Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
18.10km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
O! Jak dobrze się dziś spałoooo!!! Rozruch zaczynam gdzieś z godzinę później. Skutkuje to startem o 6:28. Dawno już tak późno nie ruszałem. Przez to nie ma w ogóle innej opcji na trasę, jak przez Będzin, Środulę i Mec. Są tam, co prawda, dwa pagórki do przeskoczenia, ale za to jest po drodze mało świateł i drogi raczej spokojne. I sporo po względnie płaskim terenie. Kręcę z dużym zaangażowaniem. Warunki sprzyjają. Słoneczko, ciepło, nie ma wiatru. Jedynie na drogach zdecydowanie większy ruch niż o zwykłej porze. Przejazd bez sensacji. Zgodnie z przewidywaniami, na mecie mam obsuwę. 7 min. Zakładałem, że może być nawet ponad 10 więc nie było tak źle.
Wyruszam z pracy przy przyjemnym ciepełku, lekkim wiaterku i ołowianej chmurze na kierunku powrotu. Kręcę przez centrum Zagórza na Mortimer i dalej w stronę Redenu. I tu mnie dopada najpierw deszcz, a potem ulewa. Tą drugą przeczekuję w przejściu podziemnym. Dopóki gęsto wali wodą czekam, kiedy jednak przechodzi w lżejszy deszcz ruszam w drogę. Dalej przez Most Ucieczki na Zieloną i czarny szlak do Łagiszy. Na granicy z Sarnowem opad zanika i pojawia się słoneczko. Gdzieś na południu jednak dalej wisi ciemna chmura. Ostatecznie pomoczyło mnie tylko nieznacznie. W butach generalnie sucho. Tempo powrotne było raczej spacerowe.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
18.97km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch w miarę sprawny ale ruszam dopiero o 6:10. Dywan wysokich chmur i przyjemnie ciepło. Raczej bez podmuchów. Kręcę trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Jakoś dziś tak mało sympatycznie. A to mnie ciężarowy wyprzedzał bardzo blisko, a to mi osobówka wjeżdżała pod łokieć. Zaś na Zagórzu, na przejeździe rowerowym jakiś uczony przepisów ze 20 lat temu nie dość, że zajechał mi drogę to jeszcze pyszczył, że mam zsiadać. Drobiazgi ale jakiś taki niefajny się ten dojazd wydał. Choć sprawny. Na miejscu mam 5 min. zapasu.
Powrót w przyjemnych warunkach letnich. Ciepło, słonecznie, lekki wiaterek. Tempo niezbyt spieszne. Trasa przez Mec, Środulę, Będzin, Zamkowe, las grodziecki i las gródkowski. W domu zmiana plecaka na sakwy i standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zakupy. Powrót bez gięcia do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:32
-
VAVG
21.52km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś nieco postawiony na głowie i w efekcie na kołach jestem dopiero o 6:14. Warunki zbliżone do wczorajszych. Może tylko odrobinę cieplej. Trasa zwykła, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą, raczej spokojna. Na miejscu z zapasem 2 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót dziś z pracy bez gięcia, na szybko by się na jutro przygotować. Kręcę przez las mydlicki, grodziecki i gródkowski z wykończeniem "913". Sprawnie, spokojnie, w miarę szybko. Pogoda na powrocie całkiem przyjemna. Trochę w słońcu, trochę pod chmurami, wszystko pod wiatr.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
20.37km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch mozolny. Chyba z braku słońca. Całe niebo zaciągnięte chmurami i lekko kropi. Jest dość ciepło. Bezwietrznie. Wytaczam się o 6:13. W prognozach stało, że ma nie padać mocniej ale wolałem nie kusić losu i do pracy jadę bez kombinacji trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny. Na miejscu mam ze 3 min. zapasu.
Dzień smętny i chwilę waham się czy jechać przez Będzin asfaltami, czy terenem w stronę Dąbrowy Górniczej. Ostatecznie ruszam w stronę Dąbrowy przez las zagórski. Nie wiem czy nie był to błąd. Na zjeździe z Wojska Polskiego w Korczaka jakaś głupia cipa omal mnie nie potrąca skręcając mi tuż przed nosem. Prawie na przednim kole stanąłem. Rzuciłem jego macią ale dałem sobie spokój z ganianiem za kretynką. Haczę o ścianę płaczu i kręcę w stronę Mostu Ucieczki i dalej w stronę Zielonej. Chcę ograniczyć do maksimum możliwość ponownej interakcji z pojazdami. Czarnym szlakiem jadę do Łagiszy i dalej terenem na Stachowe. Stamtąd polem w stronę żółtego szlaku. Wybywam na asfalt niedaleko podstawówki i kręcę w stronę domu. W ostatniej chwili jeszcze odbijam zahaczyć o Dino i potem prosto do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
20.38km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch w miarę sprawny ale wylot na trasę dopiero o 6:10. Odczuwalnie chłodnawo bo w powietrzu dużo wilgoci. Na wiosce mam miejscami mgły. Jest też dużo słoneczka.
