limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:117532.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%)
Czas w ruchu:6182:11
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:3000
Średnio na aktywność:39.19 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 18.66km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 lutego 2019 | dodano: 26.02.2019
Uczestnicy

Udaje mi się poprawić czas startu o całe 6 min. Daje to już jakąś rezerwę ale raczej w kierunku spokojniejszej jazdy niż marudzenia. Na dworze dodatnio. Termorurka zeznała nawet nieco ponad +6. Jezdnie suche. Trochę wieje. ICM twierdził, że z północnego wschodu. Na szczęście nie były te podmuchy jakoś zauważalnie przeszkadzające.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Pierwszy raz od baaaardzo, bardzo dawna zjeżdżam się z Mariuszem. Jedziemy kawałek razem. Mariusz wstępnie sygnalizuje, że może będzie coś do pojechania w sobotę o ile pogoda pozwoli. Temat do ostatecznego ustalenia w piątek.

Na rondzie na Zielonej kontrola trzeźwości ale my nie jesteśmy targetem, jak to zwykł swego czasu pisać Tomek. Z Mariuszem żegnam się kawałek za rondem. Dobrze, że się pojawił po drodze bo już niemal zasypiałem za kierownicą. Resztę trasy przejeżdżam już rozbudzony tym bardziej, że pojawiają się pagórki do pokonania.

Na mecie jestem z zapasem 4 min. Całkiem przyjemny dojazd do pracy.


Na powrocie ładne słoneczko, wietrznie i na plusie. Ze względu na wiatr jadę raczej niespiesznie. Nie mam ochoty się szarpać niepotrzebnie skoro nigdzie mi się nie spieszy.

Trasa przez Mortimer na Reden i dalej pod Most Ucieczki. Potem Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Trochę obawiałem się błota ale nie było tak źle. Z Łagiszy do Sarnowa i prosta do mojej wioski i do domu.

Przyjemnie i spokojnie mi się wracało ale na objazdy nie miałem ochoty. Może "innom razom".


Kategoria Praca

DP PTTK ND

Poniedziałek, 25 lutego 2019 | dodano: 25.02.2019
Uczestnicy

Znów nici z przyzwoitej godziny startu. Ruszam o 6:12. Zero miejsca na marudzenie. Temperatura lekko na minusie bo kałuże pozamarzane. Nie wieje. Trochę chmurek na niebie. Jest już całkiem jasno.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przejechana bez sensacji. Na miejscu jestem ze stratą 2 min. Przyjemne kręcenie dojazdowe.


W pracy zostaję dziś godzinkę dłużej bo nie opłaca mi się jechać do domu a potem wracać do Sosnowca na spotkanie klubu. Czas niezmarnowany bo mogę zrobić parę rzeczy, których w normalnych godzinach pracy nie bardzo się da by innym nie przeszkadzać. Umawiam się też w międzyczasie z Prezesem, że zjedziemy się po drodze i razem potoczymy do centrum Sosnowca.

Ruszam o 16:00 i na skrzyżowaniu Braci Mieroszewskich z Blachnickiego dogania mnie Marcin. Trochę w innym miejscu się go spodziewałem ale tak też jest dobrze. Już spokojniej kręcimy przez środulską górkę i Kombajnistów w stronę Ludwika a potem ścieżką w kierunku centrum i siedziby PTTK.

Spotkanie, jak zwykle, gwarne i dość liczne. Trochę spraw klubowych typowo organizacyjnych, wręczanie zatwierdzonych odznak (na razie wirtualnie bo fizyczne jeszcze nie dojechały), zwykłe pogaduchy i wspominki. Czas szybko leciał i zdążyło się zrobić ciemno. Zbieram się do powrotu gdzieś przed 19:00.

Tym razem powrót solo bo pozostali zroweryzowani albo z Mysłowic albo z Sosnowca ale żaden nie jedzie w moim kierunku. Kręcę przez Milowice do Czeladzi i dalej do Wojkowic. Wciąż omijam terenowy skrót na prostą do domu. Nie mam zamiaru taplać się w błocie po ciemku. Wspinam się pod kościół i skręcam w stronę Strzyżowic. Niespiesznie pokonuję kolejne pagórki przetaczając się przez "913" na ul. Belną i z niej dopiero zjeżdżam do domu.

