynek wybijam się z Siewierza w kierunku Tarnowskich Gór. Po drodze do Boguchwałowic czynię trochę eksploracji. Nie pierwsze dziś, zresztą. Z Boguchwałowic jadę do Przeczyc. Tam wciąż jeszcze walczą z asfaltem. W Przeczycach koło remizy skręcam do Toporowic i za "S1" wbijam w teren w stronę Dąbia. Miałem już prosto asfaltem dociągnąć do domu ale obok szkoły znów wbijam w teren. Teraz wszystko zarośnięte i trochę się motam nim trafiam gdzie chciałem. Po drodze robię jeszcze 2x eksploracje by się przekonać czy gdzieś dojadę i gdzie ewentualnie. Pierwsza eksploracja daje jakiś wynik, druga nie. Kończę z terenem na chwilę w Brzękowicach na Wale i kręcę na nowe osiedle w Górze Siewierskiej gdzie jeszcze kawałek terenu zaliczam na odcinku od masztu komórkowego do drogi Strzyżowice-Góra Siewierska. Tam już tylko błyskawiczny zjazd do domu.
Po drodze GPS zaliczył jeszcze 2 pady. Jeden na końcówce terenu przy Pogorii 4 i potem na zjeździe czerwonym szlakiem w stronę Siewierza. Łącznie na pewno ponad 1km uciekł z dystansu. Na finiszu licznik pokazał coś koło 69,5km więc razem z tym co się nie zliczyło to 70km wyszło na 100%.
Pogoda generalnie słaba. Cały dzień we wdzianku na długo i jakoś nie przypominam sobie, żebym się gdzieś zgrzał. Nawet na podjazdach nie udało się zagotować. Na odsłoniętych grzbietach wiaterek dość mocno wychładzał. Ale i tak przyjemne kręcenie powrotne.
Kategoria GPS-, Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
19.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12. Pochmurno. Widać, że wilgoć wisi w powietrzu. Bezwietrznie. Jezdnie miejscami mokre. Start 6:13 czyli jest zapas i nie trzeba naginać. Przelot spokojny. Standardowo foto hotelu. Budowę ronda objeżdżam chodnikami. Na miejscu równo o czasie.
Po pracy warunki nienastrajające do objazdów czyli drobny opad i ołowiane niebo. Bez gięcia do domu: Mec, Środula, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Na szczęście udało się raczej na sucho dojechać bo deszczyk ustał tak gdzieś w okolicach Będzina. Rozgrzebana ścieżka na odcinku od Zamkowego do Browaru powoli zaczyna wracać do stanu poprzedniego.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
37.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Niebo zachmurzone. Podmuchy niewyczuwalne. Start 6:16. Kręci się przeciętnie ale za to spokojnie. Trochę opóźniaczy po drodze w postaci szlabanu na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej dla ruszającego z peronu IC. Potem przerwa na foto hotelu i chwila na zadumę na czerwonym na Alei Róż. Przy budowie ronda nie eksperymentuję i zjeżdżam wcześniej na chodnik. Na miejscu lekko po czasie.
Po pracy pogoda jak rano czyli pochmurno, sucho, bez większych podmuchów. Może trochę cieplej bo dało się jechać w krótkim rękawku. Powrót bez gięcia: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Bez ciśnienia bo jakieś znużenie mnie w pracy dopadło i trzymało. Może niewyspanie. Trudno zgadnąć. W domu zmiana sakw i jeszcze zagięcie mniejsze do wsiowego Lewiatana. Przy okazji wyszło na jaw, że nowy obiekt handlowy przy piekarni w Psarach to market Dino. Trochę na finiszu pojedynczych kropelek poleciało ale skończyło się bezdeszczowo.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.79km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Pochmurno ale bez opadów. Jezdnie schnące. Minimalny powiew. Start lekko obsunięty ale jeszcze w granicach tolerancji - 6:16. Przejazd spokojny. Korciło mnie dziś zmienić trasę i jechać przez Będzin ale ostatecznie poleciałem standardem by zrobić przy okazji foto hotelu. Na miejscu z zapasem minuty. Dziś wdzianko na długo bo wczoraj nieco mi nogi zmarzły. Jak na maj to temperatury raczej podłe.
Po pracy dalej pochmurno ale przez dzień nie padało więc nieco bardziej sucho. Wiaterek nierejestrowalny. Bez gięcia przez Mec i Środulę do Będzina. Ścieżką wzdłuż Małobądzkiej jadę aż do nerki i przejściami podziemnymi przebijam się na Łagiszę kręcąc sobie delikatnie chodnikami gdzie się da. W Łagiszy przy wiadukcie kolejowym skręcam w teren w stronę przejazdu pod "86" i ciągnę dalej terenem aż do klinkierówki nieopodal przejazdu kolejowego w Gródkowie. Potem małe wygięcie obok wsiowego Lewiatana i zjazd do domu. W sumie przyjemnie się jechało ale jakoś zabrakło ochoty na większe objazdy.
Kategoria Praca






