Trasa, z konieczności, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Za rondem na Zielonej dmuchanie ale Pan Policjant powiedział, że dziś sportowców nie męczą :-)
Na miejsce zataczam się na zielonej fali z zapasem 5 min. Przyjemny dojazd do pracy.
W pracy dziś zeszło trochę dłużej i powrót zaczynam dopiero o 17:30. Jest przyjemnie ciepło, trochę wieje, słoneczko. Mimo tego nie mam już sił i ochoty na wielkie objazdy. Przez Mec i Środulę jadę do Będzina. Potem przez Zamkowe do Grodźca. Odbijam bokami w stronę Wojkowic i potem prosta spod Orlenu do domu.
Tempo spokojne, takoż i powrót. Jedynie w Będzinie lekko zirytowała mnie jakaś przejrzała księżniczka. Na ul. Kościuszki są wytyczone dla rowerów drogi rowerowe. W obu kierunkach. Zamiast jechać jak się należy baba jechała moją stroną pod prąd.
Kategoria Praca
DZDPOD
-
DST
51.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
02:39
-
VAVG
19.25km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś dzień trochę postawiony na głowie. Mogę dłużej pospać bo do pracy na 11:00. Przed startem jednak jeszcze trochę zajęć różnorakich zakończone wyjazdem do wsiowego Lewiatana po zakupy. Kółeczko standardowe. Potem zaopatrzenie zwożę do domu, pakuję się i ruszam do pracy. Warunki całkiem przyjemne bo to środek dnia. Dużo słońca, cieplutko, lekki wiaterek.
Trochę późno ruszam - 10:16. Trasa bez kombinowania przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nie mogę się przyzwyczaić do innego natężenia ruchu na tej trasie ale jedzie mi się sprawnie. Ostatecznie jednak wiem, że będę lekko spóźniony. Na mecie mam 5 min. obsuwy.
Powrót znacznie później niż zwykle. Startuję z pracy dopiero o 19:00. Nie mam zamiaru się spieszyć a warunki są całkiem przyjemnie. Ciepło, nie wieje, słoneczko. Zaczynam giąć. Przez las zagórski w stronę Redenu i dalej na Łęknice. Bieżnią przy P3 w stronę przejazdu na P4. Oficjalnie jeszcze nie otwarty ale ludzie korzystają, to i ja też. Kawałeczek korzystam z okazji pojechania po piasku. Dalej bieżnią przy P4 kręcę początkowo w stronę Kamienia Ornitologa z zamiarem skrętu w stronę Kuźnicy Piaskowej ale ostatecznie dociągam do Wojkowic Kościelnych i kręcę na niebieski szlak do Warężyna. Po drodze jednak zjeżdżam w pierwszą polną drogę w prawo za rzeką i robię eksplorację. Pierwszy zjazd w prawo jest do brodu. Trochę za głęboki na przejazd rowerem. Drugi odbija w lewo ale wolę powalczyć na wprost. Kończy się to off-road-em przez łąkę. Potem jeszcze kawałek przebijam się przez pola i bezdroża Warężyna kierując się w stronę Dąbia-Chrobakowego. Finisz przez Malinowice, terenem do Strzyżowic i wykończenie przez ul. Kasztanową. Bardzo sympatyczne kręcenie powrotne.
Gdyby nie to, że dziś na Mamucie pokręciłem to bym musiał w kilku miejscach się wracać. A tak mogłem sobie pozwolić na przedzieranie się na krechę gdzie mi pasowało :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:27
-
VAVG
22.76km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie wyszedł dziś za dobrze przedstart i na kołach jestem dopiero o 6:11. Nici z przedpracowych dojazdów i trzeba rzeźbić zwykłą trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny, bez sensacji. Trochę zdziwił mnie ruch na ul. Szymanowskiego. Dopiero w pracy kolega uświadomił mnie, że remontują S1 na odcinku od Gołonoga i przez jakiś czas będzie w okolicy komunikacyjny zamęt.
Pogoda dziś zbliżona do wczorajszej. Chłodnawo, słonecznie. Może tylko wiatru ciut mniej.
Powrót w całkiem przyjemnych warunkach (lekki wiaterek, dużo słoneczka i ciepło) ale zupełnie bez objazdów. Dziś wizyta u stomatologa i do domu wracałem wkładając sporo zaangażowania w kręcenie. Trasa przez las mydlicki i las grodziecki. Od świateł na "86" finisz "913" z małym odbiciem przy kościele. Spokojnie, bez sensacji, sprawnie. Na miejscu jestem 15:50 czyli o niezłym czasie.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
54.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:46
-
VAVG
19.52km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch zapowiadał się bardzo sprawny ale ostatecznie na kołach jestem dopiero o 6:07. Jest jednak drobny zapas na manewry, więc korzystam z okazji. Trasa przez Wojkowice, Grodziec (gdzie mi jakaś, nie mogę jej inaczej nazwać, głupia cipa wylazła prosto pod koła na drodze rowerowej, bym w nią przywalił przy prędkości coś koło 30km/h, nawet nie raczyła się rozejrzeć zajęta gadaniem przez smartfona), Będzin, las mydlicki i centrum Zagórza. Na mecie ze 3 min. rezerwy.