Wracało się bardzo przyjemnie i spokojnie. Temperatura na plusie, suche jezdnie, nawet jak coś dmuchało to nie za mocno i nieprzeszkadzajaco. Na większe gięcie jednak się nie zdobyłem. Trzeba nieco dychnąć przed kolejnym dniem pracy.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 21 lutego 2019 | dodano: 21.02.2019

Poprawiam czas startu jeszcze o minutę, co wciąż niewiele zmienia dla przebiegu akcji. Nie mogę sobie pozwolić na zamulanie i nie mogę sobie pozwolić na wydłużenie trasy. Warunki na drogach całkiem dobre. Suche jezdnie. Wiatr albo korzystny albo nieistotny. Termorurka zeznała +6. Ruch raczej spokojny.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na mecie jestem z zapasem 4 min.


ICM dawał mi pewną nadzieję, że powrót będzie na sucho. Jednak przed 15:00 pojawiły się pierwsze krople i towarzyszyły mi z mniejszymi przerwami aż do samego domu stopniowo przyspieszając tempo opadania. Z tego też powodu powrót jednym z krótkich wariantów przez Mec, Środulę, Stary Będzin, obok fabryki domów, światła na "86" i przez "913". Bez ekscesów ale tak sobie przyjemnie było. Wiatr wiał lekko z kierunku na twarz nanosząc co chwila krople na okulary.  Na szczęście nie zlało mnie jakoś koszmarnie. W butach sucho więc można powiedzieć, że obleci.


Kategoria Praca

DPDZD

Środa, 20 lutego 2019 | dodano: 20.02.2019

Poprawiam o minutę czas startu. Niby niewiele ale dodając do tego temperaturę na plusie cały przejazd leci jakoś przyjemniej i sprawniej. Warunki od wczoraj trochę się zmieniły. Lekko mokre jezdnie i miejscami woda w koleinach. W paru miejscach widziałem też lód w kałużach. Troszkę wiaterku ale chyba korzystny. Pojawiły się chmury. Dziś nie było superksiężyca nad horyzontem.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Znów chwila niepewności na rondzie w centrum D. G. Klient od strony Będzina ostatecznie zatrzymał się bezpiecznie ale pędził tak, że nie mogłem mieć pewności, że mu się uda i zamiast sprawnie z ronda zjechać to musiałem przyhamować by w razie "W" ustąpić narwańcowi. Reszta drogi spokojna. Cały dojazd przyjemny. Na miejscu z zapasem 3 min.


Na powrocie niespiesznie bo przez część drogi wiatr niezbyt ciepły nie ułatwiał. Początek przez Mortimer i Reden. Potem Łęknice i Piekło. Stamtąd bieżnią przy P4 do Preczowa i prosta przez Sarnów do domu. Tu zostawiam plecak i jeszcze robię standardowe, zaopatrzeniowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem zjazd prosto na bazę.

Mimo lekkiego dmuchania nawet przyjemne kręcenie. Trochę tylko szkoda, że nie było słoneczka bo przez to nie miałem jakoś chęci na większe objazdy.


Kategoria Praca

DPOD

Wtorek, 19 lutego 2019 | dodano: 19.02.2019

Udaje mi się poprawić czas startu w stosunku do wczoraj na 6:10. Jeszcze nie rewelacja ale lepiej. Mimo to nie mam czasu na marudzenie i jadę raczej z zaangażowaniem. Warunki takie same jak wczoraj więc jedzie się dobrze. Trasa również jak wczoraj.

Spokojnie i przyjemnie dotaczam się do pracy z zapasem 1 minuty. Po drodze kilka razy była okazja podziwiać Księżyc, który w okolicach horyzontu pięknie się prezentował, a to na tle elektrowni w Łagiszy, a to na zachodnim końcu ulicy Bory i wcześniej jeszcze w kilku innych miejscach. Niestety nie miałem czasu przystanąć i pofocić.


Wracam dziś na kierunku zaginanym. Na początek kręcę na ścieżkę przy Blachnickiego i objeżdżam górkę środulską po trasie, jaką robiłem Mamutem jak leżał śnieg. Dziś trochę to rozciapane ale udało się bokiem objechać. Potem przez Plejadę kręcę w stronę Pogoni i ścieżką małobądzką kręcę w stronę Będzina. Po drodze odbijam na 12% na Syberkę i dalej w stronę czeladzkiego M1. Stamtąd w stronę Czeladzi. Po drodze widzę, że stawia się kolejna hala magazynowa. Z Czeladzi bez kombinowania do Wojkowic. Spod Orlenu wciągam się pod kościół i dalej do Strzyżowic. Zawijając odrobinkę staczam się ostatecznie do domu.