Przy Makro dalej kopią. Wkrótce chyba ten wariant dojazdowy na jakiś czas odpadnie z listy jak zaczną tam grubsze roboty.
Pogoda na dojeździe początkowo taka sobie. Chłodno, pochmurno, wietrznie. W miarę zbliżania się do celu słońca było więcej i robiło się cieplej.
Na powrocie termicznego szału nie ma ale można jechać na krótko. Trochę chmurek, trochę słońca, sporo wiatru.
Trasa, dalej w ramach przełamywania rutyny, gięta spontanicznie, z elementami eksploracji, odświeżania starych ścieżek i unikania intensywnego ruchu samochodowego.
Zaczynam od lasu zagórskiego gdzie spontanicznie skręcam w stronę Parku Jacka Kuronia zamiast na Reden. Samego parku nie najeżdżam tylko kieruję się dalej w stronę Strzemieszyc i stamtąd do Gołonoga wertepując nieco. Z Gołonoga lecę w stronę Antoniowa i tam wbijam na czarny szlak po terenowej stronie Pogorii 4. Kręcę do Wojkowic Kościelnych. Na światłach przerzucam się na zachodnią stronę "86" i kręcę na niebieski szlak rowerowy do Warężyna. Po drodze kusi mnie jednak terenowe odbicie w prawo i tym sposobem robię trochę eksploracji zakończonych przy fermie w Dąbiu-Chrobakowym. Stąd już znanymi ścieżkami przez Malinowice do Strzyżowic i finalne wygięcie ul. Kasztanową przed finiszem w domu.
Przyjemny, niespieszny powrót.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś rozruch nieco sprawniejszy i na kołach jestem o 6:11. Czasu mam na dojazd więcej ale nie na tyle by robić ekstra objazdy. Trasa zwykła przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, przyjemnie. Na miejscu z zapasem 3 min.
Pogoda o poranku taka sobie. Termicznie podobnie jak wczoraj ale za to słońca nie widać zza dywanu chmur. Tyle dobrze, że nie deszczowe. Podmuch niewielki i dla mnie raczej korzystny.
Na powrocie nieco przyjemniej ale szału nie ma. Przede wszystkim wieje dość zauważalnie i nie są to podmuchy ciepłe. W słoneczku jeszcze nie jest źle, ale niestety sporo drogi i pod wiatr, i bez towarzystwa słonecznych promieni. Tempo raczej spokojne. Dla odmiany przez górkę środulską, Pogoń, Czeladź, Przełajkę i Wojkowice. Na finiszu jeszcze małe wygięcie skrótem obok kościoła by nie stać na skrzyżowaniu.
Przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
22.89km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś tak kiepski, że na kołach jestem dopiero o 6:18. Miałem statecznie potoczyć się Mamutem ale z braku czasu w użycie poszedł Rzeźnik. Stał najbliżej drzwi. Zawsze to minuta albo dwie zysku przy wyprowadzaniu rowerka.
Rześko. Sporo słoneczka. Lekki podmuch. Nieco zanikających chmurek. Klubowa bluza z długim rękawem okazuje się dobrym i dopasowanym do warunków wyborem.
Trasa, bez kombinacji, przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Kręcona z dość dużym zaangażowaniem w nadziei nadrobienia spóźnienia. Po drodze spokojnie. Na mecie mam ostatecznie 1 minutę rezerwy. Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót w przyjemnych okolicznościach przyrody i pogody. Przy słoneczku aż się prosiło, żeby trochę terenu zaznać. Zaczynam przez las zagórski w stronę Redenu. Potem Most Ucieczki, Zielona i czarny szlak do Łagiszy, a dalej terenem na Stachowe i przez pola do żółtego szlaku. Na asfalt wybywam niedaleko podstawówki w Psarach i kręcę w stronę domu. Wykończenie przez ul. Kasztanową, tym razem w drugą stronę, tą gorszą, większość pod górkę. Ale i tak fajnie. Do domu już zjazd moją ulicą z kierunku przeciwnego, niż dzisiejszy poranny start.
Tempo nie za spieszne ale gdzie się dało to z zaangażowaniem. Nie odmówiłem sobie jednak chwili postoju na Stachowym i pogapiłem się na bociana pilnującego pilnie pracy traktora. Co jakiś czas wyłuskiwał sobie coś z trawy tu i tam. Mimo tego w domu dziś jestem dość wcześnie.
Kategoria Praca






