Pogoda była całkiem przyjemna. Słonecznie. Czyste niebo. Lekko dmuchało. Suche jezdnie. Gdybym był zdrowszy pokusiłbym się jeszcze o kilka dodatkowych km. Ale i tak było fajnie.


Kategoria Praca

DPOD

Poniedziałek, 18 lutego 2019 | dodano: 18.02.2019

Mocno dziś po czasie ruszam. Jest 6:14 kiedy zaczynam się toczyć. Mrozik. Podobno -2 było ale odczuwalnie powiedziałbym, że nawet do -5. Chyba też lekko powietrze ze wschodu ciągnęło. Takie miałem przynajmniej wrażenie. Niebo bezchmurne, jezdnie suche. Ogólnie niezłe warunki do jazdy.

Kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przelot spokojny. O dziwo, nie daje mi się we znaki przeziębienie, dopiero jak wszedłem do ciepłego znów zaczęło mnie w nosie kręcić. Wychodzi na to, że jedynie na rowerku czuję się dobrze.

Na miejsce zataczam się, jak przypuszczałem, z obsuwą. Ale nie jest wielka. 3 min. Mogło być gorzej.


Przez moment zamiarowałem wracać przez Będzin ale jakoś tak mi się wydało, że przez Dąbrowę będzie spokojniej więc uderzam tamże. Przez Mortimer kręcę na Reden i dalej na Łęknice. Bieżnią wzdłuż P3 na Piekło i bieżnią wzdłuż P4 do zjazdu na Preczów. Tu miałem kręcić prosto do domu ale słoneczko było ładne i w ogóle, i jakoś tak koło zatoczyło się w prawo, drugie za nim i poleciało. Dalej bieżnią kręcę aż do Kamienia Ornitologa i tu odbijam na Kuźnicę Piaskową. Stamtąd przez Warężyn, Dąbie, Brzękowice Dolne i Goląszę Dolną do Strzyżowic. Tu jeszcze ociupinkę wyginam nim ląduję w domu.

Jechało się bardzo przyjemnie i nawet całkiem sprawnie. Niedługo będę chyba porzucał bieżnie na P3 i P4 bo coraz większy tam ruch. Niestety drogi alternatywne w części są terenowe i na razie nie wchodzą w grę bo strasznie tam mokro i grząsko. Nie ma zamiaru codziennie bawić się w mycie rowerka. Powrót spokojny i przyjemny. Żeby tylko jeszcze ten katar minął i będzie miodzio.


Kategoria Praca

DPD

Piątek, 15 lutego 2019 | dodano: 15.02.2019

Zbieram się sprawnie ale wyjeżdżam tak sobie - o 6:02. Warunki podobne do wczorajszych: +6, bez wiatru, mokre jezdnie, bez opadów jedynie w powietrzu sporo wilgoci.

Trasa również jak wczoraj przez Łagiszę i Dąbrowę Górnicza. Spokojnie i bez stresów do celu. Na miejscu z zapasem 9 min. Odrobinkę męczy mnie jakieś drobne przeziębienie. Na razie udaje się je pacyfikować czosnkiem (może osikowy kołek nie będzie potrzebny) i polopirynką.


Powrót bez większego gięcia w warunkach prawie przyjemnych. Kręcę kolejno przez: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Troszkę podwiewało przy jeździe na zachód. Słonecznie ale nie za ciepło. Trochę rowerzystów po drodze dało się zaobserwować.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 14 lutego 2019 | dodano: 14.02.2019

Dziś przesiadka na węższe opony Błękitnego. Wszystko to ze względu na panujące i przewidywane warunki pogodowe. Rano termorurka zeznała +5. Nie wiało. Jezdnie niesuche ale opadów brak. Może nie jest jakoś specjalnie rewelacyjnie przyjemnie ale jak na luty, nieźle. Wdziewam lżejszy zestaw ciuchów i ruszam. Jest 5:58.

Trasa jak zwykle ostatnio przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Jedzie mi się znacznie szybciej przy mniejszym wysiłku. Nic dziwnego. Oponka 2,1 zamiast 4,0 swoje robi. Przejazd spokojny i bez sensacji. Tym razem na rondzie w centrum D. G. nikt nie jechał od strony Będzina jak przelatywałem więc było bezpiecznie.

Na miejscu mam zapas czasu w ilości 12 min.


Powrót do domu bez gięcia na kierunku do Będzina przez Mec i Środulę. Od Nerki kierunek do Łagiszy i przez Sarnów do domu. Trochę po drodze było na wiatr. Kiedy wjechałem do mojej wioski pojawił się jeszcze mżawkowy opad, który odebrał nieco przyjemności z jazdy. Powrót spokojny i bez sensacji.


Kategoria Praca

DPZD

Środa, 13 lutego 2019 | dodano: 13.02.2019

Udaje mi się poprawić godzinę startu. Na kołach jestem o 5:59. Marginesu na marudzenie nie mam ale przynajmniej nie muszę tak cisnąć jak wczoraj rano. Warunki całkiem niezłe. Termorurka zeznała -3. Nie wyczuwam wiatru więc albo korzystny albo brak. Jezdnie przyczepne.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Tradycyjnie dzikus od strony Będzina na rondzie centrum D. G. Bacznie obserwowany nie był w stanie mi zagrozić ale zirytował. Poza tym spokojnie i przyjemnie na przelocie. Na mecie mam 2 minuty zapasu.


Powrót w takich sobie warunkach. Pochmurno, trochę zawiewało mniej więcej z zachodu i przy tym przez pół drogi mżyło. Temperatura na plusie. Tempo niespieszne. Troszkę za długo wczoraj czytałem, mało snu i dziś czuję się nieco zmęczony.

Trasa na kierunku spokojnym czyli Mortimer, Reden, Most Ucieczki, bieżnia przy Pogorii 3 i 4, Preczów, Sarnów. Nie zjeżdżam od razu do domu. Najpierw ciągnę do apteki by zdążyć przed zamknięciem a potem jeszcze robię zwykłe wygięcie do wsiowego Lewiatana uzupełnić nieco zapasy. Dopiero po tym zjazd do domu.

Trochę ten powrót wymęczony ale w sumie nienajgorszy.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 12 lutego 2019 | dodano: 12.02.2019

Oj! Późno dziś start, późno! Zbieram się raczej sprawnie ale trochę czasu zajmuje smarowanie łańcucha, które to było konieczne po wczorajszym myciu rowerka. Ostatecznie wytaczam się o 6:08. Trzeba będzie cisnąć z lekka. Na dworze nieco świeżego śniegu ale na tyle mało, że widać spod niego trawę. Za to na jezdni różnie. Miejscami widzę niedwuznacznie błyszczące się powierzchnie. Trzeba będzie zachować czujność.

Trasę kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Chyba trochę wiatr pomaga bo prawie w ogóle nie czuję podmuchów na twarzy. Lekkie zlodzenia tu i tam, na szczęście, nie stanowią problemu i udaje mi się trzymać niezłą, jak na Mamuta, prędkość. Droga spokojna. Jedynie znów rondo w centrum Dąbrowy Górniczej z momentem niepewności. Przydałaby się jakaś szykana na dojeździe od Będzina bo strasznie stamtąd nap...ją.

Na mecie jestem z zapasem 1 minuty dość zauważalnie podgotowany. I to mimo tego, że wdzianko w zestawie lżejszym, jak wczoraj, i niższej temperatury.


W trakcie dnia trochę posypało ale w trakcie powrotu tego śniegu na trasie miałem niewiele i była to bardzo cieniutka warstewka. Więcej było miejscami tego, co jeszcze nie zdążyło tu i tam stopnieć. Nas powrocie mam też dużo więcej do czynienia z wiatrem. Jest zdecydowanie zauważalny i zdecydowanie zimny. W związku z tym powrót w tonacji spacerowej.

Kręcę bez wyginania przez Mec i Środulę do Będzina. Ścieżką małobądzką do Nerki i przez Zamkowe na ścieżkę do Grodźca. Potem zjazd do podstawówki w Gródkowie i częściowo poboczem a częściowo "913" aż do paru przy kościele w Psarach. Tu jeszcze mały przeskok na Szkolną i potem już prosto do domu.

Przejazd spokojny i mimo wiaterku nawet przyjemny. Jednak dziś nie miałem ciśnienia na objazdy.


Kategoria Praca